Katarzyna Michalak "Piosenka dla Dwunastego Zawodnika"
Reportaż o fenomenie kibicowania na lubelskiej Arenie: o emocjach i o...zjednoczeniu w dźwięku. Czy wspólne skandowanie, śpiewanie, krzyczenie z radości albo smutku czyni z nas wspólnotę? Czy pojawiając się regularnie na Arenie przywiązujemy się jeszcze bardziej do naszego miasta? Dlaczego dla niektórych kibicowanie stało się sposobem na życie?
Niemal każdy z nas zna ten podbórkowy dźwięk. Albo ten domowy. Nie trzeba należeć do fanów piłki nożnej, jest ich na świecie 4 miliardy, aby zauważyć, że sukcesy lokalnej czy narodowej drużyny choćby na chwilę przemieniają nas we wspólnotę. W Lublinie na taki sukces czekaliśmy 32 lata. To jest goal! Goal! Goal! Hejnalisto lubelski! Wychodź, wychodź na balkon ratusza i odgrywaj hejnał, bo to jest historyczna chwila, kiedy motor wraca do piłkarskiej ekstraklasy.
Nieprawdopodobna sprawa. Trzeba tę wieść podawać dalej. Niech ona się rozniesie od czubów po Czechów, przez Kalinowszczyznę, a także na Szerokim, na Konstantynowie. A Orłas na dziesiątej. Motor, motor, motor w piłkarskiej Ekstraklasie. Od roku jestem jedną z kilkunastu tysięcy kibicek i kibiców lubelskiej drużyny. Już od pierwszego oglądanego na żywo meczu wiem, że na arenie Lublin ważne jest nie tylko to, co dzieje się na boisku.
Motor to my, to środowisko, nie tylko piłkarze. W tej opowieści wystąpią między innymi Gniazdowy, Kuba Kibic. Czy pójdzie pani na siatkę, czy na jakiś inny sport, to też jest doping, ale to nie jest to samo, co piłka nożna. To jest inny świat. Sąsiad sektora F. Graczku, ***! Spiker. Żółto, biało, niebiescy! Przemysław Zieliński, z zawodu nauczyciel, od 15 lat jest spikerem na meczach domowych Motoru Lublin. Jego niosący się daleko poza arenę głos jest pierwszym zwiastunem meczu.
Dorośli i dzieci, których jest całkiem sporo w naszym sektorze F, podnoszą szaliki i śpiewają pieśń, która jest hymnem Motoru Lublin. Tymczasem w loży prasowej Józek Kufel i Adam Rozwałka zaczynają transmisję radiową. ... w piłkarskiej ekstraklasie, ale także w atmosferze tej, która jest na zewnątrz i tutaj na Motor Lublin Arenie. Skąd witają Państwa? I Józef Kufel. Jesteśmy na wypełnionym po brzegi lubelskim obiekcie.
To sąsiad z lewej, z którym widzę się niemal na każdym meczu. MOTOR! MOTOR! MOTOR! MOTOR! MOTOR! MOTOR! MOTOR! MOTOR! MOTOR! MOTOR! MOTOR! A ja się zawsze zastanawiam, kiedy, to się coraz rzadziej zdarza, zauważyłam, że padają niecenzuralne słowa, że ten głos, ta pieśń kibicowska zawiera przekleństwa i pan musi ich uciszyć. Co pan wtedy czuje? Przede wszystkim czuję, że muszę chronić mój klub przed karą, którą może naliczyć PZPN w przypadku braku mojej interwencji, czyli organizator rozgrywek może po prostu wytknąć złą pracę spikera.
No dość powiedzieć, że są nawet inspicjentki dostawcy sygnału telewizyjnego, które mi palcem mówią, czy ja w tym momencie mogę już rozpocząć swoje kwestie, czy ja muszę milczeć, bo w telewizji w tym czasie leci jedna reklama przed gwizdkiem. Nawet smutne okazje typu minuta ciszy Z powodu śmierci ważnej dla motoru osoby też musi być rozpoczęta w odpowiednim momencie. A przecież na środku już stoją dwie drużyny, już sędzia zagwizdał i wszyscy zastanawiają się czemuż ten speaker nic nie mówi. Czy wysiadł mu mikrofon, czy po prostu wyszedł z trybuny i jest w toalecie.
No i to są takie nerwowe momenty, które nie każdy rozumie, ale które trzeba jednak respektować. Są jednak rzeczy, których respektować nie można. Na przykład, gdy kibice drużyny, z którą motor nie ma kibicowskiej zgody, zachowują się zbyt głośno. Tył będzie jeść motorynkę! Tył będzie jeść motorynkę! Tył będzie jeść motorynkę! Cała Polska, cieniuśnowska, cała Polska, Dzień już doszła! Brawa Bogu! Dzień już doszła!
To jest trudny temat. Zwykle boisko jest duże i jakby takie to wyobrażenie, że dwudziestu dwóch piłkarzy, bo jedenaście z jednej, jedenaście z drugiej biega poza tą piłką i w ogóle jest tak jakby to cały ten szał na tym boisku, to jest trudne to do wyobrażenia, no bo nagle piłka znajduje się w jednym polu karnym, za chwilę mija dosłownie minuta i już piłka jest w drugim polu karnym. Niby takie te szybkie podania są wymieniane pomiędzy piłkarzami. Mecz da się wyczuć z perspektywy sektora, nie widząc go. Idealnym przykładem jest druga połowa meczu Motoru z Lechem Poznań, gdzie Motor drugą połowę zagrał moim zdaniem lepiej niż pierwszą. Było to słuchać po publiczności, która się bardziej cieszyła, bo Motor miał więcej sytuacji niż w pierwszej połowie.
Przykładowo, cały motor robi Szkocję. Cały motor robi Szkocję. Wszyscy wstają, robią Szkocję i od razu po tym jest Motor United. I ludzie już wiedzą mniej więcej, że zaraz to pójdzie. Poza tym, naszym zadaniem jest bodźcowanie. Czasem przez... O p... Choć i my czasem zamulamy. Mamy blisko bystrzycę. Czasem dźwięk zależy od wilgotności powietrza. Są takie mecze, że ten dźwięk się jakby zatrzymuje. Na końcu sektora H jest jakby ściana i tyle. Ja się irytuję, gdy śpiew idzie gorzej. Jest to związane z tym, co się dzieje na boisku, na murawie. A powinno być odwrotnie. Właśnie wtedy, gdy nie idzie, trzeba pokazać ten charakter. Tutaj w Lublinie, jak nie ma emocji boiskowych, trudno się prowadzi doping.
Może dlatego, że jest bardzo dużo nowych osób. Dźwięk bębnów słychać na meczach motoru od roku 2008. Najpierw był jeden, potem dwa, trzy i wreszcie cztery. Pewnego dnia po sektorach rozniosła się wieść, że jednym z grających na bębnie jest niewidomy chłopak. Jak Ty wszedłeś w to środowisko? Bo to jest bardzo zamknięte środowisko. Chłopaki porozmawiali ze mną, ale nie pozwolili użyć swoich głosów.
No i jeszcze później zagrałem na moje osiemnaste urodziny, to był mecz z Zagłębiem Lubin, 18 maj. Też poszło to mega w świat, że właśnie taki niewidomy chłopak, że może kibice, którzy prowadzą doping pozwolili na to, żeby właśnie zagrać. No i później nawiązałem jeszcze kontakt z tymi bębniarzami, którzy grają i później jeszcze bęben od innego pożyczyłem, taki na nóżkach, to tam też sobie coś tam ćwiczę. I tak właśnie ta historia powstała, nie? Ale teraz, na ten moment to na bębnach jakoś często nie gram, praktycznie w ogóle, bo jest duża kolejka, bo dużo nowych bębniarzy teraz się uruchomiło. Każdy chce. Każdy chce, dużo takich małolatów, takich jak ja, którzy się odnajdują, no i niech grają, nie?
Co jest unikalne dla motoru? Która przyśpiewka, albo może sposób artykułowania, czy która melodia taka, której nie znajdziemy nigdzie indziej? Oprócz tego, że mamy hymn. Trudny temat i bardzo kontrowersyjny. Myślę, że jeszcze do tej pory tego nie wykształciliśmy. Jesteśmy cały czas w trakcie. Wierzę, że to jest proces. Uważam, że musimy iść dalej właśnie w kierunku tej unikalności. Ta pieśń, którą Mateusz wprowadził, z tego co już widzę, ona nie tylko w Lublinie się podoba. Jest jedna ekipa, która to śpiewa i nie ukrywamy, że się na niej wzorowaliśmy. To jest Dynamo Drezd, ekipa z Topki Kibicowskiej, z którą mamy Można nieoficjalnie powiedzieć, ale dobre kontakty i oni mają bardzo podobną przyśpiewkę, więc nie można też powiedzieć, że to jest jakieś unikalne.
W Polsce nikt tego nie śpiewa, ale to już się gdzieś pojawiło. Miałem piękny sen, a w tym śnie wspierałem cię. O, motorze! Sektor gości gdzieś w Europie. Tutaj każdy z nas ciągle mocno wierzy, że nadejdzie dzień, gdy marzenie to spełni się. Niezależnie od wyniku, po każdym meczu na arenie piłkarze podchodzą do barierek dzielących ich od sektora H i dziękują. A ja jeszcze zapytam o kibiców.
Czy Wy grając, będąc skupionymi na grze, słyszycie ten doping? Tak, słyszymy ten doping, zwłaszcza u nas na stadionie jest on bardzo charakterystyczny ze względu na tą atmosferę, jaką tworzą nasi kibice i na pewno dodaje nam to skrzydeł, bo w wielu momentach Nie tylko w tym sezonie, ale i w poprzednim, gdzie odwracaliśmy losy meczów. Po prostu czuliśmy ich wsparcie niezależnie od wyniku, tak jak dzisiaj przegrywaliśmy 2-0. Też czuliśmy cały czas ten doping, że kibice są z nami, że są naszym dwunastym zawodnikiem i po prostu nas wspierają, także reasumując, bardzo nam pomagają. Chorzego Grodu Duma to motor z Lublina.
Od pokoleń jedyna, kochana ma drużyna. Gdziekolwiek będzie grała, my będziemy tam. Bo to jest nasza miłość, co wiecznie będzie trwać. Cieszymy się, że jesteście z nami, kiedy jest dobrze, bądźcie też z nami, kiedy przyjdzie gorszy moment, tak jak było to nieraz i zawsze jesteśmy dla was. Walczymy o każdy mecz. Ostatnia rzecz, słuchajcie. Ostatnia rzecz, niech się niesie na cały Lublin, by wejdzie je... ... do kuretki!
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróż do historii Motoru Lublin, sukcesu drużyny i impactu na społeczeństwo.
Opowieść o roli kibiców, w tym Gniazdów i Kuby Kibica, w meczach domowych.
Opis pracy Przemysława Zelińskiego jako spiker Motoru i jego relacje z kibicami.
Opis przedmeczowych śpiewów i prewencji, w tym role sektora H i Gniazdów.
Historia Jaceka Gniazdowiego, prowadzącego doping, i jego doświadczenia na stadionie.
Opis doświadczeń Kuby Kibica jako kibica Motoru, od pierwszego meczu do obecnych czasów.
Opis reakcji i emocji związane z dźwiękami na stadionie i ich wpływ na kibiców.
Analiza unikalnych pieśni i melodii związanych z meczami Motoru, w tym role Beatlesów i Supertrampa.
Katarzyna Michalak omawia unikalność piosenki i inspiracje, podkreślając proces jej tworzenia.
Rozmowa o wpływie kibiców na grę piłkarzy, podkreślając ich wsparcie podczas meczów.
Katarzyna Michalak podsumowuje i podziękowuje za wsparcie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Reportaż o fenomenie kibicowania na lubelskiej Arenie: o emocjach i o...zjednoczeniu w dźwięku. Czy wspólne skandowanie, śpiewanie, krzyczenie z radości albo smutku czyni z nas wspólnotę? Czy pojawiając się regularnie na Arenie przywiązujemy się jeszcze bardziej do naszego miasta? Dlaczego dla niektórych kibicowanie stało się sposobem na życie?