#21 - Piękny vs Brzydki
Czuję, że ten podcast będzie wymagał Postscriptum, ale obiecałem sobie, że wrzucam wszystko nawet jeśli podejrzewam się o ograniczoną w danym momencie wnikliwość. Nareszcie udało mi się krócej, ale nie obiecuję, że to będzie normą. Opowiadam o rodzinnych przygodach, spacerach, parkach, żulerce i grillach. Lato uderza i dobija gorącem, pewnie trochę za wcześniej i na dzień dobry już zbyt intensywnie.
Więc gdzieś tam jesteśmy, ale nie jako głos w dyskusji. Niezależnie od tego, jak się ta wewnętrzna dyskusja między dziewczynami potoczy na tych social mediach i do czego dojdziemy na przestrzeni 5, 10, 15 najbliższych lat, to to i tak chyba mężczyźni będą wybierali pewne określone rzeczy, a nie oglądali innych, nie? Więc taka sztuka dla sztuki, ta rozmowa. Ale w ogóle ciekawa rzecz. Ciekawy problem, to jest bardzo współczesny problem na temat tego, jak czuć się dobrze, jak czuć się spełnionym, jak czuć się szczęśliwym, jeżeli się nie do końca wpisujemy w normy. W ogóle to jest dobra myśl, bo... Była taka książka Kosińskiego, Malowany Ptak.
To jest książka, która mi się niezwykle podobała, mimo że kiedy ją czytałem, byłem gówniarzem. Kosiński to jest polski autor. Chyba swego czasu przeniósł się do Stanów Zjednoczonych i albo sobie palnął w łeb, albo wyskoczył z okna. Nie wiem dokładnie. Ciekawe były te jego książki, naprawdę. Nawet, jak mówię, dla gówniarza. Odkrywałem go z pewnym zaskoczeniem. Miałem taki okres chyba w czasie szkoły średniej, że pod wpływem opowiadania Hłaski, Marka Hłaski, też takich bardzo nieszczęśliwych, depresyjnych, zacząłem szukać takich autorów, którzy są trochę podobni do Hłaski, bo Hłasko chyba też popełnił samobójstwo.
Więc trochę takiej nieszczęśliwej literatury zacząłem czytać i właśnie czytałem Kosińskiego i czytałem też Kurta von Engutta, chociaż Kurt von Engutta, mam nadzieję, że dobrze wymawiam dzisiaj, to trochę inny jest rodzaj, tam jest trochę satyry, taki trochę w tym całym dramacie, który opisywał. No i Kosiński opisywał tego malowanego ptaka jako kogoś, kto się na tyle wyróżnia w otoczeniu, że jest atakowany przez przedstawicieli swojego własnego gatunku. I to tak brutalnie atakowany. By przytoczyć wam historię dokładnie, to dzieciaki łapały ptaszka, ptaka, stworzenie i przemalowywały mu pióra, tak że totalnie nie przypominał tych pozostałych przedstawicieli jego stada.
I kiedy wypuszczały tego ptaka, ten ptak oczywiście nieświadomy wracał do tego stada i tam był zadziobywany przez inne ptaki, które nie były w stanie go rozpoznać. był dla nich tak bardzo inny, że go zabijały tam, mordowały na miejscu. I wydaje mi się, że to ma odniesienie do ludzkich zachowań. Dobra, nie oszukujmy się, Kosiński po to to napisał, żeby odnieść to do ludzkich zachowań. Ja tu nie odkrywam jakiejś Ameryki, ale to o tym się chyba toczy dyskusja publiczna dzisiaj najbardziej. o tym, co jest normą i kiedy się wykracza poza te normy, to z jakimi się zachowaniami spotykamy. I wydaje mi się, że dobre jest to, że dzisiaj to, co jest normą, to pojęcie... Normalność to jest zły wyraz. Używajmy pojęcia normy.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czuję, że ten podcast będzie wymagał Postscriptum, ale obiecałem sobie, że wrzucam wszystko nawet jeśli podejrzewam się o ograniczoną w danym momencie wnikliwość.
Nareszcie udało mi się krócej, ale nie obiecuję, że to będzie normą. Opowiadam o rodzinnych przygodach, spacerach, parkach, żulerce i grillach. Lato uderza i dobija gorącem, pewnie trochę za wcześniej i na dzień dobry już zbyt intensywnie.