Kiedyś bardzo często w sposób żartobliwy lubiłem podważać swoje kompetencje, bo to wskazywało wyraźnie, że mam dystans do siebie i to też było zabawne. Ale teraz zmieniłem swoje podejście. I w sposób żartobliwy przeceniam swoje kompetencje. I to jest dużo bardziej sensowne w internecie. Bo nawet państwo są podatni na takie rzeczy. Jak często opowiadałem o tym, że jestem niekompetentny w jakiejś dziedzinie, śmiejąc się z tego, to wiele osób potem wypominało na czacie, znaczy nie na czacie, tylko w komentarzach, że po co się wypowiadam, przecież wiadomo, że jestem niekompetentny. I to jest takie jakby, to jest tak jak to kłamstwo opowiadane ileś tam razy staje się prawdą. Gdy zaszywasz w pamięci swoich słuchaczy tą informację, mimo że ona jest żartobliwa, ja zawsze myślałem, że ja myślę, że sporo osób traktowało to z przymrużeniem oka, bo widzieli, że to wynika z dystansu i z takiej samokrytyki.
Samokrytyka czy autokrytyka? Samokrytyka, nie? Ale w drugą stronę jest rozsądniej. Ale za każdym razem, kiedy się chwalę za coś, zwłaszcza jeżeli sobie nie zasługuję na pochwałę, to mnie to bawi. Ale to lepiej taką państwu w świadomości informację zaszywać. Ciekawa zmiana w sumie. Teraz się dopiero zorientowałem, że tak robię ostatnio. Chyba nie robiłem tego świadomie nigdy. Dopiero teraz, jak trochę rozważam z perspektywy czasu, to widzę pewne wzorce. Trzeba uważać, co się mówi, bo nawet samemu można w to uwierzyć. A to jest innego rodzaju pułapka. Dlatego tak wielu youtuberów jest posądzanych, w ogóle influencerów, jest posądzanych o narcyzm, bo uwierzyli w te swoje tutaj... uwierzyli w swoje własne komunikaty. Ja myślę, że to trzeba uważać.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.