Mentionsy Mentionsy
Rekonstrukcja Zdarzeń
Rekonstrukcja Zdarzeń

RZ#15 Sprawca kryje się w pierwszym tomie akt | Podcast kryminalny

06.04.2024 ·43 min 42 s · 6 rozdziałów

Na ten moment uznaje się psychopatię za zaburzenie osobowości, a nie za chorobę na którą istniałby jakiś skuteczny środek farmakologiczny. Przez wiele dekad badacze zastanawiali się, co może być przyczyną podejmowania działań odstających od normy. Próbowali sprawdzić, czy są one jedynie dewiacją, czy może wynikiem schorzenia w ukladzie neurologicznym. W roku 1987 badacze Eysenck zauważyli, że u bliżniąt jednojajowych zgodność pojawiania sie cech psychopatycznych wyniosła 55 procent. Kolejne badania Medincka na dzieciach adoptowanych ukazały, że zachowania przestepcze synów i ich biologicznych ojców pokrywały sie w 50 procentach. Poszukiwania genetycznych wyjaśnień kryminalnych zachowań skupiały sie także na anomaliach na poziomie chromosomów, a dokładniej na sytuacji, kiedy sprawca posiadał dodatkowy chromosom Y. Jednak takie coś zdarza się bardzo rzadko i nie wyjaśnia zachowań wszystkich przestępców. Rozważano więc, jaka jest zależność pomiędzy biologicznym wyposażeniem danej osoby i jej dorastaniem w określonym środowisku. Dzięki genetyce udowodniono jedno – psychopatia nie może powstać poza społeczenstwem. Teoretycznie rzecz biorąc, każdy z nas może być przestępcą. Więc co sprawia, ze niektórzy z nas podejmują sie czynów niemoralnych? Czy jeśli zapoznamy się z historią, będziemy mogli odpowiedzieć na to pytanie? Ja nazywam sie Magda i zapraszam do kolejnego odcinka podcastu kryminalnego Rekonstrukcja Zdarzeń #rekonstrukcjazdarzen #TrueCrime #podkastkryminalny #Holandia #kryminalnehistorie #kryminał #rz #kryminalna Holandia --------- Uwaga❗️ Podcast może zawierać drastyczne opisy zdarzeń. --------- 0:00 Wstęp 1:38 Intro 2:10 Główne zdarzenie 7:27 Poszukiwania 10:17 Śledztwo 20:38 Sprawca 31:00 Aresztowanie 38:00 Proces 41:00 Wyrok 41:38 Po procesie --------- Sprawa jest rozwiązana. Miejsce: Brunssummerheide, Holandia Przedstawiony materiał ma charakter informacyjny i opiera się na danych z ogólnodostępnych żródeł. --------- ✅ Music: https://www.purple-planet.com ✅ Źródła: http://tinyurl.com/y4f9x5mr http://tinyurl.com/3akw8nvx http://tinyurl.com/2bj256rn http://tinyurl.com/2kyk3p6e http://tinyurl.com/2323nszh http://tinyurl.com/bdhe7t36 http://tinyurl.com/y8c67p83 http://tinyurl.com/2f2d6ccf http://tinyurl.com/3e3px4cr http://tinyurl.com/efjcbxkj http://tinyurl.com/2wxnz9sh http://tinyurl.com/ycy87cum http://tinyurl.com/mr47p2j5 http://tinyurl.com/428szzbr http://tinyurl.com/272krzab http://tinyurl.com/bd4het8p http://tinyurl.com/3vb5jzvp http://tinyurl.com/4puy4786 http://tinyurl.com/3xezrrcm http://tinyurl.com/mtsadatc http://tinyurl.com/48awfat9 ----------- ✅ Kontakt: [email protected]

5:00 · Poszukiwania Nikiego 4

Zrobił to dokładnie w momencie, kiedy pięciu innych opiekunów zajętych było poszukiwaniami Nickiego. Dlatego już prawie wszyscy sobie dokładnie przypominają, jak owy mężczyzna dziwnie miał się zachowywać podczas obozu letniego. To podsyca plotki, które oplatają swoimi mackami już nie tylko Josa, ale także innych pracowników klubu młodzieżowego. Heybloom dzieli się na zwolenników i przeciwników tej teorii, co jest skrzętnie odnotowywane przez media, w szczególności przez pana Petera de Frisa. Mężczyzna jest reporterem, który ma zamiar przeprowadzić prywatne śledztwo i w ten sposób dołożyć swoją cegiełkę do poszukiwań sprawcy śmierci chłopca. W roku 1999 ukazuje się program, w którym dziennikarz wytyka policji popełnione błędy i oskarża ich o szereg niedopatrzeń. Jednakże największe rewelacje dotyczą właśnie Josa Barthena, założyciela fundacji.

Okazało się, że mężczyzna w latach 50., gdy jeszcze sprawował funkcję dyrektora miejscowej szkoły, dopuścił się czynów nielegalnych wobec dwójki dzieci. Z tego powodu utracił swoje stanowisko oraz został skazany na 3 miesiące pozbawienia wolności. Po opuszczeniu placówki zamkniętej nadal zajmował się inwestowaniem w rozwój lokalnej młodzieży. Jednak z każdym rokiem pamięć o jego przeszłości powoli się rozmazuje i obecna generacja nie jest już na bieżąco na temat czynów popełnianych przez pana Josa Bertena w latach 50. Poza tym jego prestiż rośnie tak szybko, że w roku 1986 dostaje on nawet odznaczenie Królowej Niderlandów za swoje dokonania w roli pedagoga. Ciężko jest więc taki autorytet podważyć. A to się świetnie składa dla pana pedagoga, który nie ma zamiaru zmieniać swoich nawyków z przyszłości.

Nie kryje się też za bardzo z tym, że podgląda młodych piłkarzy, kiedy biorą prysznic, albo dotyka w nieodpowiedni sposób dzieci, które sada sobie na kolana. Miejmy nadzieję tylko, że wszyscy już w XXI wieku wiemy, że takie zachowania są nieodpowiednie i że mamy prawo na nie reagować. Czy pedagog ma order królowej, czy też nie? Reagujmy. Reporter Peter de Vries pokazuje, że zachowanie Josa Barthena w dniu zaginięcia Nickiego było bardziej niż podejrzane. Miał on zbudzić się o godzinie 6 i pójść do toalety. Po drodze zatrzymał się przy namiocie Nickiego. Potem wyjechał do Hejeblum na pogrzeb bliżej nieokreślonego z imienia chłopca, który zginął w wypadku samochodowym. Był na tym pogrzebie o godzinie 9 rano, na godzinę przed odkryciem zaginięcia Nickiego. Po pogrzebie około 13.30 dowiedział się, prawdopodobnie telefonicznie, o zaginięciu chłopca, ale nie okazał zbytniej troski czy też zaniepokojenia.

Wniosek taki się nasuwa po tym, jak słyszymy, że pan Barton, główny organizator turnusu, zamiast udać się z powrotem do obozu, zjadł jeszcze na spokojnie obiad w swoim domu w Hejblum i przez chwilę odpoczywał na kanapie. Nie wysilił się nawet, aby przetelefonować do obozu i zapytać, czy chłopiec się znalazł. Jos Barton wie więc o zaginięciu, ale dopiero około 16 godzinie wyrusza z domu w pół godziną trasę na obóz Brünnsumerheide. Jednak czasami podróże potrafią się przedłużyć, zwłaszcza jeżeli pedagodzy po drodze muszą się zatrzymać, aby pomodlić się przy przydrożnych kabliczkach. Tak właśnie dzieje się w wypadku pana Josa. Kiedy wrócił do obozu, miał totalnie bierne nastawienie do zdarzenia. Nie brał udziału w poszukiwaniach i godzinami siedział na krześle przed namiotem. Kiedy się jednak już w końcu odezwał, powiedział tylko, że chłopiec jest tam.

20:00 · Przeczesanie terenu i śledztwo 9

Policja organizuje specjalną konferencję prasową i informuje z dumą o przełomie w sprawie. Opowiedzmy więc trochę o przeszłości Josa. Józef Teresia Johannes Brech, nazywano po prostu Josem, urodził się 20 października 1962 roku. Był spokojnym i przyjaźnie nastawionym chłopcem, który nie rzucał się za bardzo w oczy. Jego nauczyciele będą mieli problem z tym, żeby przypomnieć sobie coś więcej na temat jego osoby. Wiele przesłuchiwanych w późniejszym czasie przez reporterów ludzi z jego otoczenia będzie mówić, że owszem, znali go, widzieli go, ale nic tak naprawdę nie wiedzieli o nim samym. Był raczej wycofany, zamknięty i trochę po prostu nieobecny. Kiedy jego rówieśnicy spędzają młodzieńcze lata na balangowaniu, Jos organizuje aktywności dla dzieci.

Niedaleko miejsca, gdzie będzie odnaleziony Niki, policja spotyka Josa Brecha, który o godzinie 1 w nocy pojawia się tam na swoim rowerze. Zostaje odnotowany w aktach, ale nawet po dwóch przesłuchiwaniach nikt go o nic nie podejrzewa. Jego wyjaśnienie zostaje przyjęte do wiadomości i nikt nie zadaje więcej pytań. Jos opowiada, że dzień jest zbyt gorący, dlatego właśnie nocą zajmuje się rozwożeniem poczty obozowej. Niecałe dwa tygodnie po śmierci Nickiego, Jos wybiera się do Belgii na letni obóz skautów, gdzie pomaga jako zaproszony przez Radę gość. Obóz organizowany jest od 22 do 29 sierpnia na górzystym terenie Wallonii, zwanym Ardenami, a dokładniej w mieście Ozo. Tam już wiedzą, co się stało w obozie w Brenzumerheide w Holandii, ale nikt przecież nie podejrzewał Josa.

Wprowadzone zostają zmiany w obozie, które dotyczą tego, że namioty zostają rozstawione bliżej siebie. Dodatkowo opiekunowie grupy skautów Sint Hubertus, przebywających w obozie w Ozo, przeprowadzają dodatkowe patrole. Po tygodniu spędzonym w Ardennach, Józef wybiera się na obóz skautów Walten w mieście Bruggeisen, również położonym w Belgii. Gdy w roku 2001 podczas przesłuchań Sprawiennickiego kryminalna przeszłość Josa wychodzi na jaw, policjanci nadal nie łączą żadnych faktów. Być może dlatego, że mężczyzna dobrowolnie opowiada policji, że niedawno spędził jakiś czas w Regionalnym Ośrodku Zdrowia Psychicznego zwanego RIACH z powodu swoich nieodpowiednich zachowań względem nieletnich. Poza tym śledczy nie znajdują w bazie danych żadnych informacji o sprawie z 1985 roku.

Jest to spowodowane tym, że JOS nie stanął wtedy przez sądem, a prawo dotyczące archiwizowania dokumentacji nakazywało niszczenie akt starszych niż 5 lat. Policja wysyła jednak w tym czasie ostrzeżenie do władz Holenderskiego Związku Harcerskiego, czy też Związku Skautów, a Jos zostaje na tej podstawie wykluczony z udziału w pracy z dziećmi. Jego pasja jest jednak na tyle silna, że postanawia wtedy prowadzić szkolenia dla dzieci poza granicami swojego kraju. I tak trafia do Polski. W której nikt nic nie wiedział o przyszłości Josa. Jego przygoda z naszym krajem, czy też może dokładniej mówiąc ze środowiskiem harcerskim w Małopolsce trwa ponad 15 lat. Polski Związek Harcerski jest raczej dumny z tego, że przyciągnął zagranicznego gościa, który bierze udział w obozach i spotkaniach harcerzy i uczy dzieci nowych, nieznanych technik.

Nigdy jednak nie był prawnym członkiem harcerstwa, ani nie był wychowawcą czy instruktorem. Był specjalistą od technik survivalowych i tego uczył naszej młodzieży. Każde zajęcia prowadzone przez Josa odbywały się w obecności instruktora opiekującego się harcerzami. Zapewnia rzeczniczka ZHP. Żaden z polskich harcerzy czy ich rodziców nigdy nie zgłosił żadnych sygnałów nadużycia przez JOS-a. Za to JOS czuł się u nas tak dobrze, że nawet opanował język polski w stopniu podstawowym. W roku 2010 JOS nie odpowiada na prośbę wzięcia udziału w badaniach DNA, pomimo tego, że zostaje zaproszony. Policji wtedy też to nie alarmuje. W roku 2017 ponownie zostaje zaproszony i ponownie ignoruje prośbę. I wrócimy teraz do momentu, kiedy policja już wie, że Jos jest tym, który przyczynił się do śmierci 11-letniego Nikiego.

A to znaczy jest prawdopodobnie tym, który przyczynił się. Tym razem mundurownie zamierzają mu już odpuścić i pojawiają się dwukrotnie pod jego domem. Nikogo tam jednak nie zostają i w skrzynce na listy pozostawiają notatkę z prośbą zgłoszenia się na komendę. Zostaje ona przekazana przez spółdzielnię mieszkaniową na adres siostry Jossa. Jak się okazuje, po zasięgnięciu informacji u rodziny, Josbrech wybył za granicę, czego miała wymagać jego praca. Rodzinie opowiedział, że jego następnym krokiem jest wybranie się na około 3 tygodnie do Wohisen. Jest to pasmo górskie położone w północnym wschodzie Francji. Kiedy stamtąd wróci, zgłosi się na policję. Tak obiecał swojej rodzinie. Na swoją wędrówkę wyruszył bez telefonu, co według jego kolegi Erika, również zajmującego się bushcraftingiem, o którym zaraz trochę więcej opowiemy, nie jest to niczym nadzwyczajnym.

Do lutego ma Jos regularny kontakt z rodziną. 20 lutego Jos znika jednak z obozu Basecamp Old Crown, centrum dla bushcrafterów we francuskim Wachisen, położonym w miejscowości Saint-Marie-Amin. W lutym, czyli mniej więcej w czasie, gdy śledczy ponawiali prośbę o kontakt, zakomunikował przyjaciołom, że wybiera się w pieszą wędrówkę do miejsca oddalonego o 150 km. Jednak odnalezione później przez policję w schronisku dane na laptopie mężczyzny sugerują, że mężczyzna wybrał zupełnie inny kierunek podróży i udał się do Hiszpanii. W kwietniu tego samego roku Jos zostaje zgłoszony na policję jak zaginiony. Ani jego rodzina, ani znajomi nie mogą się z nim skontaktować. Policja wykorzystuje zgłoszenie o zaginięcie i dostaje zezwolenie na zebranie śladów DNA z domu Josa.

Na razie nikt z jego bliskich nie podejrzewa powodu jego zniknięcia. Przyjaciel Jossa Eric martwi się o niego i rozpoczyna facebookową akcję. Hashtag Fint Joss. Znajdźmy Jossa. Na terenie obozu we Francji wolontariusze z psami poszukują zaginionego. Nikt z nich jeszcze nie wie, że mężczyzna jest podejrzewany o śmierć nikiego. Polscy harcerze także przyłączają się do akcji na Facebooku. Holenderscy mundurowi sprawdzają zarządzane przez Jos'a schronisko w Wohijsen, ale i tam nie zastawia mężczyzny, jak opisuje jeden z obecnych na miejscu reporterów. Miejsce, w którym leży schronisko jest ciężkie do znalezienia. Prowadzi do niego nieprzyjazna ścieżka. W otoczeniu znajdują się groty, w których można łatwo się ukryć, a wokół rośnie wiele jadalnych roślin oraz przepływa woda pitna.

Taką wiedzę można by wtedy połączyć z ciągle wpływającymi na policję wskazówkami dotyczącymi podejrzanego, których na ten moment jest około 200. Taka liczba jest oczywiście niełatwa do sprawdzenia. Policja najpierw musi ocenić, która wskazówka jest prawdziwa i także czy jest w ogóle wartościowa dla poszukiwań. Policja i biorący udział w śledztwie reporter Peter de Vries są przekonani, że Joss się znajdzie. Jednak psycholog sądowy Jasper van der Kemp, który zajmuje się geograficznym profilowaniem w sprawach kryminalnych, ocenia szansę na 50%. Mówiąc prościej, szansa na to, że się znajdzie jest taka sama jak ta, że się nie znajdzie. Poszukiwania trwają jeszcze parę miesięcy, aż w końcu, w sierpniu 2018 roku, w pobliżu hiszpańskiej Barcelony, w miejscowości Castell d'Arsoul, holenderski turysta zauważa przebywającego tam Josa i zgłasza ten fakt na policję.

30:00 · Teorie i plotki 4

Jak się okazuje, Jos podczas swojej wędrówki po Europie trafił na alternatywą grupę ludzi, znaną pod nazwą La Encantada. Osiedlili się oni na typowej dla hiszpańskiego regionu Katalonii farmie i żyli z produkcji i sprzedaży naturalnych kosmetyków. Sprzedawali je w internecie, ale także na lokalnych ryneczkach. Regularnie organizowali warsztaty medytacyjne. Starali się żyć w zgodzie z naturą, a ta filozofia bardzo przyciągnęła uwagę Josa. Zaproponował im więc, że się u nich zatrzyma, a w zamian za jedzenie i dach nad głową będzie zajmował się zbieraniem opału, przynoszeniem wody ze źródła, uprawianiem roślinności i gotowaniem. Na wzgórzach mieściny leżącej około godziny jazdy od Barcelony w centralnej Katalonii Brech przebywa 3 miesiące.

Stara sprawa z 1985 roku zostaje dodana do akt, pomimo tego, że prokuratura nie może już o niej znaleźć żadnych informacji, bo akta zostały częściowo zniszczone. Wiedzą jedynie, że w owym czasie została ona warunkowo oddalona. Policja nie umieszkuje teraz sprawdzić historii poczynienia Niosa w Polsce. Sam mężczyzna często dzielił się w internecie swoimi wrażeniami z życia w naszym kraju i opisywał swoje wędrówki, treningi i programy dla obozów młodzieżowych. Pozwalał mu dorowem trochę bliżej poznać jego osobę. Opisywano w Holandii jako cichą i nie dającą się bliżej poznać. Polskie ZHP jest w szoku, że Jos został zatrzymany. Do tej pory nic nie wskazywało na to, że jej kość mógłby mieć cokolwiek wspólnego z nadużyciami względem dzieci. Członkowie hiszpańskiej komuny także dostarczają informacji na temat osoby Josa Brecha.

Ośmiu członków grupy przyjęło Josa na okres próbny, żeby zobaczyć czy jego charakter zgrywa się z ichnymi. Ważne też było dla nich czy pomoc mężczyzny będzie przydatna dla ich społeczności. Z tego jednak byli bardzo zadowoleni, bo Jos wiedział wszystko o roślinach, był encyklopedią botaniki i potrafił godzinami opowiadać o swojej wiedzy. Mówi jeden z mieszkańców komuny, Polak Mariusz. Jednak charakter mężczyzny pozostawiał dużo do życzenia. Był wycofany, zamknięty i do tego słabo gotował. Ale to mu akurat zostało wybaczone i obarczono go innymi obowiązkami. W końcu jednak postanowiono, że może zostać, mówi Mariusz. Opowiadający swoją historię mężczyzna latami włóczył się po Europie, aż w końcu osiadł w Castel Tresol wraz ze swoją partnerką. Jest właśnie tym, któremu przypadało pracować z Josem.

Mariusz wspomina, że pewnego razu na warsztacie było obecnych kilkadziesiąt osób, w tym rodziny z dziećmi. Wtedy Józ stał się nagle jakby bardziej pobudzony i aktywnie brał udział w zajęciach. Jednak upatrzył sobie za grupę odbiorców jedynie najmłodsze dzieci, głównie chłopców. Jednak Mariusz jest pewien, że u nich Jos nie popełnił żadnego przestępstwa. Tutaj ciągle ktoś się kręci i jest dużo ludzi, którzy kontrolują co się dzieje podczas organizowanych aktywności. Nieodpowiednie zachowanie zostałoby już dawno wychwycone. Jednak Mariusza boli fakt, że zaufali komuś, kto być może nie miał dobrych zamiarów. Mężczyzna podkreśla jednak, że na sprawiedliwość nadejdzie czas i dopiero proces Josa ukaże, czy tak naprawdę to on był winny śmierci Nikiego.

36:40 · Śledztwo i próby rozwiązania zagadki 4

Mecenas Ruthoff uważa, że jego 57-letni klient musi zostać zwolniony z aresztu. Prokuratura jednak nie ma zamiaru tego robić. I uważa, że dowody na jego winy są wystarczające. Brech pozostaje w areszcie aż do procesu. Jego pobyt w tym miejscu nie należy oczywiście do najprzyjemniejszych. Z powodu takich, a nie innych oskarżeń staje się celem przemocy z rok większości więźniów. Dla nich nie jest ważne, czy wydano na ciebie wyrok. Ważne jest już samo oskarżenie. 28 września 2020 roku rozpoczyna się proces Josa Brecha. Pierwszego dnia oskarżony opowiada, co wie o śmierci chłopca. Nie robi tego jednak na żywo, ale przekazuje wiadomość nagraną na wideo. W procesie oskarża się Josa o wykorzystanie chłopca i bycie odpowiedzialnym za jego śmierć.

Na obraniach chłopca obecnych było 21 śladów DNA ze śliny i płotu Josa B.H. Odkryto też włosy i naskórek oskarżonego. Uznano, że chłopiec nie udał się z Josem na spacer dobrowolnie. Byli dla siebie obcymi ludźmi i sąd w nim związkuje, że Jos zabrał chłopca z obozu używając siły. To, że na ciele nie znaleziono śladów użycia przemocy fizycznej nie ma się nijak do sprawy, bo nie każda przemoc musi zostawiać po sobie ślad, tak konkluduje sędzia. Przywołuje się także fakt, że Jos posiadał na swoim laptopie, znalezionym we francuskiej Wohaisen, pornografię dziecięcą. Sam Jos tłumaczy, że pliki pobrał przypadkowo i włożył je do osobnego folderu z zamiarem ich późniejszego usunięcia. Jednak nie chodziło tu o dwa czy cztery, ale o tysiące plików, co według sądu nie udowadnia, żeby zostały pobrane przypadkowo.

Dodatkowo Jos posiadał w historii wyszukiwarki ponad milion wyszukiwań o treści podobnej do tych z pobranych plików. Obrońca jednak nie daje za wygraną i argumentuje, że przecież nie jest znana ani godzina, ani przyczyna zgonu Nikiego. Nie ma nawet pewności, czy chłopiec został wykorzystany. W swojej wiadomości wideo Joss opisuje wersję Zdarzeń. Opowiada, że owej nocy natknął się na ciało Nikiego zupełnie przypadkowo. Dotknął go, bo chciał sprawdzić jego puls i poprawić mu ubranie. Kiedyś stwierdził, że dziecko nie żyje, uciekł z miejsca z obawy, że będzie głównym podejrzanym. Co w kombinacji z jego dawnymi kryminalnymi wyczynami tylko by pogorszyło jego sytuację. Sąd uznaje po obradach, że śmierć nastąpiła z powodu niedotlenienia. Przywołuje także zeznania z 1985 roku, gdzie dwóch molestowanych przez Josa chłopców opisywało, że sprawca stosował wobec nich przemoc, przyciskał ich ciężarem swojego ciała oraz zakrywał im usta.

Sąd wnioskuje, że w sprawie Nikiego zdarzenia musiały przebiegać w podobny sposób. Zmienia się także kwalifikacja czynu Brecha i sąd zamienia zarzut zabójstwa na pozbawienie wolności ze skutkiem śmiertelnym. 20 listopada 2020 roku Sąd wydaje wyrok i skazuje Josa Brycha na karę 12 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Odczytywanie werdyktu nie wzrusza Josa, choć może tylko nie widać tego na jego twarzy. Obie strony Josa i rodziny Nikiego odwołały się od wyroku. 28 stycznia 2022 roku wyrok Josa zostaje zmieniony na 16 lat. Jos nadal nie przyznaje się do winy i jego adwokat ponownie odwołuje się od wyroku, jednak Rada Wyższa pozostaje przy ostatnim osądzeniu.

Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.