Mentionsy Mentionsy
Rekonstrukcja Zdarzeń
Rekonstrukcja Zdarzeń

RZ#14 Od śledczego do podejrzanego| Podcast kryminalny

05.04.2024 ·23 min 55 s · 1 rozdział · 1 sponsor

Jak kto się mówi - nigdy nie jest tak żle, żeby nie mogło być gorzej. I tak jak w życiu przeciętnego człowieka, tak może się też zdarzyć u celebryty odnoszącego wielkie sukcesy. Czy jego upadek bedzie jednak bardziej tragiczny i bolesny, niż zwykłego zjadacza chleba, czy może jego porażka jest tylko przykrywką do większej sprawy? Czy jeśli zapoznamy się z historią, znajdziemy odpowiedzi na te pytania? Zapraszam do kolejnego odcinka podcastu kryminalnego @RekonstrukcjaZdarzeń #rekonstrukcjazdarzen #TrueCrime #podkastkryminalny #belgia #gent #gandawa #kryminalnehistorie #kryminał #rz #kryminalnaBelgia --------- Uwaga❗️ Podcast może zawierać drastyczne opisy zdarzeń. --------- 0:00 Wstęp 0:37 Intro 1:09 Główne zdarzenie 2:27 Śledztwo 9:25 Aresztowanie 15:12 Proces 17:07 Wyrok 18:51 Po procesie --------- ⏹️Sprawa jest rozwiązana. Miejsce: Gent = Gandawa, Belgia. Przedstawiony materiał ma charakter informacyjny i opiera się na danych z ogólnodostępnych żródeł. --------- ✅ Music: https://www.purple-planet.com ✅ Źródła: http://tinyurl.com/27are79x http://tinyurl.com/4j7tyvac http://tinyurl.com/yf4tuxr7 http://tinyurl.com/w3bnmpvm http://tinyurl.com/yuhnnf4d http://tinyurl.com/ymjbxvrb http://tinyurl.com/mt7e3wdb http://tinyurl.com/yrur7z89 ----------- ✅ Kontakt: [email protected]

Zostaje to połączone z pewną sprawą z przeszłości. Pani Ledoux została parę tygodni temu napadnięta w swoim apartamencie. Za radę zatroskanych policjantów, postanowiła swoje cenne dobra zacząć przechowywać w skrytce bankowej. Dziwnym przypadkiem jednak, kiedy postanowiła wybrać się do banku, aby otworzyć sejf, Okazało się, że nic w nim nie ma. Całe 20 milionów w biżuterii i złocie zniknęło po prostu z sejfu. Zatrzymany na rojechem kierowca twierdzi, że pieniądze w jego bagażniku, owszem, pochodzą z kradzieży, ale on nie kradł sam, tylko ze swoim szefem Lukem de Cramerem. W bagażniku znajdują się także dokumenty z nazwiskiem pewnego sędziego i to nazwisko przewija się także w zeznaniach kierowcy. Przed rozpoczęciem śledztwa policja chce jeszcze przesłuchać szefa garażysty, pana de Cramera.

Lucien, zwany też Lukem de Cramer, nie otrzymuje nawet zaproszenia na policję. Sam postanawia się zgłosić. Ten gandawski biznesmen, garażysta i właściciel kafejki, prywatnie syn listonosza, ma koneksje w barach i domu publicznym i okazjonalnie pozwala swoim przyjaciołom korzystać z tych dóbr. Pozwala na to także pewnemu synowi znanego handlarza, który jest znany z tego, że wygrał ostatnio parę wysoko profilowanych spraw w kraju i jest z tego powodu bardzo popularnym na chwilę obecną sędzią śledczym. Luc de Cramer potwierdza swoim zeznaniem koneksję, a nawet głęboką przyjaźń z wymienionym sędzią. Swoją drogą musiała to być wielka przyjaźń, skoro Lucien dla swojego kolegi miał parę lat temu próbować zamordować żonę, panią Rosine de Suter.

No to właśnie zeznaje biznesmen. Jest to całkiem nowa wiadomość i na pewno ciekawa dla policji. Na szczęście nie mają problemów z wydobyciem tych informacji od pana biznesmena. Pani Rosina de Suter, żona sędziego, nie była przykładną żoną. W wolnych chwilach zajmowała się romansowaniem z innym mężczyzną. Co dziwne mąż jej też miał kogoś na boku, a była to pani Ghislaine Klinke. W każdym razie przez taką, a nie inną sytuację rodzinną, sędzia prosił de Cramer'a o pozbycie się swojej żony. Biznesmen Luke podkłada bombę w aucie małżonków. Jest noc z 19 na 20 grudnia 1975 roku. Pani de Souter siedzi za kierownicą, ale ma otwarte drzwi od auta. Jej ciało nie przylega do siedzenia kierowcy całkowicie, co będzie miało znaczenie.

Jako że Luke miał lubić panią Rosin, zainstalował bombę tak, że nie miała zrobić zbyt dużo szkód. Nie chce zabić Rosin, chce tylko wystraszyć zleceniodawcę i jej męża. Na szczęście żona zamach przeżywa. Fakt, że była odcholona na bok, skutkuje tym, że odłamki wybiły się w siedzenie, a nie w jej ciało. Jej mąż, wysoko postawiony urzędnik sądowy, dochodzi publicznie do wniosku, że zamach na pewno był skierowany na jego osobę. Twierdził, że został zaplanowany przez bandę narkotykową. Złapali taką jedną grupę na krótko przed wybuchem, więc na pewno chcieli się odegrać. Logiczne jest więc, że bomba nie została przygotowana dla pani Rosiny, ale dla męża. Lucienne de Cramer opowiada dalej. Pani Rosina przeżywa jeszcze jeden piękny rok swojego życia, kiedy to w czerwcu roku 1976 niestety topi się w wannie.

Jej mąż tego wieczora zasnął spokojnym snem, ale został obudzony przez swojego synka. Dziecko zbudziło się w nocy i postanowiło odwiedzić łazienkę, a tam znalazło ciało swojej matki. Tak zeznawał mąż Rosiny, sędzia, nasz główny bohater. No ale dzisiaj pan de Cramer opowiada, że nikt się sam nie utopił. Widział przecież dobrze, jak żona była topiona przez swojego męża. Był przy tym obecny. Gdyby tego było mało, to dodajmy jeszcze, co miał sędzia wspólnego z biżuterią z bagażnika. Pomiała, owszem. Starsza pani Ledoux pochwaliła się właśnie jemu, gdzie i ile pieniędzy będzie sobie bezpiecznie przechowywać. Nasz sprytny sędzia wszedł w posiadanie kodu i klucza do skrytki i przekazał je Luke'owi de Cramerowi. Ale jest jeden haczyk.

Pani Ledoux miała o kradzieży być dobrze poinformowana. Plan został uknuty razem z sędzią, a de Cramer był tylko wykonawcą. Po kradzieży starsza pani miała złożyć skargę na policję. W ten sposób omijała prawo dotyczące opodatkowania spadku po swoim małżonku. Jej mąż akurat był w tym momencie śmiertelnie chory. Po jego odejściu otrzymałaby spadek, ale musiałaby zapłacić państwu dużo pieniędzy. No to przecież lepiej zlecić kradzież, zgłosić ją na policję, nie płacić nic rządowi, a na koniec dostać pieniądze z powrotem. A bo tak, sędzia i de Kramer mieli zamiar wszystkie skradzione rzeczy zwrócić majętnej staruszce. Ale bez tej części oczywiście, którą oddałaby im zabranie udziału w jej sprytnym pranie. Przesłuchujący zastanawiają się, po co bogaty i tak już dosyć wysoko postanowiony kolega miałby coś krać dla jeszcze większych pieniędzy, a dodatkowo ryzykować dobrymi i utratę pracy.

Dla przyjaźni z synem listonosza trochę jeszcze nie dowierzają zeznaniom Beckramera. Jednak Ida Kramer i Van Renterhem w swoich zeznaniach ciągle wymieniają nazwisko tego samego funkcjonariusza. Z opowieści wynika, że żona nie utopiła się sama, ale ktoś jej w tym pomógł. Wybuch bomby to nie był wypadek, ale próba pozbawienia życia. Motyw? Mąż chciał rozpocząć nowe życie ze swoją kochanką. W pewnym momencie kradzież 20 milionów schodzi na dalszy plan. Biznesmen ma cichą nadzieję na to, że jego przyjaciel, sędzia, będzie chciał go wybronić z całej afery. Ten jednak o dziwo nie korzysta z okazji. Kiedy sędzia śledczy pani Nicole de Wilde, zajmująca się sprawą de Cramer oznajmia mu, że sędzia, o którym mowa, ma go głęboko w poważaniu.

Cramer wtedy zmienia taktykę. Według niego to nie on, ale właśnie jego kolega jest tym, który w 100% jest odpowiedzialny za kradzież kosztowności pani Ledoux. Szok dla pani de Wilde. Pan Jespers, o którym mowa, jest nie tylko popularny i znany, Ale jest też po prostu jej kolego z biura obok. Tego dnia wszystko zaczęło się od zepsutej lampy i skończyło na sędzim śledczym. Niedobrze. Piękny Hi, Hi Lebo, Hi Jespers jest na chwilę obecną znanym sędzią śledczym z Gandawy, którego kariera jest właśnie w najlepszej formie. Mężczyzna ma dużo kasy, sukcesu kobiet, a w pracy powodzi mu się nadzwyczaj dobrze. Jest lubiany przez prasę i powiązanych z procesem ludzi. Właśnie miał zostać mianowany na funkcję królewskiego prokuratora, Najwyższej funkcji sędziowskiej już za moment, ale kiedy zeznania Dziakiego i Luciana zaczęły się rozkręcać, pozytywne zdanie na temat przyszłego prokuratora królewskiego zaczyna powoli ulegać zmianie.

27 lutego, He Jespers, urodzony w Warszawie 3 czerwca 1934 roku, syn francuskiego handlarza tekstyliami, zostaje aresztowany. Wiadomość obiega w ciągu paru godzin prasę, nie tylko belgijską, ale światową. Sędziemu zarzuca się pozbycie się swojej żony Rosin de Sutter, kradzie z użyciem przemocy, potrabianie dokumentów i nielegalne posiadanie broni. Sam zainteresowany zaprzecza, że miał brać udział w jakimkolwiek z owych przedsięwzięć. Ale jak to się mówi, bomba już spadła na gandawski świat sądownictwa. Ciało żony Rosiny zostaje podobnie wydobyte, aby sprawdzić, czy policji uda się znaleźć jakieś podejrzane ślady. Niestety, niestety, sekcja zwłok nie potwierdza w wersji de Cramera. W ciele zostają znalezione śladowe ilości środków usypiających, nie wystarczające jednak do spowodowania czyjeś śmierci.

Pan biznesmen Lucien opowiadał im, że było zupełnie inaczej. Jespers miał zadzwonić do niego tego wieczora i poprosić o szybkie przybycie do jego domu. Kiedy Lucien zjawił się na miejscu, pani Rosina była już lekko odurzona tabletkami podanymi przez męża. Dekramer widzi, jak małżonek zamyka się z żoną w łazience, ale nic nie może zrobić, bo drzwi są zamknięte na klucz. Błaga więc swojego przyjaciela, żeby tego nie robił. Ma jakieś przeczucie, że Jesper chce zrobić krzywdę swojej żonie. Po jakimś czasie drzwi łazienki się otwierają, a de Kramer widzi, jak Rosina leży nieprzytomna w wannie. Śledczy nie mogą jednak znaleźć logiki. Po co Jesper zdzwoniłby do przyjaciela, skoro sam wszystko zrobił? Cała sprawa nie wydaje się jasna. Wróćmy na chwilę do przeszłości.

Dlaczego? Tego nikt nie wie do dzisiaj. Wiadomo jest jednak, że pisanie o Klubie Klucz w mediach jest trochę niebezpieczne. Nie wybiegając za daleko w przyszłość, sześć lat po całej aferze w roku 1983, gazeta Metro pisze o tej sprawie, kiedy zdobywa więcej informacji na jej temat. Jednak następnego dnia do biura redakcji zostaje poczucona bomba i duża część budynku zostaje spalona. Na dokładkę cały nakład wydania zostaje przejęty przez ministra sprawiedliwości Williego de Klerka. Być może dlatego, że jego nazwisko też pojawia się w redakcyjnych papierach, w których wymieniani są członkowie klubu Klucz. Wracając jednak do Jespersa i jego kariery przed zatrzymaniem. Podczas rozwiązywania sprawy Klucza Panchi ma dostać funkcję prokutora rulewskiego.

Śledztwo zostaje jednak bardzo szybko zakończone i 9 miesięcy po aresztowaniu Jespers i de Kramer razem z 5 innymi podejrzanymi stają przed sądem. Po raz pierwszy w belgijskiej historii przeprowadza się proces przeciwko sędziemu. Oskarżonych bronią adwokat Marstens, Bulting, Van Eekhout i Verstrygne. Podczas procesu Jespers w pewnym momencie wybucha i grozi, że poda imiona z listy. Jego adwokat stanowczo go powstrzymuje, zabraniając wymieniania czegokolwiek. Inny obrońca jawnie mówi do przewodniczącego ławy przysięgłych, że ograniczenie jego roli spowodowane jest naciskami ze strony prokuratury, skutkiem czego posiedzenie tego dnia zostaje anulowane. Sam Jespers prawie w ogóle nie broni się podczas procesu.

Sam jest ciągle konfrontowany z pewnym siebie i gadatliwym dekramerem, opisywanym przez wszystkich adwokatów procesu jako urodzony mówca. Dzięki temu The Kramer ściąga na siebie całą uwagę. To sprawia oczywiście, że większa część oskarżeń w stronę Jespersa zaczyna bazować jedynie na wcześniejszych zeznaniach biznesmena Luke'a. Proces opiera się na wielu znakach zapytania i ma mało przekonujący materiał dowodowy. Okazuje się, że niektórzy świadkowie nie zostali w ogóle przesłuchani albo ich zeznania zostały zdeklasyfikowane. Jednym z dowodów było np. spalone w wyniku wybuchu bomby autor Sine de Sutter, które jak się okazało przez wiele miesięcy stało niestrzeżone na złomowisku, zanim eksperci w ogóle zechcieli je przebadać.

Zaczyna się spekulować w mediach, że prokuratura i de Kramer zawarli układ. Ich wspólne działanie miałoby uciszyć Espersa, który jako skazany byłby mniej wiarygodny, gdyby kiedykolwiek zdecydował się na wyjawienie nazwisk osób zamieszanych w praktyce Klubu Klucz. Słowo Dekramera przeciwko słowu oskarżonego sędziego śledczego oznacza, że 12 członkom ławy przysięgłych ciężko będzie dokonać osądu. Nikt tak naprawdę nie wie, który z nich mówi prawdę, a być może leży ona po prostu pośrodku. Ostatniego dnia procesu, po 9 godzinach obrad, sąd podejmuje w końcu decyzję o losie oskarżonych. Pomimo tego, że zeznania biznesmena Luca de Cramera nie zawsze brzmią całkowicie prawdziwe, Jesper zostaje oskarżony o siedem czynów.

Morderstwo, próby morderstwa, kradzież, oszczerstwo, napad, fałszowanie dokumentów i posiadanie nielegalnej broni. Ława przysięgłych ocenia, że ma ponieść karę za wszystkie zarzuty, wszystkie oprócz morderstwa. 21 stycznia 1978 roku zostaje zasądzony mu 20 lat w więzieniu. Główny wspólnik jest Persa de Kramer, on dostaje 15 lat od siatki. Pan Van Renterhem, kierowca de Kramera, dostaje niecałe 2 lata w zawieszeniu i opuszcza salę jako wolny człowiek. Obrońca oskarżonych komentuje, że piękny Hii został osądzony już na początku procesu. Jak mówi, jeżeli kiedyś stałeś na górze, a teraz upadłeś na dół i stoisz przed sądem, to jesteś dla ludzi upadłym aniołem.

A upadłe anioły nigdy nie idą do nieba, tylko są spychane do piekła. Jespers jest załamany usłyszanym wyrokiem. De Kramer nie spodziewał się w ogóle żadnej kary i traci przytomność. Ich obrońcy także nie są zadowoleni z wyniku procesu. Obrońcy sędziego liczyli na to, że sąd uzna zeznania biznesmena za nieprawdziwe. Mecenas Jean Van Laundersale, adwokat i przyjaciel Jespersa, odwiedza go później w więzieniu i ma do niego żal, że ten nie zdecydował się podać żadnych imion członków klubu. Były sędzia stwierdza jednak, że zawsze stał po drugiej stronie prawa i wierzył w sprawiedliwość. Podczas procesu nie wiedział nawet, jak ma się bronić. Pięć tygodni po procesie Jesper zbierze ślub w więzieniu w Newells, ukochaną Hisleyn Klincke.

William natomiast, pozostawiwszy w kraju żony i dzieci, przebywa sobie w Hiszpanii i zaprasza flamandzką prasę na ekskluzywne wywiady. W końcu jednak cała sprawa cichnie, a 9 lat później jego ciało zostaje odnalezione we Francji. Podobno kiedy jechał autem, miał dostać zawał serca. W roku 1982 Luc de Cramer wychodzi na wolność i dalej prowadzi biznesy. W roku 2002 he, Jespers, umiera na raka i zabiera wszystkie swoje tajemnice do grobu. O jego procesie jeszcze latami będą pisane książki i kręcone dokumenty, mniej lub bardziej pozytywne, ale mające jedną cechę – niepewność. Po 45 latach nikt już nie jest w stanie obiektywnie ocenić sprawy. Prawdziwe dowody nigdy nie ujrzały światła dziennego.

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.