Mentionsy Mentionsy
Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka
Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka

Raport o książkach – Jan Klata o „Termopilach Polskich”

02.02.2026 ·1 godz 13 min · 1 rozdział · 1 sponsor

W tym odcinku Raportu o książkach zapraszamy na spotkanie z wybitnym reżyserem teatralnym, dyrektorem Teatru Narodowego w Warszawie Janem Klatą.Opowiemy o sile dawnych, zapomnianych tekstów literackich, które niejednokrotnie bardziej rymują się z chaotyczną rzeczywistością, w której żyjemy, niż pierwsze strony gazet.Dlaczego wstydzimy się Henryka Sienkiewicza? Kiedy zapomnieliśmy o Tadeuszu Micińskim?Co o współczesnej Polsce i jej miejscu na mapie chwiejącego się w posadach świata mówią nam „Krzyżacy” Henryka Sienkiewicza i „Termopile Polskie” Tadeusza Micińskiego?To dwa ostatnie tytuły, które reżyserował Jan Klata – „Krzyżaków” na 100-lecie Teatru Jaracza w Olsztynie, „Termopile Polskie” na 260-lecie Teatru Narodowego w Warszawie.Praca reżysera teatralnego nie odbiega być może tak bardzo od pracy tłumacza literackiego – w obu tych przypadkach polega na zasileniu nurtu literatury nową energią, która nie pozwala dawnym tekstom zastygnąć.Jakie znaczenie dla tego, co dzieje się na scenie, ma to, co dzieje się wokół niej? Czy pomniki, budynki i ulice mają władzę nad naszą pamięcią? Słowem, jaka jest siła przestrzeni symbolicznej w kształtowaniu wspólnoty?A w końcu – czy teatr narodowy jest z natury teatrem politycznym?Prowadzi: Agata KasprolewiczGość: Jan KlataRealizacja: Andrzej Bogucki i Kris Wawrzak---------------------------------------------Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ ⁠https://patronite.pl/DariuszRosiak⁠Subskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠➡️ ⁠https://dariuszrosiak.substack.com⁠Koszulki i kubki Raportu ➡️ ⁠https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/⁠ [Autopromocja]

Bo tam i schody, i krzyż, i grób nieznanego żołnierza, i prezydent Kaczyński, i naczelnik też jest tam, no i hotel dawniej Victoria, teraz już Inaczej się nazywający ku nieutulonemu żalowi Jana Frycza. Na każdej próbie mówił, że to jest skandal po prostu. Jana Frycza, czyli króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Jednego z dwóch królów Stanisławów Augustów Poniatowskich w naszej inscenizacji, bo na zmianę grają z panem. Jerzym Radziwiłowiczem. A z drugiej strony oczywiście jest ten pomnik, taki niby niewinny pomnik Bogusławskiego, ale jak Państwo będziecie tam przechodzić gdzieś, mam nadzieję do teatru, to proszę rzucić okiem na podstawę tego pomnika i zobaczyć, jakie są rany na nim po broni.

Maszynowej najprawdopodobniej chyba z powstania warszawskiego, no bo po drugiej stronie tego placu teatralnego właśnie kula snajpera trafiła Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Ten snajper najprawdopodobniej tam znajdował się między kolumnami. Teatru Wielkiego. Serce Chopina ja też widzę, wierzę. Kościoła Świętego Krzyża, w którym znajduje się serce Chopina przecież. Więc to tak pomiędzy sercem Chopina, a miejscem śmierci Baczyńskiego my się znajdujemy. Założeni przez właśnie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, który jest jednym z głównych bohaterów Termopil Polskich. Także trochę naszą powinnością było gdzieś odnalezienie tego tekstu i opowieść o takich czasach, o tym XVII wieku, drugiej połowie XVII wieku konkretnie, takich czasach, które

Natomiast ma pani rację, to jest utwór, ja doznałem, jak to się mówi pięknie, epifanii i wiedziałem, że to Gruzja musi być Tak, i to jak ten utwór uderza po głowach, po duszach, po sercach widzów na samym początku, jak my lądujemy zupełnie nieprzygotowani na to, w serce piekła, w serce wojennego koszmaru, dzięki tej muzyce między innymi. No potem jest ta fenomenalna scena, kiedy książę Józef Poniatowski wchodzi z tym szkieletem konia Mogłabym wiele jeszcze przytaczać takich przykładów niezwykłych rozwiązań artystycznych, teatralnych, takich wizualno-dźwiękowych właśnie, które powodują, że ten spektakl tak mocno wchodzi w trzewia.

No właśnie. Nawet dla osoby, która nie zna tej rozbiorowej historii Polski, która jest tak krok po kroku niemalże przedstawiona oczywiście w takim agonalnym śnie głównego bohatera wspomnianego już Józefa Poniatowskiego. Ja przynajmniej miałam takie wrażenie, bo byłam dwa razy na Termopilach Polskich. Za pierwszym razem byłam mniej przygotowana, za drugim znacznie bardziej. I muszę panu powiedzieć, że to nie jest tak, że za tym pierwszym razem ja mniej zrozumiałam. Ja po prostu trochę inaczej przeczytałam ten spektakl. Bardziej przez takie właśnie przeczucia. Przez takie przeczucia też, które mam wrażenie, że na tej mapie naszej polskości są gdzieś umiejscowione. I pan je dotyka.

No i u Micińskiego właśnie jest tak fantastycznie to wymyślone formalnie, że ginie Poniatowski i w tym momencie zaczyna się cała drama, to znaczy ten film, jesteśmy w głowie konającego księcia i się no cofa czas, cofa czas. Jakoś kilkadziesiąt lat do Kaniowa, do spotkania Carycy i jego stryja, króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i tak dalej, i tak dalej. No uchwalamy Konstytucję 3 Maja, prawda, potem bronimy Konstytucję 3 Maja w wojnie, potem no... Potem Kościuszko i tak dalej i tak dalej. To co znamy ze szkoły mniej więcej. Oczywiście to tutaj nie mamy do czynienia z prawdą historyczną.

Znaczy to jest teraz żyjemy gdzieś w koszmarze fantasmagorii księcia Józefa Poniatowskiego i jakby nie dowierzamy i poznajemy takie gdzieś zdumiewające zupełnie Potwory jak kniaz Patjonkin czy Caryca Katarzyna, które funkcjonują w ogóle na zasadach, powiedziałbym gdzieś na połynie ludzkich, a z całą pewnością nie funkcjonujących według dających się racjonalnie sformułować zasad. Ja tak sobie myślę, że te obrazy groteskowe, te obrazy nieludzkie, te obrazy No właśnie, powiedział pan, że Miciński miał te elementy grafomańskie.

I to jest rzeczywistość grafomańska, to znaczy to jest grafomański tekst na grafomańskie czasy. Dożyliśmy czasów absolutnej grafomanii i funkcjonujemy gdzieś, W grafomańskiej fantasmagorii i możemy się z naszymi po prostu racjonalnymi, świetnie warsztatowo ułożonymi elementami rzeczywistości wypchać. No dobrze, to wróćmy do księcia Józefa Poniatowskiego, przez którego konające oczy widzimy cały ten spektakl. Józef Poniatowski ginie pod Lipskiem, ginie śmiercią bohaterską, ale też nieco absurdalną, bo najprawdopodobniej zginął przez pomyłkę. Prawdopodobnie to Francuzi go niechcący zastrzelili.

Mimo to Poniatowski zginął jako bohater, jako wielki bohater, stał się wzorem bohaterstwa i chciałabym przytoczyć taki cytat z tekstu Michała Mizery, czyli dyrektora literackiego Teatru Narodowego w Warszawie, który znajduje się właśnie w programie Termopil Polskich. Zresztą bardzo serdecznie Państwu ten program polecam, jak będą Państwo w teatrze, to naprawdę warto, to jest wspaniałe. To jest niewielki wydatek, ale... Warto go poczynić, bo on jest też jakimś rodzajem no właściwie książeczki takiej gdzieś kontekstualizującej to, co się dzieje na scenie, opowiadający też o topografii tego miejsca i też o bohaterach tego dramatu. No właśnie i Michał Mizera pisze tak.

Józef Poniatowski stał się symbolem walki honorowej, chociaż beznadziejnej, walki do końca. Jego śmierć kończy symbolicznie okres istnienia napoleońskiej Polski. Stał się więc Poniatowski modelowym rycerzem nowożytnym, a zarazem ofiarnikiem i ofiarą na ołtarzu ojczyzny. Znowu zdążył. Za chwilę na polskiej scenie pojawią się romantycy, dla których Konfederacje, insurekcje to było dosłownie dziedzictwo ojców, a wina ojców, jak wiadomo, idzie w syna. Mit ofiarniczy został usankcjonowany słowem wieszczów, słowem przez wielkie S. Poniatowski zainspirował romantyków. I przywołuję ten fragment tekstu Michała Mizery, żeby zadać panu pytanie o to, kim dla pana w tej opowieści jest Józef Poniatowski, bo on występuje w takim prostym żołnierskim stroju.

Oczywiście pierwsze w skrzypce gra Wspomniany przez pana kniaz Potiołmkin, rzeczywiście znakomicie zagrany przez Oskara Hamerskiego. Oni są wszyscy, nie wiem, jak powiem karykaturalni, to nie powiem wystarczająco dużo. Oni są po prostu perwersyjno-obleśni w takim jakimś jeszcze dziwacznym tańcu, a Józef Poniatowski jest gdzieś... W bardzo dużym dystansie wobec tego wszystkiego. Nie chcę oddać swojego ciała Katarzynie. On pojawia się zresztą w ogóle, tak przynajmniej mi się wydaje, to jest taka moja interpretacja widzowska być może nie do końca właściwa, ale wydaje mi się, że on się w ogóle pojawia w tych scenach jako takie zaprzeczenie, przeciwieństwo, zypcucia, knucia, układania się, kalkulowania, jakichś moralnych kompromisów.

Książę Poniatowski jak tam trafiony przez ariergardę francuską po prostu konał w bagnistej rzeczce, bo to się mówi też o nurtach Elstery, no to taka rzeczka raczej skromna nurty to nie jest Mississippi. Natomiast no to jest to zdanie, które jest zresztą przecież też w spektaklu. Bóg mi powierzył honor Polaków i jemu tylko go oddam. A wcześniej mówi, trzeba zaświadczyć Europie, że Polska nie jest na kompromisach oparta. I teraz no wiadomo, nie oddamy ani guzika, prawda? I teraz no to jest kontrapunkt totalny dla postawy Króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, który jest dyplomatą.

To jest różnica pomiędzy dyplomatą a żołnierzem. Ja nie wiem, czy my mamy wybierać pomiędzy dyplomatami a żołnierzami. Jak już przyjdzie co do czego, to wtedy wszyscy będziemy żołnierzami i nie będzie czasu i miejsca na dyplomację. Mam nadzieję, że to jakoś nie będziemy na to zdani, skazani, ale jeśli będziemy, no to trzeba będzie po prostu się wziąć do, jak mawiał Sienkiewicz, krwawej roboty. Natomiast to jest gdzieś... Na tym diapazonie to się zasadza cała ta koncepcja Micińskiego i jesteśmy oczywiście gdzieś cały czas się pojawia poniekąd pośmiertnie też książę Poniatowski od początku właściwie do końca, no bo w jego głowie jesteśmy, natomiast to jest też troszkę tak właśnie, że on jest

Stara się być aktywnym uczestnikiem tych zdarzeń, jakoś ingerować w to, że w końcu tę Konstytucję Trzeciego mają uchwalić i nie poddawać się emocjonalnym szantażom patriotów z Targowicy. Natomiast to jest gdzieś z takiego poziomu meta wszystko. No i to jest opowieść o dwóch marszałkach napoleońskich i jeden się nazywał Bernadotte i zdradził, sprzeniewierzył się. Przecież misji swojej narodowej, czy też napoleońskiej i założył dynastię szwedzką. Szwedzi całkiem dobrze na tym wyszli, prawda? A Poniatowski inaczej postępował. Na szczęście był też i Czartoryski, który nam uratował Polskę trochę na jakiś czas, no do powstania listopadowego, ale zawsze.

Więc jakiś zręczny Polak się gdzieś zawsze Znajdzie przymożnych tego świata. Natomiast to jest taka postawa absolutnie zerojedynkowa, charakterystyczna dla żołnierza. Po prostu to jest wróg, a to nie jest wróg, to jest sojusznik i teraz ja tak postępuję. Paradoksalne jest też to, że jeśli chodzi o 1813 rok i tę Bitwę Narodów pod Lipskiem, to ta bitwa została wygrana przez przyjaciela z czasów młodości, księcia Poniatowskiego. Jego, można powiedzieć, towarzysza broni z młodości właśnie, księcia Schwarzenberga, austriackiego dowódcy, to on wygrał Bitwę Narodów pod Lipskiem. W młodości książę Pepi, służąc ze Schwarzenbergiem w armii austriackiej, uratował mu życie, walcząc chyba z Turkami, więc to jest wszystko pełne gdzieś właśnie paradoksów jakichś.

Natomiast to chyba nie jest tak, że... Mamy do czynienia ze spektaklem, który jednoznacznie wskazuje, którą drogą powinniśmy podążać i którą drogę wybrać. I mamy takiego bohatera, na którym się powinniśmy wzorować, no bo równie dobrze można określić postawę księcia Poniatowskiego jako właściwie paradoksalnie szkodliwą dla Polski. Bo trzeba wiedzieć, kiedy z jakiego tramwaju na jakim przystanku wysiąść. Z pewnością Termopile Polskie to nie jest spektakl, który daje łatwe diagnozy czy wskazuje jednego bohatera jako wzór wszelkich cnót, ale ja mam wrażenie, że tam jest taka tęsknota za taką postawą.

No a tak, no ale Karol Pocheć tak gra jednak, emanuje też ze sceny i nic dziwnego, że jest też na tyle pociągającą po prostu ta postawa, ta osobowość, że tak trochę się chcemy jakoś z nim utożsamić. Ale to są też przecież wybory. No tak, no to są wybory. Oczywiście obsadowe wybory są wyborami interpretacyjnymi, absolutnie. Nie tylko zresztą obsadowe wybory, ale również jeżeli wczytamy się w biografię księcia Józefa Poniatowskiego, no to ona nie jest taka... Czyściutka taka. No i on był bananowym młodzieńcem, no ale to też ze sceny postaci mu to wyrzucają. No Dąbrowski mu to mówi przecież, że on w zupełnie innych warunkach prowadzi te kampanie wojenne niż reszta dowódców nawet, prawda?

No korzysta ze swojej Ręty powiedziałbym, że się nazywa Poniatowski, jest mu łatwiej i taki bananowy młodzieniec. Także tak, to jest gdzieś pomiędzy bananowym młodzieńcem, męczennikiem tonącym w nurtach elstery, a tą postacią stojącą przed pałacem prezydenckim, gdzie wypisz, wymaluj Marek Aureliusz przeniósł się nagle w czasie kilka tysięcy lat książę Pepi. No to są właśnie te punkty, pomiędzy którymi postarta jest postać Poniatowskiego. Termopile Polskie to jest opowieść o zdradzie, o wielkiej zdradzie. To jest opowieść też o wierności. Ale to jest opowieść o zdradzie, która ma strój i takie pozory patriotyzmu.

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.