Tajne kulisy gry Trumpa z Pekinem. Korespondent ujawnia: „To był hoax”
„Trump gra w zupełnie inną grę. Nie będzie starał się drażnić Chińczyków” – ujawnia w rozmowie z Radiem Wnet Andrzej Zawadzki-Liang, polski korespondent mieszkający od niemal 40 lat w Chinach. Ekspert bez ogródek ocenia szanse na zbrojne zaangażowanie USA wokół Tajwanu i tłumaczy, dlaczego rzekoma sprzedaż broni za 14 miliardów dolarów to blef, a w sporze mocarstw chodzi dziś o... tanie ozdoby choinkowe.
Stąd właśnie w tej chwili jednym z najważniejszych właśnie spraw jest to, jak to było podkreślone, żeby trzymać się wszyscy razem spójnie, żebyśmy dążyli do nowego etapu rozwoju. No, jeszcze jedno chciałem tylko podkreślić na zakończenie, że absolutnie było podkreślone kwestia Tajwanu. Tajwan jest nasz, nie dopuszczają Chiny do żadnej interwencji zewnętrznej i należy wzmocnić jeszcze powiązania wzajemne z Tajwanem i Chiną kontynentalnym, aby doszło do pokojowego zjednoczenia. No, pokojowe zjednoczenie to jeszcze zależy od prezydenta Donalda Trumpa, ale to już inna historia.
No nie sądzę. Nie? Nie. Inna historia. No nie sądzę. Nie? Nie. Trump gra w zupełnie, bym powiedział panie redaktorze moim zdaniem, w zupełnie inną grę. W jaką? On po prostu nie będzie starał się drażnić Chińczyków. Absolutnie nie. On będzie starał się ugrać przede wszystkim, bo jemu na tym też zależy, tak jak teraz. No co podpisali na spotkaniu? 30 na 30, takie hasłowo porozumienie tak się nazywa. 30 miliardów za 30 miliardów, że cła obniżone zostaną. Ale na co? No proszę zwrócić uwagę na co. Chińczycy obniżą cła lub zlikwidują na produkty rolne amerykańskie, które będą importować, czyli tam zboże, no soja nie, o dziwo soja nie.
Ale mięso, kukurydza i tak dalej. Natomiast Chińczycy, i to jest ciekawe, Amerykanie będą mogli o pomniżonych cenach kupić co? Ozdoby choinkowe, wyroby gospodarstwa domowego. Oczywiście zabawki, czyli Trump chce zrobić po prostu, żeby po prostu Amerykanie mieli ładne święta i tanie święta Bożego Narodzenia. Ja tak to odbieram, już to tutaj jest tak odbierane. Natomiast żadne z dużych spraw nie zostało rozwiązane. A Trump naprawdę, on nie pójdzie na starcie z Chinami, on ma za dużo na głowie, natomiast jemu zależy na tych big deal. Czy będzie big deal? Zobaczymy, no.
Big deal to byłby dobrze, gdyby Chińczycy powiedzieli, kupujemy Bojan Inga. Ale nie kupują, nie ogłosili nic, jak do tej pory. Także to są takie ruchy. Dopiero, co dobra, w styczniu, jak już to powiedziałem, w styczniu, po chińskim Nowym Roku, po lutym będzie można coś powiedzieć, że rzeczywiście. Ale tutaj nie sądzę, żeby Trump poszedł aż tak mocno. Ale broń chce sprzedać Tajwanowi. Nie, to był hoax. To był typowy... To jest u niego na biurku i to trzyma jako swoją kartę niby przetargową, że sprzeda broń na Tajwan za 14 miliardów dolarów. On na razie się do tego nawet nie pali. Mówi, że nic się nie zmieniło, czyli to, co w moju powiedział, że on nie będzie 9 tysięcy mil walczył za Tajwan, jest to wciąż aktualne.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
„Trump gra w zupełnie inną grę. Nie będzie starał się drażnić Chińczyków” – ujawnia w rozmowie z Radiem Wnet Andrzej Zawadzki-Liang, polski korespondent mieszkający od niemal 40 lat w Chinach. Ekspert bez ogródek ocenia szanse na zbrojne zaangażowanie USA wokół Tajwanu i tłumaczy, dlaczego rzekoma sprzedaż broni za 14 miliardów dolarów to blef, a w sporze mocarstw chodzi dziś o... tanie ozdoby choinkowe.