Tajne kulisy gry Trumpa z Pekinem. Korespondent ujawnia: „To był hoax”
„Trump gra w zupełnie inną grę. Nie będzie starał się drażnić Chińczyków” – ujawnia w rozmowie z Radiem Wnet Andrzej Zawadzki-Liang, polski korespondent mieszkający od niemal 40 lat w Chinach. Ekspert bez ogródek ocenia szanse na zbrojne zaangażowanie USA wokół Tajwanu i tłumaczy, dlaczego rzekoma sprzedaż broni za 14 miliardów dolarów to blef, a w sporze mocarstw chodzi dziś o... tanie ozdoby choinkowe.
Ciekawe. Tak, no bo Chiny też również to podkreślają, bo to jest taka jakby w kontrze do polityki amerykańskiej. W końcu do polityki amerykańskiej Chiny są stabilnym partnerem, Chiny pomagają w rozwoju, Chiny nie napadają. I no zresztą chyba w Libanie, jeśli pamięć mnie nie myli, czy jeśli jest jeszcze, ale był chiński oddział pokojowy, sił pokojowych ONZ-u. Bo Chiny też właśnie w ramach ONZ-u wysyłają tam misje pokojowe swoje. Także tutaj Tutaj ja mówię, no Chiny rzeczywiście w tej chwili stoją przed wyzwaniami, również i tymi globalnymi.
Stąd właśnie w tej chwili jednym z najważniejszych właśnie spraw jest to, jak to było podkreślone, żeby trzymać się wszyscy razem spójnie, żebyśmy dążyli do nowego etapu rozwoju. No, jeszcze jedno chciałem tylko podkreślić na zakończenie, że absolutnie było podkreślone kwestia Tajwanu. Tajwan jest nasz, nie dopuszczają Chiny do żadnej interwencji zewnętrznej i należy wzmocnić jeszcze powiązania wzajemne z Tajwanem i Chiną kontynentalnym, aby doszło do pokojowego zjednoczenia. No, pokojowe zjednoczenie to jeszcze zależy od prezydenta Donalda Trumpa, ale to już inna historia.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
„Trump gra w zupełnie inną grę. Nie będzie starał się drażnić Chińczyków” – ujawnia w rozmowie z Radiem Wnet Andrzej Zawadzki-Liang, polski korespondent mieszkający od niemal 40 lat w Chinach. Ekspert bez ogródek ocenia szanse na zbrojne zaangażowanie USA wokół Tajwanu i tłumaczy, dlaczego rzekoma sprzedaż broni za 14 miliardów dolarów to blef, a w sporze mocarstw chodzi dziś o... tanie ozdoby choinkowe.