Szkolne lata prof. Tolkiena — Tolkieniada — 06.09.2025 r.
Prof. Ryszard Derdziński opisuje ścieżkę edukacji J.R.R. Tolkiena. Od nauczania domowego, poprzez szkołę podstawową św. Filipa Neriusza przy Oratorium w Birmigham, aż do Szkoły Króla Edwarda. Ta ostatnia placówka wywarła szczególny wpływ na młodego Tolkiena, który zapoznał się tam z filologią klazyczną, a także uczył się języka fińskiego — odtąd lingwistyka stała się jego wielką pasją. Nawiązał też wtedy istotne kontakty, które owocowały w przyszłości.
Ile palców? Jak pani liczy? Tak jak Tolkien pokazuje. Dobrze. Pokazujący to pierwszy, drugi to jest środkowy, trzeci serdeczny i czwarty mały palec. Kciuk się nie liczy, nie istnieje. Doskonale. I to świadczy o edukacji domowej właśnie muzycznej. Chociaż Tolkien się potem zawsze wymawiał, mówił, że on nie ma absolutnie słuchu muzycznego, ale ma słuch, miał, dlatego że nawet sam skomponował niektóre melodyjki, podstawowa świętego Filipa Neryusza właśnie przy oratorium w Birmingham. Teraz wczoraj bodajże, albo przedwczoraj król Karol jako pierwszy monarcha odwiedził właśnie tą wspólnotę związaną ze świętym Johnem Henrym Newmanem, bardzo ważną postacią dla katolicyzmu angielskiego, który ukształtował duchowość.
O co chodzi? To mi się wydaje, że chyba chodzi o tą odwrotną sytuację, o której mówiłem, że właśnie pierwsza szkoła, której był, to była ta szkoła Filipa Nariusza, to była taka szkoła, która była przy tym oratorium, gdzie on też był ministrantem, gdzie chodził do kościoła katolickiego, przemował komunię, był bierzmowany, tam przyjął właśnie też imię Filipa, a potem z tej szkoły właśnie Francis Morgan przeniósł go do szkoły króla Edwarda, która była dużo, dużo lepsza. No to wygląda na to, że to troszkę wygląda... Ja mam tak po prostu źródła, że został przyjęty do King Edward School, później przeniósł się do St. Willis, a później, rok później wrócił do King Edward School ze stypendium przyznanym. Ale no nie wszystkie źródła mówią, że tak powiem, są pewne.
Myślę, że możemy się bardziej, że tak powiem, opierać na pańskiej wiedzy, bo pan jest znakomitym znawcą, ale No w każdym razie, nawet jeżeli tak było, bo też ja nie jestem encyklopedią wszechwiedzącą, to ta szkoła Filipa, ona była właśnie przy oratorium i to była taka zwykła szkoła dla zwykłych katolickich chłopców z rodzin robotniczych, prawda? Natomiast tutaj on potrzebował, bo ojciec Francis Morgan widział, że to jest po prostu intelektualista, wyrasta na osobę, która może sięgnąć właśnie Oxfordu albo Cambridge, więc chciał go lepiej wykształcić i przeniósł go właśnie do tej lepszej szkoły w centrum miasta. Właśnie, ale jeszcze dodajmy, że naprawdę miał podgórkę, bo w 1904 roku zmarła jego mama i został całkowitym sierotą.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Prof. Ryszard Derdziński opisuje ścieżkę edukacji J.R.R. Tolkiena. Od nauczania domowego, poprzez szkołę podstawową św. Filipa Neriusza przy Oratorium w Birmigham, aż do Szkoły Króla Edwarda. Ta ostatnia placówka wywarła szczególny wpływ na młodego Tolkiena, który zapoznał się tam z filologią klazyczną, a także uczył się języka fińskiego — odtąd lingwistyka stała się jego wielką pasją. Nawiązał też wtedy istotne kontakty, które owocowały w przyszłości.