„Świat się zmienia”. Bosak i eksperci o wojnie i słabości państwa
Czy Polska ma wybór między USA a UE? Zdaniem gości Klubu Metali Ziem Rzadkich to fałszywa alternatywa. W obliczu rosnących konfliktów kluczowe staje się wzmocnienie własnych zdolności państwa.
Zostały wyłapane przez te służby do spraw deportacji i już są, albo lada chwila będą deportowani ze Stanów Zjednoczonych. A my jako Unia Europejska wspieramy Ukrainę, jeśli chodzi o walkę z agresją rosyjską. Wiemy, że Rosja zagraża nam wszystkim Europie Zachodniej, a z drugiej strony są kraje, które dealują z Rosją i pompują tam pieniądze. No więc to pokazuje podejście Stanów Zjednoczonych, przywództwa Stanów Zjednoczonych za prezydenta Trumpa, bo wcześniej było troszeczkę inaczej. I ja zazdroszczę w tej kwestii takiego podejścia. Chciałbym, żeby u nas było podobnie. A jak wojna w Iranie i to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie zmieniło politykę polską? Czy zmieniło politykę polską? Czy zmienia się koncepcja usytuowania Rzeczpospolitej na świecie?
My mamy pewne podpisane, bo mamy te bazy amerykańskie tutaj oczywiście, Natomiast mimo wszystko próba znalezienia jakiegoś traktatu, który mógłby, nazwijmy to bilateralnie, wzmocnić naszą relację ze Stanami Zjednoczonymi, jeśli chodzi o potencjalne zagrożenie. I podczas tych negocjacji też mielibyśmy widzieli, jak Amerykanie do tego podchodzą, jaka jest reakcja, w jakim kierunku to idzie. Natomiast powinniśmy grać na tym fortepianie, nazwijmy to, europejskim, ponieważ z Unią Europejską jesteśmy częścią Unii Europejskiej. My jesteśmy Unią Europejską, tak? Gospodarczo jesteśmy bardzo silnie z nimi powiązani. Natomiast obecny rząd niestety, ale ulega tym wszystkim dziwnym jakimś regulacjom, które wchodzą, tym dziwolągom. Unia Europejska, tak jak każdy organizm, czy to w administracji u nas w Polsce, też niektóre organizmy państwowe się rozrastają i próbują zawłaszyć jak najwięcej władzy.
Unia Europejska jest takim organizmem politycznym, czy Komisja Europejska de facto. I próbuje sobie zawłaszyć jak najwięcej teren, natomiast nasz rząd oddaje pola tak jakby bardzo mocno, w ogóle nie negocjując. Dzisiaj pan prezydent wysłał list do pana premiera i gotowy chyba pozew, znaczy gotową skargę do TSUE na temat umowy z Mercosur. Natomiast jeśli chodzi o to, to ja mam wrażenie, że mamy przedsiębiorców, tak jak pan marszałek powiedział, i społeczeństwo Bardzo dynamiczne, bardzo przedsiębiorcze, które niestety, ale ten talent, który jest, ucieka na przykład do Stanów Zjednoczonych, tak? Tam, gdzie firmy, które powstają, te najbardziej takie innowacyjne, jednak próbują uciekać tam. Nawet, nie wiem, ostatnio jest jakaś, czytałem chyba wczoraj, czy dzisiaj było odnośnie zonda krypto, nawet taka giełda do kryptowalut zarejestrowała się w Estonii, bo w Polsce jest problem.
Pytanie, czy uważamy, że prawda jest zależna od trików księgowych. Nie, bez trików. Znaczy zgodnie z definicją nie przekraczamy jeszcze tego problemu. Zgodnie z definicją unijną czy krajową? Nie krajową, bo to krajowe nas obowiązuje. Jeśli chodzi o konstytucję, jest krajowe. Oczywiście, natomiast ja uważam, że kompletną definicję długu, wstyd to przyznać, ale przedstawia Unia Europejska. W tym wypadku akurat coś dobrego powiem o unijnych normach i standardach. Polska definicja jest tak pisana, żeby ten dług tak policzyć, żeby wyszło pod kreską wynikającą z konstytucji. Natomiast Pan jest specjalistą finansów. Myślę, że musi Pan przyznać, że kompletny sposób liczenia długu to jest według metody unijnej i obawiam się, że jak zestawimy unijną metodą i to zaktualizowane ostatnie
Ekspandowanie naszego zadłużenia, zwiększanie go mówiąc po polsku, to wyjdzie, że jesteśmy nad tym limitem. I pytanie co z tym zrobić? Ja też uważam, że np. traktowanie, że sejf jest wyjęty z konstytucyjnych naszych ograniczeń, to jest w ogóle niepoważne traktowanie naszej konstytucji. Mam wrażenie, że wszyscy politycy w Polsce zachowują się w ten sposób. Z jednej strony bardzo poważnie, patetycznie powołują się na konstytucję, a z drugiej strony traktują tak świstek, który kompletnie jest nieobowiązujący i po prostu wystarczy powołać się na Unię Europejską i w magiczny sposób limity znikają. Dla mnie to jest po prostu absurdalne, to jest sprzeczne, to jest niepoważne. Ale jakby Konfederacja doszła do władzy, to by miała z tą niepowagą do czynienia. Trzeba się z tym zmierzyć. Moim zdaniem trzeba wprost stanąć w prawdzie, powiedzieć społeczeństwu, w jakiej jesteśmy sytuacji finansowej.
Na poziomie od 125 do 145 euro za megawatt, czyli jakieś 700 złotych. Myślę, że społeczeństwo trzeba zacząć tłumaczyć, co to są kontrakty różnicowe, bo za mało o tym rozmawiamy. I to jest trzeci tysiąc miliardów na transformację, który jeszcze nad nami wisi. Ja mam pytanie takie, czy jest szansa na to, że będzie jakiś reset energetyczny? To znaczy w Unii Europejskiej też to się zmienia. Widać zmiany we Włoszech, widać zmiany w Niemczech. Premier Meloni, kanclerz Merz zupełnie inaczej do tego podchodzą. A my idziemy już na tą ścianę, na którą Niemcy wpadli, odbili się i zastanawiają się, co teraz zrobić. To my jakby nabieramy rozpędu, żeby też w nią uderzyć. Czy jest szansa, że zrobimy reset energetyczny i na nowo zaczniemy racjonalnie myśleć o energetyce? Ja bym nie przeceniał tego, co robi Meloni czy Mertz, bo jak na razie nie ma zakwestionowania dotychczasowego paradygmatu w Unii Europejskiej.
Jest raczej lekka korekta retoryki, czyli to, co politycy lubią najbardziej. Iść tą samą ścieżką i po prostu lekko skorygować retorykę proporcjonalnie do aktualnych nastrojów społecznych. Być może najbardziej radykalne pomysły są odsuwane w czasie, ale to nie jest jakaś nowa praktyka w Unii Europejskiej. Unia Europejska działa dokładnie w ten sposób, że postanawia się rzeczy dość radykalne i odsuwa ich wejście w życie w czasie. I czy to jest odsunięte 2 lata, czy 3 lata mniej, czy więcej, to jest jakby trochę wtórne. System ETS, który jest w tej chwili jakby rdzeniem tego systemu podnoszenia ceny energii w Unii Europejskiej, nie ma mowy o odejściu od niego. Mówi się o odsunięciu w czasie lub zawieszeniu wejścia ETS2, który nie dotyczy energetyki.
O tym się za mało mówi. ETS2 dotyczy transportów i budynków. Transportu i budynków. Zrezygnowano z czegoś, co było dość oczywiste dla każdego, kto zna branżę motoryzacyjno-transportową, czyli całkowitej elektryfikacji motoryzacji w Europie, bo wiadomo, że to jest niewykonalne. I jakby eurokraci przyznali to, co było jasne dla inżynierów, ale to nie jest jakieś osiągnięcie z ich strony. Oni po prostu... W międzyczasie europejski przemysł samochodowy został w dużej mierze zlikwidowany. W międzyczasie europejski przemysł samochodowy jest zlikwidowany. Unia Europejska otworzyła się bardzo szeroko na penetrację przemysłową. Przez Chiny i stopniowo rozpisaną na lata anihilację własnego przemysłu. To następuje. Ludzie na poziomie dyrektorów z Komisji Europejskiej, doradców, członków Komisji Europejskiej zdają sobie sprawę z tego procesu.
Uważają, jak to wyraził się w którejś z rozmów, nie wiem czy oficjalnych, publicznych czy nieoficjalnych, Mateusz Morawiecki, że po prostu klimatyzm w Unii jest religią, z tą religią nie ma co walczyć, bo to jest religia dominująca. No jeżeli się jest w jakiejś organizacji, w której jest religia obowiązująca, dominująca, nie chce się popaść w herezję, no to się po prostu przynajmniej neutralnie odnosi do religii dominującej. Więc jeżeli klimatyzm jest religią dominującą w Unii Europejskiej, to po prostu politycy głównych partii Postanowili religii dominującej się nie sprzeciwiać, bo jakby nie czują się na siłach, żeby popaść w herezję. I realizują to, natomiast moim zdaniem bez entuzjazmu. Do większości dotarło, że nie ma za tym żadnego rachunku ekonomicznego, że w Polsce hutnictwo jest likwidowane.
I co ciekawe, tam jest taka sytuacja, że Komisja Europejska wnioskowała o pewien poziom kar, a Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, badając wniosek Komisji Europejskiej, przemnożył to jeszcze razy kilka. I podwyższył. Podwyższył i to razy kilka. I oni po prostu za swoją ambicję do suwerennej polityki ochrony granic płacą. I pytanie, czy my jako Polacy jesteśmy gotowi płacić za ambicję do suwerennej polityki energetycznej? Czy chcemy pchać się w to, że będziemy płacić tysiąc milionów za paradygmat zewnątrz narzucony? Tysiące. Tysiące miliardów, przepraszam. Tysiące miliardów, ale to ja jeszcze chciałem odnośnie TES-u, bo prawda jest taka, że dopóki w Polsce energetyka była węglowa i Platforma budowała kolejne bloki węglowe w latach 2007-2015, to można sobie wejść na stronę URE i hurtowe ceny energii były w ogóle poniżej 200 złotych.
Nieśmiało zaczęły wchodzić na ponad 200. Natomiast w tej chwili mamy poziomy dwa i pół razy wyższe. Przedsiębiorcy płacą 750 złotych. Nasz przemysł po prostu w tej chwili jest w zasadzie cenami energii mordowany. Jest jeden argument, którego ja nie słyszałem w debacie publicznej. To znaczy, bo pan marszałek powiedział tutaj, że ETS jakby winduje ceny energii w Unii Europejskiej. To jest oczywiście prawda. Tylko jest kwestia, kto decyduje o poziomie ETS-u. A decydują o nim, bo Komisja Europejska dopuściła to i takie prawo zostało wprowadzone. Że decydują międzynarodowe instytucje finansowe. Międzynarodowe instytucje finansowe to są instytucje, które sobie spekulują tym ETS-em, ale którym powierzyć pieniądze może każdy.
Amerykanin, Chińczyk, ktokolwiek, tak? W związku z czym ceny energii w Unii Europejskiej zostały oddane w ręce spekulantów spoza Unii Europejskiej. To jest istota ETS-u. To znaczy, że państwa, które nie życzą nam dobrze... Jest to absolutnie szkodliwy system. Ktoś może lubić Amerykanów czy nie lubić, ale jeżeli amerykański przemysł samochodowy stwierdzi, że windując ceny energii w Europie upora się z niemieckim przemysłem samochodowym, to nie będzie miał skrupułów. Ja rozumiem, że przy tym stole się zgadzamy. Przy tym stole nie ma obrońców ETS-u. Teraz zadajmy sobie pytanie, ilu polityków, ilu dziennikarzy w Polsce jest w stanie przyznać, że manewrowaliśmy się w prawną i ekonomiczną podległość organizacji, która skonstruowała absolutnie wadliwy i destrukcyjny dla naszej gospodarki system zarządzania cenami energii i całą strukturą energetyki, z którym my właściwie nie możemy podjąć żadnej dyskusji ani go zmienić.
Ilu ma odwagę to przyznać? Wydaje mi się, że niewielu, ale prawda jest taka, że ETS był implementowany w Polsce ustawą i można do tej ustawy wrócić, a można ją w ogóle uchylić. I trzeba uczciwie dodawać, przygotowywać społeczeństwo, że będzie to oznaczać konflikt z Komisją Europejską. Jego wyjście z ETSu to nie jest wyjście z Unii Europejskiej. I to będzie poważny konflikt. Ja generalnie nie zgadzam się z podejściem takim, że jeżeli jest w Brukseli Klimatyzm jako religia uznany, to powinno się, nie ma sensu z tym walczyć i trzeba siedzieć cicho. Ja się nie zgadzam z tym. Ja mam podejście takie, że jeżeli jest interes Polski i to robiłem na forach międzynarodowych, będąc przez 5 lat na Ecofinach, czy nawet walcząc o to, żeby zwiększyć rolę Polski w Europejskim Banku Inwestycyjnym, gdzie też mówiono nie wychylaj się, bo Polska miała bardzo...
Wydaje mi się, że rzucanie hasłami tylko i wyłącznie, że to jest złe, bez jakichś analiz pokazujących negatywne skutki, Jest wtedy bez sensu. Natomiast jeżeli jest się merytorycznie przygotowanym, pokazuje różnego rodzaju relacje, plus wykorzystuje się dźwignie, które można było, tak? Ja byłem no za krótko, o czym mówiłem nawet wtedy w wywiadzie takim na PolsBiznesu, że to zabije polski przemysł Fit for 55. Za co nie powiem, dostałem po głowie od niektórych osób, ale generalnie mówienie wprost i pokazywanie i budowanie lobby wśród, tak jak było lobby przemysłowe, na przykład francuskie czy niemieckie, gremia te przemysłowe, przychodziły do mnie, jak byłem w Niemczech czy we Francji i prosiłem, panie mistrze, trzeba to wywalić, tak? Wystarczyło, no zabrakło mi czasu, ale wystarczyło więcej z nimi popracować i była możliwość przeprowadzenia kampanii nawet w Unii Europejskiej, pokazując nawet tym europosłom, którzy za tym głosują, czy w
To się sprowadza cały czas do tego, o czym już rozmawialiśmy wcześniej, tak? Że ja też nie odbieram polskości wszystkim tym osobom, natomiast procesy myślowe nie nadążają za otaczającą rzeczywistością, tak? To jest jakiś taki mental, że my jesteśmy gorsi, nam nie wolno, nam nie wypada. Weszliśmy w te takie jakieś mapy myślowe, jakieś klatki mentalne. Ja nie wiem, jak to ująć, że nam czegoś nie wolno, tak? Jak Polska zawetuje coś, to u nas prasa polskojęzyczna Krzyczy, że Polska niszczy, wetuje jakiś proces w Unii, jesteśmy wytykani palcami. Jak człowiek siedzi tam na miejscu, czy jeździ na te ekofiny i spotyka się z ludźmi, Niemcy tyle ile rzeczy wetują, tylko oni wetują to bardzo często tak jakby przed jakimkolwiek posiedzeniem. Wyrażają sprzeciw i dalej nie jest coś procesowane.
Nie muszą składać weta, nazwijmy to ogólnie. My tego nie mamy przywileju. Wyjaśniał mi to jeden z polityków niemieckich, że jeżeli jest, nie wiem, we wtorek jest na przykład Ekofin i Eurogrupa, to w poniedziałek wieczorem Trzy największe kraje plus komisarz mają kolację, tam jest wszystko ustalone, a reszta to już jest potem teatrzyk, tak? No więc spróbujmy wykorzystywać z jednej strony szanse, które się pojawiają teraz, jak jest cała, cała geopolityczna zawierucha, tak? Możemy my swoją pozycję wzmocnić, to już o tym rozmawialiśmy, a polski rząd jest pasywny. Dlaczego Bałtyki, które wiszą tylko i wyłącznie na naszej, nazwijmy to, dobrej woli, jeśli chodzi o jakiekolwiek wsparcie, gdyby były, nie daj Boże, zaatakowane przez Rosję? Dlaczego rząd polski nie jest w stanie wymusić, żeby głosowały przeciwko Mercosur? Tak jak interes Polski jest. Jeżeli my mamy ambicje bycia tutaj jakimś takim krajem, który coś więcej znaczy w Unii Europejskiej.
Możemy na tą Unię Europejską narzekać, ale od tego ona się nie zmieni. Jeżeli chcemy cokolwiek zmienić w Unii Europejskiej, a mamy do tego potencjał, musimy zbudować koalicję. I teraz mamy idealny moment, żeby, tak jak wspomniałem, przymusić Bałtyki do tego, żeby głosowały w wielu kwestiach tak, jak my chcemy. Mój naczyń, no sorry, no musicie sobie... Trump mówi to oczywiście, tak? To jest ten problem, nazwijmy to, z jakimś takim mentalem, gdzie minister spraw zagranicznych woli pisać sobie na Twitterze różne jakieś rzeczy, tym się zajmować, ale wrócę do źródła, tak jak mówiłem. Jeszcze tylko jedna rzecz. Tak jak mówię, tam gdzie człowiek ma ośrodek życiowy swój, swoje centrum życiowe, zgodnie z tym podejmuje decyzję. Pan minister spraw zagranicznych ma syna w amerykańskim wojsku. Jego żona ma centrum życiowe w Stanach Zjednoczonych. Nie wiadomo skąd on ma dochody.
Ja osobiście rozmawiam z politykami ze wszystkich tych trzech państw. I uważam, że Polska nie ma obecnie takiej pozycji, wbrew temu co się niektórym w Polsce wydaje, żeby im w jakiejkolwiek kwestii narzucać stanowisko. W Polsce nam się wydaje, że te państwa ze względów geograficznych są od nas zależne. Z ich perspektywy sprawa wygląda inaczej. Moim zdaniem Oni się bardziej orientują na Niemcy, być może w kwestiach bezpieczeństwa na Amerykę. A co do Polski? Opinia jest niestety taka, że finalnie zrobimy to, co będziemy musieli zrobić i co zostanie postanowione albo w Unii Europejskiej, albo w Waszyngtonie. Nie daliśmy zbyt wielu powodów jako państwo, żeby uważać inaczej. W związku z czym, moim zdaniem, umiejętność przyjęcia perspektywy i spojrzenia na nasz kraj z zewnętrznych stolic jest kluczowa, żeby planować jakąkolwiek politykę zagraniczną.
PiS generalnie prowadził taką narrację, że w Unii trzeba prowadzić tą politykę, trzeba z nimi rozmawiać, trzeba ich przekonywać. Silna Polska w Europie, jesteśmy w rodzinie, walczymy, przekonujemy, trzeba być pragmatycznym, czasem trzeba zrobić ustępstwo, czasem kompromis. To jest cała narracja po prostu rządu PiSu. Problem jest taki, zresztą narracja polityków PSL, Platformy, nawet Lewicy jest dość podobna w gruncie rzeczy, wcale tak bardzo się nie różni. Może troszeczkę więcej europejskiej retoryki, a trochę mniej mówienia o racji stanu, ale z grubsza rzecz biorąc jakby jest to podobny schemat, czyli że przez dyskusję da się zobaczyć. Jednocześnie przyznaje pan, że na kolacji dzień wcześniej wszystko jest poustalane. Pytanie jak w instytucjach, w których na kolacji dzień wcześniej dwa najsilniejsze państwa i przedstawiciele wyemancypowanej biurokracji ustalają to, co najważniejsze i mają do tego instrumenty, mają odpowiednie większości, mają obsadzone odpowiednie odcinki,
Jak TSUE, dyrekcje i tak dalej. Jak metodą miękkiej perswazji można tam cokolwiek osiągnąć? Gdzie są przykłady skuteczności w tym zakresie? Bo zwracam uwagę, że pan, moim zdaniem, bardzo słusznie powiedział, że Fit for 55 zagrażał naszą przemysłowi. Problem jest w tym, że już po Fit for 55 podjęto kolejne decyzje, jeszcze dalej mające w planach radykalizować w kierunku tak zwanej całkowitej neutralności. To jest w ogóle ekonomiczno-fizycznym nonsensem. W mojej ocenie nie istnieje rozwinięta cywilizacja przemysłowa, która byłaby neutralna węglowo. Nie ma czegoś takiego. Nie ma. To jest po prostu fizyczny nonsense. Unia Europejska potrafi likwidować przemysły i wtedy się likwidujemy? I zastanawiam się, jak można jakby jednocześnie widzieć te fakty, to znaczy, że oni radykalizują swoją politykę, wydają kolejne raporty deregulacyjne i zwiększają ilość regulacji, stwierdzają niekonkurencyjność europejskiego przemysłu i radykalizują regulacje klimatyczne.
Piotrze, w każdym rządzie mamy wielu wybitnych absolwentów europeistyki i oni w przeciwieństwie do ciebie wiedzą, jak się tam zachować. Podam na przykładzie, co było bardzo dużym skutkiem, znaczy udało się sukcesem zakończyć, to trwało dwa lata. Przy wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, ja byłem przedstawicielem wtedy jako wiceminister Polski w Dyrektorium Europejskim Banku Inwestycyjnym w Radzie Dyrektorów. I tylko dlatego, że zorientowałem się, że decyzja musi być podjęta jednomyślnie, jeżeli wychodzi Wielka Brytania, zabiera swoje kapitały z banku, prezes Hoyer płakał, brzydko mówiąc,
Natomiast proszę zobaczyć jedną rzecz. Dużo jest tych głosowań takich, gdzie jest kwalifikowana większość i tam można sobie, że tak powiem, jesteśmy przegłosowywani. Natomiast są co jakiś czas głosowania, które są jednak wymagane głos jednomyślności, dotyczące spraw podatkowych, finansowych i teraz zbliżamy się... Do wieloletnich ram finansowych, tak? Gdzie będą na 28 rok muszą być przyjęte wieloletnie ramy finansowe. I to jest pole do popisu, ponieważ tu jest potrzebna jednomyślność wszystkich. I tu teraz rząd, już o tym też wspominaliśmy, ma pole do popisu, żeby w nowych wieloletnich ramach finansowych albo zawalczyć o to, żeby składka Polski była obniżona, Ponieważ musimy się zbroić, tak? Safe to jest pożyczka. Czyli to, że nam pożyczą pieniądze, to nam łaski nie robią, bo tak jak mówiłem, sami możemy sobie na rynkach finansowych tanio pożyczać. Czemu Unia Europejska?
I po prostu ten plan jeden po drugim nie wypalił, bo okazało się, że Chińczycy są sprawniejsi w innowacyjności w przemyśle motoryzacyjnym niż niemieckie koncerny i na swoim własnym rynku wpuścili Niemców, po czym zaczęli ich ogrywać w mateczniku, czyli w Unii Europejskiej, a współpraca energetyczna z Rosją skończyła się tak, że w momencie wybuchu wojny Putin zakręcił kórek Niemcom. I to było jeszcze, trzeba przypomnieć, jeszcze przed wysadzeniem Nord Streama. Tutaj, czy to jest tylko głupota, czy też korupcja, to rzeczywiście można prowadzić dyskusję długą, jeśli chodzi o Niemców. Natomiast faktycznie zostali ograni przez Chińczyków, ograni przez Rosjan i zostali z niczym.
Natomiast jeden przykład, które mają nagromadzony majątek przez pokolenia, to co nakradli i tak dalej, natomiast w czasie II wojny światowej. Natomiast ja chciałem zwrócić uwagę na jedną rzecz. Jak Niemcy zamykali w ostatnich latach, w trakcie jak już kryzys gazowy się nasilał, zamykali elektrownie jądrowe, zwiększając zapotrzebowanie swoje na importowany gaz. Tam były listy naukowców, profesorów, setki podpisywały się, że to jest złe, że to jest głupie. To jakby europeiści i wyznawcy tej religii napierali do przodu. Dzisiaj Ursula von der Leyen, która to robiła, mówi, popełniliśmy strategiczny błąd, jednak musimy wrócić do atomu. Ale ona nie mówi, muszę ustąpić, bo rozwaliłam przemysł europejski swoimi decyzjami, tylko ona mówi, popełniliśmy błąd, to znaczy ja popełniłam, ja poprowadziłam Unię w tym, a teraz ja będę prowadzić dalej.
Czyli okazuje się, że jest skuteczny i nikt premierowi w Unii nie podskoczy, panie marszałku. Ja się całkowicie z tą optyką nie zgadzam. Uważam, że skuteczność Tuska w polityce europejskiej polega na przyłączeniu się po prostu do grupy niemieckich HDKów i bycie ich funkcjonalnym sojusznikiem. Więc tam, gdzie oni coś ugrywali, że tak powiem Donald Tusk mógł zafunkcjonować przy tym. Natomiast to nie była pozycja samodzielna i to nie była pozycja, która pozwalała cokolwiek załatwić dla Polski, a jeżeli chodzi o skuteczność rządów Unii Europejskiej, to jest bardzo słabo, to znaczy ciężko jest znaleźć przykłady jakiejś skuteczności załatwienia spraw.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy Polska ma wybór między USA a UE? Zdaniem gości Klubu Metali Ziem Rzadkich to fałszywa alternatywa. W obliczu rosnących konfliktów kluczowe staje się wzmocnienie własnych zdolności państwa.