„Polska musi blefować jak w pokerze”
– Polska musi prowadzić politykę wielowektorową i umieć blefować jak w pokerze – mówi Krzysztof Rak w Poranku Radia Wnet. Publicysta ocenia, że bez Trumpa nie da się budować bezpieczeństwa Europy.
Nasz kolejny gość dr Krzysztof Rak, filozof, ale też zajmujący się polityką zagraniczną, nie wiem co znawca Instytutu Zachodniej. Dzień dobry panie doktorze. Panie Łukaszu, witam państwa serdecznie. Troszkę później, bośmy się zagadali z profesorem Andrzejem Nowakiem, no ale profesor... Pan jest takim gadułą i dlatego. To jest bardzo możliwe, dlatego zadam pierwsze krótkie pytanie. Niemcy, jak Berlin patrzy na proces pokojowy, na powrót Władimira Putina na czerwony dywan i na inicjatywę Donalda Trumpa? Berlin stara się dostosować do tych wydarzeń. Polityka niemiecka jest, można powiedzieć, zmienia się na naszych oczach.
Tuż obok Theresa May jest też pan Abo, czyli premier Japonii. Wszystko w kontekście takiego wistu Donalda Trumpa, że podnosi taryfy. Wtedy chodziło o aluminium i stal i to taki się bunt spowodowało. No i drugi obrazek z tego szczytu z Waszyngtonu, gdzie już nie ma Angeli Merkel, ale cały czas jest Manuel Macron, jest nowy kanclerz Niemiec. Wszyscy siedzą w rządku jak... Zgodnie złożone ręce, a za biurkiem siedzi Donald Trump jak nauczyciel. Symbol czy przypadkowe zestawienie? Jak to jest? Donald Trump podbił świat Zachodu i wszyscy już uznali hegemonię tego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Po prostu uznanie realiów. Dobra polityka polega na uznaniu realiów i zgodności z rzeczywistością.
Niemcy prowadzą dobrą politykę, wielowoktorową, a Polska na tle Niemiec jaką prowadzi politykę? Ja mówię, że Niemcy powinni prowadzić i mają tradycję prowadzenia polityki wielowektorowej. Jak teraz będzie, to nie jest takie wcale oczywiste, bo jedna jeszcze uwaga. Ta polityka zaangażowania się w sprawy ukraińskie wcale... nie jest popierana w Niemczech, tak jakby to się mogło nam wydawać. Bo Friedrich Merz w gabinecie owalnym był chyba najmocniejszym, nawet mocniejszym niż Macron, werbalnym zwolennikiem twardego kursu wobec Moskwy.
A jeśli pan pyta, jaką politykę my powinniśmy prowadzić, my Polska, to ja zawsze mówię to samo. Wielowektorową. To jest podstawa. Musimy... mieć jak najwięcej możliwych opcji otwartych, nie zamykać niepotrzebnie opcji, tak żeby być w grze i musimy również, żeby być w grze, stosować to, co stosują... gracze w pokera, czyli umieć zablefować, zagrać kartą, której nie mamy, to znaczy zasugerować, że mamy pewnej karty, której nie mamy, etc. Gdzie ten blef będziemy stosować?
Profesor Andrzej Nowak mówił, że to żaden kłopot, to tylko by umniejszyło roli, że lepiej było teraz nie pojechać, a za dwa tygodnie 3 września spotkać się w cztery oczy, jak pan doktor to odczytuje. Ja jestem zwolennikiem, to już można z tej rozmowy wywnioskować. Ja jestem zwolennikiem, że powinniśmy tam być. Ja uważam, że nie ma dobrego argumentu, żeby wyjaśnić to, że nas tam nie było, bo tam rozmawia się również, a właściwie przede wszystkim... o bezpieczeństwie naszego regionu. Przepraszam bardzo. Co ma do bezpieczeństwa naszego regionu pani premier Meloni, którą ja bardzo szanuję? Ona ma mniejsze interesy, a ona tam była, a tym bardziej Polacy tam powinni być.
Jak to wygląda? Jak Europa, Europa Zachodnia, bo ona tam była obecna w szczególności, no może poza prezydentem Finlandii, wyszła na tych zdjęciach, w cudzysłowie, oczywiście na tym obrazku politycznym z gabinetu owalnego? Poczytajmy komentarze. Przywódcy europejscy, szczególnie niemieccy, są zachwyceni tym, co się stało, że rozmowa była konstruktywna. Zachwyconi są postawą prezydenta Trumpa. Tam się nic złego nie stało. A ja powiem więcej. Tam nic złego też nie stało. Moim zdaniem nie mogło się stać i my musimy przyzwyczajać naszych partnerów do tego, że nasz przedstawiciel zawsze jest na rozmowach na najwyższym szczeblu.
To nie było jakieś tam sobie spotkanie, jakiś tam sobie polityków. To było spotkanie prezydenta Stanów Zjednoczonych, z głównymi przywodcami europejskimi o fundamentalnych sprawach dotyczących bezpieczeństwa Europy Środkowej. Jak ktoś tego nie rozumie, to ja już nic nie poradzę. To jest właśnie takie przymykanie oka na rzeczywistość, bo udajemy, że nie wiemy, o co w tym spotkaniu chodzi. A w tego typu spotkaniach, jeszcze jedno powiem, dlaczego trzeba być od początku? Bo w tego typu spotkaniach zapadają jednak pewne decyzje, o których my nawet możemy nie wiedzieć. Pewne formaty, pewne kwestie odkłada się, podejmuje się, że będziemy szli w tym, a nie innym kierunku.
To jest bardzo ważne, żeby nasza dyplomacja była aktywna. Jeszcze innego argumentu użyję. My jesteśmy państwem średnim. My nie mamy argumentów siły takich jak Stany Zjednoczone czy Niemcy. My musimy zdobywać... i korzyści poprzez bardzo aktywną dyplomację. To musimy mieć, o tym musimy pamiętać. Już myślałem, że pan doktor powie... A słuszny argument? Włażyłem to chwilę Bartoszewskim, że jesteśmy mniejsi, słabsi, więc słusznie nas nie ma, zdało się mówić, wiceszef polskiej dyplomacji. Czyli dopowiadam to już. No to przykro mi jest, że wiceszef polskiej dyplomacji takie rzeczy mówi, bo to przypomina... Tylko, że Niemcy są silniejsze, większe, no i że to jest naturalne, że są, no, że Polska nie jest tak silna jak Niemcy.
Ja też się z tym nigdy nie zgodzę. Mam nadzieję, że większość z Państwa... No to bądźmy konsekwentni i trzeba czyny, trzeba myśli, trzeba być w czynie. Ja będę konsekwentny i zadam pytanie Krzysztofowi Rakowi na temat tego, czy Polska jest może przynajmniej w części niemieckim protektoratem. Czyli stałe, dobre, ulubione pytanie, jak tam relacje na linii Donald Tusk i politycy w Berlinie. Co tam sobie myślą Niemcy o tym Tusku ostatnio, panie doktorze? No właśnie, to jest, jak czytam prasę niemiecką, bo ja mówię znowu, ja będę się na twardych danych, to prasa niemiecka mówi, że jest kryzys w relacjach dwustronnych. Ten dialog...
One są po prostu chłodne i nie ma pomysłu chyba po dwóch stronach, co z tym fantem zrobić. co zrobić, ale tak rozumiem, Donald Tusk miał jednak uzdrowić relację, czy tak twierdził, zszargane relację z Unią Europejską, z Berlinem. Także Radosław Sikorski, teraz już wicepremier, odtrąbiał odnowienie trójkąta weimarskiego, czyli relacji Warszawa-Berlin-Paryż. Wczoraj na naszym studiu pytał się Mariusz Błaszczak i co z tym trójkątem. Jak ta stara Europa przyjęła to nowe otwarcie Donalda Tuska i jego nową ofertę, że teraz jesteśmy już liberalni, europejscy, no i chcemy z wami w jednej ławce usiąść. No właśnie, po owocach ich poznacie. Znamy, ja lubię te stare mądrości.
To też wynika z tego, że Polska nie jest mocarstwem i przez mocarstwa jest traktowana trochę po macoszemu, nie do końca albo w ogóle nie jest traktowana podmiotowo. I znowu wracam do tej tezy. Nie mamy innej możliwości niż aktywna dyplomacja, niż bicie się, dobijanie się do drzwi tych wielkich przekonywań. No dobrze, ale mamy aktywną dyplomację. Kiedy ona była aktywniejsza? Bo wydaje mi się, że jednak... To właściwie będzie teza, z którą mogą się państwo słuchacze nie zgodzić, ale moja analiza jest taka, że chyba bardziej się z Warszawą liczono, kiedy Warszawa się szarpała z Unii Europejskiej, zrobiła kłopoty, były wyroki csułe, było napilenie mózgułów niż teraz, kiedy wszystko już jest niby poukładane. Jak to jest z tej dyplomacją?
Donald Tusk nie ma uznania Niemców i Radosław Szykorski. Generalnie Polska nie ma. No to nie oszukujmy się, bo my musimy patrzeć też oczami naszych właśnie tych partnerów, które za tych partnerów nas nie chcą wziąć. No niestety, jeśli prowadzimy mało aktywną politykę, no to jesteśmy uznawani za państwo słabe bądź średnie, no to mocarstwa patrzą na takie państwa w sposób taki protekcjonalny, tak to powiedzmy. Ja o tym mówił dr Krzysztof Rak, Instytut Zachodni. Dziękuję bardzo za rozmowę. Bardzo dziękuję. Pozdrawiam państwa serdecznie. Do zobaczenia. Do usłyszenia.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
– Polska musi prowadzić politykę wielowektorową i umieć blefować jak w pokerze – mówi Krzysztof Rak w Poranku Radia Wnet. Publicysta ocenia, że bez Trumpa nie da się budować bezpieczeństwa Europy.