Paweł Lisicki: Strona rządowa przygotowywała zamach stanu
Redaktor naczelny tygodnika "Do Rzeczy" Piotr Lisicki uważa, że słowa marszałka Sejmu Szymona Hołowni o nakłanianiu go do przeprowadzenia zamachu stanu należy traktować poważnie.
A my, drodzy państwo, mamy połączenie. Paweł Lisicki, redaktor naczelny Tygodnika do Rzeczy, pisarz, publicysta. Dzień dobry, panie redaktorze. Dzień dobry, pani, dzień dobry, państwo. Przed chwilą na naszej antenie był pan Michał Gramatyka, poseł 2050, Polski 2050. I dosyć w takich słowach, bym powiedziała, może nieironicznych, ale w każdym razie tłumaczył... Marszałka Hołownie mówi oczywiście o słowach związanych z zamachem stanu, że pan marszałek tak nie do końca wiedział, co mówił, że on się nie zna jednak na przepisach prawa, że nie jest prawnikiem i że to w sumie nic takiego poważnego się nie stało. Jak pan, panie redaktorze, patrzy na to, co powiedział jednak na antenie Polsat News pan Hołownia?
Więc, że tak powiem, w ramach absurdów również możemy uznać, że pan gramatyka wprawdzie jest cały czas istniejący, ale jego formacja już nie istnieje. No dobrze, tak trochę bardziej poważnie oczywiście o tym mówiąc. Myślę, że ta próba bagatelizowania i ta próba stwierdzenia, że pan marszałek Hołownia nie wie co mówi, No powiem tak, jeśli to jest prawdziwa teza, jeśli pan marszałek Hołownia nie jest obeznany z prawem, nie rozumie co mówi, nie rozumie znaczenia pewnych pojęć takich na przykład jak zamach stanu, to powinien natychmiast zostać odwołany z funkcji marszałka Sejmu. bo wydaje mi się, że pewne minimum wiedzy dotyczące funkcjonowania państwa, druga osoba w państwie, a taką jest pan marszałek Hołownia, no taką wiedzę mieć minimalną powinien, bo jeśli jej nie ma, to znaczy, że nie spełnia kryteriów, które takiej osoby możemy się domagać i powinien natychmiast...
Albo samemu ustąpić, skoro znalazł się w tym miejscu nie wiadomo jak, albo powinien zostać odwołany przez pana gramatykę, jego kolegów i koleżanki i przez innych posłów Koalicji Obywatelskiej. A ponieważ nie widzę, żeby pan marszałek Hołownia był odwołany po tym, co powiedział i trwał dalej w tym miejscu, no to uznaję... że powiedział to, co powiedział, bo tak myśli i to, co powiedział być może było prawdziwe. Zresztą wydaje mi się już teraz tak całkiem na poważnie mówiąc, że było jak najbardziej prawdziwe. Ja mam wrażenie, że... Strona rządowa, tak to szeroko mówiąc, przygotowywała coś w rodzaju zamachu stanu. Oczywiście na jakimś etapie ktoś poszedł po rozum do głowy albo na jakimś etapie zorientowano się, że ryzyko takiej operacji jest tak duże, że ona jest zbyt niebezpieczna, zbyt ryzykowna,
Zwykle tak to jest, jest jakaś grupa ludzi, ta grupa ludzi się nawzajem nakręca, napędza, ale zawsze w takiej grupie pojawi się jakiś jeden sceptyk i mówi, no słuchajcie, a czy damy radę, a czy możemy? No na pewno, na pewno, bo są zawsze tacy radykałowie. Zakładam, w tej grupie radykałów był pan Giertych, na przykład pan Tusk. Byli tacy właśnie, co to najchętniej by przerzucili na kogoś innego, czyli pan Bodnar. No i byli być może jacyś nieznani sceptycy, którzy mówili, słuchajcie, puknijcie się w głowę, nie mamy takich możliwości, z tego będzie wielka awantura i tak dalej, i tak dalej. Do jakiegoś momentu grupa radykałów faktycznie myśląca o uniemożliwieniu zaprzysiężenia była górą i przygotowywała taką operację. I to jest ten moment, który opisuje pan Hołownia. czyli to jest to namawianie go, no bo ktoś musiał tę operację przeprowadzić w sensie formalnym, czyli ktoś musiał nie dopuścić do zaprzysiężenia, czy to w ten sposób, że nie zwołuje zgromadzenia narodowego, czy też w ten sposób, że je zwołuje, ale uniemożliwia odebranie ślubowania i na przykład idzie za innym spiskowcem i innym zamachowcem, bo w takich kategoriach wystąpił profesor Andrzej Colm,
Na przykład domaga się, żeby Zgromadzenie Narodowe unieważniło wynik wyborów i przekazało władzę marszałkowi. No więc tych potencjalnych zamachowców było całkiem sporo. Mamy ich ślady przecież w debacie publicznej. Pan pisze we swoim stępniaku w najnowszym tygodniku do rzeczy o tych wielu kuriozalnych wypowiedziach, które pojawiały się w tym okresie przed zaprzysiężeniem. Mówi pan o Donaldzie Tusku, mówi pan o Romanie Giertychu, właśnie o Andrzeju Colu. Czy coś będzie dalej z tej sprawy? Bo wiemy, że prokuratura będzie przesłuchiwała Szymona Hołownię w tym zakresie. Czy tutaj możemy się czegoś spodziewać, że padną jakieś nazwiska, że padną jakieś oskarżenia, no bo wtedy mielibyśmy już jednak realne zarzuty do podżegania, no i to wszystko nabrałoby zupełnie innego wymiaru i innego tempa, a mówiąc o formacji zanikającej, to jest może szansa dla Szymona Hołowni.
No ja myślę zresztą, że być może taki był w ogóle motyw Simona Hołowni, bo pewnie, tak jak mówię, on się w jakimś momencie zorientował, że otoczenie Donalda Tuska jest tak strasznie podniecone, podekscytowane, rozgorączkowane. Ale też niebezpieczne, prawda? Właśnie, właśnie, to chciałem powiedzieć, ale też niebezpieczne. że dla utrzymania władzy gotowe jest, mówiąc kolokwialnie, iść po trupach, czyli łamać wszystkie możliwe przepisy prawne. Ale potrzebowało oczywiście wykonawcy tego projektu, no bo musi być ten ktoś, kto to zrobi. I wtedy ta cała odpowiedzialność karna, polityczna spadłaby na Szymona Hałowni, gdyby tę rolę chciał odegrać. był do tego namawiany, był podżegany do tego przez zarówno grono tak zwanych czcigodnych profesorów, którzy niestety okazali się ludźmi po prostu niespełnymi rozumu, jak i przez właśnie bardzo podnieconych politycznie polityków.
Trzeba mieć siłę, a tę siłę zapełniają siłą rzeczy te części państwa, czy te z te sektory państwa, tak zwane siłowe, prawda? Więc pytanie brzmi, czy ktokolwiek takie rozmowy prowadził, chociażby nawet wstępne, próbował się tak przygotować, czy próbował się zabezpieczać? To powinna też zbadać prokuratura. No tutaj oczywiście w takich rozmowach mógłby uczestniczyć czy sam premier, czy na przykład minister spraw wewnętrznych. To jest bardzo ciekawe i uważam, że taka, gdybyśmy mieli do czynienia z normalnym śledztwem, to nie powinno się to skończyć tylko na przesłuchaniu pana Hołowni, ale właśnie na przesłuchaniu pozostałych urzędników państwa, szczególnie tych, którzy odpowiadali za tak zwane resorty siłowe. to jeżeli rozmawiamy o wymiarze sprawiedliwości i o nowym ministrze, mówię oczywiście o panu Waldemarze Żurku, to Gazeta Polska codziennie zastanawia się, czy pan minister ma dar bilokacji, panie redaktorze, bo wszystko na to wskazuje, że jednocześnie był pan minister, obecny prokurator generalny na posiedzeniach Krajowej Rady Sądownictwa oraz brał udział w rozprawach lub posiedzeniach sądowych.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Redaktor naczelny tygodnika "Do Rzeczy" Piotr Lisicki uważa, że słowa marszałka Sejmu Szymona Hołowni o nakłanianiu go do przeprowadzenia zamachu stanu należy traktować poważnie.