Mecz widmo. Spór między Śląskiem Wrocław a Wisłą Kraków
Goście Grzegorza Milko objaśniają spotkanie, do którego nie doszło. Nie milkną echa niedoszłego meczu pomiędzy Śląskiem Wrocław a Wisłą Kraków.
Z nami jest redaktor Bartosz Karcz, Gazeta Krakowska, Dziennik Polski. Dobry wieczór, panie redaktorze. Dobry wieczór. Cała Polska żyje, myślę, że mogę to śmiało powiedzieć, meczem widmo. Meczem, który się nie odbył. To znaczy, jedna drużyna wyszła na Murawę, Śląsk Wrocław. Wisły nie było, więc po 15 minutach sędzia Tomasz Kwiatkowski odgwizdał koniec. Wcześniej używał gwizdka, co 5 minut sygnalizując, co się dzieje. I po 15 minutach zakończył meczu, którego nie było. Panie redaktorze, dlaczego Wisła Kraków nie przyjechała na stadion miejski we Wrocławiu, by rozegrać hit, betklik pierwszej ligi Śląsk-Wisła?
Ja może zacznę od tego, że nie tylko Polska żyje tym, co się wydarzyło wczoraj we Wrocławiu, bo niestety echa tego... Do tej kompromitacji tak naprawdę polskiego futbolu mają już taki, można powiedzieć, zasięg globalny, bo w zasadzie wszystkie poważniejsze sportowe portale, dzienniki na całym świecie o tym piszą. To nie jest to dobra reklama polskiego futbolu. Wprost przeciwnie, jest to po prostu kompromitacja, że do czegoś takiego doszło. A teraz przechodząc do pana pytania. Dlaczego Wisła nie pojechała? Myślę, że po blisko 3 latach tego co się działo z kibicami Wisły, ze strony Wisły był to już pewnego rodzaju krzyk rozpaczy. Nie pomagały przez te 3 lata różne akcje medialne, nie pomagały akcje klubu, wychodzenie na mecze z napisem nierówne zasady gry.
Bo to oni doprowadzili do sytuacji, w której Śląsk złamał regulaminy i tak naprawdę przez widzimi się nie wypełnił przepisów, które obowiązują w tej lidze, czyli nie udostępnił 5% biletów drużynie gości. Ale mówiąc o bandytach, ma pan na myśli kibiców, tak zwanych szalikowców Śląska Wrocław, tak? Nie kibiców, żebyśmy to bardzo jasno i głośno powiedzieli. Nie kibiców. Mówi się pseudo kibiców. No, ale to trzeba bardzo jasno ograniczyć, bo ja myślę, że zarówno kibice, ci prawdziwi kibice Śląska Wrocław i Wisły Kraków, woleliby wczoraj o godzinie 17.30 oglądać mecz obu tych drużyn, który rzeczywiście zapowiadał się jako hit.
Woleliby, żebyśmy dywagowali nawet dzisiaj w tej audycji, prawda? Żeby był super poziom. Zastanawiali się, czy lepszym zawodnikiem wczoraj był samiec Talar w Śląsku, czy może Anglerodado w Wiśle. Żebyśmy po prostu rozmawiali o sporcie. I myślę, że prawdziwi kibice tego by właśnie chcieli. Natomiast my nie mówimy o prawdziwych kibicach, bo tylko mówimy po prostu o bandziorach. Ja nawet nie chcę się zniżać tutaj do poziomu dyskusji o jakichś paktach, bo szczerze powiem, jak słyszę też w naszym środowisku dziennikarskim, że ktoś w ogóle rozpatruje tego typu kwestie, że może się powinien ktoś z kimś dogadać. No nie, my tu mówimy o patologiach, a patologię trzeba ze społeczeństwa w każdej jego dziedzinie eliminować, starać się ją eliminować i od tego są tak naprawdę służby.
Natomiast ja bym wolał, żebyśmy rozmawiali o sporcie i o tej zdecydowanej większości kibiców, myślę, zarówno Wisły, jak i Śląska Wrocław, która wolałaby się zdecydowanie skupiać na emocjach sportowych, a nie mówieniu o tym, że ktoś kogoś wpuścił na stadion. Panie redaktorze, to jest po prostu przedziwna sytuacja. Ależ oczywiście, że wszyscy wolelibyśmy, żeby gracze w zielonych koszulkach grali piękny mecz z graczami w czerwonych koszulkach i żeby była piękna piłka. Ona mogła być, bo to dwie drużyny z ambicjami na ekstraklasy. Ale teraz, czy ta grupa pseudo-kibiców ma aż tak duży wpływ na Organizatorów meczu, bo przecież ktoś wydał zarządzenie o niewpuszczeniu kibiców Wisły.
Policja wrocławska powiedziała, że nikt do nich nie zwrócił się z takim zawiadomieniem, by na przykład zabezpieczyć stadion czy też teren wokół stadionu miejskiego, żeby grupa kibiców Wisły pewnie liczona... Zresztą Jarosław Królewski też powiedział, że godzi się z Walkowerem dla Wisły, ale czeka na bardzo surową karę dla Śląska. Czyli o co chodzi? Że kierownictwo klubu Z Wrocławia uległo presji jakiejś grupie, no, mieniącej się kibicami Śląska, o to chodzi?
Oczywiście, przy czym chcę sprostować, Jarosław Królewski nie powiedział, że godzi się na walkower dla Wisły. Wisła będzie walczyć o to, żeby tego walkowera nie dostać. Czy będzie to robić skutecznie? To jest inna sprawa, bo wiemy, że ten mecz będzie rozpatrywany przed Komisją Dyscyplinarną PZPN, no ale jakieś tam prawne argumenty Wisła zbiera na to, żeby powalczyć, żeby tego walkowera nie dostać. Przypuszczam, że będzie szła w kierunku udowodnienia tego, że Śląsk po prostu nie sprostał Kolejny odcinek. Była jakaś sekwencja zdarzeń. Jedną z nich było to, że była próba mediacji ze strony Cezarego Kuleszy i było takie trójłączenie, na którym wzięli udział prezes Królewski, prezes Jezierski i prezes Kulesza.
Jeżeli po tym spotkaniu prezes Królewski mówi, że prezes Jezierski powiedział, że był naciskany przez Kimisówki boli prezes Jeziewski, że przyznał to na tym łączeniu. Prezes Jeziewski się z tego zaprzecza, ale z drugiej strony prezes Kulesza to potwierdza, że tak było. Biorąc pod uwagę to, ile razy sam sobie zaprzeczył w tych ostatnich wywiadach w ostatnim tygodniu prezes Śląska, no chyba jednak wierzę prezesowi Wisły i prezesowi PZPN, że tak było. Poza tym dowodem na to są choćby transparenty, które pojawiły się na meczu, nie tym poprzednim, Śląska z Chrobem Głogów, gdzie jednoznacznie to właśnie te grupy wyraziły swoje zdanie w tej kwestii. Trzeba by być bardzo naiwnym, żeby uwierzyć w to, że Remigio Życierski sam z siebie, z własnej nieprzymuszonej woli doszedł do wniosku, że nie wpuści kibiców Wisły na mecz, skoro raptem tydzień temu miał mecz derbowy podwyższonego ryzyka z Chrobrym Głogów i nie było żadnego problemu, żeby kibice Chrobrego na tym meczu się pojawili.
Skoro dwa tygodnie wcześniej miał mecz z bardzo mocno zantagonizowanymi kibicami Odry Opole z kibicami Śląska i nie było żadnego problemu, żeby kibice Odry się pojawili na tym meczu. No więc naprawdę nie opowiadajmy bajek, że tutaj prezes Jezierski nagle pomyślał sobie zadłam bezpieczeństwo, nie wpuszczę kibiców Wisły. No nie, no to tak nie było i są powtórzę to jeszcze raz w wywiadach, jak któryś dziennikarz go mocniej docisnął, to de facto przyznawał, że tak właśnie było. Znam Remigiusza Jezierskiego jeszcze kiedy był piłkarzem. Później razem miałem przyjemność komentować z nim mecze dla Kanal+. Więc jeśli go spotkam, a mam taką nadzieję, to absolutnie bezpośrednio zadam mu również to pytanie.
Za chwilę będziemy mieli zresztą połączenie z Rafałem Grodzickim, dyrektorem Śląska, więc też będziemy o to pytać. Ale teraz panie redaktorze, bo tutaj widzę taką... No taką decyzję, taką jakby to powiedzieć, ojej. Takie oficjalne pismo ze strony Śląska Wrocław i tutaj klub podkreśla, że odmowa dotyczyła wyłącznie zorganizowanej grupy kibiców, nie zaś kibiców Wisły Kraków w ogóle, indywidualni kibice drużyny gości nie byli pozwabieni możliwości zakupu biletu i wstępu na mecz. Dobrze, ja wiem nawet, że teraz Odra Opole bardzo serdecznie zaprosiła wszystkich kibiców Wisły Kraków na mecz, ten kolejny, prawda, będzie w Opolu. Czy ten następny Wisły Wyjazdowy. Ale teraz wie pan co, zastanawia mnie taka jedna rzecz.
Ja panu odpowiem, bo wiem do czego pan zmierza. Ja panu odpowiem na to pytanie. Bardzo prosty sposób. Piłkarze Wisły na tego typu meczach, kiedy traktowano Wisłę w sposób... po prostu śmiano się tak naprawdę Wiśle, jej kibicom, wymyślano najróżniejsze przyczyny, żeby kibiców Wisły nie wpuszczać, bo ktoś sobie coś wymyślił, że będzie bojkot. Mówimy o zawodowej lidze, w której są określone przepisy. I ja zadam panu pytanie innego typu. Czy pan sobie wyobraża, że w poważnych ligach typu angielskiej, hiszpańskiej, niemieckiej, Grupa bandziorów wymusiłaby na prezesie, że ma nie wpuszczać kibiców drużyny gości. Bo tak. Bo taki mamy w tym naszym świecie kibolskim teraz pomysł, że tej grupy nie będziemy wpuszczać.
Przecież to jest po prostu nierealne. To jest nierealne, poważny, zawodowy spór. No tak, ale panie redaktorze... Ale moment, jeżeli Wisła Kraków przez trzy ostatnie lata podejmowała wszelkiego rodzaju próby, żeby z tym problemem wreszcie związek pomógł jej sobie poradzić... No tak, bo nie były przejmowane grupy kibiców Wisły wielokrotnie na różnych stadionach. Ja to powtórzę jeszcze raz. To nie stało się wczoraj, to nie stało się pół roku temu, to stało się od trzech lat. Po prostu przyszedł moment, gdy Wisła się zdęła po wersję, nazwijmy to w cudzysłowie, atomową. No teraz eksplodował wulkan. Pewnie byśmy nie rozmawiali o tym, gdyby Wisła pojechała na mecz, znowu by przed jej kibicami zatrzaśnięto bramy i sprawa by się rozeszła po kościach.
Mówimy o jednym z najnowocześniejszych stadionów w tym kraju. Zdaję sobie sprawę. Przepraszam bardzo za wyrażenie pipidówka, tylko to jest stadion, na którym rozgrywano Mistrzostwa Europy. To jest stadion, na którym niedawno mieliśmy finał Ligi Konferencji. Ja tam w tym stadionie byłem wielokrotnie i naprawdę, a tam wszystkie stadiony w Polsce, większe, mniejsze, te, na których są rozgrywane mecze, no nazwijmy to tych zawodowych, i też mogę to obiektywnie stwierdzić, że to jeden z najnowocześniejszych obiektów w Polsce. Więc nie było żadnych obiektyw, takich konkretnych powodów do tego, żeby kibiców Wisły nie wpuścić. Jedynym powodem były naciski ze strony, powtórzę to jeszcze raz, nie kibiców, tylko tego środowiska kibolskiego, no którym niestety, z przykrością to muszę twierdzić, ku mojemu i pewnie nie tylko mojemu wielkiemu rozczarowaniu, prezes Jezierski się poddał.
Ale panie redaktorze, ale niech pan zobaczy jakim ostracyzmem, w związku z tym jaki ostracyzm jest na kibiców Wisły, kiedy na przykład Legia miała zabronione wyjazdy grup kibiców. To nawet najwięksi wrogowie Legii potrafili posunąć się na swoim sektorze, żeby wpuścić kibiców. Taka jedność kibicowska, absolutnie fantastyczna. Lech się posunął, żeby weszła Legia. Śląsk Wrocław się kiedyś zrobił miejsce na Oporowskiej, żeby weszła Legia. I gdzieś tam są takie sytuacje, a tutaj, a tutaj, no jakby od trzech lat, od trzech lat jednak coś jest nie tak z tymi, no nie powiem, że z kibicami Wisły, ale jakby z tą sytuacją, z tą sytuacją.
Nie, no przepraszam bardzo, pan mnie próbuje wciągnąć w dyskusję w tym momencie o jakichś kibolskich paktach, bo ktoś sobie wymyślił, że ktoś ze sprzętem nie może czy coś, bo nie będę się do tego poziomu zniżał, proszę mi wybaczyć. Ja panu powiem tylko jedną rzecz. Mówienie o tym, że kibice Wisły są jakimiś hordami, bandytami, to jest po prostu jeden wielki skandal. Wie pan, jak wyglądał finał Pucharu Polski w 2024 na Stadionie Narodowym? 25 tysięcy kibiców Wisły, nie było ani pół incydentu. Wie pan, jak wyglądał mecz z Ruchem Hordów w zeszłym roku w Chorzowie? 25 tysięcy kibiców Wisły, a nie... Nie będę się zniżał do poziomu dyskusji o bandytach, no przepraszam bardzo. No nie, ale chodzi... To, o czym pan mówi, że ktoś kogoś puścił, to są właśnie układy kibolskie. Nie kibicowskie. Kibolskie. A ja o kibolach nie chcę rozmawiać.
Chcę rozmawiać o kibicowaniu. Chcę rozmawiać o tym, ponieważ ja większości tych ludzi znam. Większości to są normalni ludzie. Ja nie powiem panu w tym momencie, że kibice Wisły są wszyscy aniołkami. Ja nie powiem panu, że w Wiśle nie ma marginesu tego, tak nazwijmy to, patologicznego. Oczywiście, że jest. Tak jak jest niestety, i to jest smutne, w większości polskich klubów, wśród tych większych klubach, które mają te kibicowskie rzeczy większe, tych ludzi jest po prostu więcej. Matematyka się kłania. Natomiast nie mówmy, że coś z tymi kibicami Wisły jest nie tak, że nikt ich nie chce wpuszczać. Nie. To jest zwykły dyktat bandytów, kiboli. Wie pan, od czego się to zaczęło? Przecież my rozmawiamy o wydarzeniach z Radłowa, w którym był turniej charytatywny zorganizowany przez kibiców unitarnów, na którym byli gościli kibice Wisły.
I co tam się wydarzyło? Bo ja słyszę taki skrót myślowy, bo kibice Wisły zabili tam człowieka. Nie. Na ten turniej... Tam była rzucona raca, rzucona raca, prawda? Nie, nie, nie. Ale dlaczego? Ja panu zadam pytanie. Czy pan wie, dlaczego tam w ogóle była zadyma? No odrzuconej petardy, od której zginął kibic. Nie, od początku. Jaki kibic? Dobrze. Jaki kibic? Panie redaktorze, no to już nie wchodźmy w tą dyskusję w ten sposób. Nie, teraz ja z kolei się nie godzę. Ale ja się teraz na to nie godzę. Dobrze. Napadały bandziory. Nie, oczywiście. Ależ oczywiście, że tak. Poszło do tragedii, a my mówimy, że to kibice Wisły zabili i taka narracja jest w przestrzeni. No nie! Normalny człowiek zostawia żonę i dziecko i jedzie 200-300 kilometrów napieprzać po głowie innych ludzi.
Niby mają zakazy, a tak naprawdę go nie mają, bo wchodzą wszędzie bez problemu. A my mówimy o tym, że kibice Wisły są najgorszym złem na świecie. No przepraszam bardzo. Nie, ale ja tak nie powiedziałem. Panie redaktorze, ja tak nie powiedziałem. Absolutnie nie. Powiedział pan przed chwilą, że coś z tymi kibicami jest nie tak. Skoro inni się wpuszczają nawet na zakazach, a tych kibiciaków nie jest, nie godzę się na taką narrację. Nie godzę się na taką narrację, bo tak nie jest. Ale panie redaktorze, ja tylko zadałem pytanie, jakby domniemanie, dlaczego tak się dzieje. Nie powiedziałem, że kibice Wisły to bandyci. No na pewno tak nie powiedziałem. Sam jeździłem, powiem panu szczerze, jako kibic górnika Wałbrzych w latach osiemdziesiątych. Cieszyłem się z tego, że jestem kibicem, bo to była wielka przygoda. Nie chodziło o żadne bójki. Nie chodziło o żadne bójki. Chodziło o dopingowanie swojej ukochanej drużyny.
Za swoją drużyną od dziesięcioleci. Jak Śląsk Wrocław, o czym się nie wie nawet, próbował znaleźć jakieś haki, bo wydzwaniał po policji krakowskiej, co kibice Wisły w ostatnich latach zrobili, to usłyszał, że nic. Mówimy tu o meczach. Mówimy tu o meczach. Powtórzę, ja nie twierdzę, że w Wiśle nie ma patologii, jeżeli chodzi o te szeroko rozumiane trybuny, że tam nie ma jakiegoś marginesu kibolstwa, banderki i tak dalej. Ale my rozmawiamy o meczach piłkarskich. I na ten mecz ze Śląskiem Wisła powinna po prostu dostać zgodnie z przepisami 2000 biletów, przyjechać na mecz. Powinniśmy, powtarzam, rozmawiać o piłce nożej, a nie o tym, że ktoś wymyślił i wymusił na prezesie jezierskim, czy może wpuścić kibiców Wisły, czy nie może. Jesienią na Dolnym Śląsku, czyli w tym samym województwie był bardzo podobny przypadek.
Nie wiem, czy Pan o tym wie. W którym miejscu? Ja pochodzę z Dolnego Śląska. W którym miejscu? W Legnicy. W Legnicy, oczywiście, na Miedzi. W Legnicy również próbowali wymusić na prezesie Miedzi, że ma nie wpuścić kibiców Wisły na ten mecz. Zagrozili, że nie przyjdą na ten młyn tak zwany. I tam prezes jednak się wykazał odwagań, powiedział, że nie, że będzie przez tego przepisów. Kibice Wisły wcięgali na ten mecz, zasiedli w sektorze. Była super frekwencja na stadionie. Rozmawialiśmy tylko o tym, że Mieś w tym meczu była lepsza, wygrała z Wisłą 2 do 0. No może jeszcze o jednym incydencie rozmawialiśmy, że na ten sam mecz przyszła rodzina. Łączona, nazwijmy to, w sympatiach kibicowskich. To znaczy, jeden chłopak kibicował Miedzi Legnisa, a drugi kibicował Wiśle Kraków i zasiedli na tych trybunach takich, nazwijmy to, normalnych.
No świetnie, świetnie. Panie redaktorze... Proszę sprawdzić, co się stało z tym kibicem, którym kibicował Wiśle. Został pobity. A mówimy tutaj cały czas, że to kibice Wisły. Przykro mi. Nie, chodzi o to, że nie doszło do meczu. Tak jak nazywaliśmy to, mecz widmo. Przegrała piłka nożna. Przegrała piłka nożna i teraz tylko mogę być ciekawy, to co zrobi Polski Związek Piłki Nożnej? Jak będzie właśnie to rozpatrywał? Bo to jest ciekawe. To ja panu powiem, bo mamy to szczęście, że mamy przykłady też związane z kibicami Wisły również z Europy. Przysłuchuje się naszej dyskusji Rafał Grodzicki, dyrektor Śląska, więc chciałbym jemu za chwileczkę oddać głos, jeśli pan pozwoli. Proszę skończyć.
To ja podam prosty przykład z Europy, bo to szczęście miałem Wisła, że w czasie tego absurdalnego bojkotu wymyślonego przez te grupy kibolskie, o których tu rozmawialiśmy już, wygrała Puchar Polski i miała okazję grać w europejskich pucharach. I był przykład drużyny niedalekiej, bo Trnawy, jej kibice sympatyzują z GKS-em, również Katowice. I tam również próbowano ten bojkot wcielić w życie. Bo pyta mnie pan, co powinien związek zrobić. I wtedy wkroczyła do akcji UEFA. Wystarczył jeden telefon i informacja o tym, jak wysokie kary będą, jeżeli kibice Wisły na ten mecz nie wejdą. I na długi dzień już bilety były w Krakowie. Byłem na tym meczu. Kibiców Wisły było około tysiąc. Zachowywali się normalnie. Podobnie jak kibice Spartaka, Trnawa.
Mecz się toczył w świetnej atmosferze. Było normalne, sportowe widowisko. Mówiło się tak naprawdę po tym meczu tylko o tym, co się działo na boisku. Wisła ten mecz przegrała, 1-4 w rewanżu wygrała. Później po rzutach karnych poszła dalej. I nie rozmawialiśmy już o tym, że... I tak to powinno wyglądać również w tym meczu wczorajszego. Oczywiście ja zapraszam pana na kolejną rozmowę, bo myślę, że będzie ku temu okazja, nawet jeśli po prostu będziemy już mieli werdykt Polskiego Związku Piłki Nożnej. Radio Wnet w Krakowie 95.2 FM. Więc proszę, żeby pan został z nami, żeby pan nas posłuchał do końca. A teraz mamy na antenie Rafał Grudzicki, były piłkarz, dyrektor Śląska Wrocław.
Dobry wieczór Rafale. Dobry wieczór, witam. Przysłuchujesz się naszej rozmowy, naszej dyskusji. Temat, który rzeczywiście rozpalił, jak się okazuje, nie tylko Polskę, ale i piłkarską Europę, piłkarski świat. Dlaczego nie doszło do tego meczu? Może zacznę od tego. Dlaczego nie było meczu hitowego, betklik pierwszej ligi pomiędzy Śląskiem Wrocław a Wisłą Kraków? No to ja może zacznę od tego, że Jak sama nazwa mojego stanowiska wskazuje, dyrektor sportowy, ja bym się najchętniej skupił tylko i wyłącznie na sporcie. Jeśli mamy mówić o tym, dlaczego do tego meczu nie doszło, no to z przyczyn prostych.
Po pierwsze gdzieś tam z tyłu głowy mieliśmy tą porażkę 0-5 z Krakowa i mocno chcieliśmy troszkę do tego meczu podejść jak do dwóch meczów i próbować wiadomo wygrać to spotkanie, ale też Jak powiedziałem, z tyłu głowy mieć to, że tych kilka bramek jest do odrobienia. A dwa, no taki mecz z liderem, z drużyną, która naprawdę tamtą rundę prezentowała się bardzo dobrze. To nam dałoby dodatkowego kopa takiego na kolejne mecze w pierwszej lidze. A nie ukrywam, że nie tylko ja, ale również sztab szkoleniowy i wszyscy zawodnicy byli zawiedzeni, że drużyna Wisły Kraków po prostu do Wrocławia nie przyjechała. Ale były rozmowy i to już było wiadomo wcześniej, że Wisła Kraków do Wrocławia nie przyjedzie.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Goście Grzegorza Milko objaśniają spotkanie, do którego nie doszło. Nie milkną echa niedoszłego meczu pomiędzy Śląskiem Wrocław a Wisłą Kraków.