Mentionsy Mentionsy
Radio Wnet
Radio Wnet

Joanna Miziołek: Nic nie wynika z tego, że Rafał Trzaskowski jest prezydentem Warszawy

24.09.2025 ·21 min 9 s

W Popołudniu Wnet dziennikarka Joanna Miziołek komentuje losy niedoszłego prezydenta Polski Rafał Trzaskowskiego. Jego kierowanie Warszawą ocenia jednoznacznie źle. Nic z tego nie wynika - podkreśla.

rozłączyła się pani redaktor, to dzwonimy raz jeszcze. Mam nadzieję, że za chwilę będziemy mieli panią redaktor na łączach. Teraz może... No to pierwsze pytanie od razu. Donald Tusk zapowiedział, że pani redaktor napisała na mamach tygodnika wprost, że w Platformie Obywatelskiej zmieni się kształt prezydium tejże partii. Rafał Trzaskowski ma stracić funkcję wiceszefa Platformy. To już podobno ta decyzja miała dawno temu zapaść. Rafał Trzaskowski w ogóle nie walczył też o to, żeby być tym wiceszefem. Pamiętamy w kampanii wyborczej Karol Nawrocki miał za zadanie mu cały czas przypomnieć, że jest wiceszefem Platformy Obywatelskiej, co mu skutecznie miało w tej kampanii właśnie przeszkodzić Rafałowi Trzaskowskiemu.

No a tutaj Donald Tusk jakby dokonuje ostatniego aktu, to znaczy zepchnięcia w ogóle na margines Rafała Trzaskowskiego i trochę się w Platformie dziwią, to znaczy oni mówią, że może tak nie potrzeba, że i tak podobno Rafał Trzaskowski po przegranej w wyborach się załamał i w ogóle skończył z takimi aktywnościami w ogóle w partii, więc być może to jest dla nich niepotrzebne, ale dla Donalda Tuska jest potrzebne. My to zresztą już dawno temu we Wprost pisałyśmy, że W momencie, kiedy tylko Rafał Trzaskowski przegra wybory, to będzie właśnie zupełnie zepschnięty. To znaczy, że Donald Tusk ostatecznie postara się go zniszczyć, powiedziałabym politycznie. Po pierwsze dlatego, że on go nigdy nie lubił, mimo tego, że wystawił go na kandydata na prezydenta, no bo partia...

nawet odwołał postawienie swojego projektu, temu dowiodła. To znaczy w Platformie trochę byli zdziwieni, że Donald Tusk dał to zielone światło Marcinowi Kierwińskiemu, żeby go nawet w takiej małej sprawie pognębić. Sprawa, która urosła do sprawy ogólnopolskiej, rzecz oczywiście o ciszy alkoholowej w Warszawie między 22 lub 23, w zależności od wariantu, do godziny 6 rano. Sprawa lokalna, wiele miast, także tych, gdzie Platforma rządzi, jak najbardziej wprowadza, a w Warszawie doszło do kryzysu wewnątrz Platformy, czy walki Platformy z własnym prezydentem, no i do problemu ogólnopolskiego. No tak, bo warszawiacy chcą tego zakazu, chcą prohibicji, no a warszawska platforma zdaje się tego nie rozumieć, namawiana z pana Jarosława Szostakowskiego i przed Marcina Kiermińskiego, że troszeczkę już się taka mentalność warszawiaków i w ogóle Polaków zmieniła, jeśli chodzi właśnie o tę kwestię alkoholu, że przede wszystkim ludziom zależy na bezpieczeństwie, też tym młodym pokoleniom na tym zależy.

No i tutaj oni sobie naprawdę zgotowali sami problem, bo z jednej strony właśnie Donald Tusk, można powiedzieć kolokwialnie, napuścił Marcina Kiermińskiego, żeby on utarł nosa Rafałowi Trzaskowskiemu, a z drugiej strony sami sobie utarli nosa, bo po prostu w Warszawie Platforma w ten sposób może tracić poparcie, a przecież od lat Platforma rządzi i mam takie wrażenie, że ona po prostu przestaje zupełnie słuchać swoich mieszkańców, znaczy jeżeli w konsultacjach społecznych bo warszawiacy opowiadali się za tym, że była prohibicja, a oni mimo wszystko idą na rempał i pan Trzostakowski mówi o jakichś porównaniach typu z kruk lub z klanu i w ogóle z jakichś dziwnych zdarzeń i dziwnych lat, no to pokazuje, że oni mentalnie są gdzieś w latach bardzo dawnych, a przede wszystkim w latach dziewięćdziesiątych.

kiedy to po prostu rzeczywiście były jakieś myliny, bo to się słyszy od polityków Platformy Obywatelskiej, że w momencie, jeżeli ta prohibicja będzie, to powstaną myliny. Są inne czasy, takie myliny by nie powstały, a być może rzeczywiście prohibicja by pomogła w tym, żeby właśnie zmniejszyły się kolejki na SOR-ze, czy żeby było większe bezpieczeństwo, bo może mniej będzie wtedy tych pijanych ludzi w Warszawie. No ale tego Platforma nie wyczuła i to był tylko chyba mam wrażenie taki specjalny element, żeby po prostu pokazać, że Rafał Trzaskowski w własnym mieście nie może nic. A przecież pamiętamy, jak chodził nad Wisłę i wybierał piosenkę i mówił, że to jego miasto i on może sobie decydować o tym, jaka piosenka leci. No chyba tylko o tym może decydować. To znaczy to pokazał Marcin Kierwiński, że o reszcie rzeczy decyduje szef warszawskich struktur, czyli o...

No, Patryk Słowik chyba nawet napisał, że to nie jest tak, że my tak winiliśmy Rafała Trzaskowskiego, że on nic nie robi, on po prostu w tym mieście nic nie może. Trochę to też właśnie to jest pokazane w tej książce, jak to warszawskie struktury i w ogóle warszawska platforma w kontrze do niego robi różne rzeczy, jak on się nie może z nią dogadać. Pan Jarosław Szostakowski też jest opisany jako to właśnie ta szara eminencja i taki czarny szwarc charakter wręcz. I to znaczy jest prezydentem, ale co z tego wynika? Znaczy nic z tego nie wynika. w Warszawie. Mam wrażenie, że tak, że miastem rządzą dyrektorzy. On się tym po pierwsze a nie interesuje, a jak się zainteresuje, no to musiałby wejść właśnie w konflikt. I on nie lubi konfliktów, więc dlatego nie chce się konfliktować z radnymi, ani z warszawską platformą.

Ona na początku też się nie dogadywała z partią do momentu referendum, które było i wtedy widziała, że partia jej pomogła i od tego momentu zaczęła już współpracować wtedy z szefem warszawskiej struktur, struktur, którym był Andrzej Halicki. Natomiast Paweł Piskorski też współpracował wtedy z Platformą Obywatelską. Każdy kolejny prezydent z Platformy miał dobre relacje raczej z partią. Natomiast Rafał Trzaskowski po prostu nie lubi pracy partyjnej, nie lubi się spotykać z politykami partyjnymi. I przez to ten obszar jakby objął Marcin Kierwiński. Więc tak naprawdę wydaje mi się, że Warszawą to bardziej rządzi Marcin Kierwiński niż Rafał Trzaskowski. A czemu Donald Tusk uznał, że będzie politycznie i upo? Donald Tusk oczywiście powiedział, ja jestem przeciwko, to co się wydarzyło nie było dobre, liczę na lepszą komunikację, ale chyba coś mi podpowiada, żeby nie wierzyć premierowi w tej i może nie tylko tej kwestii.

Dlaczego Donald Tusk dał zielone światło na polityczne, nie tylko nawet mordowanie Rafała Trzaskowskiego, ale de facto upokarzanie go publiczne? O co chodzi? Po co to Donaldowi Tuskowi takie czołganie Trzaskowskiego? No, w Platformie samej się dziwią i mówią, że to tak już trochę nieludzkie, no ale właśnie, tak jak mówię, ja to trochę przewidziałam, że tak będzie, zresztą łącznie z tym, że pierwsze, co będzie robił Donald Tusk, co zresztą też jest tam w książce, to wyrzuci Sławomira Nitrasa z rządu. I to zrobią. Więc on na początku osłabił jego otoczenie, a na koniec chce osłabić ostatecznie znaczenie Rafała Trzaskowskiego. No jednak umówmy się, to, że Rafał Trzaskowski przegrał wybory prezydenckie jest katastrofą dla Platformy. To znaczy dla partii, która współrządzi z koalicjantami, która dopiero co wygrała wybory,

człowiek po prostu położył szansę na to, że oni mogą za dwa lata znowu wygrać praktycznie. No bo teraz nikt praktycznie w Platformie nie ma nadziei na to, że oni będą jeszcze później rządzić. Więc tam złość jest ogromna na Rafała Trzaskowskiego. Nikt się w Platformie już do Rafała nie chce przyznawać. I Donald Tusk doskonale wie i on to uwielbiał zawsze, pogrążać tych swoich wrogów. Robił to w przypadku Grzegorza Schetyny, pamiętam jak on go zdymisjonował z rządu i uczynił go szefem Komisji Spraw Zagranicznych i na jednej z konferencji pytany właśnie dlaczego tak upokarza tego... Grzegorza Schetyna wyrzucił go z rządu i wtedy odpowiedział, Grzegorz Schetyna jest szefem bardzo ważnej komisji.

Zwrócił się do Pawła Grasia i powiedział, Paweł, przypomnij mi jakiej. I to są, to jest jakby stare zagrywki Donalda Tuska. On swoich przeciwników chce wbić w ziemię do końca. On nie jest właśnie takim typem, jak była Ewa Kopacz, która właśnie wyciągnęła zza grobu tego Grzegorza Schetyna i mianowała na szefa MSZ-u. On jak już ma z kimś na pieńku, to chce, żeby on przestał istnieć. Tak było w momencie zakładania Platformy Obywatelskiej. Wyciął tych swoich tenorów, którzy z nim byli i tak jest teraz. On po prostu nie lubi, jak ktoś stara się wyrosnąć na jakąś osobowość, a uznał, że Rafał z jego otoczeniem, który... nawet nie wyrosnął, no bo nie udało mu się wygrać tych wyborów, ale w czasie kampanii zachował się w stosunku do niego niefary.

To znaczy w ogóle odcięli kaperem od kampanii, powiedzieli, że będą sami prowadzić, sami sobie poradzą, byli aroganccy. I on im pokazał, w takim razie wygrajcie wybory. Wtedy jak przegrał wybory Rafał Trzaskowski, to Donald Tusk ostatecznie chce jakby ukarać Rafała Trzaskowskiego. za to, co się wydarzyło i za taką klęskę wyborczą przyniósł całej Platformie, bo jego klęska jest naprawdę potwornym ciosem dla wszystkich ludzi, którzy teraz są w rządzie i tych, którzy myśleli o tej zmianie 15 października, że ona będzie jakąś realną zmianą, bo gdyby dzisiaj oni mieli prezydenta, to mogliby realnie wszystko zmienić. A tu jest jakiś plan dalszy? No oczywiście jest też takie typowe działanie, jak pani redaktor powiedziała, chociażby z historii Grzegorza Schetyny, ale to poza tym trochę już obok tej sprawy Rafała Trzaskowskiego i poza tą sprawą.

Jak Donald Tusk planuje rozgrywać jesienny sezon polityczny? Patrząc na sondaże, część osób mówi, że drony spadły z nieba panu premierowi, ale wydaje się, że udało się po pewnym kryzysie z połowy wakacji ustabilizować kursy. Sondaże rządu trochę się poprawiły, akceptacji jest więcej. Jakby jakiś oddech próbował złapać Donald Tusk. Ma jakieś plany? Coś się mówi w Platformie? Co teraz zamierza premier rządu politycznie robić? To znaczy, on przecież dopiero co ogłaszał kolejne takie konkrety, tak? Pięćdziesiąt kilka. Priorytetów, w tym razem są priorytety. Chociaż ogłasał je pan minister Berek, a nie było tam pana premiera. No więc właśnie, no. Ogłaszał, ale ich nie pokazał, więc nie wiemy, wiemy, że jest ich pięćdziesiąt osiem.

I ludzie też mogą się do tego oczywiście przyzwyczaić i powiedzieć, skoro oni robią niczego bardzo szkodliwego, to niech sobie zostaną. I to jest oczywiście ryzykowne i niebezpieczne dla Prawa i Sprawiedliwości, ale moim zdaniem to jest taki syndrom, to znaczy z jednej strony właśnie zagrożenia, I rząd tutaj mówi, że ma wszystko pod kontrolą. Z drugiej strony nie ma jeszcze poczucia, mimo tego, że mniej się już teraz ludzi zatrudnia, nie ma poczucia jakiegoś wielce rosnącego bezrobocia. Tylko w momencie takich gwałtownych zmian mogłoby się zmienić poparcie. A na razie jest w miarę stabilnie. To znaczy oczywiście nie ma jakichś super dobrych wiadomości, ale nie ma też tragicznych wiadomości ze strony tego rządu i myślę, że to jest istotne dla obywateli dzisiaj. To już na koniec zapytam o innego polityka, który być może trafi go podobny los jak innych ważnych polityków w Platformie, takich, którzy mogli być konkurencją dla Donalda Tuska.

Radosław Sikorski, bo teraz on wyrasta na osobę numer dwa w Platformie, był w Nowym Jorku z prezydentem, najpierw z prezydentem walczył, a teraz podobno doszło do jakiegoś porozumienia między... obydwoma politykami. Jarosław Sikorski to projekt Donalda Tuska na walkę z Nawrockim, czy to jest jednak self-made man polityczny, który gra w zupełnie własną grę? Myślę, że to raczej jest człowiek, który gra w własną grę i o ile dobrze, że na arenie międzynarodowej widać te uśmiechy, to wtedy przynajmniej taki sygnał idzie m.in. do Rosji, że prezydent i minister spraw zagranicznych ze sobą współpracują. Natomiast to na pewno nie jest, z jednej strony być może to miał być jakiś plan Donalda Tuska, mówiło się o tym, że on go może zastąpić na fotelu premiera.

Ale myślę, że gdyby tak ostatecznie się stało, to Donald Tusk i Platforma by mogli tego znowu pożałować, dlatego że Radosław Sikorski jest politykiem dosyć nieprzewidywalnym, jeśli chodzi o tę wewnętrzną politykę. sprawując swoją funkcję, naprawdę dobrze to robi, ministra z pracy zagranicznych. Natomiast kiedy tylko ma jakąś taką polemikę polską, to zaraz wychodzi z niego po prostu jakiś taki gen autodestrukcji. To znaczy, że on mówi rzeczy, o których nie powinien mówić i nie za bardzo się do tego nadaje. Nie jest to bratłata, jak wszyscy wiemy. Jest raczej taką osobą o dużym mniemaniu na własny temat, jako polityk. I mam wrażenie, że czasem właśnie to wychodzi z niego, czy w wywiadach, czy w jakichś rozmowach. I tutaj wydaje mi się, że jeżeli on zastąpi właśnie Donalda Tuska jako szef rządu na ostatnie kilka miesięcy przed wyborami... A to jest realnie rozważane, czy to jest nasza dziennikarska kaczka?

Czy to gdzieś chodzi wśród polityków Platformy? Ja myślę, że to jest tak, że Donald Tusk rozpuszcza takie rzeczy trochę jak Jarosław Kaczyński. Patrzy kto na to jak zareaguje, a później na koniec powie Radek nie rozpędzaj się. To trochę z tego wynika. On wypuszcza pewne rzeczy też ze strony swojego otoczenia, żeby powiedzieć tak Radek rośnie w siłę, ale ja nie jestem przekonana, że ostatecznie się na to Donald Tusk zdecyduje. Dlatego, że Donald Tusk... Po prostu to on jest liderem i on nie chce nikogo windować do góry. A Radosław Sikorski ma własną grę, ma Romana Giertycha za plecami, gdzieś Michała Kamińskiego, którzy też mu robią bardzo dobry PR. Więc to jest tak, jak kiedyś było z tą funkcją, którą miał otrzymać, miał być komisarzem europejskim w Unii Europejskiej Radosław Sikorski.

Tak jak, nie wiem, czy dość dobrze uważał więzień ratusza, to raz jeszcze wspomnę tytuł bardzo ciekawej książki o tym, jak to sobie radzi w polityce Rafał Trzaskowski, który aktualnie, zdaje się, będzie tracił nawet taką niezbyt poważną funkcję wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Znaczy, mówiła Joanna Miziołek, autorka książki więzień ratusza. Dziękuję bardzo za rozmowę. Dziękuję bardzo.

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.