Mentionsy Mentionsy
Radio Wnet
Radio Wnet

Czy modlitwa może odmienić los całej rodziny?

07.10.2026 ·58 min 55 s · 6 rozdziałów

 Ewa i Grzegorz z Trzcianki w rozmowie z Magdą Woźniak  opowiada o cudzie uzdrowienia syna, spotkaniu z prof. Wandą Półtawską oraz niezwykłej sile 18 kobiet, które codziennie o 5:00 modlą się na Różańcu.

0:00 · Wprowadzenie i opowieść o Ewie 2

Jak dobrze wstać, skoro w Wnet. I boską moc w sercu mieć. Zaprasza Magdalena Woźniak. Dzień dobry. Jak dobrze wstać, skoro w Wnet. Dzisiaj moim gościem jest Ewa Grześ z Trzcianki. Ewę poznała w Niepokalanowie w lipcu, prawda? To był lipiec, czy to był maj? Pierwszy tydzień jeść teatrowym, tak. No właśnie i tam się znalazłam zupełnie przypadkiem. Naprawdę nie pamiętam jak to się stało, że ja w ogóle tam pojechałam, bo wy wszystkie byliście tam zakwaterowane. Natomiast ja byłam osobą dojeżdżającą.

Za wstawiennictwem sióstr z Rybna. O siostrach z Rybna też będę chciała porozmawiać, bo ja nigdy nie słyszałam o zgromadzeniu, o Wspólnocie Sióstr Służebniczek Bożego Miłosierdzia. A niedawno była rocznica powstania, 25, dokładnie 29 września, święto Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała. O tym zgromadzeniu też sobie porozmawiamy z Ewą. No, porozmawiamy o niezwykłej postaci, o pani Wandzie Pułtawskiej, świętej pamięci. Na samym końcu zaprosimy Państwa do Wrocławia na październikowe spotkanie. Myślę, że bardzo ważne. No ale zacznijmy może od początku. Ewo, powiedz tak w skrócie coś o sobie, czym się zajmujesz, ile masz dzieci, męża i tak dalej.

9:18 · Modlitwa i cud uzdrowienia 4

Co się okazało, na drugi dzień po tej modlitwie mojego męża zbadano obóz, no i poprosiła mnie znowuż pani właśnie ordynator i mówi pani Ewo ściągnęła wielkie okulary i tak na mnie patrzy, mówi coś tu się wydarzyło. My musimy tu klęknąć, bo coś tu się dzieje. Ja mówię, ale co się dzieje? No więc ona mówi, wie Pani, wczoraj był 7 mm, nie? A tutaj jest teraz 5 mm. I wie Pani co? Coś się pojawiło. Żyła ruszyła i krew zaczęła płynąć. No to tak jak ona mi to powiedziała o tej płonącej żyle, no to mi tak łzy po prostu poleciały. I ona mówi do mnie jeszcze drugą dobrą wiadomość. Mówi, że ona już tutaj załatwia operację w Warszawie. Tam dzieckiem rzeczami się zajmuje właśnie u malutkich dzieciaczków i że to będzie operacja, że już teraz jest operacyjne.

A moja myśl była taka, mówię, o chwila, chwila, żadnej operacji. I tak sobie wyobraziłam taką wielką bliznę na ciele dziecka, że ona tak po prostu jest i znika. I mówię, nie, nie będzie żadnej operacji. I ja to sobie sama do siebie mówiłam tak w głowie. Pojedziemy, ale nie do Warszawy, tylko do Rybna podziękować za całkowite uzdrowienie. To była taka moja taka pewność, że czasami jak człowiek sobie przypomina o tych naszych pewnościach, to tak widać, że to nie nasza zasługa kompletnie, że to tak zostało nam dane. Za dwa dni znowuż badanie, badanie i kończy się na tym przy wypisie, że tam jest 3,2. Zatem ten bus się zmniejszał i poproszono nas, żeby za jakiś czas pojechać na kolejną kontrolę.

Tymczasem właśnie do tej pani, która jakby badała to WSG, a ja do niej nie miałam dostępu, bo ja byłam jakby w izolacji, więc nawet nie mogłam słowa zamienić, żeby za dwa tygodnie do kontroli. Ja powiedziałam, że nie pojedziemy za dwa tygodnie, tylko będziemy za miesiąc. Niech to wszystko zniknie. Dokładnie tak było. Pojechaliśmy po prostu Pojechaliśmy po prostu na koniec miesiąca do Piły na to badanie i nagle pani doktor, która na USB, na takim wielkim monitorze mi pokazuje różne tam rzeczy, mówi, widzi pani, a ja nic nie widzę. A ona mówi, widzi pani, ja też nic nie widzę. Wszystko zniknęło, śladu nie ma. No więc była chwila konsternacji, szoku, bo to jest po prostu szok.

Tak, bo to są dowody, to są dowody, tak potem. Tak. I tak to się wydarzyło. Dwa słowa jeszcze dopowiem, co było dalej. Więc dalej było tak, no to będzie na pewno zaskoczenie, bo teraz jak ja sobie o tym myślę, to też jestem zaskoczona, że aż praktycznie do sierpnia myśmy w ogóle z mężem na ten temat nie rozmawiali. Była cisza. Mła cisza, po prostu cisza. Pojechaliśmy na te badania, które trzeba było zrobić, tak dalej. Lekarze tak spokojnie, o był guz, zniknął, tak jakoś spokojnie. I myśmy w ogóle nie rozmawiali na ten temat. I w sierpniu odwiedziła nas ciocia mojego męża z córką. Ona też nas w szpitalu odwiedzała, więc przyjechała zobaczyć dzieciaczki z cudnymi prezentami.

17:59 · Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Bożego Miłosierdzia 1

Jak dobrze wstać z koronet. Witam Państwa. Moim gościem jest Ewa Grześ z Trzcianki. Przed przerwą mówiliśmy o cudzie uzdrowienia syna Maksymiliana, Ewy. A teraz chciałabym, żeby Ewa nam troszeczkę powiedziała o tej niezwykłej wspólnocie sióstr służebniczych Bożego Miłosierdzia. Ewa. Jest tam jakby jedna siostra taka dyżurna, która jak gdyby zawsze jest dostępna dla ludzi i zaraża uśmiechem i zaprasza właśnie do kaplicy, żeby z Panem Jezusem sobie porozmawiać, więc one tak właśnie siostrze zrozumiały, że to jest też ich charyzmat, żeby z ludźmi też rozmawiać i zapraszać.

29:16 · Krąg Miłosierdzia i Różańce 1

To zapamiętałam. Z tego spotkania, że właśnie wtedy był temat, tak, Szobów Praczy. Ale ogród jest rzeczywiście piękny. Każdy może pojechać do Rydna, tak, prawda, wejść tam po prostu zapukać, pomodlić się. Siostry na pewno wysłuchają i tak dalej, złożyć intencje. Także bardzo Państwu polecamy to miejsce, zwłaszcza, że jak słyszymy, Ewa potwierdza, że jest tam, jak same siostry twierdzą, tak dużo cudów, że nie robią na nich wrażenia już pewne. Że to normalne, że Pani chciała. Ja należę tam również, a właśnie jeszcze jest ważna rzecz, do kręgu miłosierdzia.

31:39 · Spotkanie z panią Wandą Pułtawską 3

Że my chciałyśmy po prostu podziękować i dlatego tu jesteśmy. I tylko tyle. Przywiozłyśmy też dwa prezenty, bo dopytałam się pani Wandy Różyckiej, ponieważ te dwie panie Wandy to były po prostu przyjaciółki, więc się dobrze znały. Cóż można przywieźć pani profesor? No i usłyszałam dwie odpowiedzi. Kwiaty są jak tylko malutkie, drobne, polne, a jeśli chodzi O coś dodatkowego, to pani profesor lubi wypić koniak. No więc dowiedziałyśmy się jak i co, jak zdobyłyśmy. Przyjechałyśmy z tymi dwoma prezentami. Pani profesor się ucieszyła. No i tak rozsiadłyśmy się, no prawie dwie godziny tam spędziłyśmy, ale zaczęła się rozmowa, z grubej rury, że tak powiem, bo pani profesor poprosiła, żebym usiadła obok niej, no bo ja jestem sprawcą tego całego wydarzenia, więc chciała jakby patrzeć mi w oczy, przebadać mnie, czułam się cały czas właśnie, no tak, no badana, ale jak to się zaczęło, pani profesor powiedziała, więc ty dziecko chciałaś się ze mną spotkać, tak?

Czyli do dzisiaj, proszę Państwa, dzisiaj jest 4 października, więc spieszmy się, bardzo zapraszamy na to. Także, proszę Państwa, jest październik, chwytamy za różańce. Bo słyszeliśmy, jak niesamowite łaski można otrzymać dzięki Różańcowi. Wybierzmy się do Rybna, żeby spotkać wspaniałe siostry służebniczki Bożego Miłosierdzia. Słuchajmy księdza Marka Bonka, bo takich kapłanów trzeba słuchać, radykalnych, wspaniałych patriotów, którzy są bardzo mocno zakorzemieni w duchowości, w kościele katolickim i takich kapłanów nam potrzeba. No i co? Z Bogiem. Z Bogiem. Moim Państwa gościem była Ewa Grześ z Trzcianki.

Dziękuję bardzo Ewo. Bardzo dziękuję za zaproszenie i za możliwość podzielenia się wszystkimi właśnie tymi tematami, które leżą mi na sercu, którymi żyję. Tak, kobiety siłą. Dziękuję bardzo. Do usłyszenia za tydzień. Jak dobrze wstać, skoro w net. I boską moc w sercu mieć. Zaprasza Magdalena Woźniak.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.