25.09.2026 beatblock - Filip Kwiatkowski
W dzisiejszym beatblocku o wydawniczym pojedynku między Kanye Westem i 50 Centem. Pojedynku, który nie tylko przetarł szlaki dla całej przyszłej branży hip-hopowej, ale i zakończył okres panowania gangsta rapu. Albumy „Graduation” i „Curtis” wyszły tego samego dnia, a wpływ na ich rywalizację miało nie tylko odmienne podejście artystów do ich promocji, ale i… Steve Jobs.
Wake up, Mr. West, Mr. West, Mr. Fresh, Mr. By his self, he's so impressed. I mean, damn, did you even see the test? You got D's, motherfucka, D's, Rosie Perez. And yes, barely passed any and every class. Lookin' at every app, cheated on every test. I guess this is my dissertation. Homie, this shit is basic. Welcome to graduation. Good mornin'.
Witam serdecznie, najserdeczniej za mikrofonem Filip Kwiatkowski, a dziś w beatblocku o wydawniczej rywalizacji Kanye Westa z Curtisem Jacksonem. W 2007 roku, będący u szczytu kariery i po dwóch wielkich wydaniach 50 Cent, zauważa, że daty premiery jego najnowszego krążka i projektu wschodzącej gwiazdy z Chicago dzieli jedynie tydzień. Skontaktował się więc z Izim i rzucił pomysł, aby albumy wyszły tego samego dnia. Kochający rywalizację Yej bez zastanowienia zgodził się, co przełożyło się na rozpoczęcie przez obu agresywnego marketingu swoich wydawnictw. Nie była to tylko walka między dwoma artystami, ale przede wszystkim wręcz między dwoma środowiskami. Gangsta rap i introspektywny, emocjonalny rap.
Całe Graduation to krążek zamykający tzw. College Trilogy w karierze Izusa I tak jak pierwszy album miał mocno soulowe brzmienia, drugi orkiestrowe, tak przy trzeciej płycie jej inspirowany był muzyką elektroniczną i syntezatorami. Szybka, a jednocześnie dość naturalna ewolucja brzmienia artysty to kontrast do ugruntowanego, znanego i cenionego warsztatu Manny Mena, Który Cartisem chciał kontynuować dobrą passę poprzednich krążków, choć w nieco innym wydaniu, gdyż w przeciwieństwie do Westa, który materiał na Graduation skupia wokół życia już po zdobyciu rozgłosu, tak Cartis na self-titled albumie chciał poruszyć wątek jego życia przed zdobyciem sławy.
Pierwszy numer na płycie Curtis, My Gun Go Off, to nic rewolucyjnego, bo styl nawig jest tu podobny do Get Rich or Die Trying, ale z drugiej strony to 50emu wychodzi świetnie, a te jego autentyczne delivery dodaje uroku refrenowi. Kanye z kolei na Graduation stara się swoje flow urozmaicić, bo tak jak na The College Dropout i Late Registration, Różnił się głównie brzmieniem, a styl Kanye'i był podobny, to na trzecim albumie Louis Vuitton Donne nie tylko beatami, ale i stylem otwiera furtkę do mainstreamu dla wszystkich późniejszych, zainspirowanych nim twórców, takich jak Drake czy Kid Cudi.
Kanye, który sam zawsze uważał się za geniusza i wizjonera, zaufał w cyfrowy rynek i to na nim postanowił promować Graduation. Przy zakupie cyfrowego preordera płyty dostawaliśmy single Can't Tell Me Nothing, a później również hit Stronger na samplu Daft Punk. Co ciekawe, to preorderowa wersja wydawnictwa Rappera z Chicago jest wyjątkowa nie tylko z powodu rozpromowania cyfrowego rynku przedsprzedaży na całym świecie, ale posiada też jeden dodatkowy numer, którego nie można było usłyszeć nigdzie indziej. Bittersweet Poetry. No i tu trochę was oszukałem, bo właściwie jest jedna fizyczna wersja płyty, na której ten kawałek się znajduje. Są to preordery, które były dostępne tylko i wyłącznie w Japonii.
Półdolara jest raperem kochającym rywalizację. Stąd przecież wziął się pomysł wydania płyt tego samego dnia. Jackson był na tyle pewny siebie, że zadeklarował, iż jeżeli sprzedałby mniej kopii od Pablo, to kończy z pisaniem i rapowaniem. Między artystami nie było oczywiście złej krwi, nie był to beef, tylko bardziej wzajemna motywacja, ale nie zabrakło w trakcie promocji wydawnictw uszczypliwości między artystami. Na przykład 50 Cent nazywał fanów K-Rocka koleczkidami, co rozumiał jako białasów na studiach z dobrych domów.
Flashing Lights to niewątpliwie utwór, który ma taką rozpoznawalność, że Kanye robił nawet w radiu kiedyś przejście z Flashing Lights do Runaway na żywo. Utwór, który Kanye potrafił grać w środku koncertów poświęconych innym albumom, też przecież na trasie po Isusie potrafił to zrobić, na trasie po My Beautiful Dead Twisted Fantasy, po The Life of Pablo, nawet chyba po Jesus is King. To jest numer wokół urosło wiele mitów, ale jeszcze więcej urosło wokół jego drugiej części, która najpewniej nigdy nie miała nawet powstać. Plotki te narodziły się po wycieku do internetu klipu z sesji nagraniowej do My Beautiful Dark Twisted Fantasy jeszcze z czasów, gdy projekt nosił nazwę Good Ass Job.
Kanye był wtedy w studiu wraz z Charnym Wilsonem, Pharrellem Williamsem, Mos Defem i kilkoma innymi artystami. I właśnie z Wilsonem dla zabicia czasu freestylowali tam pod beat podobny do Flashing Lights i pod melodię Flashing Lights. West użył potem tego freestylu jako alternatywne intro do oryginalnego Flashing Lights, gdy grał je na koncertach. Ale cały utwór został oddany wraz ze zwrotkami, z linią melodyjną potem do k-popowego zespołu JYJ.
Kanye używa na homecoming podobnej metafory co we Flashing Lights. Tam jednak kobietą, ex-kobietą była jego publika, jego fani, media, ludzie, którzy oczekują od niego nowej muzyki i żeby była ona tak dobra jak ta poprzednia. A tutaj kobietą jest miasto, które Omari kocha jak żadne inne. Chicago. Miasto, w którym jej się wychował i które traktuje jak pierwszą miłość. Personifikacja Shy City nosi imię Wendy, co jest nawiązaniem do przydomka miasta jako Windy City, wiecznego miasta. I jest to numer szczególnie bliski memu sercu, bo sam jako lokalny patriota, jako ktoś strasznie kochający swoje rodzinne miasto, niemalże wzruszam się zawsze jak słucham tego numeru.
Graduation sprzedało się w pierwszym tygodniu w blisko milionie egzemplarzy, 970 tysięcy, a Cartis zaledwie 640 tysięcy. Zaledwie oczywiście w tym przypadku, bo to dalej bardzo dobry wynik, a sam krążek w moim odczuciu jest bardzo dobry i trzyma poziom wcześniejszych projektów artysty. Niemniej jednak 50 Cent przegrał z Kanye, ale na całe szczęście nie dotrzymał obietnicy i kontynuował karierę. 20 września magazyn Rolling Stone wypuścił numer z okładką przedstawiającą raperów z pytaniem, kto zostanie królem hip-hopu. To daje nam też do zrozumienia, że cały ten ala beef, ta rywalizacja była czysto w cudzysłowie sportowa.
Wystarczyło po prostu mieć talent, chęci i trochę pieniędzy na mikrofon, czy wynajęcie studia. Z jednej strony przyczyniło się to do tej dzisiejszej fali tworów rapopodobnych, tak bym to nazwał, ale położyło też fundament pod kariery późniejszych gwiazd, jak Travis Scott czy J. Cole. Ja za dzisiaj Wam bardzo dziękuję. To była audycja beatblock. Za mikrofonem Filip Kwiatkowski, a na sam koniec outro graduation pod tytułem Good Night z refrenem Mos Defa, który ten śpiewał już w 2003 w programie Deaf Poetry. Numer opowiada o tym, że życie jest zbyt krótkie i kruche, aby przejmować się drobiazgami. Zostawiam Was więc z tą nieodkrywczą, ale cenną myślą i do usłyszenia.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W dzisiejszym beatblocku o wydawniczym pojedynku między Kanye Westem i 50 Centem. Pojedynku, który nie tylko przetarł szlaki dla całej przyszłej branży hip-hopowej, ale i zakończył okres panowania gangsta rapu. Albumy „Graduation” i „Curtis” wyszły tego samego dnia, a wpływ na ich rywalizację miało nie tylko odmienne podejście artystów do ich promocji, ale i… Steve Jobs.