Mentionsy Mentionsy
Radio UWM FM
Radio UWM FM

03.02.2026 Szafa z muzyką - Paweł Jarząbek

03.02.2026 ·1 godz 59 min

W 213. wydaniu Szafy z Muzyką Pawła Jarząbka - Bruce Springsteen i Beatlesi, ale też nowy Spięty i nowy Wiraszko, a także kilka innych kawałków pięknych, aczkolwiek nieoczywistych.

Dzisiaj mamy dużo pięknych piosenek, ale piękne piosenki to są co tydzień, czy też co dwa, jak ostatnio, kiedy audycji zdarza się, że nie ma. Mamy dużo pięknych piosenek, ale dużo krótkich pięknych piosenek trwających około dwóch minut. To jedna z nich przed chwilą, I am on fire, Bruce Springsteen. Mówiłem, że sporo oglądałem ostatnio od paru tygodni. Co parę dni oglądam sobie po jednym odcineczku absolutnie genialnego serialu The Beatles Anthology. Wszystkim tym, którzy mają możliwość w streamingu to obejrzeć, polecam, bo jest to... To jest coś pięknego. To jest coś pięknego. Ogląda się to z rozdziewioną gębą. Wspaniale zrobiony serial.

Mnóstwo takich ujęć filmowych, które wcześniej nie były publikowane. Mnóstwo wspaniałej muzyki, ale też bardzo dużo mądrych słów. Jest tam sporo George'a Harrisona, który... Jeszcze w świetnej formie, gdzieś pewnie powiedzmy koniec lat osiemdziesiątych to mógł być. Tak wygląda, jeśli wziąć pod uwagę stylówkę, sposób w jaki jest ubrany. Tak czy owak George Harrison tam między innymi wspomina o The Beatlesach jako o takim specjalnym tworze, który był prawdziwym zespołem.

I mówi, przypomina tę anegdotę, że pytanie brzmi, ilu potrzeba Beatlesów, żeby wkręcić jedną żarówkę. Otóż czterech, dokładnie czterech. W trzech się nie dało. Wielki to był zespół i pomyślałem sobie oglądając kolejny odcinek parę dni temu, że was trochę tutaj pomęczę, bo wiadomo, że bez Beatlesów za długo nie wytrzymam, ale dzisiaj taki zestaw nietypowy. Nietypowy, a ta piosenka, która za chwilę wybrzmi, 2 minuty i 28 sekund, to w ogóle chyba jej jeszcze w szafie nie było, aż się nie chce wierzyć. Szafa z muzyką – Paweł Jarząbek.

Pa, pa, pa. I pomyśleć, że jak Chuck Berry pod koniec lat 50. wymyślił, nagrał tę piosenkę, to świat wcale nie padł do jego stóp. Zajmował jakieś tam siódme, ósme czy dziewiąte miejsce na... Na amerykańskich listach przebojów, ale potem wziął się za to John Lennon i jego kumple i wyszło to, co wyszło. I do tego trzeba koniecznie tą grzywą potrząsać. Ja tu próbuję przy mikrofonie potrząsać, ale tego chyba nie słychać. I tak, skoro było rock'n'roll music, skoro był nowy, tak trzeba, cover, to mniej więcej z tego samego wczesnego, cudownego okresu Beatlesów takie cacko. Close your eyes and I'll kiss you Tomorrow I'll miss you Remember I'll always be true And then while I'm away I'll ride home every day And I'll send all my loving to you

Szafa z muzyką. Names mentioned. I grzywą, i jeszcze raz grzywą. Bezwzględnie, koniecznie. All My Loving, Beatlesi, rok 64. To był też rok, kiedy jeśli dobrze zapamiętałem, dwukrotnie Beatlesi trafili do Ameryki i podbili ten kraj, co wcześniej nie udawało się absolutnie żadnym innym nieamerykańskim artystom.

Zbudzili tam prawdziwą gorączkę. Nawiasem mówiąc, dzisiaj trafiłem w sieci na takie informacje, że poważni wydawałyby się ludzie. Na głupoty opowiadają o tamtych czasach, ale to są dokładnie ci, którzy nie wierzą w to, że Amerykanie wylądowali kiedyś na Księżycu. Także zostawmy ich w spokoju, wróćmy do Beatlesów. Mówiłem, że dużo, dużo George'a Harrisona. McCartney i Ringo Starr też się wypowiadają. Jest trochę archiwalnych wypowiedzi Johna Lennona w tym serialu, o którym wspominam, The Beatles Anthology. Natomiast Harrisona jest chyba najwięcej i mówi bardzo ciekawie. A wspominając tamto tournée jedno i drugie po Stanach, kiedy ta Beatlemania wybuchła w sposób nieprawdopodobny.

O i tutaj zaczyna się następny kawałek. Tam wiadomo, że na tej drugiej stronie Abbey Road to jest właściwie suita i tam są sekundowe albo i krótsze przerwy między utworami. Następny kawałek to jest ten, który wielokrotnie pojawiał się w szafie Golden Slumbers, ale to przy okazji, bo tak zaczyna się. Kolejny fragment suity, ale pomyślałem sobie, że z tejże właśnie płyty Abbey Road wybiorę piosenkę przepiękną, w której, co nie było zbyt częste, wszyscy trzej śpiewający Beatlesi, no nie licząc Ringo Stara, który niezmiernie rzadko zbliżał się do mikrofonu, wszyscy trzej, John, Paul i George, na równych prawach sobie pięknie zaśpiewali przez 2 minuty i 40 sekund.

© PTA & TVP Należy koniecznie dodać, że całe intro, zresztą w końcówce też to było słyszane. Na elektrycznym klawesynie grał piąty Beatles, George Martin, ich ukochany mentor, producent, starszy brat. Nawiasem mówiąc, miesiąc temu mniej więcej była setna rocznica urodzin George'a Martina, którego oczywiście sporo jest w tym serialu, o którym wspominałem, The Beatles Anthology.

Gdy tak sobie surfowałem po sieci, W takich rejonach Beatlesowskich trafiłem na taką wypowiedź Davida Gilmoura, wielkiego muzyka, wielkiego gitarzysty, świetnego kompozytora, bardzo ważnej postaci innego świetnego zespołu, czyli Pink Floyd. Gilmour kiedyś pytany o Beatlesów powiedział, Beatlesi nie byli zespołem, Beatlesi byli cudem. Gdy mówi to facet takiego formatu, to trzeba mu wierzyć, a zresztą i bez tego wiedziałem. Ale oczywiście jak to ja, gdy usłyszałem, że David Gilmour mówi Miracle, to sobie jakoś tak przypomniałem taką piękną piosenkę sprzed prawie 40 lat, której w szafie chyba nie było, a powinna się już bezwzględnie znaleźć, skoro mamy 212. wydanie, a nazywa się The Miracle of Love.

Eurythmics, Miracle of Love, a propos tego, co Gilmour powiedział o Beatlesach. Takimi ścieżkami podążam i to nie jest ostatni przykład. Dzisiaj jeszcze będzie kilka takich asocjacji, tak to nazwijmy. Teraz wracam do tego, o czym mówiłem na samotnym początku, że sporo się ostatnio ukulturalniam. Między innymi byłem dwukrotnie w teatrze, w Olsztyńskim Teatrze Jaracza w ostatnim czasie. Tak i najpierw o tym pierwszym spektaklu, absolutnie kosmicznym spektaklu na podstawie książki Lata Annie Arnault zrobił nam niewielkie wrażenie. Czułem się, wiecie, tak się dobrze czułem w tym teatrze.

Joaf wydał właśnie ten kawałek, który Postanowiłem dzisiaj przypomnieć, bo jest obiektywnie piękny, nieprawdaż? Dzisiaj dużo mówię, najpierw o Wośpie, jeszcze raz się kłaniam Jorkowi i Molendzie i Robertowi Zienkiewiczowi i temu anonimowemu gagatkowi, który dorzucił naprawdę piękną sumkę też. Potem mówimy o Beatlesach, to mi wypomniał Szymon, że czas leci, w związku z tym trzeba było usunąć niektóre zaplanowane kawałki, a ja dalej gadam, nie? Okej, damy radę. Tak czy owak, tylko dwa rocznicowe dzisiaj utwory. Pierwszy był przed chwileczką, a drugi będzie teraz.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.