O prologu przed El Clasico, Der Klassikerze i absurdach minionego weekendu (Budka Komentatorska #31)
Absurd - tym słowem można opisać (i co też wielokrotnie podczas tego odcinka robiliśmy) ostatni piłkarski weekend, który będzie głównym tematem kolejnego odcinka "Budki Komentatorskiej".
Pickford starał się powstrzymywać Holanda, ale koniec końców się nie udało. Norweg z dwiema bramkami. Mógł mieć trzecią, ale w końcówce chyba z dwóch okazji to obie obronił właśnie Jordan Pickford, któremu bodajże niedawno wybiło 250 lub tam 300 spotkań w barwach Evertonu. Nie jestem pewien. Palace Bournemouth, czyli najciekawsze spotkanie tego weekendu. Spotkanie pod kwestią dominacji Francuzów, ponieważ dwie bramki w tym meczu zdobył Krupi, a trzy Mateta. I ktoś sobie pomyśli, o Jean-Philippe Mateta, kolejny kapitalny mecz. No właśnie problem jest taki, że nie do końca, z uwagi na to, że w końcówce Mateta zmarnował taką setkę, że no powinien to wykorzystać i ogólnie bez rzutu karnego miał 2,7 xg. I żeby teraz zobrazować to, jak bardzo Mateta w tym meczu mógł więcej bramek zdobyć, to 11 na 20 strzałów Palas w tym meczu to były strzały Matety.
W tym meczu Bornów oddało 9 strzałów, a sam Mateta 11. Absurdalna statystyka, szczególnie na miarę Premier League, bo w tej lidze niezależnie, aby... no jeden zawodnik po prostu... i szczególnie na wyrównanym poziomie, żeby jeden zawodnik po prostu aż tak się wykazywał i się wykazywał trochę nieskutecznością. Lekki kijkasus kolego Gakpo z wczorajszego dla nas spotkania, ale do meczu derbowego. Mam na myśli oczywiście derby Anglii, przejdziemy zaraz. Kolejny aktywny mecz Antonego Semenyo, solidny Daniel Muñoz, no i też solidny mecz Marka Gueyego, ponieważ pomimo stracenia trzech bramek, to Gueye wymusił karnego, którego oczywiście wykorzystał Mateta, A co ciekawe, Anglik ma po sezonie odejść za darmo z Crystal Palace, ponieważ tak podał informację, że on ma nieprzedłużyć kontraktu. I odnoszę wrażenie, że Arne Slot i Liverpool w tym momencie nie mogą się doczekać końca sezonu i prawdopodobnej wymiany na linii Konate-Guey.
No i potem jeszcze jedna sytuacja, ponieważ znowu Cody Gakpo prawie się popisał samobójem i byłby to samobój niezwykle absurdalny, ponieważ piłka po jego uderzeniu zamiast poleciać do przodu, poleciała do tyłu i wylądowała nad bramką Mamarda Szwiliego. Na tym zakończymy pierwszą połowę i można powiedzieć, że delikatnie rzecz ujmując ofensywa Liverpoolu się nie spisywała dobrze. Szczególnie pewien Egipcjanin. Ale mieli potem swoje okazje w drugiej połowie. Najpierw Kodiak po raz trzeci uderza w słupek. Tym samym powoduje, że jego performance jest porównywalny z performance Matety w weekend. A następnie on, Faraon, Mohamed Salah, piłkarz o pijarze wręcz krystalicznym, jeśli chodzi o Premier League. Najpierw nie trafia sytuacji, gdzie piłka się odbija po rzucie rożnym i spada pod jego nogi, a następnie po kapitalnym podaniu Kyrgyza nie trafia nawet w bramkę, a uderza ze swojej lepszej lewej nogi.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Absurd - tym słowem można opisać (i co też wielokrotnie podczas tego odcinka robiliśmy) ostatni piłkarski weekend, który będzie głównym tematem kolejnego odcinka "Budki Komentatorskiej".