Muzyczna przystań: Thesis (01.02)
W niedzielę, 1 lutego, gośćmi audycji "Muzyczna przystań" byli członkowie zespołu Thesis - Jan Rajkow-Krzywicki oraz Kacper Gugała. W rozmowie Dagmara Obrębska poruszyła temat ich twórczości, muzycznych inspiracji oraz kierunku, w jakim obecnie podążają.
Dzień dobry Państwu. Moim i Państwa gościem jest dzisiaj zespół Thesis. Jan Rajkow-Krzywicki. Dzień dobry. Kacper Gugała. Cześć, witajcie. Cześć. Panowie, zacznijmy od pytania, może banalnego, ale mnie to zanurkowało, zanurtowało. Dlaczego Thesis? Dlaczego teza? Dlaczego sprawdzenie? Wiesz co? Dlaczego? I to jest doskonałe pytanie. Dlatego, że jak w ogóle zaczynaliśmy ten zespół, po zebraniu jakiś tam pomysłów na jakieś pierwsze numery, po zebraniu jakiegoś składu takiego, No to padło na to pod jaką jakby, pod jakim szyldem będziemy występować.
No i był wielki konkurs oczywiście pomysłów zewsząd. Było mnóstwo jakby propozycji przeróżnych. Nam zależało na tym przede wszystkim, żeby to było jedno słowo. Żeby to było jedno słowo, które jakkolwiek w wymowie też będzie dobrze funkcjonowało zarówno w języku angielskim, jak i w języku polskim w takiej wymowie. Zaczynaliśmy trochę jakby z perspektywą taką, że pierwsza płyta powstała w języku angielskim, więc tak mieliśmy troszkę... No taki troszkę taki pomysł był na ten zespół, że okej, jesteśmy z Polski, ale będziemy robić po angielsku te numery, więc ta nazwa też taka była wyszukiwana pod tym kątem. No i tak brutalnie mówiąc, Thesis zebrało jak najwięcej, tudzież inaczej, jak najmniej generalnie słów krytyki.
No i ja może trochę jeszcze dopowiem, bo rzeczywiście jak... My w ogóle się znamy już od dłuższego czasu. My kiedyś dzieliliśmy sale prób, graliśmy kilka koncertów razem, jak ja jeszcze byłem z inną ekipą. W pewnym momencie pojawiła się możliwość rozpoczęcia razem współpracy i na początku rzeczywiście zaczęliśmy... Materiał ogrywać, który był, tworzyć nowe numery. Te nowe numery były w języku angielskim. To były chyba pierwsze dwa, trzy numery, które tak powstały. Natomiast pamiętam, był taki... Graliśmy jakiś koncert, nie pamiętam, gdzie to było. Natomiast pamiętam stamtąd dwie sytuacje. Pamiętam taką kanciapę, w której byliśmy. Pamiętam też, że dostaliśmy zgrzewkę piwa w ramach podziękowania za ten koncert, które przepięknie miało... Każda butelka miała zeskrobaną etykietę z datą ważności, więc...
I czasami jest tak, że już w tym momencie się włącza jakiś pomysł na to, o czym powinien być tekst, a czasami jest tak, że ja jeszcze przez wiele miesięcy śpiewam tak właśnie po pseudoangielsku, a w pewnym momencie jakaś historia do mnie trafia i... Wiem, że muszę o tym napisać i wtedy dostosowuję, jakby ten tekst powstaje, potem dostosowuję troszeczkę frazowanie, wszystkie takie rzeczy i de facto tekst zawsze powstaje później, natomiast jest to czasami inspirowane, jakby troszeczkę wychodzi z muzyki, z tego, co się czuje, jak się gra. Jan Macie, tak zwanego dyrektora artystycznego w grupie, jest ktoś, kto ma ostatnie słowo. Kto na przykład mówi nie albo tak. Czy całkowita demokracja, a może liberum veto.
Że jak jednej osobie coś nie pasuje, to okej, odkładamy, idziemy dalej. To jest bardzo dobre pytanie. To jest bardzo dobre pytanie. Znaczy jakby, tak, przy okazji... Z najnowszego materiału, który powstawał, czyli materiału Balansując, troszkę nam się sporo, cała dynamika w zespole się pozmieniała, bo faktycznie wcześniej było tak, że i zarówno w kontekście jakby, kto przynosił jakie pomysły na numery i kto miał jakąś wizję na dany materiał, albo właśnie na zespół przy okazji danego materiału, Troszkę jakby wypływał od, powiedzmy, pewnych osób, a przy okazji jakby materiał balansując, gdzie mieliśmy troszkę roszadę w składzie, gdzie oprócz tego, że Kacper właśnie nadal śpiewa, no to przejął też rolę drugiego gitarzysty.
Tak jak mówiłem, troszkę się ta dynamika pozmieniała i teraz ewidentnie jest tak, że staramy się mocno stawiać na to, żeby wszystkie decyzje, zarówno artystyczne i wszelakie inne, jakby w zespole były podejmowane wspólnie. Na tyle oczywiście, na ile to się da. Natomiast, żeby wszyscy na pewno mieli w tym swój wkład, swój głos, żeby byli wysłuchani. Żeby nawet jeżeli czyjś pomysł finalnie nie przejdzie, bo na przykład właśnie większości się jakby podoba inny pomysł, no to żeby jakby każdy miał poczucie takie, że no dobra, został wysłuchany, okej, sprawdziliśmy, no i żeby się czuł dobrze nawet na koniec dnia z jakby staną podjętą decyzją.
Mamy pewne patenty, do których się przyzwyczajamy, które w naszej głowie brzmią trochę lepiej, inaczej powinny tam być, ale większość powiedziała, że jednak tutaj lepiej zabrzmi numer bez tego fragmentu. No i potem tak jak sobie gramy na próbach, to ja na przykład uwielbiam wkurzać Janka grając niektóre fragmenty, które w mojej głowie dalej tam powinny być, ale wybraliśmy oczywiście koncertowo wtedy i Zaraz przejdziemy do Balansując. Ja wiem, że wszyscy artyści chcieliby to swoje najnowsze i najświeższe dziecko tutaj najbardziej ukochać i będzie ku temu okazja, ale jeszcze chciałam zapytać o kres.
Wyczytałam szukając informacji o was, że tu siedem utworów było nagrane na setkę i chciałam to teraz zweryfikować razem z wami. Jak to? Weszliście do studia i... Nagrane? Jak to było? A wcześniej sześć miesięcy grania dwa razy w tygodniu tego samego materiału, dwa, trzy razy, tak. Właśnie, opowiedzcie mi o tym, bo to tak pięknie brzmi. Zespół wszedł i nagrał na setkę. Jak to było? Ile to trwało? Wiesz co, jakby proces powstawania kresu był bardzo taki wyboisty, bo autentycznie mieliśmy taką sytuację, że nam po prostu jakoś te pomysły się nie kleiły, nie szło nam zupełnie to pisanie. Spotykaliśmy się w różnych generalnie wariantach i coś tam powstawało, jakieś zalążki tych numerów, ale finalnie
Zupełnie nie byliśmy z tego zadowoleni. Pierwsze sześć numerów w ogóle, żeśmy chyba odrzucili, one poszły w odstawkę. Tak i koniec końców jakby pojawił się przy okazji kresu nasz dobry znajomy Kacper Kempisty, który przejął troszkę rolę takiego jakby producenta i który nas troszkę pokierował, jakby tam wspierał nas swoją radą, jak tutaj może to przearanżować. I on miał pomysł właśnie na ten też materiał, bo też jeździł z nami swego czasu sporo na koncerty, że chciał jakby uchwycić tą całą energię, którą mamy na koncertach, też jakby to, co się dzieje u nas na próbach, jak właśnie zaczynamy troszkę sobie tak dżemować i te pomysły powstają. Chciał to uchwycić jak najlepiej na materiale, bo poprzednie nasze materiały były nagrywane tak typowo, jakby jak to się zazwyczaj nagrywa w studiu, czyli jakby partiami każdy instrument oddzielnie.
Jedna osoba, która skończyła dany instrument, no to żegnała się, jechała do domu, druga wchodziła. A tutaj jakby przy okazji Kresu pomysł był taki, żeby uchwycić jak najbardziej ten zespół na żywo. I w sytuacji, kiedy już za pomocą właśnie Kacpra Kępistego udało nam się stworzyć te siedem numerów, to faktycznie potem i ogrywaliśmy naprawdę mnóstwo czasu. Po prostu było to tak sześć miesięcy, naprawdę? Więc mi się wydaje, że to było dwa lata naprawdę. I mnóstwo razy to ogrywaliśmy do momentu, aż autentycznie o każdej porze dnia można było się obudzić i grać te numery z pamięci. I jak już byliśmy gotowi, zabukowaliśmy studio w Owczarach, Prusiewicz Studio, u naszego dobrego znajomego Marcina Prusiewicza, który ma bardzo fajne studio z bardzo dużym live roomem.
Z analogowym stołem, na czym też bardzo wtedy zależało. Tak, dokładnie tak. I doszliśmy do wniosku, że właśnie to będzie idealne miejsce, żeby właśnie tam to wszystko jakby uchwycić. I autentycznie weszliśmy. Przez pierwsze dwa dni było rozstawianie sprzętu, szukanie brzmień, ustawianie jakby gdzie kto ma stać, żeby tam nie było jakichś przysłuchów i tak dalej. No i potem się jakby nagrywało autentycznie też po kilka razy dane numery. Trwała cała sesja nagrywania około dwóch tygodni, jeżeli dobrze pamiętam. Cztery dni trwała cała sesja. Jeszcze nie było rozstawianie. Mówisz, że z miksami. Tak, z miksami dwa tygodnie faktycznie. I staraliśmy się właśnie też jakby na kresie zachować jak najwięcej z tego całego właśnie takiego klimatu właśnie, że jesteśmy w jednym pomieszczeniu i gramy, dlatego też jak ktoś się wsłucha dosyć uważnie,
To wychwyci, że między kawałkami i przed, po zakończeniu danego numeru, słychać też różnego rodzaju między nami jakieś tam drobne uwagi, jakieś odkładanie gitary, pałeczek, żeby właśnie było jak najwięcej takiej naturalności, która była podczas tej sesji. Bardzo analogowo to wyszło. Tak, dokładnie. No i teraz balansując, zacznijmy może od tego, o czym mówił Jan, że się zmieniła taka dynamika między wami i mam wrażenie, że w utworze Niepogoda troszeczkę to słychać. Nie powiem, że się zmieniło muzycznie, ale coś się zmieniło w klimacie, w nastroju. Nie potrafię tego uchwycić, ale tam jest jakaś różnica.
Wiesz co, to jest tak, że My na pewno przeszliśmy takie dwa momenty transformacji. Pierwszy w momencie, kiedy ja tam dołączyłem, to na pewno była duża zmiana. A druga to jest na początku pandemii, kiedy właśnie Jerz zdecydował się, że musi się teraz skupić na innych rzeczach i odszedł z zespołu. Wtedy ja przejąłem rolę drugiego gitarzysty, tak jak Janek wspominał. I ten materiał powstawał w zupełnie inny sposób, no bo to był też materiał, na który każdy z nas przynosił jakieś fragmenty. Ja, jako jeszcze niedoświadczony gitarzysta, przynosiłem też fragmenty i akurat te dwa numery, które dzisiaj pewnie będziemy puszczali, jakby ich zalążek, jeżeli dobrze pamiętam, przyszedł właśnie ode mnie, natomiast chłopaki mieli potem
I to rzeczywiście bardzo mocno wpłynęło też na to, jak potem ten materiał brzmi i powstawał. Jeszcze jakby istotna też różnica i to fajnie, że jakby też to jest słyszalne, jest taka, że wraz z tym, jak Kacper przynosił swoje pomysły... No to jest zupełnie inna sytuacja, kiedy jakby Kacper wcześniej przychodził i była muzyka jakaś napisana i on musiał gdzieś dopasować swój wokal. I czasami było tak, że gdzieś tam była jakaś walka, gdzieś generalnie rzecz biorąc jakby trzeba było wybrać, że czy jednak tutaj ważniejszy jest wokal, czy czyjaś tam partia i tak dalej, a przy okazji jakby balansując... Jak Kacper przynosił swoje jakieś pomysły, to one już były lepiej osadzone względem swojego wokalu.
I to też właśnie moim zdaniem słychać o tym materiale, że on zupełnie jakby inaczej też jakby jest aranżersko rozwiązany, że lepiej płynie, bo ewidentnie nie ma tam takiej walki czasami, która wcześniej była między właśnie instrumentami a wokalem. Właśnie miałam do tego przejść, że tutaj czuć, że cała piosenka się rozwija i rozwija się nie tylko tekstowo, ale też rozwija się muzycznie. To jest taka opowieść zarówno tekstowa, jak i muzyczna. Ona się tak powoli, chociaż to może złe słowo, stopniowo, lepsze słowo, napędza. Tak, dokładnie. Myślę, że tak właśnie jest. Też myślę, że ważne jest, mówisz, że inaczej to brzmi.
Brak informacji, niepogoda, nie warte nic. Słuchajcie, wydane to jest na krążku, bardzo limitowanym, bo tylko 100 sztuk. Czy na tym krążku jest coś więcej, oprócz tego, co nam zesłał wszechświat i internet? Tak, na tym krążku są zakodowane różnego rodzaju informacje, które stanowią taki drogowskaz tego, co się będzie dalej działo w zespole. Dlatego polecamy też właśnie skupienie się nad wersją fizyczną. To nie będzie łatwe, bo jest tylko 100 sztuk. Pędźcie moi drodzy, kto chce! Gdzie można ten krążek nabyć? Za pośrednictwem naszej strony www.thesisband.com mamy tam dział sklepu, jest też jakby, są aukcje na Allegro generalnie, gdzie możemy po prostu jakby, można sobie jakby też to kupić na koncertach cały czas, też to sprzedajemy, więc polecamy jak najbardziej.
No i na tym krążku zarówno właśnie są różnego rodzaju takie drogowskazy, jak i są zakodowane różnego rodzaju informacje. To teraz zabrzmiało mega tajemniczo. Musicie trochę powiedzieć mi o tym. Tak, bo cała oprawa graficzna została stworzona przez Piotra Fałkowskiego, który do tej pory z nami współpracował przy poprzednich wydawnictwach, począwszy właśnie od Dnia na Dzień na Gorsze. No i tym razem mieliśmy taki pomysł na to, żeby właśnie użyć No użyć jakiegoś takiego właśnie kodu, żeby też troszkę sprowokować tego słuchacza do tego, żeby się skupił też na tej książeczce, na tym wydaniu, bo nie oszukujmy się, żyjemy w czasach, gdzie ta muzyka jest taka bardzo łatwa do zdobycia, do posłuchania w wersji cyfrowej, bo każdy może wziąć sobie właśnie dany telefon, dany komputer i sobie bez problemu kogoś wyszukać i włączyć.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.