Mentionsy Mentionsy
Radio RSC - newsy, wywiady, audycje
Radio RSC - newsy, wywiady, audycje

Gość dnia: Borys Łyżeń - kierowca kartingowy (20.03)

20.03.2024 ·21 min 2 s

W środę, 20 marca "Gośćmi dnia" Radia RSC byli: Borys Łyżeń - młody, utalentowany kierowca kartingowy oraz jego tata - Jacek Łyżeń. W rozmowie Maciej Bąba poruszył m.in. temat ostatniego występu kierowcy w pierwszym etapie zawodów "Champions of the future" w Walencji, treningów, łączenia kariery z nauką oraz planów na tegoroczny sezon.

Rozpoczynamy program Godzina Radia RSC. Dzisiaj Państwa, także moimi gośćmi, będą utalentowany młody kierowca Borys Łyżeń, a także jego tata Jacek Łyżeń. Borys, w Walencji podczas wyścigów w ramach Champions of the Future dosłownie zabrakło Ci kilku okrążeń, żeby na pudle stanąć, no bo to co zrobiłeś to było mistrzostwo świata. Dobrze, pierwsze co powiedzmy, że nie na pudle, to już może kilkadziesiąt okrążeń. W top 5 jeszcze by dało radę, kilka okrążeń, ale jednak i tak okrążeń było bardzo dużo i wydaje mi się, że zrobiłem co się dało w ciągu 18 kółek na mokrym, deszczowym torze, bardzo trudnych warunkach.

Słuchaj, a teraz mnie tak zastanawia, ponieważ często na przykład, jak mamy różnego rodzaju przejazdy treningowe i tak dalej, no to ten kierowca, który jedzie, podaje różnego rodzaju wskazówki. Tutaj mówimy o trzynastolatku, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, co prawda w grudniu, spóźniono, ale szczerze. Borys, ale właśnie, jak to wygląda, jeżeli chodzi o te treningi? Czy na przykład później, kiedy zjeżdżasz, powiedzmy już na ten pit stop do swojej tam stajni, na przykład ci, którzy odpowiadają za mechanikę, oni podpytują się ciebie, jak się zachowuje bolid w danym miejscu i tak dalej, kart? Oczywiście, że tak. Głównie to działa tak, że wyjeżdżamy na sesję, w środku sesji robimy pit stop na nowe opony, zjeżdżam i mówię, co się zmieniło, czy przód jest lepszy, czy gorszy.

No i tak, opowiadam mechanikowi, jak się prowadziło, ale myślę, że to jest ogólnie w kartingu, jak i w motorsporcie, bardzo istotne, żeby mieć kontrolę nad kartem i żeby wiedzieć, co się dzieje z gokartem, bo gokartem można wyjąć nawet cztery setne sekundy. I to jest bardzo dużo, jak na tym poziomie cztery setne sekundy to może być pole position albo powiedzmy dwudziesta piąta pozycja. Dobrze, teraz przejdźmy do taty Jacku. Tutaj mówiliśmy dużo na temat właśnie tej współpracy pomiędzy młodym kierowcą, a jego zespołem. Natomiast tutaj możemy powiedzieć, że Borys jest kierowcą zawodowym już w tym momencie, ponieważ zgłosił się duży potentat Sodi, który właśnie w tym momencie wspiera Borysa, jeżeli chodzi o jego zawody.

Start. Tak, zgadza się, coś takiego się wydarzyło. Na koniec zeszłego roku największy producent na świecie podwozi kartingowych odezwał się do nas, zaprosił Borysa na testy. Było to efektem obserwacji headhunterów, którzy przyjeżdżali na poprzednie rundy Mistrzostw Europy, Mistrzostw Świata, ale również też wiem z rozmowy, ponieważ byliśmy zaproszeni do Nant, do fabryki na rozmowę z właścicielem. Że ta obserwacja już rozpoczęła się od 2021 roku, kiedy Borys w Bahrainie zdobył wicemistrza Rotax Grand Finals. Zaowocowało to właśnie na koniec zeszłego roku tym kontaktem.

Pojechaliśmy testy. Decyzja była szybka. Borys został kierowcą fabrycznym i tak naprawdę można powiedzieć, że cud numer jeden udało się, bo zawsze do tego dążyliśmy, żeby w pewnym momencie ta ciężka praca, to zaangażowanie, to poświęcenie przyniosło jakiś efekt. Dla nas jest to ogromne odbarczenie. I też bardzo, bardzo dużo plusów, ponieważ jako kierowca fabryczny mamy najwięcej ram, najwięcej opon, wszystko jest testowane na Borysie. Czasami oczywiście też, tak jak teraz było w Walencji, nie jest to może najbardziej fortunne, no ale jak przychodzi jakaś Nowa, eksperymentalna rama, gdzie są jakieś szczególne, nie wiem, rozwiązania.

Nie znam się na tym do końca, ale tak to wygląda. Pierwszy testujący to jest Borys i uwaga, nie zawsze się to udaje, tak? Czyli w tym momencie akurat jego opinia i jego wyniki powodują to, czy dalej idziemy w tym samym kierunku, jeżeli chodzi o projekt, czy go porzucamy na rzecz na przykład modyfikacji go i pójścia w inny kierunku, tak Borys? Dokładnie tak. Właśnie tak to działa. Nie mam nic więcej do powiedzenia. To jest jedyny polski kierowca fabryczny, jeżeli chodzi o Sodi? Tak, tak. Sodi jest kategoria junior, kategoria senior i kategoria KZ. Sodi występuje w tych kategoriach i tak naprawdę nawet nie tyle, jeśli chodzi o Sodi na chwilę obecną. W kategorii juniorskiej, seniorskiej i KZ Borys jest jedynym kierowcą fabrycznym z Polski i jadącym dla zagranicznej fabryki.

Borys, dużo mówimy właśnie na temat tego, że masz te kontakty w całej Europie i na całym świecie. Natomiast zapytam się wprost, bo w tym momencie ktoś powie, no tak, no tutaj, a gdzie nauka? Powiedz mi, gdzie ta nauka twoja? No to nauka znajduje się w chmurze. Uczę się powiedzmy, że stacjonarnie, tak żeby to lepiej wytłumaczyć. Uczę się w domu, bo po prostu to jest praktycznie niemożliwe, że jak ja znajduję się pół roku poza domem, to żebym chodził do szkoły i zdawał test pod koniec roku. W szkole w Chmurze mogę zdawać testy, egzaminy w całym roku szkolnym, więc myślę, że to mi bardzo pomaga. Tak, szkoła w Chmurze bardzo ułatwia mi zadanie.

Ta głowa też musi być przygotowana do tego, bo to nie jest tylko i wyłącznie praca fizyczna. Ale też bardzo dużo zaangażowania mentalnego. Kiedy się pojawiła możliwość przeniesienia Borysa z nauczania indywidualnego do szkoły w Chmurze, oczywiście pojawił się problem edukowania nauczycieli. Musieliśmy to wziąć na siebie. Dziś po takim okresie, bo to już jesteśmy drugi rok w tym toku nauczania, mogę powiedzieć, że nie polecam nikomu, kto nie potrafiłby, nie ma takiej możliwości, żeby zaangażować ... swoje dziecko w jakieś inne środowisko, ponieważ odcina całkowicie taki typ nauczania ucznia od środowiska, od życia w tym szkolnym środowisku, od kolegów.

Tak, myślę, że to jest istotne akurat i myślę, że akurat na ten temat jeszcze na antenie Radio RSC wielokrotnie będziemy mówić. Borys, wspomniałem na temat właśnie zawodów w ramach Champions of the Future. To chyba nie są jedyne zawody, czy to są jedyne zawody, w których w tym sezonie startujesz? Chodzi o Lundy Champions of the Future. Mhm. O wszystko. O wszystko. Ogólnie w Champions of the Future działa to tak, że zawsze ta runda jest dwa tygodnie przed rundą Mistrzostwa Europy, czyli to jest powiedzmy, że taka... To też jest organizowane przez FIA. Powiedzmy, że to jest taka rozgrzewka i zapoznanie się z torem przed weekendem. Akurat w tym roku właśnie teraz mamy w Walencji, później jedziemy do Francji.

Mówimy tutaj na temat właśnie tej elity, jeżeli chodzi o młodych kierowców wyścigowych. Natomiast ja wspomnę jeszcze o elicie, jeżeli chodzi o sportowców w naszym kraju, ponieważ akurat Borys w tej elicie się znalazł, a to za sprawą tego, że jest członkiem Orlen Teamu. Zgadza się. To też taki, można powiedzieć, cud numer dwa, który się wydarzył. Bardzo tego chcieliśmy przede wszystkim dlatego, że pojawili się Francuzi, wsparli nas Francuzi i bardzo potrzebowaliśmy takiego bardzo silnego logotypu, jak to się mówi. To jest też również gra psychologiczna. Wyjeżdżamy na tor w pełnym obrębowaniu Sodi jako kierowca fabryczny, ale logotyp Orlen na plecach Borysa, jak to się mówi potocznie, też robi ogromną robotę, ponieważ Orlen występuje w motorsporcie bardzo szeroko.

To nie jest ktoś, kto się pojawił znikąd i do tego dążyliśmy, udało nam się to. Była to droga długa, ale wszystko jest osiągalne, wszystko da się zrobić i rzeczywiście w największych marzeniach, oby się to wszystko utrzymało tak jak jest, czyli ta fabryka Sodi i ten Orlen i żebyśmy mogli dalej budować tą drogę Borysa, żeby mógł spełniać swoje marzenia. Tutaj dużo mówimy właśnie na temat tych potężnych potentatów w świecie sportów motorowych. Natomiast chyba wokół Was też jest kilka osób takich dobrych duchów, które po prostu tworzą tą atmosferę taką, że pomagają, nie przeszkadzają, a w każdej chwili można do nich się zwrócić i powiedzieć, że coś jeszcze jest potrzeba.

Ktoś, kto nie był nigdy w sporcie profesjonalnym i nie widział jak to wygląda, jak ogromne jest to zaangażowanie, jak bardzo, nie chciałbym powiedzieć, rozbija to normalne życie, ale tak w rzeczywistości jest, bo zarówno nie jesteśmy już normalną rodziną, bo wszystko trzeba ukierunkować na ten sport ekstremalny, na ten sport profesjonalny, Ktoś, kto w tym nigdy nie był, nie potrafi docenić, jak ogromny wpływ ma taka pomoc z zewnątrz. Nawet jakakolwiek ona by nie była, ale wpływ jest naprawdę niemierzalny. I tu muszę powiedzieć, że w całej tej historii bardzo niewiele osób pomogło Borysowi zresztą na gali sportu.

Na której byliśmy dwa lata temu. Syn sam podziękował swoim, nazwijmy to, sponsorom, którzy na samym początku pomagali Borysowi. Wspomnę tutaj o panu Wiczyńskim Bartłomieju i panu Dudku Piotrku, którzy tak jakby widzieli to zaangażowanie i w jakimś tam stopniu pomagali Borysowi. To jednocześnie można powiedzieć, że jest też druga strona tej pomocy. Bardzo ważna. I tu z mojej strony jako ojciec muszę bardzo podziękować miastu Skierniewice i przede wszystkim prezydentowi miasta Skierniewice, panu Krzysztofowi Jarzykowi, ponieważ nie znam drugiej osoby, która w taki sposób wspierałaby sportowców i tu jednocześnie mojego syna i żeby tak bardzo w to wierzyła.

Wręcz do tego stopnia, że każda rozmowa, którą przeprowadzam z panem prezydentem kończy się na tym, że wierzę w to, że my się spotkamy w tym Monako, bo taki jest plan. Usiądziemy na trybunach i dzięki tej wspólnej pracy i temu wsparciu, które pan prezydent cały czas nam tak jakby Borys, na koniec jeszcze zadam ci pytanie, ponieważ zawsze mnie zastanawia ten aspekt fizyczny sportowca, ponieważ akurat wiadomo, że

Jacek Łyżeń, Jacek Łyżeń, Maciej Bąba, Ważny aspekt, bo to może dużo zaważyć, że powiedzmy, że jest dziewiąte okrążenie w wyścigu, jeszcze dziewięć do końca, a ty już się czujesz zmęczony i powiedzmy, że jedziesz już ułamki sekundy wolniej, ale to jednak wystarczy na utratę wiele pozycji.

Tak, wydaje mi się, że to jest bardzo ważny aspekt. Jeszcze najśmieszniejsze jest to, że tutaj to, co rozmawialiśmy o tej utracie wagi, my mamy jeszcze jeden stresujący aspekt, ponieważ po każdym wyścigu mamy regulaminowe ważenie, ponieważ wagę musimy mieć regulaminową i zawsze jest to niebezpieczeństwo, że tej wody uciekło za dużo, więc lepiej nie iść do toalety przed wyścigiem, bo później na koniec wyścigu się może okazać, że nam zabraknie jednego grama do tego, żebyśmy nie zostali dyskwalifikowani, więc... Ten wycieńczony organizm, spocony, plus jeszcze potrzeby fizjologiczne mogą doprowadzić do tego, że dostaniemy dyskwalifikację, zawagę. A wiadomo, pęd do toalety powoduje to, że człowiek cuda czyni również na torze. Dziękuję Wam bardzo serdecznie za rozmowę i trzymam kciuki, Borys.

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.