Nowi diakoni
Dwóch żonatych mężczyzn zostanie wyświęconych na diakonów. Będą mogli głosić kazania, udzielać chrztu czy asystować przy ślubie. Rozmowa Krzysztofa Łuszczka.
W kościele nie słyszałem zbyt wiele o diakonacie stałym, w ogóle z takim zjawiskiem się nie spotykałem, no i wtedy tym się zainteresowałem. Panie Andrzeju, a u pana? U mnie było tak bardziej naturalnie może. Po prostu byłem członkiem wspólnoty Emanuel i jak to w ruchach charyzmatycznych jest ta potrzeba głoszenia słowa. I mój kolega dobry Roman Wojciechowski wiem, że był już w połowie tego przygotowania do święceń. I tak przyglądając się jemu, pomyślałem sobie, mógłbym również w ten sposób służyć we wspólnocie. Myślałem wtedy bardzo wąsko, wspólnota Emanuele, jakieś funkcje wspierające dla niej.
Natomiast czasy są takie, że w mojej parafii ksiądz ma cztery kościoły. Trudno, żeby we wszystkich był obecny i spełniał wszystkie posługi tak samo. I tutaj najczęstszą chyba tą posługą będzie właśnie związana z adoracją czy właśnie z obecnością Pana Jezusa Eucharystycznego na ołtarzu. Ale może się też zdarzyć taka sytuacja, że nie wiem, wyjedzie, zachoruje. Albo coś i wtedy jest ta możliwość, że można właśnie udzielić chrztu, czy błogosławić ślub, a nawet przewodniczyć obrzędzie już ostatniego pożegnania, czyli pogrzebu. Tak. Historia diakonatu stałego w Polsce nie jest taka długa.
Czyli żona jest obecna w waszym życiu. To nie jest tak, że jesteście wyświęceni na diakonów i teraz już żona swoją drogą, wy swoją drogą. Dalej jesteście razem małżeństwem, posługujecie w kościele, tylko wasza posługa jest szczególna w jakiś sposób. Myślę, że to jest taki dar też od Pana Boga, bo odbieramy to jako Taki bonus do małżeństwa, tak można powiedzieć, ponieważ sakrament, który przyjmiemy, sakrament święceń, nie zabiera nam sakramentu małżeństwa, ale go uzupełnia, a nawet go podnosi na taki wyższy poziom. I to jest piękne właśnie, że będąc w jedności małżeńskiej, możemy się w ten sposób też realizować, wspierać i robić to, co jest naszym też sercem, naszym życiem.
Czyli po prostu służyć Kościołowi, służyć Chrystusowi, w naszym przypadku również ewangelizować. Myślę, że to jest jakieś rozwinięcie, dlatego że mamy jakąś drogę w Kościele, w posłudze i w tej posłudze zawsze towarzyszyły nam żony. Więc teraz siłą rzeczy na świetliczniku będą mężczyźni, ale kobiety są tym wsparciem nieodzownym. A czego życzyć przyszłym diakonom? Czego wy sami sobie życzycie, stając w przededniu święceń diakonatu? Myślę, że przede wszystkim takiej wewnętrznej wierności Bogu, żeby to życie nie skupiało się tylko na funkcji, którą otrzymamy, ale na takim coraz większym pogłębieniu tej relacji, a z tej relacji myślę, że wyjdzie też i posługa taka, jaka jest potrzebna dla tej wspólnoty, do której jesteśmy posłani.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.