Relacja z Diecezjalnego Odpustu cz.2
Relacja z Diecezjalnego Odpustu cz.2
Alicja Graczyk, dyrektor Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego i Hospicjum w Pile. Paweł Biszniewski, prezes Towarzystwa Pomocy Chorym. Jesteśmy na odpuście diecezjalnym w Skrzatuszu, a państwo w żółtych koszulkach kwestujecie z puszkami. Na co konkretnie? Zbieramy na rozbudowę naszej placówki, czyli Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego i Hospicjum. Ponieważ w chwili obecnej jest bardzo długa kolejka oczekujących, bo przekracza liczbę 80 chorych, to jest bardzo dużo. A my mamy tylko 49 łóżek. 36 to są łóżka w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym, a 13 łóżek to są łóżka dla pacjentów z chorobą nowotworową, czyli paliatywnych łóżek. Jaki jest plan rozbudowy? Jakie są koszty tej inwestycji? Plan już mamy określony.
Mamy działkę, mamy projekt. W tej chwili mamy złożone papiery o pozwolenie na budowę. Wszystko zależy, szczęść Boże, dziękuję, wszystko zależy od środków. W związku z tym, że jest to po wielu latach od budowy poprzedniej, no wiele droższa, bo takie są obecnie ceny, ale mamy nadzieję, że uda nam się to. Poprzednio się udało, musi się teraz udać. Ale konkretnie jaką kwotę musicie zebrać państwo? Około 20 milionów złotych. Taka kwota jest nam potrzebna, żeby wybudować, wyposażyć i po prostu zaopiekować się kolejną grupą pacjentów, którzy są właśnie w potrzebie, żeby w takiej placówce przebywać. Łukasz? Marta. Olek. Skąd jesteście? Ja jestem ze Skrzetusza, a oni z Wałcza.
Wyruszyliśmy w takiej mrzawce, troszkę zamokliśmy, ale to nie było żadne zniechęcenie, wręcz taka siła, która nas popchnęła do przodu i później uczynił się tylko słońce. Z jakimiś intencjami konkretnymi szliście? Każdy niósł swoją intencję i zawsze modlimy się też o parafię. Pochodzimy z parafii Mojej Sierdzia Bożego z Wałcza. Jak się szło? No fajnie, tylko trochę potem nogi bolały. Pierwszy raz, czy który idziesz pieszo? Do Skrzetusza idę już po raz ósmy. Raz szedłem z pielgrzymką z Wałcza, a już siedem razy idziemy z Hiramu całymi rodzinami. Dlaczego decydujesz się na takie przybycie do Skrzatusza, na ten odpust? Jest to jakaś forma takiej modlitwy wspólnej, takiego pielgrzymowania, też oddania tego wszystkiego, co mamy w swoich sercach i myślę, że to jest taki fajny czas. A czy to sanktuarium jest dla Ciebie, dla Państwa szczególne?
Czy tu rzeczywiście doświadczacie Państwo łask od Pana Boga? Tak, jest to takie miejsce szczególne, bywamy tutaj dosyć często, mamy niedaleko, cieszymy się z tego. Jest tutaj jakby taki magnes niewidzialny, który nas przyciąga po prostu. I nawet jak tego nie planujemy, to i tak tu przyjeżdżamy. Też to jest po drodze z Wałcza do Piły, więc jak podróżujemy czasem, żeby coś załatwić, to i tak jedziemy przez skrzatusz, chociaż są też inne drogi. Jak rozmawiam z osobami, które mieszkają tutaj w regionie, to to jest rzeczywiście oczywiste, tak? Jakby zajechać do kogoś bliskiego. Tak, tak, to jest prawda. Tutaj też księża i cała wspólnota, która tworzy to miejsce na co dzień, stwarza taką atmosferę, że bardzo chce tu się być i każdy czuje się jak u siebie właśnie, tak jak pani powiedziała, jak w swoim domu. Jest tak przytulnie. O każdej porze dnia, jak się przyjedzie, zawsze jest uśmiech i naprawdę, jak ktoś potrzebuje takiej ciszy w tym naszym zabieganym świecie, to tu jest po prostu idealne miejsce.
Zapraszamy wszystkich, kto tylko może, do Skrzetusza.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.