Mentionsy Mentionsy
Radio MORS
Radio MORS

Radio MORS - pasMo raps - 22.02.2023

03.03.2023 ·2 godz 4 min

Startujemy od małego wprowadzenia do trójmiejskich klimatów. Przesłuchamy kilku ważnych dla Pomorza ksywek i przedyskutujemy powrót mody na tworzenie ekipek rapowych. Eeeeelo.

Nie mam już 20 lat, ale siedzę z 20-20, jak idę z dziewczyną w bal, to kieruję się na Berlin, żyję, zarabiam i gram i dużo podróżujemy. Dzisiaj odwiedziłem Gdańsk, wczoraj wróciłem z Korei. Mazowiecki książa, nie tracę żadnej chwili, wchodzę w wyższy standard, tak jak klub wysokiej mili. Ja chcę wyniki, to mnie do tego skłania, nazywam rzeczy po imieniu, tak jak pralka frania. Siedzimy na trzy zmiany, robimy nadgodziny. Ten skład jest pojebany, to wszystko dla rodziny. Twoja Polska nie gotowa, Bogu winna. Mamy tu nawet stare coś jak Boguś Linda. Bywalczyni klubów to jest 2020 klas, chłopy dupki baz, zarobieni aż po pas. Dexy czekają nasze nuty, lecą wprost do kasy, codziennie nowy hype, icon tak jak wielki gaz. Każdy z nas to przedsiębiorca, każdy ma po cztery bary, naście potworów i spółka, wiele drzwi jest otwieranych, gdzie jump around, byle jak, byle w takt, ładujemy to na serwer 2020.

Więc ja nie mam wokół metrówki, ale musiał być chociaż centymetr ode mnie wyższy, więc stawiam, że... No ale tak o głowę był wyższy, więc myślę, że minimum centymetr był wyższy. Minimum centymetr. To jest taka zawsze bezpieczna. Bezpieczna. Tak, bezpieczna odległość. Bezpieczna. Nie przestrzelisz na pewno. Nie przestrzelę. Jak panu Bogu w okno. Był z dwoma koleżankami, ja tam rapuję o tym przez smutny... On się boi gadać z dziewczynami podobno. Właśnie nie, no chyba, że nie gadał z nimi, tylko szedł. Albo kłamał. Albo kłamał. Raperzy nie kłamią. No, to prawda. Raperzy jak strzelają farmazon, to to jest licencja poetycka. Strzelają albo farmazon, albo z ucha. Strzelają albo z ucha, albo gryzą sobie rękę, jak bohater teraz rozmowy.

Gdyby czas ogarnął chaos i nagle wszystko ci odebrano, brat stał się wrogiem, lud super bogiem, a ziemia z piekłem tworzyły całość. Świat pomalowano na szaro, a pomalowany na szaro nawet przez różowe okulary już nie wyglądałby tak samo. Gdyby wady były zaletami, a to co jest między nami wygasło, straciło wartość jak kolejny dotrukowany banknot. Nie wiem, co bym zrobił i nie chcę o tym myśleć za bardzo. Chciałbym, kurwa, cofnąć czas, ale w sumie nie wiem, czy jeszcze warto. Chciałaś mieć mnie na własność, ale życie zmienia i nie mogłaś rywalizować z pasją. Dałbym wszystko, by nie było tak teraz i nie mam pojęcia, co zrobiło ze mnie skurwiela. Chciałem mieć cię na stałe, ale życie zmienia.

Nie dla nas gruba tyra, nie chce nam się wychodzić z wyra, jest robota, dajemy dyla, pijemy wódkę, jest psycho killa. Gdzieś z kumplem siejemy lenia, mamy w chuj strat, jest Rosmina, wie z kim barzesz, a nie myśleć, a co przynosi nam pani Krystyna. Zalewamy go spirytusem, robimy bałagan i to jest kluczem, nic mi się nie chce, nic nie muszę, nie ukrywam, że mam słowiańską duszę. Odurzam się niezłym sprzętem, nie mam roboty, jest pięknie, jak nie masz siły, to jesteś ze mną i ja to potwierdzam, to jest święte. Jedziemy sobie z wyrobem, a mamy tu tego pełne zatole, jest tu Donatan i kilku kumpli, którzy się drapią lenidnie po czole. O, o, co oni tu robią, mój kochany Boże, tak wygląda, tu równo noc, miło powitać, tu jest dobrze. Tu jest dobrze, tu jest dobrze, ziom, to jest równo noc, Borisom, Kajman, tak jest.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.