Mentionsy Mentionsy
Radio MORS
Radio MORS

Radio MORS - Słowotoki - 12.02.2023

23.02.2023 ·54 min 22 s · 7 rozdziałów

Na ile można się utożsamiać z tym co robimy? A co jeśli robimy za dużo? Gdzie jest ta maksymalna granica. Aga i dwie Wiczki spróbują sobie z tym poradzić.

0:00 · Wprowadzenie i temat 2

To zabrzmiało trochę, to twój wstęp zabrzmiał trochę jak terapia po prostu ogólnodostępna dla wszystkich. Witamy w audycji Słowotoki. Tak trochę jest. No, a o czym my mówiłyśmy, Wika? O sztuce i o wyrażaniu siebie w sztuce, trochę jak my to robimy, trochę jak oddzielać artystę od sztuki, czy w ogóle trzeba, czy można i takie tam różne. Super, a dzisiaj porozmawiamy sobie o tym, właściwie ile rzeczy naraz można robić, czy jest jakaś granica rzeczy, które robisz, które Cię opisują? Czy w pewnym momencie już tak się rozdrabniasz, że trudno to jakoś określić i dla niektórych może to się wydawać

Prosta odpowiedź? Taka nie, możesz robić wszystko co chcesz, ale na przykład osoby takie jak ja mają z tym problem, więc może się trochę nad tym pochylimy. Ja też dzisiaj oddałam dziewczynom większość pałeczki, ponieważ każda z nich wybrała po dwie piosenki, a ja tylko jedną. Ale nie przedłużając, wejdźmy w ten klimat podany przez naszych gości.

2:42 · Rozmowa o sztuce i wyrażaniu się 1

To była piosenka Black Sea Dachu, I am my mother. Black Sea Stachu. Black Sea Stachu. Bardzo mądra piosenka swoją drogą, bo opowiada o tym, że właściwie wszyscy przejmujemy pewne cechy, pewne zachowania i traumy po naszych rodzicach. No i oczywiście wiadomo, że tutaj kwestie genetyczne nie wykluczają tego statementu, ale właśnie też kwestie wychowania, kwestie tego, jak żyjemy z tymi rodzicami, że to ma jednak na nas bardzo duży wpływ i nas kształtuje. Dlatego każdy z nas po trochu jest naszą mamą, naszym tatą, naszą siostrą i bratem. Także myślę, że jest to bardzo taka piosenka dająca do myślenia.

6:08 · Zakłócenia w rozwijaniu się i wyborze kariery 9

Tak, czyli jak mama jest polonistką, a tata matematykiem, to jest się na wygranej pozycji. Bo jesteśmy trochę tym i trochę tym, więc możemy robić po prostu wszystko, czego dusza zapragnie. Dokładnie tak. Ja sobie pomyślałam, że jak mama jest polonistką, a tata matematykiem, to na przykład ty możesz być logikiem i robić te wykresy logiczne. Albo jak na przykład mama jest matematykiem, tata też jest inżynierem, to ty możesz iść na SP. Oh yeah, to jest droga, którą chciałabym podążać, ale niestety, ale trochę w sumie ja też poszłam, bo moi rodzice akurat, to nieważne kim oni są, ale generalnie nie mają, Nie no, chodzi o to generalnie, że ja jestem humanem czwartej gęstości.

Tak mnie ktoś kiedyś nazwał i ja się bardzo pod tym podpisuję. No i naprawdę z matematyką mam niewiele wspólnego, a studiuję na Wydziale Ekonomicznym, także całkiem to jest dla mnie zabawne. A czemu właśnie tam poszłaś na studia? Nie mogę powiedzieć, bo ludzie stwierdzą, że jestem odklejona, ale powiedzmy, że trafiłam tam przypadkiem. Generalnie myślałam, że idę na stosunki międzynarodowe, a poszłam na międzynarodowe stosunki gospodarcze. No nieźle. No bywa, no cóż. A chciałam się ciebie spytać, bo jesteś grafikiem z zawodu i jak to się stało? To w ogóle też się stało przypadkiem, bo ja w liceum, jak trafiłam właśnie do klasy o profilu prawniczym, czyli generalnie human, ale się wszyscy śmiali w liceum, że trochę lepszy.

Desperacja i właśnie taka bardzo silna próba znalezienia siebie i znalezienia właśnie odpowiedzi na to pytanie, co ja chcę w życiu robić. A teraz, mając już te 24 lata, wiem, że to jest absolutna głupota, bo nikt nie ma prawa w wieku 16 lat wiedzieć, co chce robić w życiu na stałe. Ja w tym wieku nie wiem, co chcę robić na stałe. Robię coś teraz? I jest fajnie. I jeżeli mi się to znudzi, to mogę się zająć czymś innym. No a droga na ASP to się właściwie rozwinęła w bardzo takim szybkim, dynamicznym tempie, bo moja mama stwierdziła, że no dobrze, pora zainwestować w twoje zainteresowanie. I wysłała mnie na zajęcie z rysunku. I tam właściwie po rozmowie z prowadzącym zorientowałam się, że kurczę jest coś takiego jak ASP w ogóle, że jest coś takiego jak grafika i że to mnie całkiem interesuje.

No i zaczęłam się przygotowywać pod tym kątem. Oczywiście po drodze było wiele takich wątpliwości oczywiście, no bo czy nie wyląduje w Rynsztoku, bo przecież Wiadomo, milion pytań, co można robić po takich studiach i na każdym kroku, właściwie też przez cały ten okres studiów, takie najbliższe środowisko właśnie zadawało te pytania i kwestionowało bardzo moje wybory. I jakby ja wiem, że w Polsce, no tak jak już z Wiczką dwa tygodnie temu w audycji stwierdziłyśmy, w Polsce zawód artysty nie jest zawodem dalej. Więc to też się spotykało z taką dużą, myślę, dyskredytacją. No, ale ostatecznie zdałam maturę i w sumie to się cieszy, bo nawet ostatnio z moim chłopakiem rozmawialiśmy o tym, co ja uważam, jako osoba, która pracuje teraz w szkole, o tym, żeby zrezygnować z matury na rzecz egzaminów wstępnych na studia.

No i wiadomo, że jest to taka wizja trochę jeszcze odległa w naszym systemie, ale myślę, że to nie byłby głupi pomysł, bo ja właśnie miałam dokładnie taką sytuację, czyli podeszłam do matury, zdałam tylko te rzeczy, które musiałam zdać, żeby po prostu mnie przepuścili i podeszłam do egzaminów wstępnych na uczelnię, na akademii, więc no ja sobie nie wyobrażam innej tej sytuacji. Że w momencie, kiedy zdajemy matury jakieś rozszerzone, a wiadomo, że jednemu może pójść lepiej, drugiemu gorzej. I na tym jakby ma się opierać cała twoja przyszłość najbliższa przez pięć lat. To jest trochę takie... Stresujące, no ale nie wiem. Myślę, że to nie jest przemyślana kwestia przeze mnie do końca, więc moja opinia się może zmienić. Bo też tak jak powiedziałyśmy ostatnio, opinie się zmieniają.

Pantarei, wszystko płynie. Dokładnie tak. Ja bardzo się z Tobą utożsamiam, bo ja miałam taki problem przez całą szkołę, że do liceum, bądźmy szczerzy, do liceum interesowałam się wszystkim, każdym przedmiotem, bo po prostu byłam ciekawa świata i fajnie było poznawać, że chemia działa w ten sposób, a fizyka w ten i na matmie sobie liczyć rzeczy. W liceum mówię, że już mi przeszło, dlatego że praktycznie cały liceum to były same powtórki. Może na języku polskim rozszerzonym coś więcej się dowiedziałam, ale tak jak mówiłaś, rozważałam różne opcje i myślałam, że... W tym samym czasie byłam cały czas w szkole muzycznej i też chciałam być muzykiem. I rozważałam opcję, że będę muzykiem i astronomem równocześnie.

A potem, jak byłam w liceum, to miałam kryzys egzystencjalny, więc zainteresowałam się filozofią, więc myślałam, że będę muzykiem i filozofem. A potem poradziłam sobie z kryzysem egzystencjalnym i już mnie aż tak bardzo filozofia nie jarała. Bardziej jako taka ciekawostka historyczna. I ja myślałam, że pójdę na AMUS. Więc też napisałam tylko to jedno rozstrzyżenie, które trzeba, a tak to same podstawy pisałam. W sensie napisałam polski i angielski. A tak to nie przygotowywałam się z żadnych podstaw, z żadnych matur nawet z historii i WOS-u, gdzie niby powinnam, bo to było moje rozstrzyżenie właśnie w liceum. Z tym, że miałam świadomość, że mi zostały jeszcze dwa lata szkoły muzycznej po liceum i był jednak ten wymóg od taty na przykład, żebym poszła na studia i chciałam iść na jakieś takie byle jakie papierowe studia.

No, ale dalej mam takie Że w sumie szkoda mi, że na przykład już nie umiem tak orientować się w tej chemii, albo interesuję się jednak tym kosmosem, a już nic nie pamiętam, a potrafiłam znajdować gwiazdy na niebie i tak dalej. I to jest u mnie w sumie duży problem, że nie potrafię się odnaleźć w tych moich ulubionych rzeczach, żeby robić wszystkie po trochu, żeby mi nie było szkoda niczego. Znaczy to też jest, trzeba sobie myślę ustawić taką hierarchię wartości, no bo jeśli coś cię bezwzględnie jara, na przykład radio, tak jak sama powiedziałaś, nawet się uśmiechnęłaś, jak to mówiłaś, to już coś znaczy. Jak mówiłaś o tym kosmosie, no to też, ale tak trochę mniej.

A jeszcze chciałabym wrócić do tego, co powiedziałeś, że jak ci się znudzi i tak dalej, to pójdziesz dalej. Ja tak nie potrafię. Jeśli już sobie uznałam, że dobra, jestem radiowcem i jestem kulturoznawcą i nagle miałoby się to zmienić, w ogóle nagle miałabym powiedzieć już nie chcę i co? Skończyć to? To jest dla mnie tak przerażające, że miałabym zmienić zdanie. To też właśnie myślałam o tym dużo ostatnio i ja trochę wiem, z czego to wynika. W sensie, jak mówię, że wiem, z czego to wynika, to to nie jest poparte żadnymi badaniami naukowymi, tylko to jest moja opinia. Ale wydaje mi się, że... Źródło kolega mi powiedział. Źródło Tik Tok. I rilsy na Instagramie. Nie no, ja sobie myślę generalnie w taki sposób, że my trochę jako społeczeństwo, zwłaszcza w tym kraju, myślę, że jesteśmy trochę tak wychowywani i istnieje taka ogólnospołeczna presja, że ty się musisz określić jak najszybciej.

15:47 · Rozmyta granica między wieloma zainteresowaniami 7

I że ty musisz się zająć jakąś konkretną rzeczą. Że właśnie jak idziesz na jakieś studia, no to co dziwne, żebyś się interesowała czymś poza swoim kierunkiem. Nie, dlaczego to ma być dziwne? Zwłaszcza, że na piedestal dalej jest wynoszony na przykład Leonardo da Vinci, który zajmował się dosłownie wszystkim. Człowiek renesansu. No właśnie, świetnie zahaczony temat. Myślę, że ten wątek człowieka renesansu i też to przysłowie, które było wynikiem pomysłu na ten temat, o którym powiemy zaraz, wróci do nas po przerwie, żebyśmy wszyscy na chwilę odetchnęli. I czyja to będzie piosenka? To będzie moja piosenka, to będzie Jan Bąk i Ania w piosence pod tytułem Ćma.

Ale piosenka się wpasowała. Aga, ty jesteś taką ćmą, bo światło, czyli wszystkie twoje zainteresowania mieszają ci w głowie i nie wiesz, gdzie jest dół i góra. Ja myślę, że wszyscy tak mamy trochę. A ja myślę, że Vika Seryj jest humanem czwartej gęstości. Tak, ten człowiek renesansu z jednej strony istnieje jako takie, o Boże, on wszystko robi super, Leonardo, ekstra, a z drugiej strony jest to amerykańskie, angielskie przysłowie. No i co teraz, Brytyjczycy mnie zabiją, że chyba powiedziałam najpierw amerykańskie, trudno. Jack of all trades, but master of none, czyli jakby, nie wiem jak powiedzieć... Po polsku też jest takie przysłowie, jak jesteś do wszystkiego, to jesteś do niczego. No właśnie, dokładnie.

Ale to bardziej jest mniej takie mocno nacechowane negatywnie, tam angielskie, że po prostu jesteś takim miłośnikiem wielu rzeczy, ale mistrzem, ale nie jesteś mistrzem żadnej. Podwójne przeczenie w polskim, ale nie wiem czy wiecie, tam jest dalej, to przysłowie się nie kończy i tam jest dalej napisane, że lepiej być kilkoma naraz zainteresowanymi niż niczym. I tutaj właśnie z jednej strony mi imponują osoby takie na przykład jak wy, które się interesują wieloma rzeczami naraz i tworzą. Tutaj bardziej mówię o Wice, bo po mojej lewej bardzo to wszystkim coś mówi. O Wiczce Marce.

Tak, ale to dlatego tylko, że po prostu ją znam, a ciebie nie znam po prostu. I wiem ile rzeczy robi i po prostu mi to bardzo imponuje, że ma na to pomysły. Przede wszystkim, że nie ma oporów, bo ja na przykład mam jakieś takie purystyczne podejście, że jak wpadnę sobie na pomysł, to może tego nie zrobię, bo nie mieści mi się to w jakiś właśnie ramach, które sobie określiłam. Że do czego to się będzie odnosić, że na przykład jak stajemy te filmy na YouTubie, to to są zapowiedzi odcinków, to się musi tak łączyć. A Wika ma pomysł i Wika robi. Tak to dokładnie wygląda. I to jest świetne i ja wiem z czego to wynika. I z całym szacunkiem to mówię. Właśnie chyba nawet z największym szacunkiem jaki mogę mieć, bo Wika nie jest wykształcona w tym kierunku.

A to jest w ogóle totalnie głupie, bo jak możemy mówić o jakichś takich konkretnych zasadach w takiej dziedzinie bardzo subiektywnej, jaką jest sztuka. I to jest właśnie bardzo dziwne. A ja na przykład mam często tak, bo ja tak teraz mówię i może to brzmi tak, że ja jestem super pogodzona z tym, co robię i w ogóle nie mam uporów żadnych. Nie, jest dokładnie na odwrót. Ja na przykład nie jestem w stanie już teraz jako wykształcony certified graphic To jest po prostu trauma.

Trochę trauma i ja nie chcę tutaj dyskredytować absolutnie żadnej uczelni wyższej, bo to, jakie ma podejście, to wynika po prostu też z jakichś takich osobistych uwarunkowań. Ale myślę, że właśnie to jest super, żeby nie być ograniczonym. I żeby właśnie nie czuć takiej presji. I nawiązując do tego przysłowia, o którym tu mówiłaś, że jak ktoś jest od wszystkiego, to jest do niczego. I żeby być mistrzem w jakiejś jednej konkretnej dziedzinie, to ja właśnie myślę, że to jest takie trochę toksyczne myślenie, że my musimy być w ogóle na 200% dobrzy w czymś. I że w ogóle musimy być w czymś mistrzem. No nie, nie mamy takiej jakby zasady. W ogóle dążenie do bycia mistrzem czegoś,

Jest głupie, no bo zawsze będzie ktoś nad tobą. Może się zdarzyć tak, że nagle ty będziesz mistrzem w czymś, ale jakby co dalej? No właśnie. Że może właśnie chodzi o tą taką drogę, a nie o jakiś cel konkretny, sam w sobie. Wiem, o co Ci chodzi z tymi szkołami, bo ja na przykład mam taką sytuację, że ja trafiłam naprawdę super na szkoły muzyczne. Ja byłam w trzech, bo zmieniałam w trakcie, bo się przeprowadzałam, ale każda z tych trzech była ekstra, jeśli chodzi o nietoksyczność nauczycieli i atmosfery. I było naprawdę super i bardzo się rozwinęłam, ale... Właśnie to, że się rozwinęłam i tak na przykład się zagłębiłam w harmonię i poznałam takie tajniki tworzenia pięknych, skomplikowanych dzieł muzycznych, nie sama atmosfera, nie sami ludzie, sprawiło, że teraz, po tym jak już mam dyplom normalnie z tej szkoły, nie potrafię sobie usiąść i skomponować czegoś, bo to jest za proste, bo to jest za płaskie.

25:57 · Krytyka systemu wykształcenia 5

Bo to nie jest jakieś genialne i nie porusza odpowiednich fal mózgowych, a ja jestem tak wybredna, że ja prawie nie mam ulubionych zespołów, tylko mam pojedyncze piosenki, które mają to coś, takie zupełne miszmasze i wiele razy próbowałam się nawet zmusić, żeby cały kanon jakiegoś zespołu słuchać, ale nie potrafiłam, bo ja właśnie lubię tylko te takie jedne, wyjątkowe piosenki i chciałabym takie tylko robić. A jeśli chodzi o tym byciu najlepszym, to Jest trochę dalej takie zakorzenienie i ja to widzę też w sobie, bardziej w takim programowaniu u mnie niż w świadomym myśleniu, że jak wszyscy są artystami, to nikt nie jest. I to jest bardzo niebezpieczne i to mi bardzo np. truje głowę, bo ja się z tym nie zgadzam, a jednak to siedzi w mojej głowie.

I jak sobie myślę, że każdy człowiek, bo to jest takie myślenie, że skoro każdy człowiek zrobi sobie jakąś muzyczkę i może mu wyjdzie fajna, zrobi jakiś filmik i mu wyjdzie fajny, to po pierwsze sobie myślę, i co, to trafi do trzech osób tylko? I też sobie myślę, to wtedy czym ja się wyróżniam? I to jest już takie... Znaczy, ja wam mówię o takich już najbardziej automatycznych myślach, które się pojawiają, jakieś tam z dzieciństwa wewnętrzne ja, a nie, że ja jestem po prostu okropnego charakteru człowiekiem i siedzę i narzekam na wszystkich świadomie, nie? Słowo artysta, generator myśli. Tak. Ja w ogóle mam takie przemyślenie, że to też w sumie rozmawiałyśmy o tym przy ostatnich Słowotokach z Wiką, że warto, bo mówiłyśmy tutaj wcześniej też, Wiko mówiła o hierarchii, żeby sobie ustalić jakąś hierarchię.

Nie wiem, wątpię. I teraz pytanie jakby, kto decyduje o tym, kto jest artystą, a kto nie? Czy trzeba mieć jakiś paszport artysty? Ja decyduję. Tak, Wiczka Marka decyduje o tym, kto jest artystą. Jak nie wiecie, to zgłoście się do mnie, ocenię was. Ale na przykład z tym bym się aż tak bardzo nie kłóciła. W sensie, jeżeli jakiś dyktator by powiedział, że Wika teraz wybiera, kto jest artystą, a kto nie, to bym miała... okej. Okej, ja myślę, że to jest legitna osoba. Ja myślę, że najbardziej kompetentna. Każdy by zdał. Nie mówię tego wcale dlatego, że pochwaliłam mój dżingiel czy coś. No, ja myślę, że tutaj Wika się wykazuje wysoką jakością estetyki, ale też nawiązując do tego, co powiedziałaś.

Ja mam dokładnie to samo. Jak ktoś się mnie pyta, jaki jest twój ulubiony zespół, no to nie potrafię powiedzieć, nie mam jednego ulubionego. I właśnie denerwuje mnie to, Nirvana. Nie, właśnie... Nie Nirvana. I właśnie denerwuje mnie to, że na każdym kroku ktoś nam każe się jakby decydować na coś i podejmować... Jakby w ogóle nasze życie polega na podejmowaniu decyzji i to jest bardzo męczące. I jak ktoś każe mi podejmować decyzje nawet w tak głupich sprawach, bo to są błahe sprawy, to czy ja lubię jakiegoś artystę, czy nie. To tak naprawdę nie ma wpływu w żaden sposób na jakieś ważne rzeczy na świecie, czy moje życie. Ja sobie myślę, że po co sobie narzucać coś takiego, bo nie mamy takiego obowiązku w stosunku do nikogo, żeby się określać, czy my lubimy jedną piosenkę z całego albumu, czy w ogóle całej dyskografii jakiegoś artysty, czy po prostu lubimy całego artystę w sobie, całego jednego artysta i tylko jego słuchamy.

Okej, nikomu nie robisz tym krzywdy, tak naprawdę. To ja teraz puszczę właśnie tą jedną piosenkę, którą znałam wcześniej, ale TikTok mi właśnie o niej przypomniał, ale nie w ten taki okropny sposób, że nagle zaczęła być dźwiękiem i chcąc, nie chcąc musiałam ją polubić, tylko w taki, że trafiłam na TikToka, w którym jedna dziewczyna jara się bardzo tekstem, a konkretnie tym takim fragmentem, że Chciałbym, żebyś mnie złapała jak bibułkę do rolowania między wskazującym, środkowym i kciukiem. I ja to zrobiłam słuchając tego i pomyślałam sobie, aha, chodzi o to, że złapać za podbródek. Bardzo to jest sprytne i tam wiele jest takich sprytnych rozwiązań, ale to już posłuchajcie sami.

32:39 · Rozmowa o TikTok i inspiracjach 1

Myślę, że wiele osób zna tą piosenkę, ja ją odkryłam na nowo, ale znowu nie słuchałam, nawet nie starałam się szukać innych piosenek Chodnika, bo tak się nazywa zespół, a może powinnam, nie wiem, zobaczymy. Ja sobie przypomniałam o tej piosence, jak ją puściłaś. Tak. Takie wspomnienia, kapsuła czasu. Kapsuła czasu. Na pewnym portalu streamingowym są takie playlisty gotowe i jest właśnie kapsuła czasu. Myślę, że ta piosenka mogłaby się na niej znaleźć. Tak, ja czasem lubię sobie słuchać, a to jest nasze przedostatnie wejście, więc jeszcze tak trzymając się tego filozofowania, to jak powiedziałaś o tym, że jest od nas wymagane, żebyśmy się identyfikowali, to sobie pomyślałam, że trochę jest taki paradoks, że chcemy się identyfikować, ale potem ktoś nam narzuca, że mamy się identyfikować i ma wtedy problem.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.