Radio MORS - Przypadki Stulatki – 14 lipca 2026
Zanurzymy się nieco w historię naszego stuletniego miasta. Porozmawiamy między innymi o tym, jak wyprawić miastu urodziny, co w muzeach piszczy, a także o tym, jak żyje się Gdynianom. Prowadzą dla Was Natalia Kaczmarek i Aleksandra Kaczmarek. Sto lat, Gdynio!
Przypadki stulatki. Gdynia urodzinowa. Sto lat, sto lat już żyje, żyje nam. Sto lat, sto lat już żyje, żyje nam. A kto? Gdynia! Tak i to naprawdę niesamowite, jak ten czas szybko mija i to już sto lat naszej Gdyni. Oto nowa audycja Przypadki Stulatki, gdzie będziemy tutaj trochę odmieniać naszą młodą stulatkę przez różne przypadki. Ja nazywam się Natalia Kaczmarek. A ja Aleksandra Kaczmarek. I musicie uwierzyć, że to naprawdę czysty przypadek, bo ja przeprowadziłam się do Gdyni.
A Ola? Ja mieszkam tutaj całe swoje życie, a nawet od trzech pokoleń wstecz. A w temacie naszej urodzinowej Gdyni razem z Kają Błażejewską zapytałyśmy się jej mieszkańców, za co ją uwielbiają. W Gdyni lubię to, że główna ulica jest przejezdna dla aut tylko w jedną stronę, Świętojańska, więc nie ma tam aż takiego dużego ruchu. Dość przyjemnie się spaceruje. Kocham Gdynię, ponieważ jest takim miastem, gdzie każdy żyje spokojnie i nie ma takiego pośpiechu jak w Gdańsku. Firtel, muzyka, ludzie, luz. Jesteśmy któryś raz i w ogóle lubimy tu wracać. Lubimy tu wracać. Przyjechałyśmy z daleka, więc nie ma... Ze wschodu.
Mamy nasze prywatne dziki. Praca mi dała już 40 lat, pracuję w stoczni, spawacz. Chyba zawsze najbardziej doceniałam to, że jest tak blisko morze i że tak naprawdę właśnie codziennie mogę pojechać i przejść się nad morzem. Za to, że jestem jej mieszkańcem. Uwielbiam Gdynię. Lubię klimat, lubię ludzi, lubię atmosferę, jaka jest w Gdyni. Uwielbiam chodzić na spacery na skwer Kościuszki, na bulwar. Korzystam z teatrów, z kin tutaj w okolicy. Także ja jestem szczęśliwą Gdynianką. Za to, że się rozwija ta Gdynia. Za to, że są w Gdyni wspaniali ludzie. Ja przede wszystkim tutaj w tym mieście się urodziłem i generalnie to można powiedzieć Gdynia krąży w moich żyłach.
Gdynia, przede wszystkim Gdynia. Byłem w Chinach i w Bombaju i byłem w Kongo i wiem wsiakość. To nie grunt jest w jakim jesteś kraju, ale grunt jest jaki jesteś gość.
Ach, to jest nasza pierwsza piosenka, czyli Wiatr od morza. Wiatr od morza jest to piosenka z ostatniego polskiego filmu nimego, czyli zresztą ma ten sam tytuł Wiatr od morza. Powstał na podstawie powieści Stefana Żeromskiego, który później w swoim życiu Gdynię odwiedzał, a nawet jest jego domek, w którym obecnie znajduje się kawiarnia i centrum przyjaciół Orłowa. Sama powieść została wydana w 1922 roku i jest uznawana za taki argument za właśnie polskością Pomorza. Myślę, że Gdyni, malutkiej Gdyni, spodobałaby się ta piosenka. To piosenka z lat 30. naszej Gdyni, z jej młodości, a ja teraz chciałam... Z dzieciństwa nawet.
Z dzieciństwa, dokładnie. A ja teraz chciałabym przejść do takiego wątku o... Władza Gdyni i o tym, co oni mają do powiedzenia, bo z panią Anną Błaszczyk, urzędniczką miasta Gdyni, porozmawiała Agata Kuczyńska. Historia Gdyni sięga XIII wieku i mówi się często, że z małej wsi powstała Gdynia. To wcale nie była taka mała wieś. Na początku XX wieku, no może nie była kurortem, ale była miejscem, gdzie rzeczywiście ludzie przyjeżdżali tutaj wypoczywać. A później po odzyskaniu niepodległości przez Polskę zaczęła się taka intensywna budowa portu, miasta i to tak naprawdę jest coś, co nie tylko w skali Polski, ale myślę, że w skali całego świata jest takim wyczynem niesamowitym, ponieważ dzięki w zasadzie determinacji, wizji i takiej
Wielka wiara osób, które przyczyniły się do budowy tej Gdyni, czyli pan Wenda, pan Kwiatkowski. W zasadzie w kilka lat z niczego, z wsi powstał port i powstało miasto. To, że jest to miasto modernistyczne, to jest wczesny modernizm, jest bardzo unikatowe w skali nie tylko polskiej, ale świata, bo chyba drugim takim miastem na świecie, które powstało w tak krótkim czasie i w podobnym czasie jest chyba Tel Awiw. On chyba w 1905 tam się zaczęła budowa, więc rzeczywiście to jest bardzo podobny okres. I ta architektura również jest bardzo spójna. U nas ulice są bardzo charakterystyczne właśnie do tego wczesnego modernizmu i jest to spójne.
Jest to piosenka powstała w 1933 roku, czyli dalej za wczesnego dzieciństwa Gdyni, no bo warto wspomnieć, że Gdynia otrzymała prawa miejskie 10 lutego 1926 roku, także no w chwili powstania tej piosenki nie miała nawet 10 lat. Tak, miłość ci wszystko wybaczy, jednak my nie wybaczymy sobie, jak nie porozmawiamy o tym, co w Gdyni naprawdę istotne, czyli o muzeach. Ja byłam w Muzeum Miasta Gdyni kilka lat temu, a ty Olu? Ja byłam w sumie też parę lat temu, natomiast myślę, że tutaj mamy większego eksperta wśród nas, bo ostatnio wybrał się do niego Kajetan Grabowski, aby porozmawiać z Michałem Miegoniem, czyli kierownikiem działu komunikacji naszego Miejskiego Muzeum.
Zacznijmy od rzeczy, że tak powiem, fundamentalnej. Jak to się stało, że Muzeum Miasta stanęło nad samym morzem? Muzeum Miasta Gdyni jest kojarzone z najdawniejszą historią Gdyni, bo jeszcze starsze Gdynianki i starsi Gdynianie pamiętają domek Abrahama przy ulicy Starowiejskiej, czyli tą Gdynię Kaszubską, gdzie siedziba muzeum od 1983 roku się mieściła. Natomiast od 2007 roku w też miejscu historycznym, przy dawnym hotelu Polska Riviera stanął budynek właśnie nowoczesny. który współdzielony jest, bo Muzeum Miasta Gdyni to sąsiedzi z Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, współdzielony z tą historią militarną Gdyni. Czyli z jednej strony mamy historię miasta, a z drugiej strony sąsiedni budynek i mamy historię już floty RP.
Jest to super kompo, że tak bym powiedział, czyli jedno z ważniejszych miejsc kulturalnych na mapie Gdyni, ale i trójmiasta. Przechodząc już do samej wystawy, czy Gdynia ma w sobie tyle historii, żeby ją zapełnić? 100 lat, które w tym roku świętujemy, to w skali historycznej chyba całkiem niewiele. Z jednej strony niewiele, z drugiej strony to stulecie Gdyni to też jest taki pretekst do tego, żeby mówić o tym, że ta Gdynia ma historię kilkusetletnią sięgającą XIII wieku. Po pierwsze wzmianka o Gdyni to 1253 rok. I też my jako Muzeum Miasta Gdyni w kontekście stulecia opowiadamy o tym, że 100 lat temu Gdynia wcale nie była rybacką wioską, jak to się przyjęło w takiej propagandzie międzywojennej, opowiadanie o tej małej wiosce, tylko to była całkiem spora, można by powiedzieć, wieś rolnicza i letnisko, bo też gdyby w Gdyni nie powstał port, to najpewniej bylibyśmy drugą ustką, łebą albo takim miejscem,
Co jeszcze zwróciło moją uwagę? Na wystawie wśród eksponatów znajdziemy gitarę basową. To chyba nie jest przedmiot, który często widujemy w muzeach. Jakiś czas temu w internecie jeden z melomanów napisał właśnie, że jesteśmy jedną z kilku takich placówek muzealnych, że nie jest to powszechne, że mówimy o tej scenie muzycznej właśnie. Jeszcze też jest sekcja w Bydgoszczy w młynach Rotera w muzeum. To jest ważny element, bo kontrkultura muzyczna to jest taki element tożsamości gdyńskiej. W wielu biografiach muzyków, czy Kazika Staszewskiego, czy Munika Staszczyka, czy innych twórców tej muzyki popularnej przewija się ten wątek, że właśnie z Gdyni przybywało to, co świeże, czy też w ogóle to doświadczenie miasta, które pulsowało większą dozą swobody i wolności niż miasta w głębi Polski przez właśnie ten wątek międzynarodowy, ten marynarski.
To wytworzyło tutaj unikatową scenę. Z jednej strony Big Beat, nasze polskie określenie rock'n'rolla. Gdynia to też pierwsze dyskoteki, czyli diskorama, o czym mało kto pamięta, ale tutaj pierwsze DJ-skie imprezy, pierwsza kobieta DJ również Jana Kras, ale i ta trójmiejska scena alternatywna, która nazywana jest też gdańską sceną alternatywną. Tutaj mamy właśnie instrument wykonany w Gdańskiej Pracowni Lutniczej, który był wykorzystywany właśnie w Zespole Pancerne Rowery i na licznych scenach muzycznych, festiwalach jako ten dowód tego, że nawet w trudnych warunkach sprzętowych dzięki, można by powiedzieć, zsieciowaniu się różnych osób ta scena pulsowała instrumenty Były wytwarzane i to poszło w całą Polskę, ta energia właśnie oryginalnej muzyki, trochę nowofalowej, trochę punkowej i też podchodzącej z dużym szacunkiem do poprzedniej generacji, bo pierwszy zarejestrowany utwór Pancernych Rowerów, czyli kultowej formacji post-punkowej z Gdyni, to był cover utworu, nikt nam nie weźmie młodości, Czerwonych Gitar, więc tutaj
To wszystko się przewijało, nie można o Gdyni opowiadać z pominięciem właśnie tej warstwy muzycznej i to jest bardzo fajne, że Gdynia wciąż tą muzyką pulsuje i gdzieś nawiązuje do tej sceny alternatywnej, chociaż to w całym kraju też jest widoczne, na przykład film IMAGOK poświęcony właśnie historii tej lokalnej sceny też częściowo. Jak można się nudzić Jak można marudzić Że świat jest smutny, że jest źle Nie rozumie mnie Jak można faktycznie Na świecie jest ślicznie Niech ten, co gdera, przyjdzie tu A ja powiem mu tak Ach, jak przyjemnie Kołysać się wśród fal
Ach, jak przyjemnie, a my już takie rozmarzone tutaj w studiu. Tak, piosenka w ogóle znowu też jest z filmu, tym razem z zapomnianej melodii, której premiera miała miejsce w 1938 roku, czyli tutaj już wchodzimy prawie że lata w czterdzieste, czyli taka nastoletniość naszej Gdyni. Wprawdzie nie było to oryginalne wykonanie, to było wykonanie coveru przez Irenę Santor, ale myślę, że tutaj naszej jubilatce zdecydowanie by się to spodobało, no bo to są piosenki jej młodości i tak przyjemnie bywać w Gdyni, przyjemnie w niej być, przybywać do niej, ale także myślę, że była to dobra
Przystań do wyjazdu, ponieważ Gdynia była przez wiele, wiele lat portem, z którego właśnie wyjeżdżało się na szeroki świat. A naszym kolejnym muzeum jest Muzeum Emigracji, a w nim z Łukaszem Podlaszewskim porozmawiała nasza reporterka Kaja Błażejewska. Muzeum Emigracji w Gdyni to jest wyjątkowe miejsce, bo jest to jedyne w Polsce muzeum całkowicie poświęcone tematyce emigracji. Muzeum stosunkowo jeszcze młode, bo zostaliśmy utworzeni w 2012 roku, a otwarcie dla publiczności w 2015, więc w zeszłym roku świętowaliśmy swoje dziesięciolecie, Już taki jakiś pierwszy stopień dojrzałości osiągnęliśmy. Jesteśmy zlokalizowani też w bardzo wyjątkowym miejscu właśnie ściśle związanym z historią emigracji z Polski.
Jest to historyczny budynek dawnego dworca morskiego z 1933 roku. Więc to jest miejsce, które przez wiele lat funkcjonowało jako taki hub pasażerski, obsługujący pasażerów. Gdzie oni mogli odbyć tą odprawę. I tutaj mówimy o tych pasażerach, którzy opuszczali Polskę bądź do Polski przybywali drogą morską na pokładach transatlantyków. Migracja jest procesem, który się nigdy nie kończy i ona cały czas trwa. Można też trochę sobie porównać właśnie te procesy obecnie do tych losów emigrantów z XIX wieku. A czy zdarzają się takie historie jak z filmów albo z pierwszych stron gazet, gdzie ludzie odnajdują się po latach albo odnajdują swoją rodzinę, poznają lepiej swoją historię jako właśnie tą genealogiczną DNA Gdyni?
No i też może były gdzieś u nas na początku takie obawy, że tam ten ksiądz Gosbr będzie topniał, ale nie. Nic do tej pory nie zginęło. Myślę, że polscy uczniowie, młodzież już trochę tego Mickiewicza Słowackiego wałkowanych w szkole mają obrzydzonych, że nie zależy im, żeby pozyskiwać te egzemplarze. A czego Muzeum Emigracji życzy Gdyni z okazji jej setnych urodzin? No oczywiście kolejnych wspaniałych 100 lat i żeby nadal zachowywała tego ducha właśnie miasta nowoczesnego, miasta ludzi pełnych marzeń i ambicji, miasta otwartego i przyjaznego, uśmiechniętego, żeby po prostu rozwijała się jako ta nasza ukochana Gdynia.
Przypadki Stulatki. Ach, piosenka Rozstanie z morzem w wykonaniu Marty Mirskiej. Jest to piosenka właśnie, jak udało nam się ustalić, z lat około pięćdziesiątych, czyli tutaj takiej dwudziestki naszej Gdyni. Zresztą my same mamy po dwadzieścia lat, więc wiemy jak to jest być młodym, żywiołowym, ale też jak to się rozstawać z naszym pięknym morzem. Ja powiem wam, że z Gdynią naprawdę nie lubię się rozstawać, bo najbardziej relaksują mnie spacery właśnie po Gdyńskim Skwarze. A wiem, że ty Olu nie spacerujesz zbyt często, ale... Nie przepadam za spacerami faktycznie, aczkolwiek czasem bywają ciekawe. Takie jak udało mi się ostatnio odbyć z przewodnikiem.
Jest to członek Gdyńskiego Klubu Przewodników PTTK. Ciekawe człowiek, myślę, że posłuchamy. Akurat pływają. Arkadiusz Zygmunt, prezes Koła Przewodników PTTK w Gdyni przy oddziale Marynarki Wojennej PTTK w naszym mieście. Dlaczego Gdynia? Właściwie to taki chyba trochę wybór, którego dokonali przez przypadek moi rodzice, tutaj się osiedlając. Ja jestem pierwszym pokoleniem gdyńskim w swojej rodzinie. Moje korzenie sięgają zupełnie innej części Polski. No to właśnie tutaj rodzice gdzieś znaleźli swoje miejsce na ziemi. Tu się z siostrą urodziliśmy. No i to miejsce po prostu gdzieś zagrało nam w duszy, tutaj zostaliśmy. W klasie maturalnej robiłem pierwsze uprawnienia, jeszcze wtedy musiałem poczekać na otrzymanie świadectwa, żeby odebrać legitymację, ale do egzaminu przewodnickiego, mimo że ustawa wymagała wykształcenia średniego, przystępowałem jeszcze nie mając dyplomu maturzysty w ręce.
Także właściwie całe swoje dorosłe życie spędzam na ulicy. Natomiast tak, większość osób rzeczywiście łączy tę funkcję przewodnika z jakąś inną pracą zawodową. To jest też trochę pokłosie, że jeszcze do niedawna zawód przewodnicki był bardzo sezonowy. Naszą przygodę z Gdynią zaczniemy w miejscu takim bardzo zawsze charakterystycznym i uważam, które jest kwintesencją korzeni naszego jakże młodego, w końcu obchodzącego w tym roku dopiero 100 lat. Miasta. Jest to miejsce, gdzie stykają się dwa porty. Port zewnętrzny i port wewnętrzny na ostrodze pilotów. Miejscu, gdzie możemy poczuć się w sercu tej rodzącej się 100 lat temu Gdyni. Za moimi plecami można dostrzec zalesione wzgórze. Kościół św. Michała Archanioła.
Najstarszy kościół na terenie dzisiejszej Gdyni. Kościół parafialny dla wsi Oksywie. No właśnie Oksywie to ta najbardziej historyczna część naszego miasta, która do dzisiaj też z Gdynią żyje tak trochę na bakier, bo rzeczywiście w 1922 roku, kiedy Sejm Rzeczpospolitej przyjmował ustawę o budowie portu, więc port sam w sobie nie był w tej Gdyni zlokalizowany, on się pojawiał na terenach tych dwóch dawnych wsi Gdyni znajdującej się w powiecie kaszubskim i Oksywia, który znajdował się w powiecie puckim, a więc też administracyjnie byliśmy od siebie oddzieleni. Dopiero później zdecydowano, że jednak stanie się to częścią miasta Gdyni. Co ciekawe, sam port w ogóle nie był budowany tylko przez Polaków. Do jego budowy zostało powołane specjalne polsko-francuskie konsorcjum, w skład którego wchodziły trzy francuskie firmy specjalizujące się w budowie portów.
Inżynier Roger Legauf to taka kolejna postać dla Gdyni, bardzo zasłużona, o niej się w ogóle nie mówi, no bo nie był Polakiem, gdzie więc gdzieś nie wpisywał się później w ten trend opowiadania o Stricte polskiej inwestycji, ale to on właśnie do spółki z inżynierem będą byli tymi, którzy przez kolejne 10 lat pilnowali budowy, nadzorowali tę budowę, aby powstało nam to wyjątkowe okno na świat, z którego możemy być dzisiaj dumni. Stoimy przed właśnie Muzeum Emigracji, do niego się już zbliżyliśmy. Samo muzeum też zajmuje niezwykle frapujący budynek z 1933 roku, budynek Dworca Morskiego, który miał być taką wizytówką tej odrodzonej Rzeczpospolitej. To po II wojnie światowej, czego tutaj nie było, łącznie z jakimiś magazynami, które zajmowały jego przestrzeń, można powiedzieć, że dostał drugie życie i takie naprawdę dobre drugie życie.
Nie odpływaj sam, nie odpływaj sam. Ach, nie odpływaj sam. Moim zdaniem totalnie to mówiła Gdynia wszystkim marynarzom, którzy z niej wypływali. No, bo było takich ludzi całkiem sporo. Od tego jest przecież miasto portowe. Piosenka sama w sobie została rozpopularyzowana w latach 19... Były i kilka wykonań. Tutaj mieliśmy akurat wykonanie Marii Koterbskiej, ale pojawiła się także na festiwalu w Sopocie w 1964 w wykonaniu Haliny Kunickiej. A ja myślę, że ten festiwal mogą pamiętać nawet nasze następne gościnia, którymi są członkini Klubu Seniora, z którymi porozmawiała dla nas Martyna Hrabkowska.
I tyle ile mam lat życia, tyle lat mieszkam w Gdyni, nie? Czyli 80 lat mieszkam w Gdyni, tak? I Gdynia jest najpiękniejsze miasto na świecie i człowiek gdzieś pojedzie, ale myśli cały czas o Gdyni i wraca tutaj. Jakaś magnes tutaj przyciąga do tej kochanej naszej Gdyni. Ulubione zajęcia tutaj na miejscu? No zajęcia wszystkie są fajne. Ja nie mogę wymienić jakie lepsze, jakie gorsze. Wszystkie są naprawdę fajne zajęcia. Także, a Gdynia w ogóle się bardzo zmieniła, także no to nie jest ta sama Gdynia, co na przykład nawet była 30 lat, 40 lat temu, bardzo się rozbudowała. Długo Pani mieszka w Gdyni? Tak, ja mieszkam bardzo długo, bo prawie że miałam chyba 10 lat, jak się przyprowadziłam do Gdyni.
Gdynia najukochańsza i najlepsza, najładniejsza. I z okazji stulecia Gdyni, czego by Pani życzyła właśnie temu miastu? Wszystko jest okej. Czyli żeby pozostało tak jak jest? Tak jak jest, tak. No ciągle się Gdynia rozrasta, ciągle pięknieje, także naprawdę super jest. No, żeby się tak dalej rozwijała, żeby było tyle ładnych kwiatków, tyle nowych inwestycji przeznaczonych dla mieszkańców i dla dzieci, dla seniorów, no i oczywiście dla turystów, bo Gdynia też ma dużo w lecie turystów, także jest naprawdę przesympatyczne, bardzo spokojne miasto, więc dzięki Bogu możemy się cieszyć i oby tak dalej, żebyśmy się cieszyli takim spokojem, jakim jest.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Perspektywa mieszkańców Gdyni na miasto, jego atrakcje i znaczenie.
Historia i eksponaty Muzeum Miasta Gdyni, w tym muzyka i kontrkultura.
Opowieść o Muzeum Emigracji, jego lokalizacji i historii.
Historia i role przewodników w Gdyni, opowieść o Muzeum Emigracji.
Piosenki reprezentujące różne etapy historii Gdyni, od wczesnego dzieciństwa do teraźniejszości.
Zakonczenie audycji z opowieścią z 1959 roku.
Opis obserwacji nocnego świadka Sobusiaka z Orłowa dotyczącego przelecia kulistego przedmiotu nad Gdynią.
Witold zaczyna śledztwo, skupiając się na papierach z komendy i świadkach z doniesień prasowych.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Zanurzymy się nieco w historię naszego stuletniego miasta. Porozmawiamy między innymi o tym, jak wyprawić miastu urodziny, co w muzeach piszczy, a także o tym, jak żyje się Gdynianom. Prowadzą dla Was Natalia Kaczmarek i Aleksandra Kaczmarek. Sto lat, Gdynio!