Mentionsy Mentionsy
Radio MORS
Radio MORS

Radio MORS - Gość Radia MORS – 5 maja 2026

02.06.2026 ·28 min 25 s · 14 rozdziałów

Jak zrobić dobry research? Z czym wiąże się praca jako freelancer? Jak ADHD wpływa na pracę dziennikarza?Gościem Radia MORS będzie Magdalena Grzebałkowska, reporterka, jedna z najpopularniejszych polskich dziennikarek, autorka bestsellerowych biografii (pisała między innymi o Beksińskich, księdzu Twardowskim czy Marii Konopnickiej). Wielokrotnie nagradzana, między innymi Nagrodą Czytelników Nagrody Literackiej „Nike”. Magdalena Grzebałkowska wystąpiła jako gość specjalny konferencji Mediaucze(L)ni i z tej okazji odwiedziła nas w studio. Prowadzi: Maciej Szkaradziński.

0:03 · Wprowadzenie i przedstawienie gościa 1

I powiedziała Pani o Marii Konopnickiej. I teraz, no może Pani powiedzieć naszym słuchaczom, podzielić się tym, dlaczego jest to Maria Konopnicka. No pytanie jest, czy ona by chciała ze mną się zaprzyjaźnić? Nie wiem. Ona była surowa wobec ludzi. W ogóle nie lubiła ludzi za bardzo. Ale dlaczego ja najbardziej z Marią Konopnicką? Dlatego, że była też reporterką. No to ja jestem reporterką, ona była reporterką, zawsze byłoby o czym pogadać. Była zresztą świetną reporterką, tylko... O tym nie mówiono nam i nie uczono nas tego, więc mam nadzieję, że dzięki mojej książce teraz zaczniemy czytać na nowo jej nowele i reportaże. Natomiast ona była matką. Ja mam jedno dziecko, ona urodziła ośmioro, więc to było 8 do 1, ale zawsze można sobie ponarzekać na dzieci.

1:04 · Analiza postaci Marii Konopnickiej 1

Była bardzo ciekawa świata, była oddaną społecznicą, tego to chciałabym się od niej uczyć, to nie chcę przyrównywać siebie, ale naprawdę potrafiła zwrócić uwagę na ludzi i naprawdę przejmowała się losem innych. Gdyby dzisiaj Maria Konopnicka żyła, Bo ona była taką kobietą, która kompletnie nie pasowała do tego swojego XIX wieku. No, troszkę pasowała, ale 90% Konopnickiej pochodziło z XXI wieku, więc gdyby dzisiaj żyła, to byłaby jakąś fajną działaczką, NGO-sową albo pisała jakieś takie właśnie reportaże społeczne, interwencyjne. I fajnie byłoby się z nią gdzieś tam skrzyżować drogi gdzieś w świecie.

2:36 · Znani i nieznani aspekty Marii Konopnickiej 3

Właśnie pisząc Pani biografię, nie skupia się Pani na idealizowaniu swoich postaci i przedstawianiu ich w samych superlatywach, tylko przedstawianiu ich po prostu jako ludzi. I okazuje się, że Maria Konopnicka która w większości z nas kojarzy się z taką osobą właśnie, która napisała chociażby rotę, czy pisała bajki dla dzieci. No czyli jak napisała rotę, to musiała być bardzo taka bogobojna i wielka patriotka, tak? Okazuje się, że to był po prostu zwykły człowiek. Tak, bo ja dawno temu, chyba jeszcze w podstawówce odkryłam, że każdy człowiek jest ostatecznie na samym końcu tylko zwykłym człowiekiem. I to było niesamowite odkrycie, no bo zawsze myślimy, że a królowa angielska, a papież, a prezydent to są jacyś tacy, a aktorzy na przykład to są jacyś tacy ludzie, co unoszą się na chmurce i nie dotykają ziemi.

Nie wiem skąd wiedziałam, ale wiedziałam, że to są zwykli ludzie i to mi się bardzo spodobało i tego się trzymam. Więc faktycznie staram się zawsze iść w tę stronę w swoich książkach. Dowiadywać się, mówiąc kolokwialnie, z jakiego kubeczka i w jakiej piżamce piję mleczko rano. Oczywiście nie każdy pije mleczko, mogą mieć alergię na laktozę, ale... Ale właśnie o to chodzi, żeby pokazać jak najbardziej ludzką twarz. Nie zabierając mu jego osiągnięć, bo i Beksiński jest pokazany w kontekście swoich obrazów, i ksiądz Twardowski jest pokazany w kontekście swojej poezji. To są osoby, o których też pisałam książki. Natomiast mnie najbardziej interesuje, jak Konopnicka, kiedy nosi rękawiczki, kiedy nie nosi.

To bardzo ważne było w XIX wieku, zawsze trzeba było nosić prawie. I tutaj miałam duże zaskoczenie, bo przecież Konopnicka była terra incognita, nie tylko dla mnie, dla większości Polaków. I co jak co myślałam sobie, że bardzo kościółkowa ona będzie, czy też była, w związku z Rotą właśnie. Jakoś tak mi ta Rota bardzo z Kościołem stała w parze, może dlatego, że Śpiewamy czasami rotę w kościele i jednak jest tam dużo odwołania do Boga, a tu się okazało, że Maria Konopnicka była bardzo, bardzo przeciwna kościołowi katolickiemu, ale nie była też za żadnym innym kościołem. Deklarowała się jako osoba wierząca, ale no powiedzmy współczesnym językiem strasznie hejtowała papieża. Okazało się, że opuściła swojego męża i miała nawet kochankę.

5:02 · Badanie źródeł i badanie historyczne 3

To właśnie takie chyba najbardziej zaskakujące czynniki, historie z jej biografii. A co dla pani było takie najbardziej zaskakujące? No właśnie ten kościół. Ten kościół. Bo związek Marii Konopnickiej z Marią Dulembianką to jednak już jest rzecz, którą wiemy od dwóch dekad co najmniej, więc nawet już prawica zdążyła się jakby pogodzić z tym. Ale jeszcze też do tego uważam, że z mojego punktu widzenia związek dwóch kobiet, dwóch mężczyzn, dwóch osób o różnych płciach nie jest kompletnie niczym sensacyjnym. Ale w XIX wieku to zdecydowanie... No właśnie ja nie wiem czy my bardziej się tutaj nie podniecamy, znaczy my to może nie, pan i ja to może nie, no ale są takie grupy ludności, dla których wciąż małżeństwa jednopłciowe to jest rzecz niedopuszczalna, co mnie potwornie śmieszy.

A w XIX wieku w ogóle albo to było takie kołtuństwo, że tego tematu nie poruszano w ogóle. Mężczyznom gorzej było, bo można było iść do więzienia za to, a wobec kobiet była jakaś taka większa tolerancja, ale raczej albo po prostu tolerowano je. Nigdy nikt nie wypomniał Konopnickiej, że żyje z Dulembianką, ani Dulembiance, że żyje z Konopnicką. Gazety pisały, jak one przyjeżdżały do jakiegoś miasta, że przyjechała Konopnicka z nieodłączną Dulembianką, że wyjechały gdzieś w świat. Było tylko tak, że po śmierci Marii Konopnickiej zaczęto wymazywać Dulembiankę z jej życia. Więc tutaj ten temat związku tych dwóch kobiet, po prostu była to rzecz do opisania, bo to się zdarzyło w ich życiu. Natomiast tych sensacji to jednak bardziej

Ciekawa była dla mnie, może nawet nie sensacja, ale jednak bardziej ciekawa była dla mnie właśnie kwestia związana z kościołem, ale też kwestia związana z edukacją, z prowadzeniem gazety. Ja ją sobie odkrywałam cały czas. Tak, bo taki research do takiej książki trwa bardzo długo. Ile pani pracowała nad tą książką o Marii Konopnickiej? W sumie od pierwszego dnia, kiedy wpadłam na pomysł i się dogadałam z wydawcą, że będę to robić, do dnia, kiedy ta książka wyszła, no to minęły trzy lata. Nie jest tak, że ja każdy dzień mojego życia poświęciłam z tych trzech lat na Konopnicką, no bo jeszcze jest Życie poza tym i jeszcze oprócz tego starzeje się bez godności, czyli prowadzę podcast z moją przyjaciółką Ewą Winnicką.

8:04 · Przerwa muzyczna 1

Gościem Radia MORS jest Magdalena Grzebałkowska, reporterka, autorka biografii i reportaży historycznych. No właśnie, rozmawiamy tutaj o ostatniej pani biografii, Dezorientacje, czyli biografii Marii Konopnickiej, ale w swoim dorobku ma pani biografię różnych innych osób, chociażby księdza Jana Twardowskiego, Beksińskich, czy o komedzie pani też pisała. Nad ostatnią książką pracowała pani dwa lata, szukając samych informacji. To czy mogłaby się pani podzielić tym, jak zrobić taki dobry research? Czy jest jakaś jedna recepta na to, czy po prostu trzeba się bardzo starać na to? Nie no, to research się robi tak, jak się pisze reportaż krótszy, albo jak się pisze informację prasową, czyli trzeba dotrzeć do wszystkich możliwych informacji na temat danego bohatera.

8:53 · Badanie źródeł i badanie historyczne (dalsze) 2

Nie umiem tego inaczej powiedzieć, no to to jest taka praca, że Załóżmy, Konopnicka to była nietypowa praca u mnie, dlatego że ja jestem reporterką, więc żyję żywym człowiekiem. Dla mnie najważniejsze jest to, co może ktoś powiedzieć o bohaterze, o którym pisze, a w przypadku Konopnickiej nie żyje nikt i nie żył jak zaczynałam tę pracę. Kto pamiętałby ją osobiście? Są prawnuki Konopnickiej, praprawnuki i tak dalej, no ale oni babci nie znali. Osobiście znają tylko to z jakichś tam opowieści, a to już są jakby relikwie trzeciego stopnia. Więc jak to się zbiera? No najpierw się zaczyna szukać kontaktu z kimś, kto znał daną osobę, a w przypadku Konopnickiej no to zaczęłam najpierw od poszukiwania różnych naukowców, tak zwanych konopnickologów.

I jest taki łańcuszek, czyli jak się spotkam z pierwszym człowiekiem. W przypadku Beksińskich na przykład pierwszy był pan Piotr Dmochowski. To był marszant z Zdzisława i mieszkał w Paryżu. Mieszka do tej pory. I on, pojechałam do niego, skądś tam miałam kontakt i on już mi dał do kogoś następnego i to się po prostu kula śniegowa. To jest ta zasada trzech czy tam sześciu uścisków rąk, które nas dzielą od każdego człowieka na świecie i to jest naprawdę najprawdziwsza prawda. W przypadku Konopnickiej no to zaczęłam korespondencję też czytać. Ja w przypadku innych moich bohaterów no to zdobywam materiały, zdobywam źródła. Wszystko co dotyczy mojego bohatera osobiście, czyli staram się właśnie jakieś wywiady przeczytać z nim, zobaczyć telewizyjne, wysłuchać radiowych.

13:40 · Wybór postaci do biografii 2

Bo jest tyle postaci, o których można napisać. Jak to się działo, że wybierała akurat pani te postacie? To jest tak trochę wspólna praca autora i wydawnictwa. Ksiądz Twardowski to była moja pierwsza książka biograficzna, to faktycznie było zapytanie dostałam z wydawnictwa Znak, czy chciałabym napisać książkę o księdzu Twardowskim i szczerze mówiąc nie bardzo. No bo z kościołem katolickim raczej jestem jak Konopnicka z kościołem katolickim. Natomiast to była pierwsza propozycja napisania książki w życiu. Ja byłam reporterką, pisałam reportaże, a tutaj nagle ktoś mi książkę napisała. No to pomyślałam sobie, może to jest jakaś okazja, może jakieś wyzwanie w życiu. Ale natychmiast tego księdza polubiłam, jakieś 2-3 tygodnie mi tylko wystarczyło, bo to była fantastyczna, ciekawa reportersko postać.

Dzięki Tomkowi Beksińskiemu. Natomiast nie wiedziałam na przykład, że oni byli z Sanoka. I jak już się zdecydowałam robić ten temat, to zobaczyłam, że muszę z Sopotu, w którym wtedy mieszkałam, jechać do Sanoka. A to się wtedy jechało naprawdę długo. Nadal się jedzie długo, a wtedy się jechało jeszcze dłużej, bo nie było Pendolino, ani nic takiego. Więc po prostu na miesiąc się przeniosłam do Sanoka, czy nawet pod Sanok. I to z rodziną, czyli w ogóle spełniliśmy marzenie każdego Polaka, żeby rzucić wszystko i przenieść się w Bieszczady. I oczywiście było cudownie. No i to byliśmy Ksińscy. A potem wydawca zapytał za jakiś czas, czy chciałabym napisać książkę o komedzie. A potem... Konopnicka była moja akurat, mój pomysł. A z książkami tymi reporterskimi, czyli z Wojenką jest w 45-tym, to było znowuż tak, że... Ja wtedy jeszcze pracowałam trochę w gazecie i to miałam zrobić w ramach pracy etatu w gazecie, książkę o 45-tym.

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.