Radio MORS - Ciężar Własny - 19 czerwca 2024
Ciężar Własny
To jest dopiero kolejny utwór. I gdyby album był rozpoczęty tak, jak zaczyna się sama Odyseja, czyli seria powstała na podstawie piosenek z How Big, How Blue, How Beautiful, zwanej inaczej przez fanów Hababą. Poczekaj, jeszcze raz, naprawdę? Tak. Polscy fani nazywają płytę skryptową Hababą. Czy to jest dlatego, że po prostu ten tytuł jest długi i ciężko go ostatecznie wymówić? Tak. No i skrótowo to jest HB HB HB. No to Hababa. Hababa. Albo nawet czasami wręcz Haba. Znacie Every Night? Ja przepraszam, ja tego nie znałem, ale to ładne jest. Magnet bawi i uczy. Powiedz mi, czy to oznacza, że możemy gdzieś liczyć na duet z Mandariną?
Powiem tak, może, może. Jakiś masop może się pojawił w internecie już. Hello. Hababa hababa. Zacznijmy w takim razie od opowiedzenia sobie w ogóle skąd się bierze zespół Flores and the Machine. Jest to w ogóle przykład Jest wiele zespołów, które mają w sobie po pierwsze, jest ten człon pierwszy głównego artysty, artystki, nie wiem, Nick Cave and the Bad Seeds. Zazwyczaj to są zespoły, które wydaje mi się, że które mają już jakieś dorobek, gdzie po prostu nazwisko artysty ma wybrzmieć jako też jakiś taki swoisty przyciągacz dla fanów. Tutaj mamy do czynienia z zespołem, który od samego początku wysławia, wynosi na piedestał postać artystki i się zastanawiam, skąd to się wzięło i o co tu w ogóle chodziło?
To był dzień premiery Dance Fever i wtedy oficjalnie Radio MORS było pierwszą rozgłośnią radiową w Polsce, która zagrała utwór choreomania. Sprawdziłem. Jak to się wydarzyło? Czy po prostu polskie rozgłośnie są nieczułe na Florence and the Machine, czy my jesteśmy pionierami? Myślę, że po części oba. Zwłaszcza, że Choreomania była utworem, który nie był singlem. Był utworem po prostu quasi tytułowym. No i dlatego zdecydowałem się na tym oprzeć całe wejście w śniadaniu, ale może wróćmy do kwestii tego, jak Florence sama zaczynała, a nie jak my zaczynamy mówić o wszystkim, tylko nie hababa. Wrócimy do hababy, a właściwie do wszystkiego, co się działo przed hababą.
Tak się dzieje na przykład teraz z Izą Maszyn, która zajmuje się swoimi projektami, tworzy soundtracki do filmów. Ale teraz też zespół ma od czasu wydania Dance Fever dwa lata mijają, czyli jednak mają swego rodzaju przerwę. Oj tak, te przerwy potrafią być zabójcze dla niektórych fanów, gdyż między wydaniem Lungs a Ceremonials minęły niecałe dwa lata, jeśli dobrze pamiętam, dwa, trzy. Później między Ceremonials a Hababą kolejne trzy lata. Między Hababą a High As Hope kolejne trzy lata. I potem czekaliśmy do 2022 na Dance Fever, więc tak naprawdę przerwy są zwykle co 2-3 lata, więc według tej matematyki teoretycznie za rok powinien być nowy album.
I na każdym jest Florence coraz bardziej załamana. Na pierwszej okładce jest jeszcze w pewien sposób groźna. Potem jest wątpiąca, a na koniec się załamuje. Tak. Tak jak polscy krytycy załamywali się nad opiniami na temat Hababy. Tak. Zostawmy to na razie. Jest taki wątek, warto o tym wspomnieć. To jest coś, co jeszcze mi zostało z poprzedniego wejścia. Może właśnie nadmienię o tym. Wokół Florence jako postaci kluczowej, która wywindowała ten zespół powiedzmy sobie na pewien piedestał, na pewien sukces bardzo duży, komercyjny i ten sukces, który wyszedł z płyty Langs można zauważyć, że zaczyna opadać albo
Ja żyłem trochę w przeświadczeniu tego, przez naprawdę wiele lat, że ta płyta, którą trzymam w dłoniach, czyli Hababa, jest swego rodzaju, bo może trafiłem po prostu na taki etap, że to był moment wydawania tej płyty i mi się wydawało, że to jest jakiś opus magnum ich. Jak patrzę w statystyki sprzedażowe albumu Florence and the Machine, to widzę taki bardzo mocny, sukcesywny spadek od pięciu platyn, które dostali za pierwszą płytę Wielkiej Brytanii. Jedna platyna z drugą płytą, a Hababa to jest mak złoto. Przy czym Dance Fever chyba w ogóle się już nie załapało. Dance Fever się nie zachowało, mimo tego, że już miało o wiele więcej wersji sprzedażowych, gdzie już była ta inspiracja tym, że artyści coraz więcej wersji wydają, kilka wersji winyla, kilka wersji okładek płyt, wersja książkowa się pojawia też między innymi.
Nie mają ich, bo wytwórenia po prostu się nie zgłasza po to, bo to jednak jest koszt. Wiesz co, zobaczyłem teraz, bo zastanawiałem się, czy mój błąd jakby w ogóle percepcji tego, jakie znaczenie miała ta płyta w tamtym okresie, czy z czegoś wynika, czy to tutaj po prostu to była kwestia tego, że to był moment, w którym ta płyta została wydana. W Polsce Hababa dostała trzy platyny. W tym samym czasie w UK złoto i to jest wszystko. Dlaczego? Bo w Polsce, żeby zdobyć platyny wystarczy sprzedać 20 tysięcy. Ale wiesz, żadna poprzednia płyta nie dostała trzech platyn. Dopiero Hababa. Też kwestia tego, że jednak w Polsce Florence zaczęła fanbase głównie po drugiej płycie, czyli po Ceremonials.
I w momencie, kiedy wychodziła Hababa, to też Florence ogłosiła trasę, gdzie miała pierwszy taki większy koncert W Polsce, który nie był koncertem festiwalowym. Więc też z tego powodu, no jednak ludzie zaczęli napędzać tę sprzedaż. No i wiele osób poznało wtedy Florence. Ja sam Florence poznałem krótko po premierze Hababy. No i może to też dlatego album, z którym ja jestem tak mocno związany, do tego stopnia, że nawet jest na moim palcu. To prawda. To jest coś, co zauważyłem właśnie patrząc na okładkę płyty. Jakby coś mi to przypomniało. Jak spojrzycie sobie do internetu co ma na palcu Florence na okładce, to to samo ma Tomasz Bagiński.
Florence and the Machine z utworem Hababa. How big, how blue, how beautiful. Już prawie na koniec tej audycji 50 odcinka Ciężaru Własnego. Bardzo okrągłej, ładnej liczby i z tej okazji rozmawiamy sobie z Tomkiem Bagińskim o płycie Hababa. Chociaż tak naprawdę teraz mówimy bardziej o samym zespole, bo o płycie powiemy za tydzień. Za tydzień wgryziemy się w ten temat i będziemy się kłócić. Albo i nie. Ale jest jeden wątek, który mnie łapią wątpliwości i zastanawiam się, czy spróbujmy się w tym pokłócić. Jak ty odbierasz postać Florence Welsh?
Ale tak jak już tam rozmawialiśmy sobie to na tym wydawnictwie, mimo tego, że tam pojawia się już Florence and the Machine, to znaczy w inicjałach, ale tam jest bardzo mało Machine, a dużo więcej Florence. Tak. Ja i też wiele wielu fanów uważa, że To wydawnictwo powinno być wydane jako oddzielny album Florence Welch, a nie Florence and the Machine, bardziej Florence featuring the machine. Za tydzień myślę, że to już wybrzmiewa trochę, ja czuję, że my się tutaj trochę pojeździmy po tej hababie. Pojeździmy. Jakby głupio tak mówić dużo wcześniej, ale myślę, że coś takiego się pojawi. Za tydzień porozmawiamy sobie o płycie Hababa, już tak wyrywając jej flaki, rozmawiając też o muzie, o tekstach.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Marcin Skirło przedstawia gościa specjalnego - Tomasza Makinskiego, autora utworów Florence and the Machine.
Marcin Skirło wprowadza w temat, że dzisiaj będzie rozmowa o Florence and the Machine, a mówiąc o ich trzeciej płycie How Big, How Blue, How Beautiful.
Marcin Skirło i gość rozmawiają o historii zespołu, jego utworach i miejscu w popkulturze.
Rozmowa skupiona jest na analizie utworów z płycy How Big, How Blue, How Beautiful, z uwzględnieniem ich kontekstu i inspiracji.
Rozmowa skupiona jest na historii zespołu, okładkach płyt i postaci Florence Welch jako kluczowej postaci w projekcie.
Rozmowa skupiona jest na sukcesach komercyjnych i krytycznych zespołu, z uwzględnieniem ich zmian w czasie i kontekście muzycznym.
Rozmowa skupiona jest na analizie postaci Florence Welch, jej postępy i zmiany w czasie, z uwzględnieniem jej relacji z alkoholem i alkoholizmem Amy Winehouse.
Marcin Skirło podsumowuje rozmowę, podziękowuje gościowi i podaje plan na przyszłość, a następnie kończy audycję.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ciężar Własny