Mentionsy Mentionsy
Radio MORS
Radio MORS

Radio MORS - Ciężar Własny - 19 czerwca 2024

16.07.2024 ·59 min 57 s · 8 rozdziałów

Ciężar Własny

Zdjęcia i montaż I can't help but pull the earth around me To make my bed And all my love remind me What was it that I did? Did I drink too much? Am I losing touch? Did I peel the ship to wreck?

4:13 · Witamy i przedstawię gościa 1

Nazywam się Marcin Skirło, a to jest audycja Ciężar Własny. Ciężar Własny jest audycją, w której pochylimy się nad wybraną przeze mnie płytą. Poznamy jej historię, wsłuchamy się w budującą ją inspirację, a na koniec zbadamy Ciężar Własny. Mam nadzieję, że będziecie się z nami doskonale bawić, że dołączycie do radosnego świętowania 50. odcinka Ciężaru Własnego, Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to wkrótce usłyszymy się ponownie. Jak już usłyszeliście, to nie jest pomyłka. Kiedy używam liczby mnogiej, to rzeczywiście liczbą mnogą mam tutaj na myśli. Jest ze mną gość specjalny, gość wyjątkowy, człowiek fanatyk, człowiek maszyna bym wręcz powiedział. Nie wiem, czy człowiek Welsz, czy człowiek Florencja, ale człowiek maszyna na pewno. Tomasz Makiński.

5:25 · Wprowadzenie do audycji 2

Człowiek Floryda też pasował idealnie. W końcu śniadanie w Radio MORS Florydamenem stoi. Witam serdecznie. To prawda, tylko że jesteśmy z wieczora. Niektórzy zjedli śniadanie wieczorem. Tak, nie ma to jak bycie barmanem. Bycie barmanem na tym dancingu zmusza do tego, żeby zarywać noce i żyć innym trybem. Spotykamy się dzisiaj, żeby pogadać o rzeczy, która siedziała mi już bardzo, bardzo długo w głowie, gdzieś tam mi się układała i bardzo potrzebowała wybrzmieć. A jak ma wybrzmieć, jak nie w duecie z człowiekiem, wobec którego czuję, że ja się zaraz wyłączę. I powiem The Floor is Yours i wyjdę stąd i zostawię Cię na następną godzinę. O nie, nie, nie, nie będzie tak łatwo, bo jednak to jest Twoja audycja, jestem tu tylko gościem i jako gość jednak powinienem się czuć komfortowo, a nie nagle tak być rzucony na głęboką wodę, niby głęboka, niby niebieska, niby piękna, ale nie przesadzajmy.

Właśnie, dzisiaj będzie o Florence and the Machine, o ich trzeciej płycie How Big, How Blue, How Beautiful. I tą płyta staramy się poświętować razem z gościem. To, że Ciężar Własny dorobił się średniego wieku, średniowieczny mężczyzna, 50. odcinek i jest to pierwszy odcinek z dyptyku, ponieważ dzisiaj byśmy się nie zamknęli w temacie. Do tego potrzebujemy jeszcze jednej godziny, na co nasz realizator, nasz drogi naczelny Karol tutaj kręcił głową z uznaniem i ze zrozumieniem. Tak, bo jednak gdybyśmy byli przez godzinę dłużej dzisiaj, no to fala kretynów by się nie mogła pojawić. Fala krytyki, serdecznie pozdrawiamy, niedługo będą po nas.

7:00 · Rozmowa o Florence and the Machine 7

My zaczęliśmy kawałkiem Ship to Wreck, a teraz zagramy dla was drugi kawałek i to będzie Florence and the Machine z utworem Third Eye. Ciężar Własny Kolejny odcinek.

You don't have to be a ghost Here amongst the living You are flesh and blood And you deserve to be loved And you deserve what you are given And oh, how much! Cause there's a whole way a heart lies And I can see it with my third eye And know my touch in magnify

Florence and the Machine z kawałkiem Third Eye. Pomysł jest taki ogólnie, że mamy dwie godziny do wykorzystania. Dzisiaj pierwszą, za tydzień będzie godzina druga. Nie martwcie się panowie z fali krytyki, nie wpakujemy wam się tutaj w mikrofony. Więc pomysł jest taki, żeby opowiedzieć trochę o samym zespole, przejść przez te historie od początku, pogadać trochę o Florence, o muzykach, o ich miejscu w popkulturze, tym jak wygląda ich pozycja teraz rynkowa. Więc zrobimy taki przelot po wszystkim dzisiaj, a w przyszłym tygodniu zajmiemy się już konkretnie

Jesteś statkiem, który idzie na kurs kolizyjny, żeby się rozpaść. Nie, po prostu w nocy krzyczę Turek, Turek, Turek. Powiem ci tak, jakby Florence, kawałek Ship to Wreck, on mi się podoba powiedzmy dlatego, że po pierwsze otwiera płytę. Dosyć ważnym jest ten moment, w którym mamy pierwsze uderzenie i jest takie, on też fajnie zaczyna, tam nagle dostajemy ni ston, ni zowąd. Zaczynają lecieć instrumenty i zaczynasz się w to wkręcać. Jakby to jest dobre rozpoczęcie, chociaż gdybyśmy użyli jakiegoś innego utworu, to nie wiem, czy nie wyszłoby podobnie. Powiem tak. Myślę, że samą kwestię Odysei będziemy mogli poruszyć w następnym odcinku, ale już napomknę, że jeśli chodzi o Odyseję, to właśnie Shift Rec jej nie rozpoczyna.

Powiem tak, może, może. Jakiś masop może się pojawił w internecie już. Hello. Hababa hababa. Zacznijmy w takim razie od opowiedzenia sobie w ogóle skąd się bierze zespół Flores and the Machine. Jest to w ogóle przykład Jest wiele zespołów, które mają w sobie po pierwsze, jest ten człon pierwszy głównego artysty, artystki, nie wiem, Nick Cave and the Bad Seeds. Zazwyczaj to są zespoły, które wydaje mi się, że które mają już jakieś dorobek, gdzie po prostu nazwisko artysty ma wybrzmieć jako też jakiś taki swoisty przyciągacz dla fanów. Tutaj mamy do czynienia z zespołem, który od samego początku wysławia, wynosi na piedestał postać artystki i się zastanawiam, skąd to się wzięło i o co tu w ogóle chodziło?

Myślę, że właśnie przy tym wystawianiu Florence na piedestał to było nieuniknione, bo sama Florence z muzyką i Tworzeniem i dzieleniem się nią ma dużo doświadczenia, bo zaczynała już w wieku 13 lat śpiewając podczas pogrzebów, co dużo o niej mówi. Jeżeli doda się do tego fakt, że była, że mieszkała w okolicach szpitala psychiatrycznego... To też dużo o niej mówi. Tak. Szczególnie kiedy myślimy sobie o tytule ostatniej płyty, czyli Dance Fever. Dance Fever, inaczej Choreomania. Tak. O choreomanii już dużo za dużo powiedziałem w śniadaniu. Pamiętam to śniadanie i wtedy chyba zbliżało się do premiery tej płyty.

To był dzień premiery Dance Fever i wtedy oficjalnie Radio MORS było pierwszą rozgłośnią radiową w Polsce, która zagrała utwór choreomania. Sprawdziłem. Jak to się wydarzyło? Czy po prostu polskie rozgłośnie są nieczułe na Florence and the Machine, czy my jesteśmy pionierami? Myślę, że po części oba. Zwłaszcza, że Choreomania była utworem, który nie był singlem. Był utworem po prostu quasi tytułowym. No i dlatego zdecydowałem się na tym oprzeć całe wejście w śniadaniu, ale może wróćmy do kwestii tego, jak Florence sama zaczynała, a nie jak my zaczynamy mówić o wszystkim, tylko nie hababa. Wrócimy do hababy, a właściwie do wszystkiego, co się działo przed hababą.

17:12 · Analiza utworów z płycy 6

Jesteśmy jeszcze przed rokiem 2007, jak mi się wydaje, przed powstaniem samego zespołu Florence plus The Machine. Tak, wcześniej Florence tworzyła w zespole Ashok, którego muzyka była o wiele bardziej żywa, bardziej inspirowana elementami ludowymi. I na płycie Planes właśnie... Powiedz mi tylko, czy to był zespół, który był mniej barokowy i przepychowy i mniej tam było wszystkiego, co znajdziemy na... O wiele mniej. Ok. O wiele mniej, aczkolwiek jest jeden utwór, który fani Florence and the Machine rozpoznają w mig, bo chodzi o utwór Happy Slap.

Który jest pierwowzorem pierwszego singla Florence & Machine, czyli Kiss With A Fist. Otworu, który jest najbardziej oddalony od całej twórczości Florence. To prawda i jeżeli chodzi o pierwszą płytę, czyli Langs, On tam naprawdę nie pasuje. To była jedna z moich pierwszych refleksji. W ogóle mi się wydaje, że pierwsze dwie płyty były dużo bardziej, dużo mniej tradycyjne. One były bardziej poszukujące, utwory, jeszcze nie było pewnego standardu, który wydaje mi się właśnie wyrobił się na tej płycie, o której dzisiaj rozmawiamy. I właśnie utwór, o którym mówisz, był tego doskonałym przykładem. Po prostu strzela cię w twarz i kompletnie odstaje od wszystkiego, jaki sposób możemy sobie teraz też wyobrażać Florence and the Machine.

Zwłaszcza, że to jest jeden z tych utworów, gdzie nie słychać harfy, która jest jednak elementem kluczowym, jeśli chodzi o ten zespół. Bo ten utwór powstał tak naprawdę przed Poznaniem z Tomem Mongerem, a spotkanie go też było bardzo urokliwe. Gdyż w międzyczasie, kiedy Florence zbierała swoją ekipę, miała już swoją maszynę, czyli Izabelę Summers, zwaną Iza-maszyn. Dlatego też najpierw zespół nazywał się Florence Terrible Iza Machine. Wtedy przez okno studia nagraniowego Florence i Iza zobaczyły gościa ciągnącego na wózeczku harfę. I one już miały wtedy takie, to jest to, tego nam potrzeba, to nam zrobi wszystko.

Ja się zastanawiam, czy to był, no bo nie poruszył dźwięk harfy, tylko poruszył dźwięk ciągnącego się wózeczka. Pociągnął dźwięk ciągnącego się wózeczka, ale ta harfa nadal brzmiała, bo wiatr wiał. Rozumiem. Więc już przez to, to wszystko się tak zazębiło, połączyło. I dzięki temu powstał ten trzon. Florence, Iza, Tomek z harfą, Rob z gitarą. Wcześniej był jeszcze Chris na bębnach, ale tak naprawdę w międzyczasie, kiedy wychodził czwarty album, czyli Highest Hope, to niestety Chris pożegnał się z zespołem. W jakich okolicznościach? Są domysły, że nie były to okoliczności zbyt miłe, gdyż były pewne zaczepki ze strony Chris'a w stronę Florence, bo między innymi udostępniał on utwór I Hurt In The One You Love właśnie z wersji deluxe albumu Lungs.

Powiedz mi, czy w twojej opinii, jak tak patrzysz sobie na ten całokształt historii, czy to jest jakiś swego rodzaju zespół rodzinny? Czy to jest pewna taka bardzo bliska komitywa? Czy to jest zespół, który ma wokalistkę, która jest wszystkim, a cała reszta po prostu orbituje wokół niej? Myślę, że to jest po części, obie wersje są poprawne, gdyż jednak Florence jest tym epicentrum, które tworzy Florence and the Machine, aczkolwiek te relacje między wszystkimi są naprawdę bardzo bliskie i w momencie, kiedy ktoś na przykład potrzebuje przerwy, chce się uzewnętrznić w inny sposób, to też nie ma tego problemu, żeby na chwilkę odskoczył i później wrócił jak do domu po prostu.

Ale czy będzie, to zobaczymy. Czy czasami Florence nie zostanie zamknięta w piwnicy Taylor Swift, żeby tworzyła kolejne utwory typu Florida. O tym może napomkniemy, bo to też jest ciekawy wątek, ale zostawmy to sobie gdzieś tam na boku, bo być może dzisiaj jeszcze po drodze, jadąc tutaj do studia, słuchałem tego utworu i się zastanawiałem, co tu się wydarzyło, więc zostawmy to sobie. Posłuchajmy utworu, który Ty wybrałeś, więc powiedz, zapowiedz go i skąd wybór akurat tego kawałka. Okej, ten kawałek nie jest utworem grupy Florence & Machine. Jest to utwór Family Tree od artystki Haydn Ayhedoni, znanej szerzej teraz jako FL Kane, choć powoli zmienia się to w Mother Kane, gdyż piosenka pochodzi z wydawnictwa Preacher's Daughter.

22:56 · Historia zespołu i okładki 7

Które jest zapowiedzią trylogii. Każda płyta ma być z perspektywy innej kobiety w życiu pewnego pastora. I wybrałem ten utwór dlatego, że sama Hayden bardzo mocno inspiruje się Florence. Co więcej, jako Eiffel wykonała razem z Florence na scenie utwór Morning Elvis z ostatniej płyty. A Family Tree uważam, że jest najbardziej hubbubowym utworem na Preacher's Daughter. These crosses all over my body Remind me of who I used to be Gave myself up to Him an offering

That'll make a woman out of me I'm just a child, but I'm not above violence My mama raised me better than that When the preacher talks that man demands his silence And daddy said shoot first and run and don't look back So take me down to the river

Put me on the back of your white horse to ride all the way to the channel that you wash all over me.

KONIEC! So take me down to the river And bathe me thin Put me on the back of your white horse To ride KONIEC!

These crosses all over my body Remind me of who I used to be And Christ forgive these bones I've been hiding Kolejny odcinek.

Little Cane, Family Tree. Utwór wybrany przez Tomka. Utwór, który mu spasował i też artystka nagrywała z Florence. Nagrywała to za dużo powiedziane. Bardzo ładna okładka tego utworu, muszę przyznać. Całej płyty. Bo przedstawia właśnie Hayden jako Efel siedzącą na krzesie i nad nią obraz Jezusa. Cała okładka jest bardzo, mimo że nie tyle ostra, ale właśnie taka... brakuje mi słowa teraz. Surowa. Surowa, na pewno jest. Właśnie rozmawialiśmy sobie, wspomniałem już dosłownie zaraz przed wejściem, że mi to się dosyć zgrywa z tym, co grałem w zeszłym tygodniu, czyli Dark Americana, muzyka gotycka, wejście w podziemia razem z szatanem, diabłami i krzyżem na głowie.

Wróćmy może do Florence. Zatrzymaliśmy się na tematach rodzinności zespołu, ale też już zaczynamy się powoli obijać o temat O samej Florence, o postaci, która jest kluczowa, powiedzmy sobie szczerze, dla tego projektu. Jest najbardziej wyrazista, też się pojawia na każdej okładce? Na każdej, w każdej wersji okładki, a jest ich sporo. Dance Fever, ostatnia płyta miała dwie, trzy wersje okładki tak naprawdę, bo jeśli doliczymy Deluxe, Gdzie tak naprawdę był jeszcze jeden dodatkowy utwór, to są trzy wersje, jednak każdej wersji jest inna Florence. Jeśli chodzi o same How Big, How Blue, How Beautiful, też są trzy różne okładki tak naprawdę.

33:00 · Sukcesy komercyjne i krytyczne 1

I na każdym jest Florence coraz bardziej załamana. Na pierwszej okładce jest jeszcze w pewien sposób groźna. Potem jest wątpiąca, a na koniec się załamuje. Tak. Tak jak polscy krytycy załamywali się nad opiniami na temat Hababy. Tak. Zostawmy to na razie. Jest taki wątek, warto o tym wspomnieć. To jest coś, co jeszcze mi zostało z poprzedniego wejścia. Może właśnie nadmienię o tym. Wokół Florence jako postaci kluczowej, która wywindowała ten zespół powiedzmy sobie na pewien piedestał, na pewien sukces bardzo duży, komercyjny i ten sukces, który wyszedł z płyty Langs można zauważyć, że zaczyna opadać albo

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.