Mentionsy Mentionsy
Radio MORS
Radio MORS

Radio MORS - Chwila dla reportera - 20 czerwca 2025

27.06.2025 ·10 min 24 s

Juwenalia Gdańskie, czyli największa muzyczna impreza studencka w Trójmieście. W tym roku, oprócz znanych artystów, grały również zespoły studenckie, zwycięzcy konkursu FanFar, organizowanego przez CASID UG. Z zespołem Mikrodawka oraz zespołem Jutrzejsi rozmawiała nasza reporterka Aleksandra Kaczmarek.

Chwila dla reportera. Juwenalia Gdańskie, czyli największa muzyczna studencka impreza w Trójmieście. W tym roku oprócz znanych artystów grały również zespoły studenckie. Zwycięzcy konkursu fanfare organizowanego przez CASID UG. Z zespołem Mikrodawka i zespołem Jutrzejsi rozmawiała nasza reporterka Aleksandra Kaczmarek. Oliwia Gnatowska. Czyli wokalistka zespołu Mikrodawka. Wygraliście fanfare. Czy spodziewaliście się tego? Szczerze to nie. Ja byłam w mega szoku, jak zostaliśmy wywołani i nie wiedziałam, że po prostu to się wydarzy, ale jakby mega się miło zaskoczyłam, więc fajnie. Skąd pomysł na wasz repertuar? Ogólnie nasz repertuar jest trochę art popowy, trochę alternatywa.

I o dziwo bardzo dobrze to brzmiało. Próby... No tak jak już wspominałam, to mieliśmy przegrany już ten materiał, bo ten materiał już jest w sumie nagrany też na nadchodzącą płytę mikrodawki, taką debiutancką, więc próby jakoś nie trwały mega dużo. Chyba mieliśmy dwie próby tam po dwie godziny. To kiedy płyta? To jest dobre pytanie. Planujemy płytę pod koniec sierpnia, ewentualnie we wrześniu. Ponieważ mam jeszcze jeden singiel do wydania w październiku, bo byłam ostatnio na takim kampie zaiksowym, tam nagrywaliśmy numery i też mam jeszcze jeden numer do wydania, więc po prostu ten rok będzie bogaty wydawniczo. Czy płyta wiąże się z kolejnym koncertem?

Tak. Ogólnie na ten sezon planujemy dość dużo koncertów. Też przez Juwenalia dostałam parę propozycji. Też chciałam dlatego tam iść nad Juwenalia, żeby trochę poznać ludzi, bo wiadomo, że w tej branży muzycznej najważniejsze jest posiadanie znajomości. I też od ucha do ucha ktoś słyszy, usłyszy i wtedy może coś się komuś spodoba. Wtedy będzie bardziej mikrodawka może rozpoznawalna przez to, więc koncerty na pewno będą. Co było najlepsze w graniu na Juwenaliach? Co było najlepsze? Ludzie byli super. Ja nie spodziewałam się w ogóle takiego odzewu publiki. Też myślałam, że 17 godzina na to, kto będzie chciał przyjść na Juwenalia tak wcześnie. Jak przecież to był taki line-up, że potem był Sobel, jeden rapowanie i tam oni mają mega duży fanbase.

Skąd jest wasza nazwa? Czy jest to mikrodawka jazzu? Właśnie nie, to jest mikrodawka emocji. Myślę, że to jest mikrodawka emocji, mikrodawka trochę popu, trochę może jakiejś eksperymentalnej, elektronicznej muzyki. To jest coś takiego na pewno raczej nie jazzu, ale czasami są tam takie harmonie, że no może, ale myślę, że to jest bardziej alternatywa takie elektroniczne R&B brzmienia. Mateusz Puwałowski, gitarzysta. Kamil Jan Wydra, śpiewam i piszę teksty. Mikołaj Spucharski, klawisza. Łukasz Styś, gitara. Artur Samul, perkusja i wokal. Jan Sierzputowski, saksofon barytonowy i taniec. Wygraliście fanfar? Czy spodziewaliście się tego, że macie szansę wygrać? Wiadomo, jak się bierze udział w konkursie, to zawsze jakaś szansa na wygraną jest, natomiast, szczerze powiedziawszy, nie wiązaliśmy zbyt dużych nadziei z występem.

No wiadomo, fajna nagroda była, czyli występ na Juwenaliach i to nas na pewno skusiło i zdeterminowało do tego, żeby wziąć w ogóle udział w tym konkursie. Natomiast pochodziliśmy do tego z dystansem, jak się uda, to się uda, jak się nie uda, to się nie uda. No i muszę przyznać, że przynajmniej ja nie wiem jak reszta chłopaków, ja naprawdę byłem zaskoczony, szczególnie tym, że zajęliśmy pierwsze miejsce, no bo mogliśmy równie dobrze drugie miejsce zająć i też wystąpić na tych evenaliach, a zajęliśmy pierwsze, także na pewno była to duża niespodzianka. Ja też byłem zaskoczony, przede wszystkim dlatego, że konkurencja w sumie była mocna. No też mamy tutaj swoje lata, jakby nie patrzeć. Także zastanawialiśmy się tak stereotypowo, że Jury tutaj popatrzy na kogoś, kto jest rzeczywiście świeższy wiekowo. Ja to na przykład jak weszliśmy już na scenę, to wiedziałem, że już to mamy w kieszeni, bo widziałem minę pani z jury.

I zaczął pisać teksty i wtedy faktycznie ten skład się wyklarował, w międzyczasie jeszcze klawisze dołączyły, a Janek jest z nami zupełnie od niedawna. No i w związku z tym, że skład jest tak duży, to często też komuś nie pasują terminy koncertów. Teraz też oczywiście nie było inaczej, a to jeden kolega odpadł, drugi doszedł i tak dalej, więc tak naprawdę mieliśmy próby chyba codziennie, po 3-4 godziny nawet, żeby się zgrać i żeby wszyscy wdrożyli się w zespół. Także cały tydzień praktycznie był wyjęty z życia. Ja nigdy nie byłem na żadnej próbie. Całe życie po prostu przychodzę na scenę, to się dzieje i wszyscy czują, że to jest właśnie to, co chcą zobaczyć i usłyszeć. Wokalista ma łatwiej zawsze. Jak dobieraliście piosenki do repertuaru na Juvenalia? Chcieliśmy zacząć w taki sposób, by energia szła coraz bardziej do góry i też było to widać po tym, jak publiczność właśnie reagowała na samym końcu.

Byli, myślę, zadowoleni. To jest dla nas jednak taka największa nagroda w tym wszystkim. Jednocześnie mieliśmy ograniczony czas, więc po prostu postawiliśmy na taki kompaktowy koncert. Musieliśmy trochę piosenek też odrzucić. Co miało być na bisy, których nie dostaliśmy. Szczerze powiedziawszy to wiedzieliśmy od samego początku, że mamy grać 30 minut i też to nie był nasz pierwszy duży koncert, więc wiemy jak podczas takich imprez ważny jest czas i bycie w punkt. Więc szczerze powiedziawszy nawet nie liczyliśmy na bis i ostatni utwór, który zagraliśmy był z takim trochę bisem, który sami sobie wymyśliliśmy. Jeżeli ktoś był na koncercie, to widział, że tam zachęcaliśmy do klaskania i był powtórzony refren naszego singla Barwa Słońca. I to był taki trochę bis i pożegnanie z publicznością i podziękowanie za uczestniczenie w koncercie, pomimo pogody, jaka wtedy była.

Jak już padło to pytanie, to na bis mieliśmy grać 10 z Kalibuforta. Gdyby tego czasu było więcej. Co was inspiruje? Cała natura, jaka otacza nas od dzieciństwa. No i też te teksty są właśnie o tym powrocie na łono natury, bardzo turystyczne w swej naturze. Sama miejscowość Gdynia, a przynajmniej dla mnie, jest bardzo ważna. Barwa słońca jest o moim ulubionym miejscu właśnie w Gdyni, czyli o Babich Dołach i tamtejszej plaży i tamtejszym klifie. To jest mimo wszystko bardzo mocno zakorzenione w klimacie Trójmiasta. A jak powstaje wasza muzyka do tekstu? Najpierw muzyka. Spotykamy się na próbie, główkujemy, czasem ktoś przyniesie swój pomysł, czasem wspólnie.

Jak już ułożymy coś takiego, co mniej więcej się wszystkim podoba, no to wtedy Kamil ma zadanie pisać tekst i melodię wokalu razem z Arturem, bo Artur jako perkusista też się dużo bawi z wokalami. I w sumie instrumenty dęte na samym końcu powstają. Też chłopaki wiedzą, jak się do tego wokalu odnieść. To można partie instrumentów dętych położyć. Chwila dla reportera.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.