Dziadołin #5: Tu dla ciebie miejsca nie ma
Dziady w kraju, gdzie coraz częściej świętuje się Halloween.Duchy buntują się, MAG traci kontrolę W Porcie Złoto wychodzi na jaw tajemnica, która nie miała ujrzeć światła dnia.Autorka opowiadania: Weronika MatuszczykRedaktorka: Alicja WilisowskaCzyta: Karolina ZdunekMontaż: Szymon Lazar, Jonatan Sroka, Jarek Maciejewski oraz Wojtek FokczyńskiMuzyka: Igor Jeziak oraz The Surfers.Opowiadanie zostało stworzonego w czasie 9 edycji wydarzenia STORYGEDDON w wersji storygadam, zorganizowanego przez Fundację Klub Innowatora oraz Drukarnię Otwartą 12, wspierane przez Radio LUZ.Koordynacja projektu: Maciej Zarański oraz Wojtek Fokczyński
Mężczyzna, który pojawił się na środku sali, wydawał się być młodym żołnierzem, jednak jednocześnie wyglądał staro, naiwnie i przebiegle. Nie mogła ustalić, czy jego włosy były rude czy czarne. Ktoś w tłumie westchnął, inny prawie krzyknął. Było czuć poruszenie, głównie wywołane raną na jego piersi, z której sączyła się krew. Znowu żołnierz, ileż można, wymamrotał jakiś niezadowolony rybak. Kilka głów natychmiast się odwróciło w jego stronę i zgromiło go wzrokiem. Ktoś kazał mu się uciszyć. Miał jednak rację. Od lat co roku w formie zjaw nawiedzały ich ofiary wojny. Pad zerknęła na kowboja, który pobladł, jednak nie wydawał się reagować na emocje tłumu.
Jego przemowa wywołała poruszenie. Dziwnie kontrastowało to z ciszą, która jeszcze przed chwilą panowała po przyjściu ducha. Pat nigdy nie spodziewałaby się, że ktoś sprzeciwi się świętu, które celebrowało zmarłych. To propaganda króla, byśmy obawiali się wyściubić nos poza własne domy. Rybak kontynuował. Nie wiemy, po której stronie walczył. Linder podsunął, wyraźnie rozeźlony przez utratę kontroli nad sytuacją. Pat zauważyła, że ręce mu się trzęsły. Pat zauważyła, że ręce mu się trzęsły. To nieważne. Dlaczego mamy obawiać się śmierci, kiedy w miastach ludzie się nią cieszą? Tak, dzieci mojego szwagra organizują przedstawienie i się z tej okazji przebierają.
Ktoś mu przyklasnął. Właśnie, nie ludzie organizują własne święto Halloween. Dobrze się bawią w imię tych, którzy ich opuścili. Co o tym myślisz? Fred zapytał ją znienacka. Podskoczyła, zdziwiona pytaniem. Przez ostatnią chwilę wydawał się nieobecny. Nie wiem. Myślę, że nie powinniśmy tego odrzucać, ponieważ ktoś robi to inaczej. – Ja się z nim zgadzam – mężczyzna odparł. Pat uniosła brwi, on jednak tłumaczył dalej. – Przestarzała tradycja, która ma nas przerazić. Widziałaś wzrok tego żołnierza? – Tak, ale… – Urwała, ponieważ Linder czarami unieruchomił rybaka.
Rybacy głośno czytali, a ich słowa brzmiały niemal melodycznie, jak jakaś przerażająca pieśń. Dziewczyna zgarnęła ze stołu odznakę kowbojską. Świeciła w ciemności. Prawie parzyła ją w ręce. Czy Fred zostawił ją tutaj, by nie przeszkadzała w rytuale? Tu dla ciebie miejsca nie ma. Zakończmy święto żałobne. Tu dla ciebie miejsca nie ma. Zakończmy święto żałobne. Tu dla ciebie miejsca nie ma. Zakończmy święto żałobne. Chaotyczne skandowanie niewiernych w końcu zwróciło uwagę upiora.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dziady w kraju, gdzie coraz częściej świętuje się Halloween.
Duchy buntują się,
MAG traci kontrolę
W Porcie Złoto wychodzi na jaw tajemnica,
która nie miała ujrzeć światła dnia.
Autorka opowiadania: Weronika Matuszczyk
Redaktorka: Alicja Wilisowska
Czyta: Karolina Zdunek
Montaż: Szymon Lazar, Jonatan Sroka, Jarek Maciejewski oraz Wojtek Fokczyński
Muzyka: Igor Jeziak oraz The Surfers.
Opowiadanie zostało stworzonego w czasie 9 edycji wydarzenia STORYGEDDON w wersji storygadam, zorganizowanego przez Fundację Klub Innowatora oraz Drukarnię Otwartą 12, wspierane przez Radio LUZ.
Koordynacja projektu: Maciej Zarański oraz Wojtek Fokczyński