Mentionsy Mentionsy
Radio LUZ
Radio LUZ

Crunch Time - Radosław Spiak

26.07.2025 ·44 min 29 s

Jak co tydzień, audycja Crunch Time dostarcza słuchaczom Radia Luz solidną porcję ciekawostek ze świata koszykówki. W najnowszym wydaniu Jędrek Śmiałowski i Kajtek Krawczyk mieli przyjemność porozmawiać z jednym z czołowych komentatorów basketu w Polsce – Radosławem Spiakiem. Radek opowiedział o swojej dziennikarskiej karierze, wspomniał o czasie spędzonym w Radiu Luz, a także uchylił rąbka tajemnicy na temat kulis pracy komentatora sportowego!

i na meczach Śląska Koszykarskich, wtedy pamiętam, to się akurat mogę pochwalić, nie chwalę się zbyt często, ale to akurat się pochwalę. Wtedy na meczach ligowych robiłem statystyki, te, które normalnie teraz znajdują się w boxcorach, nawet w PLK, ale wtedy nikt o tym nie myślał, bo to było tylko w NBA, czyli coś typu punkty z kontry, punkty z pola trzech sekund, punkty po stratach, to takie statystyki drużynowe drugiego rzędu. Ja sobie siedziałem na trybunach orbity, miałem otwarty kajecik i tak tylko zaznaczałem, co się dzieje i tylko to liczyłem. I oczywiście potem pisałem z tego relacje, jakieś tam wywiady i tak dalej, bo to była normalna robota, ale do relacji załączałem właśnie te boxscory takie dodatkowe i pamiętam, że to było bardzo fajne. Nie wiem, czy to gdzieś jest jeszcze do znalezienia, bo w sumie nie szukałem, ale jeśli jest, to na pewno tylko z Wrocławia wtedy. Trzeba będzie archiwum polskiego kosza tam sprawdzić.

A ja jeszcze jestem bardzo ciekaw, Wspomniałeś właśnie o wywiadach i tekstach. Jakie takie zlecenie, materiał, który udał Ci się nagrać, tak utkwił Ci w pojęciu na tym początku Twojej drogi dziennikarskiej? Na początku... Na początku to wydaje mi się, że to był NBA w Europie. W Londynie to był 2007 rok. Boston-Minnesota był taki mecz. I to był ten sezon, bo to był początek sezonu 2007-2008. I to był ten sezon, kiedy... Czyli jakby Boston przed mistrzostwem. I oni dopiero złożyli ten skład, co byli Pierce, Garnett, Ray Allen i tak dalej. No to tam udało mi się pogadać, pamiętam, właśnie z Paulem Pierce'em, z Garnettem również.

Nie jakoś bardzo długo, bo tam była masa mediów z Europy, ale to był mój pierwszy taki wyjazd No może drugi, bo jeszcze wcześniej były Mistrzostwa Europy, ale pierwszy z NBA, gdzie poczułem, że w sumie jako taki chłopak z Wrocławia mam dostęp do tych ludzi, których normalnie się ogląda tylko w telewizji i to był taki fajny kopii. I potem jeszcze to właśnie, bo pytasz o to, potem to zobaczyłem na papierze wydrukowane właśnie w tym tygodniku. do którego dołączyłem, więc to już był zupełnie inny świat. Czyli to był taki moment, kiedy sobie powiedzieliś, mama, we made it, jesteśmy poważnym redaktorem. Coś takiego, taki pierwszy krok. Dobrze, bo tak trochę wyskoczyliśmy z karierą dziennikarską, ale mamy audycję koszykarską, więc skąd ta pasja do koszkówki, jak to się u ciebie zaczęło? Wydaje mi się, że dwie rzeczy się tutaj zbiegły.

Bardzo ważne jest to, tylko to nie jest do wyćwiczenia. Bardzo ważne jest to, żeby mieć podobne poczucie humoru, bo no wiadomo, jak się rzuci jakiś żarcik, żeby druga strona wiedziała o co chodzi. A jakie są takie cechy i umiejętności, które powinien mieć komentator sportowy według ciebie? Bo to już wiemy, że poczucie humoru musi być tutaj na dosyć dobrym poziomie, ale coś poza tym? Zacznę od końca. Powinien wiedzieć, kiedy nie mówić. Wbrew pozorom to jest dość istotne. Ja na przykład czasami cały czas mam z tym problem, Bo to jest właśnie doświadczenie radiowe, które czasami gra na moją niekorzyść, że w radiu nie może być ciszy na antenie. To jest oczywiste. Ale czasami w komentarzu telewizyjnym jednak warto się, mówiąc kolokwialnie, przymknąć na te 5 sekund. Nie wiem, czy kojarzycie taką akcję, który to był rok, tu się odniosę do NBA i jak... No sprawdzicie, który to był sezon.

On mówi, no w sumie tu zrobili coś źle, ale przepis jest taki i taki i tak dalej. Ja mówię, aha, aha. I pamiętam, że po jednym z meczów w tym sezonie we Warszawie zapytałem sędziego Pastusiaka, który sędziował mecz Barcelony z Realem w Eurolidze i potem przyleciał dwa dni później i robił legię w PLK o jakąś sytuację, gdzie nie było faulu niesportowego na Campasso z Realu. I on mi to wytłumaczył po prostu, o co tam chodziło. I ja miałem takie, wow, ale dziwny przepis, nie? Bo to też jeszcze trzeba wiedzieć, że tak, w FIBA są inne przepisy, w Eurolidze są inne przepisy, w NBA są inne przepisy, nie? No to czasami takie detale się różniące. Więc to jest naprawdę trudne. I z kwestii technicznych powiedziałbym jeszcze, że no najtrudniejsze jest to, jak się komentuje samemu i żeby nic nie umknęło. Myślę, że też terminologia jest ważna. Tutaj dostałem informację, że kiedyś miałeś komentować regaty i musiałeś się szybko nauczyć terminologii żaglarskiej po angielsku.

Czy masz jeszcze jakieś takie góry, które są niezdobyte w świecie komendatorskim? Czy chciałbyś dążyć do komentowania NBA albo Euroligi na bieżąco? To jest to właśnie. Znaczy Euroligę robię na bieżąco akurat. Ale NBA jeszcze nie robiłem nigdy. Chłopaki z Kanal+, których też pozdrawiam, Artur i Gabryś, mnie dwa razy zaprosili do Basket Office. To było jeszcze parę sezonów temu, ale to byłem tylko u nich w studiu. Więc na pewno NBA chciałbym skomentować, bo to jest coś, czego jeszcze nie robiłem. I na pewno chciałbym pojechać na igrzyska. W sensie, żeby zrobić i skomentować je z miejsca. Bo robiłem do tej pory i igrzyska w Tokio, i igrzyska w Paryżu. Nawet tutaj, powiedzmy, że mogę się pochwalić, że zostałem wyznaczony w obu przypadkach do finału. co na pewno jest, powiedzmy sobie szczerze, w koszykówce reprezentacyjnej to wyżej już nie da poprzeczki zawiesić niż finał Igrzysk.

Jakbyś mógł skomentować dowolny mecz między dowolnymi drużynami w dowolnym okresie historycznym, co to byłoby za spotkanie? Mimo o takim meczu, który już się odbył. Możesz wymyślić jakiś fikcyjny scenariusz? Z takich fikcyjnych to siódmy mecz finału NBA Boston Lakers. Coś takiego bym sobie wymarzył. A z takich, które się odbyły... Siódmy mecz finału w Bastol Lakers. Nie, nie. Pewnie też, ale nie. W sensie wymyślę coś innego. To z tych, które się odbyły, to Polska-Słowenia na Eurobaskecie. Okej, okej. No tam musiało być gorąco. Znaczy ja byłem na tym meczu w ogóle. Byłem w Berlinie, tylko wtedy nie komentowałem go jeszcze. Nie współpracowałem z TVP.

I mam ostatnie pytanie. Może to jest bez sensu, patrząc po twoich wcześniejszych wypowiedziach. Co robiłbyś w życiu, gdybyś nie był dziennikarzem? Gdyby koszulka nie istniała i w ogóle dziennikarstwo by nie istniało. Zastanawiałeś się kiedyś? Bardzo dobre pytanie. Powiem tak, kiedyś się zastanawiałem, ale już nie pamiętam, do jakich wniosków doszedłem, bo obecnie jestem w to już tak zagłębiony, że trochę sobie nie wyobrażam teraz czegoś innego. Aczkolwiek, aczkolwiek... Odpowiem w inny sposób. Czy mogę koło ratunkowe sam sobie rzucić i mogę powiedzieć co bym robił, gdybym nie komentował, ale gdyby koszykówka istniała? Okej, może być. To wtedy myślę, że produkcją meczów bym się zajął. Mówię o Polsce, bo uważam, że w tej kwestii jest generalnie dość dużo do zrobienia i nie chodzi mi nawet o to, żeby dążyć do standardów NBA, bo to są zupełnie inne pieniądze i to nie ma co się porównywać.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.