Crunch Time - Kuba Koelner
Kolejny tydzień, kolejne wydanie koszykarskiej audycji Crunch Time w Akademickim Radiu Luz. Tym razem Kajtek Krawczyk wraz z Jędrzejem Śmiałowskim przepytali Kubę Koelnera - zawodnika 1-ligowego zespołu WKK Wrocław. Jeden z najbardziej doświadczonych zawodników czwartej 1-ligi opowiedział m.in. o swoich koszykarskich początkach, rozwoju WKK jako organizacji oraz trudach minionego sezonu.
No właśnie, zostańmy jeszcze, bo skoro twój tato ma taki wpływ na to, jak wyglądało twoje życie koszykarskie, to też warto wspomnieć, że jest dosyć ważną postacią dla wrocławskiej koszykówki, bo jest jednym z współzałożycieli WKK. I jak z twojej perspektywy wyglądał rozwój właśnie tego klubu, bo jest to dosyć nowe przedsięwzięcie i to była próba powrotu koszykówki do Wrocławia w tych nieciekawych latach Śląska. No tak, to akurat się zbiegło z kryzysem Śląska w Ekstraklasie, że tam były problemy finansowe. My zaczynaliśmy też jako tam odnoga Śląska, rocznik mój, czyli 9-3, więc po sezonie, przed sezonem oficjalnych młodzików po prostu chcieliśmy się zgłosić do rozgrywek europejskich. Able to się wtedy nazywało.
No i później zobaczył, jak to się zaczęło rozwijać. Mieliśmy też mnóstwo Mnóstwo dzieciaków w młodszych rocznikach, więc ten projekt ewoluował powoli. Jego wielkim celem, marzeniem jest, żeby kiedyś WKK swoimi chłopakami zagrało w Ekstraklasie. W tamtym roku może nie byliśmy jakoś super blisko, ale już dwie, trzy próby były. Na razie się nie udało sportowo awansować. Zobaczymy, będziemy próbować dalej. Do tego tematu na pewno wrócimy w późniejszej części filmu. naszej rozmowy nas jeszcze bardzo ciekawi właśnie ten etap koszykówki młodzieżowej. Wspomniałeś, że ten rocznik 93. w waszym wykonaniu był bardzo silny. Nie było na was przeciwnika, jak to powiedziałeś, ale w całym kraju ten rocznik jest znakomity, bo tacy zawodnicy jak Mateusz Politka, Michał Michalak czy Tomasz
Także praktycznie wszystkie chłopaki z tamtej drużyny to grają profesjonalnie. Ja akurat może nie gram na jakimś wielkim poziomie, ale moi koledzy to europejskie puchary i Ekstraklasa to drużyna narodowa, więc gdzieś nie poszedł na marne ten sukces, myślę. Ale też w sumie udało ci się zahaczyć o PLK. Teraz w pierwszej lidze naprawdę ten poziom jest trzymany, tak że myślę, że jak najbardziej jest być z czego dumnym. Ja chciałem zapytać o Różnice jakie udało ci się zauważyć, bo miałeś okazję grać zarówno w pierwszej lidze jak i PLK właśnie, to gdzie najbardziej widać tą różnicę jakości w poziomie? No na pewno to jest poziom fizyczności. Jednak w Ekstraklasie musisz być szybszy, silniejszy trochę niż w pierwszej lidze.
Umiejętności indywidualne i trafiania do kosza są praktycznie na takim samym poziomie. Największy przeskok to jest ta fizyczność, bo w Ekstraklasie gra więcej obcokrajowców, więcej Amerykanów, którzy przyjeżdżają ze Stanów i oni stanowią często tę różnicę właśnie na tym poziomie szybkościowym czy siłowym. W pierwszej lidze nie ma aż takich warunków, teraz w tym sezonie będzie drugi obcokrajowiec dopuszczony do rozgrywek, więc też jestem ciekawy jak to wpłynie na cały poziom. Może będzie też łatwiej, no bo niestety prawda jest taka, że od iluś tam lat bardzo mało zawodników z pierwszej ligi wchodzi do PLK, no to już tam nie będę wchodził w szczegóły, czy to jest wina agentów, zawodników, czy czegokolwiek innego, po prostu nie są dopuszczani, no bo ta bariera skoku fizycznego często jest duża.
Ja też nie mam jakiegoś stylu, żeby wskacze wysoko, bo nawet nie umiem w sadu zrobić i nigdy mi się to nie udało, więc było to po prostu wyczerpujące, że dwa razy po dziewięć miesięcy człowiek stracił z grania, no i później musiał się jakoś tam zaadoptować do nowego ciała tak naprawdę. Ja bym jeszcze chciał zostać przy tym temacie twojej gry na poziomie PLK. Bo na pewno spotkałeś w szatni też ciekawych ludzi. Czy masz jakąś taką anegdotę, albo jakiegoś takiego zawodnika, który Ci szczególnie zapadł w pamięć i do dzisiaj go wspominasz z uśmiechem na twarzy? Z uśmiechem na twarzy? Na pewno śp. Adam Wójcik. To też grał za nami najpierw w drugiej lidze, bo był taki projekt, później w Ekstraklasie w moim pierwszym sezonie. No i to naprawdę była bardzo pozytywna postać.
Można powiedzieć takie duże dziecko, bo ciągle sobie z nas żartował. Nie było znaczenia, że był od nas dwa razy starszy. Ciągle robił sobie jakieś żarty i tak naprawdę jednocześnie nam wszystkim pomagał, a był takim bardzo pozytywnym duchem zespołu. Drugą osobę, którą wspominam, to Marcin Stefański, z którym miałem tam okazję. Idę tu we Wrocławiu, zanim nie udało nam się wystartować w Ekstraklasie w drugim sezonie, ale później w Sopocie. No to z drugiej strony to był taki gość, co trzymał całą szatnię za mordę, że tak powiem. I jak tylko była jakaś sytuacja, która wymagała rozwiązania, bo był jakiś mini konflikt, no to on zawsze wkraczał w ostrych słowach. Także nie przebierał w środkach, także był też to bardzo taki mocny charakter, który mi zapadł w pamięć.
Tak, takie dynastię. Może w twoim przypadku to też trochę inaczej jest ze względu na sentymenty rodzinne. Specyficznym przypadkiem, bo to jednak jakby... Wiadomo, że ojciec jest prezesem klubu i to wszystko się kręci tutaj, że mogłem wrócić do domu i też grać na jakimś poziomie mieliśmy i dalej mamy tą wizję, żeby awansować do Ekstraklasy sportowo. Ja przede wszystkim akurat wróciłem po to, żeby grać, bo miałem tam nieudany sezon w Zgorzelcu, więc byłem trochę sfrustrowany małą ilością minut. No i później już też zrobiłem się starszy, więc też inne priorytety z żoną, także po prostu już tu zostałem, a wracając do pytania, dlaczego się nie wiążą na dłużej zawodnicy, no jest wiele czynników, niestety ja uważam, że to jest źle, bo po prostu kibice nie mają się z kim utożsamiać często, więc kiedyś właśnie, jak mówicie, było to, że zawodnik stał się jakąś legendą, przynajmniej kilka sezonów z rzędu grał w danym klubie,
No więc jest pozytywna zmiana, która jeszcze nie jest potwierdzona z Polskiego Związku Koszykówki, że kluby mają dostawać jakieś tam gradacje za to, że ci młodzi chłopcy będą grać. Więc zobaczymy, jakie to będą nagrody. No ale właśnie kasując ten przepis, to kluby zastąpić dla takich jak my, czy na przykład Poznań. czy też jak tam rezerwy Śląska, żeby po prostu wynagradzać to, że grają tą młodzieżą, więc zobaczymy na czym stanie oficjalnie, no ale ja jestem też pozytywny do tej zmiany, że będzie drugi obcokrajowiec, zawsze to podniesie trochę poziom rywalizacji, a mówię, uważam, że będzie ten przeskok do ekstraklasy, do tych potencjalnych, no zwykle młodych chłopaków, łatwiejszy, jeżeli się tutaj ograją już pierwsze lidze z kimś, kto jest szybszy, silniejszy i często po prostu indywidualnie lepszy, nie mówię koszykarsko całkiem.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kolejny tydzień, kolejne wydanie koszykarskiej audycji Crunch Time w Akademickim Radiu Luz. Tym razem Kajtek Krawczyk wraz z Jędrzejem Śmiałowskim przepytali Kubę Koelnera - zawodnika 1-ligowego zespołu WKK Wrocław. Jeden z najbardziej doświadczonych zawodników czwartej 1-ligi opowiedział m.in. o swoich koszykarskich początkach, rozwoju WKK jako organizacji oraz trudach minionego sezonu.