Mentionsy Mentionsy
ROI Hunters Studio
ROI Hunters Studio

FIT #14 Polacy SPINAJĄ się na własnym ślubie, obcokrajowcy mają luz | Michał Marat

05.05.2026 ·1 godz 2 min · 19 rozdziałów · 1 sponsor

Pan młody schudł 20 kg ze stresu przed własnym weselem i z całego dnia nic nie pamiętał. Tak nie musi to wyglądać. Michał Marat, DJ i konferansjer, mówi jak zrobić wesele bez disco polo, bez wodzireja i bez oczepin rodem z lat 90, czyli takie, którego naprawdę chce się pamiętać.Michał Marat to DJ i konferansjer z radiowym backgroundem, który świadomie powiedział NIE polskiemu standardowi z lat 90. Zero disco polo, zero chochli w patelnię, zero zabawy w "pocałuj żonę kolegi". W zamian miksowanie muzyki na żywo, psychologia parkietu, kameralne wesela na 20 osób i kalendarz, który puchnie nawet w środy. W szczycie sezonu zagrał 19 wesel w jeden miesiąc.W rozmowie z Łukaszem Gągałą Michał wykłada, czym konferansjer różni się od wodzireja i czemu to nie semantyka, tylko cały model biznesowy. Tłumaczy psychologię parkietu, czyli dlaczego para młoda decyduje, czy goście zostają na sali, jak pozycjonowanie "DJ bez disco polo" działa jak najlepszy filtr klientów, i czemu wujek dobra rada przy mikrofonie to dla niego test asertywności. Rozbiera też najgorsze cringe-zabawy z polskich sal weselnych: skakanie po balonie tyłkiem, picie wódki na czas dookoła kija od szczotki, lądowanie na SOR-ze i klasyk "pocałuj żonę kolegi". Pokazuje też, czym te zabawy zastąpić, żeby gościom nie chciało się wyjść na papierosa.W tym odcinku ROI Hunters Studio dowiesz się:dlaczego "DJ bez disco polo" to lekcja marketingu, którą powinien znać każdy przedsiębiorcaco realnie odróżnia konferansjera od wodzireja i czemu to nie jest tylko nazewnictwojak działa psychologia parkietu i czemu para młoda decyduje, czy goście zostająktóre polskie zabawy oczepinowe naprawdę kończą się na SOR-ze i czym je zastąpićjak zrobić wesele bez wodzireja, bez disco polo i bez oczepin, ale z atmosferączemu wesele kameralne na 20 osób potrafi być lepsze od tłumu na 200 ludzijak ogarnąć kalendarz przy 19 weselach w miesiącu i nie wypalić się przed październikiemdlaczego wesele w środę bije wesele w sobotę pod każdym względem, łącznie z cenąjak Michał prowadzi wesela międzynarodowe i czemu Polacy spinają się bardziej od reszty świataco AI realnie zmienia w pracy djów weselnych, a czego nigdy nie zabierzejak wygląda rynek szkoleń dla djów i kogo łatwiej uczyć od zera niż przekwalifikowaćczemu wesele bez dzieci to coraz częstszy wybór świadomych par młodychjak współpraca z saksofonistą na żywo zmienia poziom całej imprezyco radio dało Michałowi w pracy z parkietem, klientem i wujkiem dobra radajak rozmawiać z parą młodą, żeby naprawdę wyciągnąć z nich, jakiego wesela chcąMichał Marat to DJ i konferansjer z radiowym backgroundem, który od lat prowadzi wesela, eventy firmowe i imprezy międzynarodowe w stylu mocno odbiegającym od polskiego standardu z lat 90. Pracuje z parami młodymi, dla których wesele ma być wyrazem ich smaku, a nie kompromisem dla cioci Halinki. Szkoli też innych djów z techniki miksowania muzyki, którą Polska zaimportowała z rynku amerykańskiego.🎙 GOŚĆ: MICHAŁ MARAThttps://www.instagram.com/michalmaratdj/https://www.youtube.com/@michalmaratdjhttps://michalmarat.pl/https://www.facebook.com/MichalMaratDJ/🎙 PROWADZĄCY: ŁUKASZ GĄGAŁAhttps://www.instagram.com/fitzabiurkiemhttps://www.facebook.com/fitzabiurkiemhttps://www.tiktok.com/@fitzabiurkiem_http://www.fitzabiurkiem.plhttp://www.piaseckigagala.pl⸻🎙 Partnerem podcastu ROI Hunters Studio jest marka Yumisu.⸻Chcesz rozwijać swoją firmę #zgodniezplanem?👉 https://roxart.pl/Potrzebujesz księgowości, która odpowiada?👉 https://piaseckigagala.pl⸻Chcesz wystąpić w kolejnym odcinku ROI Hunters Studio?Napisz:👉 [email protected]#DJnaWesele #Konferansjer #DJbezDiscoPolo #MiksowanieMuzyki #PsychologiaParkietu #WeseleBezCringe #Oczepiny #KrólIKrólowaBalu #WeseleKameralne #WeseleWTygodniu #PodcastBiznesowy #PrzedsiębiorcaPodcast #ProwadzącyWesele #SaksofonNaWeselu #WeseleMiędzynarodowe

0:00 · Wprowadzenie i definicja roli 1

Co więcej, łączy doświadczenie radiowe z pracą na żywo, miksuje muzykę zamiast tylko jej odtwarzać oraz tworzy nowoczesne i świadome imprezy. Cześć Michał. Cześć, dzień dobry. Myślę, że to jest bardzo bold statement, że taką imprezę jak wesele można zrobić bez cringe'u i obciachu, no bo jednak w dużej mierze kojarzy nam się z disco polo, no i właśnie z tym wcześniej wspomnianym cringe'em i obciachem. Tak, lata 80. i 90. dalej pokutują w myślach niektórych ludzi, którzy organizują wesela, ale na szczęście to się wszystko zmienia i można to zrobić totalnie inaczej. No właśnie, ale z twojej strony to jest taka bardziej prowokacja, żeby ktoś się zatrzymał i powiedział, hej, być może warto się tym zainteresować? Czy jednak odwaga, że wiesz, że to po prostu wyjdzie i będzie na zupełnie innym poziomie?

1:41 · Wzrost świadomości imprez bez cringe'u 3

Trochę jednego i trochę drugiego. Zawsze uważałem, że w życiu trzeba robić to, co się lubi, a nie to, co się musi. Byłem wielokrotnie na takich weselach rodem z lat dziewięćdziesiątych i dzięki temu wiem, czego nigdy swoim klientom nigdy nie zrobię. Umówmy się, że wesele to jest impreza, na którą się wykłada naprawdę kupę kasy i warto by było, żeby główni bohaterowie tej imprezy wyszli z niej zadowoleni, przede wszystkim oni. Tak, gdzieś tam mam sam wspomnienia znajomych, którzy mówili, że po takim weselu nie pamiętają tygodnia przed, a dnia wesela to już kompletnie. A to jest prawda. Taki kolega, który był bardzo dużym entuzjastą siłowni, ważył prawie 115 kg na miesiąc przed weselem. Tydzień przed weselem ważył już 95 kg. Ze stresu? Tak, ze stresu. I w dniu wesela był tak zalatany, że właśnie jak się na niego patrzyłem, to mówię, chłopie, ty nic nie piłeś, a wyglądasz jakbyś był po prostu na zupełnie innej planecie.

I z jego relacji później wynikało, że właśnie ten stres był tak ogromny i ta presja, że no właśnie z tą pamięcią był ogromny problem. Ta presja to jest właśnie coś, z czym się powinno zdecydowanie walczyć, bo no kurczę, jednak warto by było, żeby przeżyć ten dzień miło, po swojemu i faktycznie, żeby z niego coś zapamiętać. a nie robić pod publiczkę i pod rodzinę. I pytanie do ciebie. Czy to jest kwestia tego, że często ten cringe wynika z tego, że my jednak nie myślimy o sobie, tylko myślimy właśnie o ciotkach, wujkach, rodzicach? To wynika głównie z tego, bo przecież kiedyś się tak robiło, to dlaczego teraz miałoby to nie zadziałać, a to właśnie tak nie działa. A to jest taka duża ciekawostka, że faktycznie zamiast się skoncentrować na tym, żeby fajnie spędzić czas, to my się koncentrujemy na tym, żeby zadowolić wszystkich innych, a nie do końca samego siebie.

Wydaje mi się, że ludzie jeszcze nie wiedzą, że można zrobić tak, żeby zadowolić siebie, a przy okazji innych, tylko ta polska gościnność jednak jest w naszych głowach i chcemy przede wszystkim na pierwszym miejscu zaspokoić i zadowolić naszych gości. No i potem mamy mniej przyjemne wspomnienia z tego dnia. To był powód, dla którego my z żoną zdecydowaliśmy się na to, żeby takiego typowego polskiego wesela nie robić, no bo jednak o ile są te smaczki w tym takim typowym polskim weselu, które mogą być spoko, no bo rzeczywiście gdzieś tam jak się ludzie fajnie bawią, no to jest fajnie. Są nieszkodliwe tradycje, naprawdę to jest dalej kultywowane, natomiast większa część z nich jest nie do przyjęcia. taka pierwsza obawa z mojej perspektywy, gdybym miał organizować takie typowo polskie wesele, no to właśnie, że będzie taki typowo oczepinowy cringe, który jest po prostu czymś całkowicie hardkorowym.

7:13 · DJ-ska praktyka 1

Ten element DJ-ski, czyli właśnie to miksowanie muzyki na żywo, to jest też coś, co wyciągnąłeś z radia? Nie. To jest moja zajawka, którą miałem od najmłodszych lat. Zawsze się chciałem tego nauczyć. Nie wiem, skąd to się wzięło totalnie, ale miałem takie marzenie z dzieciństwa, że chciałbym być DJ-em. Jakimś cudem to marzenie się zrealizowało. To było tak, że po maturze pracowałem za barem, żeby sobie troszkę dorobić u mnie w mieście. Tam poznałem DJ-ów, którzy grali w tym barze imprezy i jakoś tak wtedy złapałem większego bakcyla na to wszystko. Potem poszedłem na studia, chodziłem do klubów studenckich, tam też poznałem DJ-ów i jakoś tak wsiąkłem w ten świat. I potem pewnie zaczęło się od kupowania sprzętu i de facto już takiej pracy stricte z muzyką. Tak, pierwszą prawdziwą konsolę kupiła mi mama. Bardzo dziękuję.

10:27 · Psychologia parkietu 2

W sensie, że właśnie widzisz, że okej, być może to nie jest sposób, w jaki ty byś się bawił, ale patrzysz na nich i... I mam taką bardzo uniwersalną playlistę i widzę do jakiej muzyki goście sobie już tam tupią nóżką przed ceremonią i wyciągam wnioski z takich rzeczy. To też jest ważne. No tak, no bo właściwie to musisz się nauczyć tego tłumu i tego sposobu zachowania. Obserwacja, to jest klucz. Z twojej perspektywy myślę, że też trudne w tej początkowej fazie było to, że właśnie jednak ten efekt...

Tak. Czasem w troszkę mniej kulturalnych słowach. Natomiast ja wiem, co robię i mam pewne ustalenia z moimi klientami i staram się ich trzymać. Z drugiej strony, jeżeli te komentarze, opinie faktycznie mają sens, to zdarza mi się pójść też w innym kierunku. A miałeś tak, że złamałeś jakieś swoje kardynalne zasady właśnie na korzyść klienta, na tej zasadzie, że poszedłeś mu na rękę, stwierdziłeś dobra, dam sobie spokój z moimi zasadami i zrobię to, co oni chcą i rzeczywiście wtedy klient był zadowolony. Ale ja bardzo często robię to, czego ludzie chcą, a nie to, co ja bym może bardziej chciał. Natomiast zasady co do braku disco polo, odkąd faktycznie określiłem się, że nie będę go grał, nie złamałem nigdy.

19:04 · Zmienianie tradycyjnych zabaw 2

Pan na młoda sobie rzuci bukietem, pan młody sobie rzuci muchą, albo są różne inne substytuty tego wszystkiego. Wybieramy króla, królową balu, robimy sobie wspólną fotę, nie zmuszamy do tańca, nie zmuszamy do pocałunków, jest fajnie, jest jakiś element tradycji zachowany. I przy okazji to są też takie funkcje, które mogą być traktowane rozłącznie, czyli jest tak, że oczywiście mogą ze sobą jakoś współpracować, ale mogą być traktowani właśnie jako król, królowa... Dwa oddzielne byty. Tak, bardzo często parę młodej przygotowują jakąś szarfę a la wybory mis i takie rzeczy. Potem ten król i królowa mogą być na przykład kapitanami drużyn do innych zabaw. Bardzo różne funkcje się stosuje. To jest ciekawe, to jest rzeczywiście taki motyw, który jest właśnie fajny, z dobrym smakiem, no i wychodzi na dobre, bo ten ktoś, kto wygra, nie czuje, że wygrałem kurczę za karę.

Tak i zdecydowanie trzeba to kilkukrotnie podkreślić, że do niczego nie zmuszamy, nie jesteśmy na tradycyjnym polskim weselu z lat dziewięćdziesiątych i zrobimy to fajnie. Tak, bo to jest właśnie ten taki element, no to zdecydowanie to bym kupił, jak uczestnik wesela bym powiedział, o kurczę, fajnie, to teraz chcę brać w tym udział, żeby nie było właśnie tego cringe'u na zasadzie, że ojej, wygrałem zabawę i teraz muszę cierpieć do końca. Tak, no też bardzo często na weselach kiedyś robiło się tak zwany test zgodności. Para młoda siedziała plecami do siebie, mieli tabliczki albo buty, co gorsza, tabliczki ja, on, ona i odpowiadali na pytania prowadzącego przez właśnie podniesienie do góry tabliczki. A goście stali albo bili brawo, albo nie bili brawa. I generalnie się nudzili przez 15 minut albo dłużej. A ja też przechwyciłem pewne elementy tej zabawy i robię to w formie zabawy dla gości.

21:58 · Test zgodności modyfikowany 2

Unijając już fakt, że ja absolutnie nie chcę tego robić, to gdybym się ugiął, no to zrobiłbym sobie tylko krzywdę. No właśnie, to jest też coś, co widzę u siebie, że... Ja prowadzę biznes całkowicie inny, prowadzę biuro rachunkowe, ale widzę, że my też, kiedy mamy nasz określony model współpracy i mówimy klientowi z góry, wiesz co, nie chcesz z nami współpracować tak, jak my tego oczekujemy, to po prostu nie współpracujmy. Biur rachunkowych jest dużo, więc sobie kogoś znajdziesz. Ja tak samo traktuję swoją gałąź biznesu. Jeżeli nie czujesz jakiejś chemii ze mną, to ja mam wielu kolegów, którzy będą lepiej pasować do waszego, twojego klimatu. A miałeś tak, że komuś właśnie podziękowałeś, powiedziałeś dobra... Nie jesteśmy dla siebie stworzeni, to nie jest moja bajka. I z drugiej strony ci ludzie na przykład potem wrócili do ciebie, być może nie bezpośrednio, ale na przykład polecili ciebie komuś na bazie swoich właśnie doświadczeń.

Nawet nie trochę, bo bardzo dużo energii to kosztuje. Miałeś tak, że po nieudanej imprezie albo po mniej udanej imprezie, no bo podejrzewam, że takiej nieudanej imprezy to już długo raczej nie doświadczyłeś. No wiesz, impreza może być nieudana w twoich oczach, a w oczach klienta może niekoniecznie, więc to jest to, o czym wcześniej powiedziałem, że tobie się może wydawać, że to była nieudana impreza, a finalnie efekt i tak jest osiągnięty. Przychodzi koniec imprezy, ty jesteś wyzuty, no bo masz poczucie, że kurczę, chyba nie do końca kliknęło i później właśnie przychodzi do ciebie ten klient i mówi, słuchaj, zrobiłeś nam dzień, to był fantastyczny wieczór, jak się w takim momencie czujesz? No jestem przeszczęśliwy zdecydowanie, to jest chyba lepsza gratyfikacja niż zapłata, którą potem dostajesz. Czujesz się naprawdę świetnie, bo wiesz, że pomimo tego, że coś ci się wydawało, to jednak było inaczej.

24:46 · Praca z tłumem i satysfakcja 4

Także takie komentarze też bardzo uskrzydlają i od razu automatycznie masz lepszy humor i ta impreza idzie dużo lepiej. No tak, no bo właściwie to też zależy od tego, w jakim sam jesteś nastawieniu przed taką imprezą, no bo chyba ciężko by było, jakbyś sam był w takim powiedzmy dołku emocjonalnym, żeby tą imprezę wyciągnąć gdzieś tam. Można być aktorem, nawet trzeba być aktorem, natomiast dużo łatwiej się prowadzi wesele, wiedząc, że wszystko idzie zgodnie z planem i wszystko idzie super. Właśnie w jakim wymiarze jest to też praca aktorska? Na tej zasadzie, że są takie właśnie momenty, znaczy podejrzewam, że praca tak jak każda inna wymaga czasami tego, że to być może nie jest ten dzień, kiedy to jest twoje ulubione zajęcie, a chciałbyś porobić coś innego. Szczególnie, że jesteś ojcem, więc to też jest tak, że ten czas weekendu, kiedy te wesela są powiedzmy najczęściej.

Zegar biologiczny nie istnieje. Że to jest duże wyzwanie właśnie, żeby też dzielić się z ludźmi tą energią w momencie, kiedy jest też to miejsce zwane domem, w którym też sam byś pewnie chciał być właśnie w taki moment. Tak, ja zawsze mam jakiś tam zapas tej energii, który w sobie trzymam i który potrafię uwolnić w dowolnym momencie, ale faktycznie w środku nie zawsze jest tak różowo, jak wygląda na zewnątrz. Ta praca z ludźmi to jest coś, czego się nauczyłeś, czy od zawsze byłeś taką osobą, która umiała pracować z tłumem, albo lubiła pracować? Zawsze byłem ekstrawertykiem, natomiast pracy z ludźmi, bez względu na to, jakim jesteś ekstrawertykiem, trzeba się nauczyć, trzeba poznać pewne zasady, trzeba nauczyć się tego gustu, stylu, smaku i potem idzie lepiej.

I czy tego się nauczyłeś w boju? Czy był taki moment, bo o to też bym chciał zapytać. Skąd w ogóle ta tranzycja? Z radia? na parkiet. Zacząłem karierę, nazwijmy to karierę DJ-a praktycznie równo z radiem i robiłem te dwie rzeczy jednocześnie, więc takiego kontaktu z ludźmi chyba bardziej nauczyłem się w boju, bo kiedyś te imprezy były mniej wymagające, było jakieś pole do nauki i zdobywania doświadczenia i to jest całkowicie naturalna kolej rzeczy i z czasem to przyszło. Bo to też jest ciekawe, bo na przestrzeni czasu my jesteśmy takim szczególnym pokoleniem, że jednak żyjemy trochę w tych latach 90., no bo się w nich w dużej mierze wychowaliśmy, ale z drugiej strony też weszliśmy z impetem w tą nowoczesność, bo jednak obserwujemy te kolejne przemiany technologiczne.

Bardziej wolisz te wesela zagraniczne? Pomimo, że one, jak się domyślam, są bardziej stresujące, no bo jednak ta... Wbrew pozorom nie. Ludzie z zagranicy mają w sobie dużo więcej luzu. Dużo bardziej doceniają na przykład sztukę miksowania muzyki, czego nie wszyscy Polacy jeszcze się nauczyli. I mi się troszkę przyjemniej chyba gra te międzynarodowe imprezy, bo tam jest prawdziwy luz. Polacy się jeszcze trochę za bardzo spinają na weselach. Pod tym kątem nie myślałem, ale to jest faktycznie ogromny czynnik, że my rzeczywiście mamy trochę ten przysłowiowy kij w tyłku, że jednak nam się wydaje, że ta impreza powinna być odpicowana, że nie ma mowy na żadne takie, nazwijmy to, niedociągnięcia, a z drugiej strony paradoksalnie, czy to właśnie te niedociągnięcia sprawiają, że jesteśmy bardziej ludzcy po prostu? Tak, bardziej jest to wszystko zapamiętane.

32:07 · Modyfikacje wesela zagranicznego 2

Nie pamiętasz tych idealnie zrobionych rzeczy, bo to jest trochę, mam wrażenie, różnica pomiędzy muzykiem, który jest wirtuozem typowym, który po prostu gra fantastycznie, perfekcyjnie, a artystą, który tworzy tę muzykę, bo właśnie jest... Zawsze coś zrobi inaczej. Tak, szczególnie właśnie w dzisiejszych czasach bardzo łatwo jest wychwycić tego wykonawcę AI, bo ta muzyka... Mi się ostatnio nie udało, miałem taki przypadek. Szukałem muzyki do jakiejś relacji na Instagramie, wyskoczyła mi piosenka, bardzo fajna, spodobało mi się, zajrzałem na Spotify'a, super, przesłuchałem cztery albumy, rewelacja, nie było tam żadnego słabego kawałka, mówię, spojrzę, czy oni faktycznie jakiegoś koncertu nie grają. Po czym się dowiedziałem, że to jest stworzone przez sztuczną inteligencję. Jaki to był gatunek?

Jeżeli chodzi o dzieci, to faktycznie tutaj troszkę mniej czasu jest weekendami, ale za to mamy bardzo dużo czasu w tygodniu. No właśnie, więc to jest coś za coś. Nie narzekasz, mówię. Nie narzekam. Ja też otaczam się wieloma ludźmi z branży i u nas nie ma czegoś takiego, jak spotkajmy się w weekend, tylko spotkajmy się we wtorek. I to w sumie może być nawet wygodniejsze z twojej perspektywy, bo też nie masz tej presji, że w weekend musisz poświęcić czas i dla rodziny, i dla znajomych, no bo jednak to są dwa dni, a nie pięć. Tak, no w tym roku będę się bawił na weselu mojego kolegi DJ-a i to wesele będzie w poniedziałek. To też ciekawe. A jednak tutaj fajnie, że ten wątek przywołałeś, bo jest takie przekonanie, że wesela się dzieją właśnie głównie w sobotę, no bo to jest dzień powiedzmy wolny.

40:06 · Wesela w tygodniu i weekendy 1

Właśnie odnośnie tej dostępności, to jest ciekawe, od razu uruchomiła się w mnie taka ciekawość. Jak bardzo byłeś zakorkowany w takim najbardziej hardkorowym okresie? Czyli jak bardzo miałeś napięty kalendarz? Bardzo. Już powinienem mówić o ilości. Natomiast był taki miesiąc kiedyś, w którym zagrałem 19 wesel. Wow. To jest więcej niż pół miesiąca? Tak. I to był miesiąc letni. Okej, to tyle dobrze, że przynajmniej tego światła było więcej, więc ten spadek energetyczny był trochę mniejszy, ale podejrzewam, że to był też bardzo... ten miesiąc po to był chyba trudny miesiąc energetycznie, bo... finalnie wyszedłem z tego zwycięsko. Super, no bo raz, że biznes się kręci, a dwa, że no jednak satysfakcja też pewnie ogromna z takiej ilości imprez.

43:45 · Sterowanie kalendarzem 1

gdzieś tam obserwując te trendy rynkowe, no to jest tak, że to Święto Trzech Króli nam trochę ten styczeń ustawia. Na tej zasadzie, że jest ten nowy rok i trochę zanim my się rozpędzimy w ten nowy rok, to styczeń jest takim trochę martwym okresem, takim, kiedy właśnie te imprezy mają szansę się odbyć. A jaki jest twój ulubiony typ imprez? Jakbyśmy tak powiedzieć, tak całkowicie zrzucając wszystkie filtry... Co najbardziej lubisz robić i byś miał robić tą jedną rzecz do końca życia? Najbardziej chyba lubię wesela, bo pomijając już całą tą otoczkę wokół tego wszystkiego, to ja przeżywam to wszystko razem z tymi parami młodymi. Nieraz zdarzało mi się płakać na ceremonii razem z wszystkimi gośćmi. I wydaje mi się, że jeżeli nie lubisz ludzi, nie lubisz wesel, to nigdy nie będziesz dobrym DJ-em w tym kierunku, dobrym prowadzącym.

48:31 · Ulubione typy imprez 4

Tak, bo to jest bardzo wymagająca praca, bo ona wymaga zaangażowania właśnie w szczególnie nie takiego stricte pracowego w rozumieniu, że a, muszę coś zrobić, dyscypliny, a tak dalej, tylko jednak dania z siebie bardzo dużo. Ale dyscyplina też jest bardzo ważna. No nie, oczywiście. To jakby w każdym zawodzie musisz po prostu być fachowcem, czyli robić rzeczy w sposób powtarzalny, dobry, a tak dalej. Ale właśnie tutaj jest też ten aspekt osobowy, że się trzeba po prostu zaangażować. Na tej zasadzie, że przykładowo ja będąc księgowym, to mogę robić dobrze swoją pracę, ale niekoniecznie muszę być w to zaangażowany tak powiedzmy emocjonalnie, mentalnie. Natomiast u ciebie, kiedy tego elementu nie będzie, to mam wrażenie, że taka impreza może wyjść zdecydowanie gorzej. Nie zbudujesz żadnej więzi z klientem.

Nie będziesz miał w sobie tyle zaangażowania, ile powinieneś. Bo więź z klientem trzeba powiedzieć, że jest niesamowicie ważna w tej branży i nawet bym powiedział, że jest jedną z kluczowych rzeczy. Tak, bo właśnie to bycie konferancjerem czy prowadzącym wesele, użyjmy tego słowa, które może się źle kojarzyć w tym kontekście, ale wodzirejem właśnie. No bo wodzirej to trochę tak jak coach się kojarzy, że ono ma pewne znaczenie. Ja w ogóle rozróżniam pojęcia wodzireja i konferencjera i absolutnie wodzirejem nie jestem. Posłuszmy się tutaj tą nomenklaturą konferencjera, że właśnie tutaj kluczowe jest to nawiązanie kontaktu i właśnie to, żeby samemu się nie stać tą gwiazdą wieczoru. No bo to jest fajnie być takim dodatkiem, który gdzieś tam... jest taką, nazwijmy to, może nie persona non grata, bo to zupełnie nie jest ten case, ale bycie taką osobą, która jednak nie zabiera tego blasku tym ludziom, którzy są na danej imprezie najważniejsi.

Zdecydowanie oni są najważniejsi. Ja mogę być takim dobrym duszkiem, który będzie przywodził tą imprezę, ale absolutnie nie gwiazdom. Chociaż też bardzo często przyciągam parę introwertyków, które oczekują ode mnie, zdejmij z nas wszystko, co tylko możliwe, żebyśmy nie byli na świeczniku. Nie da się tego zrobić w stu procentach, ale da się zrobić tego dużo tak, żeby oni się czuli dobrze, a żebym ja nie był gwiazdą. Szalenie fascynująca robota. Tak mówiąc wprost, z mojej perspektywy to jest świetne, bo... Każde jedno wesele to jest przygoda. Właśnie o to chodzi, tak. Że tutaj... Jest ta powtarzalność, no bo tak się wydaje, że a, wesele to wesele, no bo myślę, że w dużej mierze pokutuje to we mnie też, jak rozmawiamy, że jednak ta moja empiryczna liczba wesel, na której byłem, no to jest, nie wiem, naście powiedzmy, tak?

I to jest jakaś skończona próbka, a jednak na świecie mamy 8 miliardów ludzi i te energie, które się gdzieś tam mogą spotykać, są czymś niesamowitym i podejrzewam, że nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak tutaj może być duża zmienność Bardzo dużo. Bardzo dużo. Nie ma dwóch takich samych waseli i nigdy nie będzie, bo jest tyle różnych czynników, które wpływają na przebieg tego wszystkiego, że zawsze będzie inaczej. Czy uważasz samego siebie za gwiazdę w tej branży? Nie. Nie, nie uważam się za gwiazdę, ale uważam się za człowieka doświadczonego, który trochę już widział, trochę na ten temat wie, stara się cały czas poszerzać i pogłębiać swoją wiedzę i troszkę tej wiedzy innym ludziom oddawać.

51:43 · Psychologia parkietu 2

Niekoniecznie potrafię to nazwać, ale gdy potem ktoś mi o czymś powie, czy gdzieś o czymś przeczytam, to się faktycznie potwierdzę. A też jesteś w stanie innego człowieka nauczyć czegoś takiego? Czyli właśnie przychodzi do ciebie ktoś, kto mówi, kurczę, podoba mi się to, co robisz, albo mam taką zajawkę, że lubię miksować muzykę, no ale trochę nie wiem, od czego mam zacząć, hej, przeprowadź mnie przez ten proces. Też psychologia parkietu i miksowanie muzyki to są totalnie dwa różne światy i faktycznie uczę ludzi miksowania muzyki, podstaw miksowania muzyki, natomiast nie wiem, czy potrafiłbym komuś przekazać wiedzę z zakresu psychologii parkietu, Być może kiedyś będę na to gotowy, chyba na razie jeszcze nie jestem. Czyli na razie bardziej trzymasz się tego szkolenia? Najbardziej na razie trzymam się szkolenia z techniki miksowania i na to jest duży popyt.

Wydaje mi się, że łatwiej się pracuje z laikiem, bo laicy nie mają jakichś złych nawyków. Przede wszystkim, żeby być dobrym DJ-em technicznym, to trzeba mieć poczucie rytmu, a nie wszyscy to mają. I tego się nie da nauczyć. Jeżeli nie słyszysz tej muzyki, nie czujesz jej, to nigdy nie będziesz dobrym technicznym DJ-em. Zdarzali się faktycznie tacy, którzy nie mieli tego czegoś w sobie, a jednak bardzo silnie próbowali być tymi technicznymi DJ-ami i to im nie wyszło. No bo jednak to jest fach. To się wydaje, że tam kurczę coś tam sobie miksujesz, ale to jest podstawa. powiedziałbym śmiało, że 80% tego skilla, który jest wymagany. Tak, a to jest rzeczywiście coś, co... Trzeba mieć.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.