Donald Trump o zagrożeniu dla Grenlandii. "To pretekst"
Donald Trump stwierdził, że Dania "nie była w stanie oddalić rosyjskiego zagrożenia od Grenlandii". - To zagrożenie, które w swych wystąpieniach rozwija prezydent USA, to pretekst oczywiście - ocenił w "Pulsie Trójki" dr Andrzej Byrt, były ambasador w Niemczech i Francji.
Wymienił tutaj Władimira Putina. Mają zasiąść w tejże Radzie również, czy dostali zaproszenie też między innymi Orban, ale Aleksander Łukaszenka, także przywódca Korei Północnej. Co sądzić o tej propozycji Donalda Trumpa? Propozycja być może ciekawa, tylko że to ciało nie ma żadnego umocowania w prawie międzynarodowym. Stare pożekadło mówi, po owocach ich poznacie, więc poczekajmy. Panie ambasadorze, czy to byłaby alternatywa dla ONZ-u? Mówią eksperci, że powołał się też na to minister przydacz, że ta Rada Pokoju spełniałaby taką ważną rolę w strefie gazy i że ona jest realizacją tego 28-punktowego planu pokoju dla gazy.
Rzeczywiście jest to konsekwencja wcześniejszej zapowiedzi prezydenta Trumpa o tym, że chciałby po przerwaniu walk w strefie gazy zinstytucjonalizować proces odbudowy tej części Bliskiego Wschodu. No i w związku z tym zamierza powołać taką radę. On uzyskał wstępną aprobatę Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych dla jej powołania. Nie było opozycji, bo pięć mocarstw jądrowych mogłoby się przeciwstawić, nie zrobili tego. No i teraz kogo zaprosił, to zobaczymy. W gronie tych mamy bardzo kontrowersyjne postacie, jak wymienione przez panią redaktor postaci i Putina, Łukaszenki, czy szefa północnej Korei.
Tam też pewną rolę odgrywała Albania i jako żywo niektóre z wydarzeń, które obecnie możemy obserwować, zaczynają przypominać scenariusz tego filmu. To przechodzimy teraz do Grenlandii. Niewdzięczną rolę spróbuję panom przypisać na początek tego wątku. Proszę sobie wyobrazić, że są panowie Donaldami Trumpami, przejęli Grenlandię i co teraz? Co w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych w tym momencie się zmienia? Panie ambasadorze. No, będzie potwierdzenie tego, co chce osiągnąć przywódca Stanów Zjednoczonych, mianowicie tego, że prawdziwym decydentem losu świata jest on. To, gdyby to się wydarzyło, o czym pani redaktor wspomniała, musiałoby to oznaczać najprawdopodobniej...
Zasiedlenie terytorium Grenlandii przez jeszcze parę jednostek. Wcale nie duże, ale jakiś jednostek jednak wojskowych Stanów Zjednoczonych. No i dość liczne grono osób, które zaczęłyby penetrować interior tej największej wyspy świata, prawie że kontynentu, można powiedzieć, po to, żeby zidentyfikować Tą wiedzę zapewne już mają drogą satelitarną, zgromadzoną Amerykaniem. Miejsca, z których mógłby czerpać pieniądze, czyli zasoby ropy, metali, ziem rzadkich, czy Bóg wie tam jeszcze co się pod warstwami lodu jeszcze znajduje na Grenlandii. Najprawdopodobniej również Amerykanie, którzy wcześniej mieli znacznie więcej instalacji wojskowych, Za czasów zimnej wojny musieliby, jeśli wierzyć temu co mówił Trump, że krążą statki rosyjskie i chińskie, które mogą jakoby najechać na Grenlandię, co jest ewidentną bzdurą.
W kształtowaniu duńskiej polityki wobec dalekiej północy. I nawet padło takie sformułowanie. Karta Grenlandii musi zostać wykorzystana przeciwko Stanom Zjednoczonym. Tak napisali duńscy analitycy. 2017 rok to był początek pierwszej prezydentury Donalda Trumpa. Czy Duńczycy i Grenlandczycy coś przespali w kwestiach swojego bezpieczeństwa? Czy jednak... Wraz z tym pełnoskalowym konfliktem Rosji i Ukrainy przewartościowali swoje podejście również do Grenlandii, do tego terytorium. Można powiedzieć, że był taki czas. To pierwsza dekada naszego wieku oraz początek drugiej dekady. To był ten moment, kiedy Chińczycy
One są bardzo dobrze pod względem językowym zredagowane, a więc kwestia użycia translatora i przerzucenia Języka duńskiego na język angielski czy na język polski daje nam świetnie językowo zredagowany tekst. Myślę, że to też świadczy o wysokiej kulturze strategicznej państwa duńskiego. A więc Duńczycy mają świadomość tych zagrożeń, z którymi obecnie mają do czynienia w obszarze całej Arktyki. Powiedzmy sobie szczerze, że Grenlandia to jest tylko fragment, wycinek... Czyli czy mamy rozumieć w takim razie, że Duńczycy muszą obronić się teraz, cudzysłów, brak cudzysłowu, przed Donaldem Trumpem, przed Stanami Zjednoczonymi, ale też przed Chinami i Rosją, panie ambasadorze?
Ale tego typu szkody są możliwe do wykonania. Tym niemniej nie ma dzisiaj na pewno niebezpieczeństwa, że w ciągu miesiąca, dwóch, trzech jest przygotowywany najazd na Grenlandię. To jest poza wszelką dyskusją. Panie ambasadorze, pan jest dyplomatą, pan pułkownik wojskowym, ale to pana zapytam o dyplomację, bo rusza szczyt w Davos, szczyt z reguły poświęcony sprawom ekonomicznym, ale one się ściśle w przypadku Grenlandii splatają ze sobą, bo Trump już zagroził cłami tym krajom, które wysłały tam swoich żołnierzy na ćwiczenia wojskowe. Czy pan jako wojskowy sądzi, że bardziej ta presja europejska, właśnie militarna, na przykład wysłania jakichś swoich kontyngentów na Grenlandię odniesie skutek w negocjacjach z Trumpem?
Czy jest jeszcze miejsce na negocjacje i pozwolenie by zarobić Trumpowi tam gdzieś w tej Grenlandii? Miejsce na negocjacje jest zawsze. To, że czasami dochodzi do sytuacji, kiedy przemawiają działa i karabiny, to nie znaczy, że równolegle nie zachowuje się jakichś kanałów informacyjnych i nie prowadzi się różnego rodzaju gier dyplomatycznych. Natomiast jeżeli mówimy o ekonomii, to oczywiście trzeba mieć świadomość tego, że Dla Trumpa Grenlandia właśnie może być bardzo ciekawym kąskiem z tego powodu, że tam znajdują się duże, niezbadane do dziś złoża ropy oraz gazu ziemnego, a także metali ziem rzadkich.
Natomiast to wszystko znajduje się pod obszarem zmarzliny, a więc koszt wydobycia na chwilę obecną, myślę, że rażąco działałby na ceny tychże surowców. Więc myślę, że Trump tutaj działa strategicznie, jeżeli rzeczywiście Ustanowiłby jakąś swoją obecność, czy zwiększyłby obecność amerykańską na Grenlandii i w tym uzyskał możliwość eksploracji tych złóż, to w takiej perspektywie strategicznej, wieloletniej, z pewnością Stanom Zjednoczonym Ameryki będzie się to opłacało. My cały czas mówimy o Stanach Zjednoczonych, o Danii, o innych państwach NATO.
Chcą pozostać w swojej autonomii w ścisłym związku z koroną duńską, bo na razie to Dania sponsoruje Grenlandię. To już tylko naprawdę jednym słowem. W którą kolejną stronę świata spojrzy Trump, straciwszy zainteresowanie czy załatwiwszy sprawę Grenlandii? Panie ambasadorze. On wymienił kilka takich państw, zaczynając od Kolumbii, skąd pochodzi przecież ogromny transfer, przerzut narkotyków w kierunku Stanów Zjednoczonych i jeszcze paru innych. No zobaczymy. Fanaberie rządzą różnymi głowami, a głową, o której mówimy w tej chwili, już dość często dała wyraz im, więc zobaczymy, co los przyniesie. Pan pułkownik, tylko nazwa kraju. Miejmy nadzieję, że nie będzie to Półwysep Helski.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.