52. Gdy psynek ma ogonek, a córka cztery łapki
To może być ostatni odcinek w naszej karierze. Przyszedł czas na kontrowersyjne opinie. Uwaga. Gotowi? Gotowe? (werble…) Pies to nie dziecko. Nie jest nim i nigdy nie będzie.Uff. Zrobione. Jeszcze tu jesteście? Wow. To chodźcie posłuchać, bo dziś rozkminiamy, dlaczego coraz częściej kupujemy zwierzętom i sobie nie tylko akcesoria, ale całe doświadczenie bycia rodzicem. Czy pies stał się substytutem dziecka? Czy „cat mom” to po prostu współczesna wersja macierzyństwa? I czy można kochać zwierzę jak dziecko, jednocześnie pamiętając, że… nim nie jest?Bo może tak naprawdę nie chciałaś psa, a być mamą, ale jakoś tak… taniej, ciszej i wygodniej?Jasne — kochamy nasze zwierzęta. Ale czy czasem nie zaczęliśmy robić z nich dzieci, bo łatwiej kochać kogoś, kto nigdy nie wyjdzie z domu z plecakiem i nie powie nam, że jesteśmy najgorszymi rodzicami na świecie?Ale pamiętaj, że wybierając zwierzaka wybierasz bilet (wcale nie darmowy) na cały spektakl o śmierci. Tak, pies umrze przed Tobą. Czeka Cię jego starość, choroba, śmierć, pogrzeb i pytanie: czy można chcieć utknąć w tej wiecznej pętli żałoby po „dziecku” na zawsze?Posłuchajcie o antropomorfizacji, samotności, bezdzietności, konsumpcji, potrzebie opiekowania się kimś, granicy między miłością a przesadą i o tym, czy pies naprawdę potrzebuje pianki z Ritualsa.Ale będzie też oczywiście o przebrzydłych kapitaluchach. Czy naprawdę chodzi o dobro psa, czy czasem po prostu bardzo dobrze płatny rynek sprzedaje nam możliwość pobawienia się w rodzicielstwo? I komu się to opłaca?
Zostawiam Tobie pytanie, jak uważasz, czy współczesny millennials, ale też jakieś Gen Z kupuje sobie, adoptuje psiecko? Czy w ogóle psiecko to coś innego niż po prostu piesek i pies i kochany szczeniaczek? Po to, żeby sobie substytuować i zastępować rolę rodzicielską, żeby się nie rzucać na ogromną odpowiedzialność jaką jest posiadanie dziecka, no i że później tak steruje życiem tego psiecka, żeby jak najbardziej sobie Wynagrodzić nieposiadanie dziecka. Biorę po 100 zł od każdej drużyny. Moja odpowiedź będzie taka, że zapewne dla części ludzi faktycznie to posiadanie jakiegoś zwierzęcia domowego, czy to będzie pies, kot, rybki, czy to będzie mrówka w jakimś akwarium, będzie jakimś substytutem posiadania dziecka czy spełniania się funkcji rodzicielskiej.
Właśnie ta antropomorfizacja, to nadawanie cech ludzkich relacji z psem. Nierozumienie i nie patrzenie na psa jako na zwierzę, Jasne, zwierzę jest w pewien sposób autonomiczne, nie jest do końca samodzielne, no bo jest w jakiś sposób uzależnione od ciebie i myślę, że to jest... I nigdy nie będzie. To nie wiem, wypuścisz go powiedzmy gdzieś tam na zewnątrz, zostawisz w lesie, jak niektórzy ludzie robią. Na pochybel? Być może sobie poradzi jakoś, będzie zmuszone instynktownie jakoś działać. Wiadomo, że to nie jest taki poziom samodzielności, jaki uzyska w pewnym momencie człowiek, po prostu. Ale wiesz, o czym ja myślę? No i ja myślę właśnie o tym, że tu jest jakiś chyba taki problem, z którego być może ta kultura psiecka wyrasta, że może nie tyle zawsze jest to substytut rodzicielstwa, tego doświadczenia, dla części ludzi pewnie z różnych względów tak.
Więc też sobie tak myślę, może to jest jakaś taka hipoteza, że no kurczę, może te zwierzęta po prostu są jakimś, w cudzysłowie, tłem, są członkami rodziny, ale są takim wzmacniającym na zasadzie, że to nie jest raczej generator, powiedzmy, problemów dla ciebie, nie? Czy coś nad czym należałoby się jakoś tam mocno zajmować? Bo wiesz co, ja chciałam się po prostu też zapytać, chyba że chcesz jeszcze pozostać przy tym temacie, bo ja już chciałam wejść w kolejny wątek, bo cały czas myślę o tym kupowaniu sobie doświadczenia bezpiecznego rodzicielstwa, takiego rodzicielstwa, Substytutu tego rodzicielstwa, czy ludzie to kupują, czy część rynku nam świadomie sprzedaje to doświadczenie bycia opiekunem bez wszystkich konsekwencji posiadania dziecka, ale za to ze wszystkimi przyjemnościami posiadania dziecka.
Też u mnie na osiedlu ktoś ma taki wózeczek dla... ma dwa jamniczki takie chyba tam, więc no... ja to często widuję. I myślę sobie, że właśnie dzisiaj to, że ktoś się identyfikuje jako dog mom, obchodzi psie urodzinki, zakłada psu konto na Instagramie, zakłada mu ubranko, to to już nie jest wydziwianie w stylu Paris Hilton, tylko to jest nasza codzienność, to twój sąsiad, twoja sąsiadka, nie żadna influencerka, nie? No i co się zmieniło? Psy? Czy ludzie? Czy nasza definicja rodziny? A ja mam do ciebie takie pytanie, zagadnienie, no bo mówiliśmy trochę o tym, że to zwierzę jest substytutem dziecka i w zasadzie trochę pojawiło się pytanie, no dobra, no i w sumie co z tego? No i czy my mamy prawo to oceniać, nie? Tak, a to jest już teraz taki wątek trochę dalej umiejscowiony niż samo zwierzę, ale skoro czy mamy prawo to oceniać, się pojawia pytanie, a co jeśli komuś to pomaga, a co powiesz w takim razie?
Ja wiem, że ty znasz, bo jest przynajmniej jedno takie konto na TikToku, taka mama, która ma te lalki, które wyglądają jak dzieci. Reborn, te lalki reborn. Tak, i ona udaje, jej konto na TikToku polega na tym, że ona pokazuje swój daily life. Poranek. Poranek, tak. Jak wygląda jako mamy. My breakfast is stay at home mom, ale to są lalki Reborn. Tak, i ona uważa, znaczy przynajmniej tak pokazuje na tych filmikach, jakby faktycznie to były żywe dzieci, że ona się tak nimi zajmuje, że musi je przebierać, doglądać. I tu jest też jakiś powiedzmy taki substytut być może rodzicielstwa. Co sądzisz o tym? Co sądzisz o lalkach? Ja myślę, że o tym powinien powstać w ogóle osobny odcinek.
Czy to pomaga wyciszać? Czy to wzbudza i daje fałszywe poczucie? Substytutu jakiegoś rodzicielstwa, które nigdy się nie wyda... To jest też temat i skoro ruszamy sobie temat psiecka, bo mówi się o tym, że osoby, które doświadczają już nie niepłodności, tylko bezpłodności, osoby, które straciły dziecko, których dziecko zmarło albo właśnie są jakieś takie, to się chyba nawet nazywa jakieś uporczywe poronienia, uporczywe utraty ciąż, często decydują się na zwierzę. Mówią nawet wprost, to jest substytut. Jak wtedy traktują tego zwierzaka? Jak będą doświadczać jego naturalnego, po kilku latach czy kilkunastu latach odchodzenia, do rozkminy?
Szanowni Państwo, do rozkminy. Szanowni Państwo, czy my jesteśmy z kolei martwodupni? Tak. W świecie zdominowanym przez AI, my dla Państwa staramy się być odklejeni bez absolutnie żadnych... Bez wspomagaczy. Bez wspomagaczy, bez żadnych dodatkowych substytutów, udziwnień. To pochodzi z naszych mózgów. Naprawdę tak jest. Człowiek siedział i po prostu musiał się nakarmić tą swoją potrzebą zgłębiania różnych rzeczy i zagłębiania się w różne arkana i odchłanie internetowe. Dlatego zachęcamy Państwa do wystawiania ocen, piąteczek, komentowania, dzielenia się swoimi spostrzeżeniami, refleksjami, uwagami. Pokazywania również tego podcastu swoim bliskim, rodzinom, dziadkom.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróżnica do tematu posiadania psiecka jako subsydiu dla nieposiadania dziecka.
Komentarz na temat antropomorfizacji zwierząt i jej związków z posiadaniem psiecka.
Analiza relacji społecznych i ich wpływ na decyzję o posiadaniu psiecka lub dziecka.
Porównanie trudności adopcji zwierząt i dzieci, z podkreśleniem konsekwencji i hipotez.
Rozmowa skupia się na antropomorfizacji zwierząt, traktowaniu ich jak dzieci i konsekwencjach tego podejścia. Autorzy omawiają relacje z zwierzętami, ich wpływ na poczucie samotności i emocje związane z ich pożegnaniem.
Osobiste doświadczenia z zwierzętami w rodzinie, zakończenie rozmowy i refleksje na temat członków rodziny i zwierząt.
Rituals to jest ta firma, która Te piękne pianki, a tam podprysznic do kąpieli ma
Autorzy cytują badania dotyczące relacji z zwierzętami i ich wpływu na zdrowie psychiczne, a także omawiają opinie i doświadczenia osób wobec zwierząt.
Rozmowa przechodzi do analizy rynków i biznesu związanych z zwierzętami, w tym karmy, usługami groomerskimi, zabawkami i weterynarią.
Podróżnica opisuje różne formy zarządzania grzebowiskami zwierząt, w tym cmentarzyska i kremacje, podkreślając koszty związanych z utrzymaniem miejsca pochówku.
Rozmowa skupia się na kosztach usług weterynaryjnych, w tym radioterapii i anestezji, oraz na problemach zawodowych weterynarzy.
Diskussja na temat relacji międzyludzkich i zwierzęcych, w tym wpływ posiadania zwierząt na decyzje o rodzicielstwie ludzkim i trudności zarządzania zwierzętami w obecności dzieci.
Rozmowa skupia się na myślach o zakończeniu życia zwierząt i konsekwencjach decyzji dotyczących ich opieki, w tym na moralności pewnych metod.
Rozmowa o rosnącym rynkach usług dla zwierząt i konsumpcji związanych z opieką nad nimi. Autorzy omawiają, czy wszystkie te usługi są rzeczywiście potrzebne i czy konsumpcja jest formą wyrażania miłości do zwierząt.
Analiza, jak zmiana postrzegania zwierząt jako członków rodziny wpływa na naszą definicję rodziny. Autorzy porównują obecne praktyki z przeszłością.
Rozmowa o lalkach reborn, w tym o lalkach opartych na zdjęciach martwych dzieci i ich wpływ na doświadczenie rodzicielstwa. Autorzy omawiają złożoność tematu i potencjalne konsekwencje.
Komentarz na temat martwodupni i wpływ AI na nasze zachowanie. Autorzy zachęcają do podawania opinii i sugestii na temat dalszych odcinków.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Rituals to jest ta firma, która Te piękne pianki, a tam podprysznic do kąpieli ma"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
To może być ostatni odcinek w naszej karierze. Przyszedł czas na kontrowersyjne opinie. Uwaga. Gotowi? Gotowe? (werble…) Pies to nie dziecko. Nie jest nim i nigdy nie będzie.
Uff. Zrobione. Jeszcze tu jesteście? Wow. To chodźcie posłuchać, bo dziś rozkminiamy, dlaczego coraz częściej kupujemy zwierzętom i sobie nie tylko akcesoria, ale całe doświadczenie bycia rodzicem. Czy pies stał się substytutem dziecka? Czy „cat mom” to po prostu współczesna wersja macierzyństwa? I czy można kochać zwierzę jak dziecko, jednocześnie pamiętając, że… nim nie jest?
Bo może tak naprawdę nie chciałaś psa, a być mamą, ale jakoś tak… taniej, ciszej i wygodniej?
Jasne — kochamy nasze zwierzęta. Ale czy czasem nie zaczęliśmy robić z nich dzieci, bo łatwiej kochać kogoś, kto nigdy nie wyjdzie z domu z plecakiem i nie powie nam, że jesteśmy najgorszymi rodzicami na świecie?
Ale pamiętaj, że wybierając zwierzaka wybierasz bilet (wcale nie darmowy) na cały spektakl o śmierci. Tak, pies umrze przed Tobą. Czeka Cię jego starość, choroba, śmierć, pogrzeb i pytanie: czy można chcieć utknąć w tej wiecznej pętli żałoby po „dziecku” na zawsze?
Posłuchajcie o antropomorfizacji, samotności, bezdzietności, konsumpcji, potrzebie opiekowania się kimś, granicy między miłością a przesadą i o tym, czy pies naprawdę potrzebuje pianki z Ritualsa.
Ale będzie też oczywiście o przebrzydłych kapitaluchach. Czy naprawdę chodzi o dobro psa, czy czasem po prostu bardzo dobrze płatny rynek sprzedaje nam możliwość pobawienia się w rodzicielstwo? I komu się to opłaca?