Mentionsy Mentionsy
Psychologicznie Rzecz Biorąc
Psychologicznie Rzecz Biorąc

52. Gdy psynek ma ogonek, a córka cztery łapki

15.09.2026 ·1 godz 47 min · 17 rozdziałów · 1 sponsor

To może być ostatni odcinek w naszej karierze. Przyszedł czas na kontrowersyjne opinie. Uwaga. Gotowi? Gotowe? (werble…) Pies to nie dziecko. Nie jest nim i nigdy nie będzie.Uff. Zrobione. Jeszcze tu jesteście? Wow. To chodźcie posłuchać, bo dziś rozkminiamy, dlaczego coraz częściej kupujemy zwierzętom i sobie nie tylko akcesoria, ale całe doświadczenie bycia rodzicem. Czy pies stał się substytutem dziecka? Czy „cat mom” to po prostu współczesna wersja macierzyństwa? I czy można kochać zwierzę jak dziecko, jednocześnie pamiętając, że… nim nie jest?Bo może tak naprawdę nie chciałaś psa, a być mamą, ale jakoś tak… taniej, ciszej i wygodniej?Jasne — kochamy nasze zwierzęta. Ale czy czasem nie zaczęliśmy robić z nich dzieci, bo łatwiej kochać kogoś, kto nigdy nie wyjdzie z domu z plecakiem i nie powie nam, że jesteśmy najgorszymi rodzicami na świecie?Ale pamiętaj, że wybierając zwierzaka wybierasz bilet (wcale nie darmowy) na cały spektakl o śmierci. Tak, pies umrze przed Tobą. Czeka Cię jego starość, choroba, śmierć, pogrzeb i pytanie: czy można chcieć utknąć w tej wiecznej pętli żałoby po „dziecku” na zawsze?Posłuchajcie o antropomorfizacji, samotności, bezdzietności, konsumpcji, potrzebie opiekowania się kimś, granicy między miłością a przesadą i o tym, czy pies naprawdę potrzebuje pianki z Ritualsa.Ale będzie też oczywiście o przebrzydłych kapitaluchach. Czy naprawdę chodzi o dobro psa, czy czasem po prostu bardzo dobrze płatny rynek sprzedaje nam możliwość pobawienia się w rodzicielstwo? I komu się to opłaca?

6:15 · Osobiste doświadczenia z zwierzętami 1

Pies czy psiecko? Jak to jest? Jak to było? Ja nie lubię tego określenia psiecko, ono mnie jakoś cringuje akurat, ponieważ mam silne rozróżnienie jakieś takie wewnętrzne pomiędzy tym, czym jest dziecko, co mogę nazwać dziecko, czym jest desygnat dziecka, a czym jest pies, tak naprawdę. Mów mi tak, jakie ładne słowo ci tu pojawia. O Boże, ale tutaj siły po prostu jezusowe na mnie spływają dzisiaj. Nie wiem, co na ciebie spływało, ale dobrze ci to zrobiło. To ten pan Jezusek naprawdę zszedł i stópką po strunach głosowych mnie wygładził. I dlatego tak dobrze mi się mówi dzisiaj. W każdym razie... Mam silne rozróżnienie pomiędzy tym, co jest znowu co boskie, a co cesarskie, co pieskowe, a co dziecięce.

26:27 · Rituals 1

I tu mogę zarzucić takie pytanie Bait. Czy ty uważasz to za normalne, Olga, że są ludzie, którzy mówią o tym, że nienawidzą ludzi, nie lubią w ogóle ludzi? Bo tu jest taki dosyć często, mam wrażenie, taki nastoletni kamień milowy, nie? Mówienie, no ja się nie odnajduję wśród ludzi, ja tak nie lubię ludzi, ale bardzo właśnie mam dużo empatii do zwierząt. Ja sobie pomyślałam o dwóch rzeczach w momencie, w którym ty o tym mówiłeś. Właśnie pierwsze, że to jest takie pozowane, że to nie jest do końca autentyczne i że to jest właśnie o tym, o Boże, jaka jestem wyjątkowa czy wyjątkowy. Druga rzecz, którą sobie pomyślałam, że matko, jakie to jest diagnostyczne, jakie to jest objawowe i że to nie jest normalne tak do końca. W tym sensie, że ja bym to traktowała z dużą dozą jakiegoś takiego dystansu, lekkiego zaniepokojenia.

Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.