Mentionsy Mentionsy
Product Guru
Product Guru

#06 - Agencja vs SaaS. Prawda, której Ci nikt nie powiedział

04.05.2025 ·30 min 11 s

W szóstym już odcinku podcastu „Product Guru” Michu opowiada o tym jakie są różnice w pracy w agencji i w produkcie. Plusy, minusy, co jest dla kogo i dlaczego. Jazda.Krótko, z praktycznymi przykładami i osobistymi doświadczeniami prowadzącego. Jeśli myślisz o karierze w designie – ten odcinek to must-listen! 🎧Chcesz więcej? 🚀 Zapisz się na mój newsletter: https://productguru.pl

To już szósty odcinek podcastu Product Guru, a w nim dzisiaj oczywiście commentary i Agencja kontra SaaS. Prawda, której nikt nigdy Ci jeszcze nie powiedział. Lecimy z tym. Ja jestem Michu, a to jest podcast Product Guru. Zapraszam. Ale oczywiście zanim przejdziemy do właściwej fazy tego podcastu, to zachęcam i rekomenduję zapisanie się do mojego newslettera productguru.pl Zapraszam do zapisywania.

Bardzo fajne tematy. Zamierzam mocno rozkręcić tę część treści, które Wam dostarczam. I chciałbym, żeby to był najlepszy product designowy newsletter w Polsce. Zatem jeszcze raz zapraszam, productguru.pl. Commentary number three. Czytam ostatnio dużo i przeglądam ostatnio dużo materiałów a propos AI w designie i jak to AI zastąpi designerów. No i prowadzę teraz pewne eksperymenty co do tego, Jak wygląda AI w kontekście designu? I muszę Wam powiedzieć, że wygląda na razie średnio. Nie jest to idealne. Nie ma takiego narzędzia, które po wpisaniu prompta wypluje Ci biznesowy problem gotowy do wdrożenia na produkcję.

Przykład numer jeden. To jest przykład agencyjny. I teraz jak sobie sięgam pamięcią wstecz, to pamiętam jak pracowałem w agencji i dostaliśmy projekt dla dużego klienta z branży, nazwijmy to pożyczek i inwestycji. Taki z bursztynem w nazwie, co średnio skończyła, szczerze mówiąc. Nawet bym powiedział, że wyjebała się kompletnie. No i w tym briefie było, że chcemy stronę www, która przyciągnie młodych inwestorów i zwiększy lojalność. No i pamiętam, że tam budżet był trochę więcej niż na hot dogi, na stacji. Termin też jakiś niewielki, 4 tygodnie, czy 5 tygodni. Musimy to zaraz postawić, już już, gonimy, dawajcie, robimy, robimy. No i zrobiliśmy to, zrobiliśmy jakieś tam cuda, rozmowy z klientem, makiety, to wszystko postawione na Wordpressie, wiecie, fajerwerki, inne cuda na kiju. Klient kiwał głową, super, super.

Ale docelowo ten projekt nie ujrzał szpitala dziennego, bo firma parę miesięcy później zbankrutowała. I tak sobie myślisz wtedy, ja jebię. I Ty mi teraz powiesz, że to nie był moment, w którym sobie człowiek myśli, po chuj ja to wszystko robię, jak efektów i tak brak. I to jest typowy przykład sytuacji agencyjnej, ale z drugiej strony mamy jeszcze przykład produktowy takiego Software as a Service. I tutaj w produkcie pracujesz trzeci miesiąc nad tą samą funkcjonalnością, robisz iterację za iteracją, jeszcze nawet nie doszedłeś do takiego ważnego handoffu, czy takiego przekazania tej ostatecznej wersji do produkcji, czy nawet do myślenia o tym jako ostatecznej wersji. Potem są jakieś testy A, B, C, D, Z, Y, A, A, B, A i dupa srata i w ogóle, więc...

Każda z tych opcji może być dobra, w zależności od tego, co Cię bardziej kręci. Chaos i różnorodność, czy na przykład wpływ i ciągłość jakiegoś tematu. Dlatego w tym odcinku chciałbym pokazać Ci, jak wygląda praca w Agencji. I to nie tak z ulotki rekrutacyjnej, z ogłoszenia na RocketJobsie, tylko faktycznie z takiej prawdziwej kuchni. Chciałbym Ci opowiedzieć, jak działa Product Design w SaaSach. Kiedy masz dostęp do danych, ale w zasadzie czasem jesteś ostatni, który dowiaduje się o na przykład zmianie priorytetów. I chciałbym też powiedzieć kilka historii życia wziętych, bo oczywiście wiem, że Wy, moi drodzy słuchacze, nie lubicie teorii. No i to też nie jest TED Talk, to jest raczej życie projektanta, więc chciałbym, żeby to było...

Faktycznie prawdziwe. No i dobra, zacznijmy więc od agencji. I tak naprawdę tutaj napisałem sobie takie zdanie. Agencja, Disneyland dla projektanta, czy mentalne MMA? Agencja to jest głównie miejsce, gdzie codziennie budzisz się z myślą, co dziś się kurwa wydarzy, nie? Jakiś nowy klient, a może coś innego? Nowy brief, nowe logo w jakimś PNG z 2006 roku, które musisz przerobić, żeby pasowało do projektu. Albo projekt, który miał być na przykład takim landing page'em, a nagle staje się aplikacją, bo tak wyszło z workshopów i tak dalej i tak dalej. Jest też dla pięciu różnych grup użytkowników, każdy z innym targetem. Project Manager mówi, no mamy trzy dni, spokojnie, spokojnie, to nie VP. Czyli zaprojektuj najlepiej jak się da, ale nie za dobrze.

Żeby klient nie miał za dużych oczekiwań. No i co? I co masz do wyboru? No robisz, nie? No bo co innego masz robić? No nie ma wejścia, nie? To daje Ci pewną perspektywę i daje Ci poczucie na to, jak pracujesz w tym konkretnym środowisku. Ale praca w agencji ma też swoje plusy. Jednym z takich dużych plusów pracy w agencji jest ta właśnie różnorodność projektów. Czyli dzisiaj robisz dla fintechu, jutro festiwal food trucków, pojutrze może jakiś healthcare i tak dalej i tak dalej. Każdy projekt to jest absolutnie nowa branża, nowy styl, nowy problem do rozwiązania. Chociaż tutaj... Chciałem zaznaczyć, że rynek przejmują powoli wyspecjalizowane agencje, czyli np. agencje, które robią product design pod konkretny segment rynku.

Więc ja pamiętam, jak w poniedziałek rano projektowałem jakiś e-learning, taki dziennik cyfrowy, a po południu robiłem onboarding do aplikacji, gdzie mogłeś wgrać swoje zdjęcie i zrobić z tego elfa, czy tam karła takiego z Kingsize. No ile ja się tam naszparowałem zdjęć wtedy, to masakra, dzisiaj to by było zautomatyzowane raz, dwa. No ale taki mega duży rollercoaster projektowy często w agencji występuje, chociaż z relacji kolegów teraz te agencje bardzo mocno stawiają na ludzi, na długoterminowe projekty, więc już to nie jest tak jak kiedyś, że skaczesz z projektu na projekt i robisz 3-4 projekty dziennie, raczej jest to bardziej stabilne, no ale dalej agencja żyje z różnych projektów, nie tylko z jednego. Drugim plusem, który widzę jakby w pracy w agencji jest

Szybki rozwój i taki hard ducha, który możesz sobie wyrobić, bo musisz umieć zaprojektować, obronić i sprzedać projekt w bardzo krótkim czasie. I to jest jednak mimo wszystko szkoła życia. Czyli uczysz się więcej w trzy miesiące niż w roku na kursie UX online. I tutaj też mam takie story. Przyszedł kiedyś klient z pomysłem na apkę dla gadżetów erotycznych. Chciał apkę coś takiego jak Airbnb z czatem, trochę prostszą. No ja sobie tak myślę, Coś tu nie pasuje, nie? Jakby można było to jakoś inaczej rozegrać i miałem kilka spotkań z tym gościem, no i jakby okazało się po takim mocno warsztatowym podejściu, w sensie zadawałem bardzo dużo pytań i rozkminiałem i starałem się zrozumieć, gdzie jest problem i co chcemy osiągnąć. I doszliśmy do tego, że potrzebuję gościu takiego e-commerce'a, takiego marketplace'a, który pozwoli sprzedawać rzeczy innym.

Dlaczego? Pierwszy powód, moim zdaniem, to jest brak własności, czyli tworzysz coś, w co kładasz serce, a potem papa, no jakby nie czujesz tego ownership'u, projekt jest oddany, umowa zakończona, nara, nie? I nie masz wpływu na to, co się dzieje z tym dalej i czasem nawet nie wiesz, czy w ogóle ktoś tego używa, nie? Ja pamiętam, jak zrobiliśmy taką fajną apkę do edukacji finansowej dla młodych. Klient się jarał, było demo, testy, tam wiecie, cuda na kiju, a po pół roku sprawdzam i w ogóle tego nie ma, w ogóle to nie działa. No i dlaczego? Nie wiedziałem, co się z tym stało, trochę byłem podminowany tym, bo tam faktycznie dużo serca było włożone, chciałem to pokazać komuś, a to w ogóle nie działało. Więc brak własności, brak ownership'u, brak jakiejś kontynuacji tego tematu. Drugi punkt, który moim zdaniem jest wielkim minusem, to jest często wieczny pożar i multitasking.

No i jak już mieliśmy podsumowanie, okazało się, że te zmiany, które były dosyć proste, podniosły konwersję o 9% i było mniej etykietów na supportzie, więc to są momenty, dla których na pewno warto siedzieć w SaaSie i w produkcie i widzieć takie metryki, jak one się zmieniają, jeżeli masz do tego dostęp. Drugim dużym plusem moim zdaniem to jest to, że jesteś częścią zespołu, a nie jakimś tam podwykonawcą. Czyli nie robisz tego pod klienta, nie jesteś tym gościem od makiet, jesteś w zasadzie takim równoczesnym partnerem przy stole razem z devami, analitykami, product managerem. I Wasz wspólny cel to nie jest to, żeby to było ładne, tylko żeby to działało i jakieś metryki też dowoziło. Więc też pamiętam tutaj, mam taki case z życia. Pracowaliśmy nad pricingiem kiedyś. Wszyscy, cały zespół nad tym pracował. Dev mówił, że tam czegoś tam się nie da zrobić.

Ale tak wygląda praca w prawdziwym produkcie. Drugi minus, w produkcie absolutnie wszyscy są ekspertami. Product Manager ma swoją wizję, Developer też, Marketing, Sprzeda, CEO widział coś fajnego, wiesz, na czasie chwa w schocie i tak dalej. Ty chcesz robić Product Design, a finalnie może być tak, że kończysz jako taki pośrednik, mediator pomiędzy tymi wszystkimi ludźmi i musisz te wszystkie oczekiwania i wymagania połączyć w jedno. To nie jest łatwe. Ja pamiętam, jak robiliśmy jakiś temat w jednym z produktów i był taki case, że ten claim ogólnie był taki, musimy to przeprojektować, bo działa to chujowo. No i PM mówił, no dobra, nie ma czasu, zróbmy to, jak działa w Legacy, byle już szerzy nie umarudzili i tak dalej. No i finalnie, nic to realnie nie wnosiło do wartości, którą mogliśmy dać.

Typu feedback support był chyba taki, że użytkownicy chcą szybciej dotrzeć do jakiejś tam rzeczy, tak? A my chcieliśmy po prostu odjebać to, żeby to zrobić i koniec, dlatego że PM miał takie patrzenie na tą sytuację. Czy PM miał rację? Zakładam, że jakbyśmy zgłębili ten problem, to mogłoby się okazać, że nie. W produkcie też wszystko musi się spinać, w sensie metryki i liczby, więc w SaaSie nie ma takiego miejsca na ładne dla zasady raczej. Każda decyzja musi mieć wpływ. Jeśli nie masz danych, to ciężko będzie pchnąć Twój pomysł. Ewentualnie możesz jeszcze kiedyś mieć informacje z rynku, z rozmów z użytkownikami, bądź jakieś wielkie hipotezy, ale oczywiście hipotezy jest ciężej przepchnąć niż jak są liczby. I jest taki przykład z życia, też kiedyś zgłosiłem pomysł na redesign i PM mnie pyta, no dobra, ile to da procent w hajsie.

Ale też trzeba pamiętać, że najlepsi projektanci to nie są ci, co wybrali jeden konkretny model i trzymają się go oboma rękoma jak politycy stołków. To raczej ci, którzy umieją odnaleźć się w jednym i drugim, znają te kontrasty, znają te realia, potrafią mówić językiem klienta, ale też potrafią mówić językiem Product Managera. Zrobili swoje na warsztacie z klientem, ale potrafią przeanalizować hitmapę i wyciągnąć wnioski. Jakby to są ci, którzy... Prawda, której Ci nikt nie powiedział. Prawda, której Ci nikt nie powiedział.

To tak naprawdę nie jest wybór między dobrem a złem. To są dwa różne stany projektanta. Jeżeli chcesz bardzo mocno przyspieszyć rozwój, złapać szerokie portfolio, mieć dużo projektów i wyostrzyć jakby komunikację na różnych klientach, no to agencja zdecydowanie. A jeżeli chcesz wejść w temat głęboko, mieć realny wpływ i mierzyć sukces danymi, no to zdecydowanie Product. Tutaj nie można tego wykluczyć. Ja nawet bym rekomendował, że na początku może warto iść do agencji, zrobodować sobie trochę Większe perspektywy, a dopiero potem w produkcie. Taka była moja ścieżka i rekomendowałbym ogólnie sprawdzenie jednego i drugiego. Problem jest, jaki widzę na rynku dzisiaj, to jeżeli pracujesz w agencji i chcesz iść do produktu, to masz małe szanse na to, że ktoś Cię zatrudni. Więc tutaj trzeba byłoby się zastanowić, jak zaplanować tą swoją tranzycję z agencji do produktu.

To był już szósty odcinek podcastu Product Guru. Mówił do Was oczywiście Michu. Jak Ci się podobało, to wiesz, co masz robić. Udostępniaj, polecaj, subskrybuj, wyślij koledze, wyślij mamie, wyślij tacie. Nie wahaj się. Jak Ci się nie podobało? No to też super, może przynajmniej Cię wkurwiłem na tyle, żebyś coś wreszcie zmienił. Albo napisał do mnie, albo napisał komentarz. Dzięki za dzisiaj i do usłyszenia w kolejnym odcinku. Pa pa!

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.