Mentionsy Mentionsy
Prawowładni
Prawowładni

SUKCESJA po polsku: jak NIE stracić FIRMY i RODZINY | Paweł Piotr Nowak | Prawowładni

08.01.2026 ·1 godz 0 min

Pokolenie Z nie chce przejmować firm rodziców, nestorzy nie potrafią oddać władzy, a majątek wart bilion złotych może w najbliższych latach zmienić właściciela. Paweł Piotr Nowak – ekspert od sukcesji i autor serii Biologika Sukcesji Pokoleniowej – tłumaczy, dlaczego polskie firmy rodzinne stoją dziś przed największym wyzwaniem od 30 lat.To rozmowa o ojcach, którzy nie potrafią rozmawiać z dziećmi, dzieciach, które nie chcą wchodzić do firm… i o systemie, który pozwala, aby rodzinne majątki znikały w rękach zagranicznego kapitału.👉 Dlaczego 87% młodych nie chce przejmować firm swoich rodziców?👉 Co robić, gdy dziecko pyta: „Tato, dlaczego miałbym pracować w tej firmie?”👉 Czy fundacja rodzinna naprawdę rozwiązuje problemy sukcesji — czy jest tylko złudzeniem bezpieczeństwa?👉 Dlaczego Nestorzy tak bardzo boją się śmierci, oddania kontroli i podziału władzy?👉 Jak uniknąć tego, by firma rodzinne nie skończyły w rękach zagranicznych funduszy?Marcin OstaszewskiSebastian MikulewiczWięcej o nas: ► E-MAIL: [email protected]► WWW: https://morestrukturyzacje.pl► INSTAGRAM: https://www.instagram.com/mo_restrukturyzacje/► TIKTOK: https://www.tiktok.com/@mo_restrukturyzacje_________________________________________Partnerem kanału jest Mikulewicz Ostaszewski Kancelaria Adwokacka ► https://mlo-kancelaria.pl/_________________________________________Więcej o gościu odcinka:► Paweł Piotr Nowak► www: https://www.biologikasukcesji.pl► www: https://www.sukcesje.pl► LinkedIn: https://www.linkedin.com/in/pawe%C5%82-piotr-nowak-0a3454169/► Instagram: https://www.instagram.com/biologikasukcesji► www: https://krajowaizbads.pl/Paweł Piotr NowakPrzedsiębiorca, autor, mentor i twórca autorskiego nurtu Biologika Sukcesji – multidyscyplinarnego podejścia do sukcesji pokoleniowej, łączącego między innymi: prawo, podatki, psychologię, biologię, epigenetykę, mentoring, coaching i 30-letnią praktykę zawodową.Założyciel i Prezes Krajowej Izby Doradców Sukcesyjnych (KIDS), Senior Doradca Sukcesyjny, praktyk pracujący z właścicielami firm rodzinnych, Nestorami i Sukcesorami w najtrudniejszych momentach transferu władzy, majątku i odpowiedzialności.Autor 10-tomowego cyklu książek „Biologika Sukcesji Pokoleniowej” (wyd. Onepress),wydanej również w języku angielskim, "Przewodnika Sukcesyjnego" oraz książki pt. "Zanim zostaniesz doradcą sukcesyjnym", w których pokazuje, że sukcesja nie zaczyna się od testamentu ani umowy spółki, lecz od prawdy, relacji, emocji, konfliktów terytorialnych i nieuświadomionych lojalności rodowych. Wykładowca akademicki, mówca inspiracyjny i mentor. W jego szkoleniach, konferencjach i programach edukacyjnych wzięło udział blisko 50 000 przedsiębiorców i doradców w Polsce. Twórca kursu MasterClass dla doradców sukcesyjnych, Akademii Doradców Sukcesyjnych oraz programów certyfikacyjnych dla nowego zawodu przyszłości – doradcy sukcesyjnego.Absolwent m.in. Heartlands Institute of Technology (USA) oraz Akademii Psychobiologii VEDICA. _________________________________________Spis treści:00:00 Wprowadzenie 01:14 Definiowanie sukcesji02:06 Różnice pokoleniowe w biznesie04:04 Rola fundacji rodzinnych06:51 Znaczenie edukacji w sukcesji08:49 Wyzwania stojące przed współczesnymi przedsiębiorcami10:36 Osobiste anegdoty i przykłady13:01 Przyszłość firm rodzinnych15:06 Rola mentoringu w sukcesji17:35 Wpływ technologii na różnice pokoleniowe26:14 Patriotyzm i sukcesja28:13 Kroki do udanej sukcesji29:53 Rozmowy o Sukcesji w Rodzinie30:41 Znaczenie Uczciwości w Planowaniu Sukcesji31:29 Edukacja i Doradztwo Sukcesyjne32:39 Wpływ Rozwodów na Sukcesję34:31 Fundacja Rodzinna – Fakty i Mity37:16 Koszty i Wyzwania Fundacji Rodzinnej40:26 Konstytucja Firmy Rodzinnej46:11 Znaczenie Edukacji i Świadomości w Sukcesji_________________________________________#prawowładni #przedsiębiorca #restrukturyzacja

Za 15-20 lat dzieci wybiorą naprawdę dalekie hobby, pasje, zawody, zainteresowania od tej firmy, bo jeżeli firma w bardzo prostej narracji tego małego dziecka, które czeka na dywanie z klockami, żeby tato przyszedł i się z nim pobawił i firma jest tym czymś, co w mniejszym lub większym stopniu. Odebrało mu tego ojca, to dlaczego miałoby za 15 lat kontynuować firmę, przez którą dostał brak, deficyt? Poprosiłem Nestora, żeby zaprosił 11-letniego syna. I wiecie, kto zadał dwa najciekawsze pytania w 4 godziny? Ten 11-latek. I to takie, że Nestor prawie z krzesła spadł, bo on zadał pytanie tato, to dlaczego ja miałbym pracować w tej firmie? Problem Nestorów, czyli tych dawców biznesów jest inny. To jest ich megalomania, cezaromania i mitomania i brak świadomości nieuchronności śmierci.

Dla kogoś, kto nie czyta książek, to generalnie nie ma znaczenia, bo to i tak jest zawsze dużo. Natomiast sukcesja w takim staroparadygmatowym patrzeniu jest to transfer wiedzy, władzy i własności. Kojarzony na ten moment dzisiaj w Polsce bardziej z transferem majątku, czego dowodem jest dość dużo zamieszania wokół fundacji rodzinnych, o czym pewnie będziemy później trochę jeszcze mówić. Natomiast sukcesja pokoleniowa w takim ujęciu czasów, w których żyjemy teraz. Jest wielkim wyzwaniem próby przynajmniej połączenia i zrozumienia pokolenia boomersów, czyli przedsiębiorców lat 90., którzy w uproszczeniu w latach 90. mieli lat 20, 30, 40.

Dla porównania w Stanach Zjednoczonych prawie siedemdziesiąt milionów. I teraz jeżeli Tamto pokolenie nie znajdzie języka, wartości, czegoś co zanęci tych młodych, żeby kontynuowali te biznesy, to sukcesja nie nastąpi. Sukcesja to jest zbudowanie, pomnażanie, trwanie, przekazywanie, no parkowanie. To mówię w kontekście fundacji, bo większość motywacji fundacyjnych to jest niepłacenie podatków, to jest... Błędem systemowym. O tym będziemy mówić. Jest to wielkie wyzwanie dzisiejszych czasów. Według najnowszych statystyk w ciągu następnych pięciu lat dojdzie do, w mojej ocenie, niekontrolowanego transferu około jednego biliona, tysiąc miliardów. To jest 25% PKB, bo PKB mamy chyba teraz 1000 miliardów dolarów, czyli bilion.

Nie znając języka Bez telefonu komórkowego naprawdę nie wiedziałem, czy mnie ta rodzina amerykańska odbierze na lotnisku O'Hara z Chicago. Odebrali mnie. Natomiast nie spodziewali się, że ja przyjadę, bo nawet pokój, do którego miałem być przyjęty, nie był gotowy.

Dzisiaj ten świat dla tych młodych ludzi jest inny. Technologie, szkoły, języki, sztuczna inteligencja. Natomiast trud jest największy ich dogadania się z tymi ich rodzicami, których etos pracy jest dla nich kompletnie niezrozumiały i oni nie chcą iść tą ścieżką. Oni nie chcą pracować od szóstej, przychodzić pierwszy do pracy, wychodzić ostatni. Ostatnio miałem taką rozmowę z dużym przedsiębiorcą, który mówi, panie Pawle, szlak mnie trafia, jak patrzę na tych gówniarzy, mówiąc o swoim synu. Przyjeżdża o 12 do pracy Porsche, wychodzi o 15.15 i on ma w dupie, bo na trening idzie. Ja mówię, wie pan, tak, powiedzmy dla celów wywiadu, panie Tadeuszu, tylko jest wysoko prawdopodobne, że on w te trzy godziny zrobi więcej dla przedsiębiorstwa niż pan od poniedziałku do piątku.

Znaczy ja mówię, że jest to prawdopodobne. Czy tak jest, to jest inny temat, bo to jest kwestia też ojcostwa, macierzyństwa. I wychowania. Więc na twoje pytanie, wiesz, czym jest sukcesja, to jest tak szeroki temat, bo dotyczy nie tylko transferu majątku, który co do zasady kojarzony jest właśnie z kancelariami. Czyli przyjdź, zrobimy ci fundację, przekształcimy i masz sukcesję. Nie, to nie jest sukcesja. To jest tak jak w programie jeden z dziesięciu. Jeden z elementów, który sprawia, jak zarządca sukcesyjny, że firma nie umrze. Z piątku na sobotę. Tylko moje zdanie na ten temat w zarządce sukcesyjnym jest takie, że po prostu będzie umierała w agonii dwa lata. No bo z praktyki wiecie jak się kończy zarządca sukcesyjny jeżeli nie ma nikogo kto ma odwagę prowadzić biznes. Bo to nie jest tylko odwaga tylko to jest robota.

Ja czytałem ostatnio bardzo fajny artykuł. Mi się wydaje o udanej sukcesji, gdzie Sobiesław Zasada zrzekł się stanowisk w swojej firmie i przekazał wszystko w ręce swojego wnuka. Bo stwierdził, że jest to osoba najbardziej wykształcona z całej rodziny i która już w tej firmie pracowała x lat i może jej zaufać. Czy w twojej ocenie ta sukcesja tak powinna wyglądać? Poczytam o tym. Natomiast domyślam się, że tym wnukiem jest Zetka. Bo prawdziwa sukcesja to nie jest moment, kiedy drugie pokolenie kontynuuje firmę, bo to drugie pokolenie najczęściej jest zaciągnięte na siłę różnymi mechanizmami lojalności rodowej, czasami przymusu, czasami manipulacji tych rodziców, którzy manipulują swoimi dziećmi w różny sposób.

Jedno pokolenie hoduje krowy, drugie doi, trzecie zjada. To taki brutalny język natury, ale ja bardzo często w swojej pracy edukacyjnej odnoszę się do mądrości świata zwierząt, bo tam sukcesja ma najczystszą formę. Tam nie ma ustaw, nie ma granic, paszportów. Tam jedynym celem zwierzęcia, którego życiem steruje gadzi mózg jest przetrwać. I z tym trzecim pokoleniem pewnie jest pewną Opcją uratowania tegoż majątku poprzez fundację rodzinną i to są jedne z niewielu plusów, które ja widzę w tej nowej instytucji, która po trzech latach już doczekała się uszczelnienia, choć to jest bardzo delikatna definicja tego, co czeka tych ludzi, którzy założyli tę fundację.

Natomiast fundacja rodzinna jest opcją uchronienia majątku przed jego roztrwonieniem. Tak. Natomiast o tym, czy on zostanie rozstrzelniony decyduje statut, a wiecie, że z praktyki, że większość tych statutów to jest coś takiego, to załóżmy szybko na prostym statucie, a potem będziemy się zastanawiać. Nikt nigdy tego nie zmieni. Pierwszą rzeczą, którą mogą zmienić sukcesorzy, którym nie odpowiada statut, to jest rozwiązać tą fundację. Zobaczymy na to uszczelnienie. Co tam się pojawi, jak ktoś będzie chciał zamknąć tą fundację. Natomiast twoje pytanie ma drugie dno, ponieważ mówimy o wychowywaniu następnego pokolenia.

Poprosiłem Nestora, żeby zaprosił 11-letniego syna. Mówi, niech sobie siedzi. I wiecie, kto zadał dwa najciekawsze pytania w 4 godziny? Ten 11-latek. Ten 11-latek. I to takie, że Nestor prawie z krzesła spadł. Bo on zadał pytanie, tato, to dlaczego ja miałbym pracować w tej firmie? No teraz oczywiście nie będziemy spoilerować, opisuję to w szóstym sezonie. I teraz ci mężczyźni, przedsiębiorcy lat 90., Prowadzili tą firmę intuicyjnie, płacąc swoje ceny między innymi tej nieobecności w domu i tak dalej i tak dalej. I teraz te firmy, potwierdzicie to, nawiążę do tego, co ty Sebastian powiedziałeś, że podajemy jako przykład te wielkie firmy japońskie, tu padły te nazwy, czy Pana Sobiesława Zasady, czy śp.

Po drugie, nie znam się na tym. A po trzecie nie chciałbym, żeby wszyscy znajomi jak i rodzina mówili, że coś dostałem, coś czegoś nie stworzyłem, czegoś nie wypracowałem. Tak jak mówisz, że niektórzy tego nie przejmą. Po prostu może ludzie nie chcą przejmować takich biznesów właśnie ze względu na to, że sami coś rozwinęli. I chcą korzystać z tego, co sami stworzyli, a nie korzystać z tego, co im spadło, krótko mówiąc, z nieba. I to właśnie potwierdza tę tezę, że po pierwsze, jeżeli jesteś jedynakiem i rzeczywiście ty będziesz mógł sam sprzedać te udziały, to trochę w to wierzę, bo sytuacja się komplikuje, jeżeli żyje mama lub rodzeństwo. Bo nie jest powiedziane, że ty otrzymasz... nie znam szczegółów, ale tylko mówię o takim... No jestem jedynakiem.

Jest OK, bo oni zatrudniają Polaków w jakiejś mniejszej czy większej miejscowości. Pięćdziesięciu lub stu, nie stu pracowników, sto rodzin. Te sto rodzin pracuje, płacą podatki, robią zakupy, dzieci chodzą do szkoły i tak dalej i tak dalej. I teraz wyobraźmy sobie kapitał, nie politycznie powiem, z innego kontynentu, który nie ma granic, jest kapitałem nieograniczonym. Kupuje firmę, kupuje 150 maszyn, oprogramowuje je i zwalnia 150 ludzi. Teraz ty jako udziałowiec lub ci koledzy prawdopodobnie by tego nie zrobili. I to jest wielkie wyzwanie, bo mówimy teraz o narodowości sukcesji, o patriotyzmie sukcesji i przede wszystkim o firmach rodzinnych.

I tam zaczynają się problemy, więc od czego Zacząć od edukacji, od czytania, od oglądania takich programów, bo nawet jeżeli waszymi gośćmi w dużej mierze również są osoby, które mają naprawdę duży wpływ na życie polityczne w kraju, ja to rozumiem, To ja uważam, że sukcesja pokoleniowa, polska rodzinna sukcesja pokoleniowa nie zaczyna się w parlamencie, ona się tam nawet nie kończy, ani w ustawach, ani w zarządcy sukcesyjnym, ani w fundacji rodzinnej. Sukcesja pokoleniowa zaczyna się przy niedzielnym stole. Przy tym, czy my chcemy rozmawiać z dziećmi otwarcie i jawnie. Mówię o tym dlatego, ponieważ często rozmawiając z przedsiębiorcami, jak ustalamy jakiś plan sukcesyjny, za chwilkę mogę powiedzieć, jak to powinno być właśnie zrobione od A do Z, że na pewno nie wolno się śpieszyć.

Więc edukacja. Powstają nowe kierunki studiów w Polsce pod nazwą doradztwo sukcesyjne. Powiem to daleko od sukcesji, blisko sukcesji to nie leżało nawet. W większości absolutnie przypadków. Więc odpowiadając od rozmowy. Od zaangażowania wszystkich zainteresowanych stron. I teraz uwaga, jeżeli przedsiębiorcą jest mężczyzna, ale wiecie o tym, że w większości przypadków żyje w ustawowej wspólności majątkowej małżeńskiej i tylko jedna osoba jest przy stole, to znaczy, że nie ma kworum. Brakuje tu jeszcze jednej osoby. Bo my możemy tylko rozrządzać tą częścią majątku, która jest moja. Nie mogę rozrządzać tą częścią majątku, która jest żony. Biorąc pod uwagę teraz liczbę rodzin paczurkowych, rozwodowych, żyjących w związkach partnerskich.

Jak jest im mężczyzna niepotrzebny, a w wielu przypadkach nie jest im potrzebny, a przynajmniej nie taki, o jakim mieli wyobrażenia, jak wchodziły w ten związek małżeński. No właśnie, mówiąc o sukcesji, ty rozkładasz to na inne zupełnie czynniki, ale czy takim faktycznie zabezpieczeniem majątku na przyszłość to jest szumnie ostatnio w mediach opowiadana historia o fundacji rodzinnej, czy robiąc tą sukcesję, bo zacząłeś mówić wcześniej takie słowo, użyłeś konstytucja, Sukces i tak dalej. Ja jestem zapoznany z częścią twoich książek i znam się, więc wiem jak to wygląda, ale jakbyś powiedział słuchaczom, czy takim remedium na całą tą sukcesję to zakładam Fundację Rodzinną, przenoszę majątek i do widzenia, tylko powiedz jak to z waszej strony wygląda technicznie, jak przychodzicie, co robicie, co z tym klientem, o czym rozmawiacie?

Fundacja Rodzinna nie jest remedium na trwanie pokoleniowe, na przekazywanie wiedzy, władzy i własności. Myślę, że Nigdy nie mówi nigdy, ale następne 5 lat raczej zdania w tym temacie nie zmienię. Teraz dlaczego? W Niemczech po II wojnie światowej powstało 750 fundacji rodzinnych. To jest średnio 10 na rok. W Polsce, jak wiecie, po 30 miesiącach powstało 5,5 tysiąca, czyli prawdopodobnie jeszcze w McDrive'ie jest 4 tysiące. Bo to jest zasada, podjeżdżasz pod okienko, fundacie proszę, a nie zadajemy pytań, bo następny w kolejce chce odebrać swojego hamburgera. Więc jakby podejście do tej fundacji rodzinnej w mojej ocenie 90% tych fundacji w ogóle nie powinno powstać, bo ich główną motywacją było wehikuł na niepłacenie podatków.

Jako jedna z najlepszych kancelarii w Polsce bardzo dokładnie wiecie, że są prostsze, tańsze i szybsze metody na to, żeby uchronić majątek, płacić podatek w terminie odroczonym, czyli mówimy o ryczałcie cittie estońskim i tak dalej i tak dalej. Lub po prostu strategicznym podejściu do biznesu, zrównoważenia kosztów inwestycji, patrzenia w horyzoncie 5 czy 10 letnim. I teraz do Krajowej Izby Doradców Sukcesyjnych, gdzie jestem prezesem. Nie mam dnia, żeby nie było telefonu. Panie Pawle, dzień dobry, założyliśmy fundację. Tak do końca nie wiemy, co zrobiliśmy i ten statut byśmy chcieli napisać. Czy można by się z tego było wycofać? Bo to chyba nie jest to, o czym myśleliśmy. I uwaga, ode mnie teraz. Najczęściej dowiadują się, że fundacja rodzinna to jest założenie tej fundacji.

No i teraz rynek robi różne rzeczy. Wy wiecie, jak pseudoprawnicy psują rynek w kontekście firm działających profesjonalnie w temacie restrukturyzacji, bo się tym zajmujecie. I wiecie o tym, że są osoby, które robią porządną restrukturyzację w zależności od skali firmy, wyzwania za pięćdziesiąt, sto tysięcy i są oszołomy, które przyjdą i powiedzą, że my to zrobimy za piętnaście tysięcy. Po czym z czterystu tematów mają dowiezione piętnaście. I teraz co nie zmienia faktu, że założenie fundacji rodzinnej dzisiaj to jest kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy złotych. To jest jeden koszt. Drugi kapitał 100 tysięcy. OK, może być majątkiem wniesione, to nie musi być gotówka. Następnie obsługa księgowa. W mojej ocenie co setne, co dwusetne biuro księgowe ma jakieś pojęcie o tym, jak prowadzić rachunkowość fundacji, żeby tam nie popełnić błędów, bo to jest nowy temat, to jest nowy produkt.

To jest tak naprawdę kolejna spółka. Koszty, nie wiem, 2,5 tysiąca na miesiąc, 30 tysięcy rocznie. Co cztery lata sprawozdanie fundacyjne. Kosztów jeszcze nie znamy, bo minęło 2,5 roku. Myślę, że to będzie kilkadziesiąt tysięcy złotych. I teraz Nestor pod wpływem Bo kolega już ma albo bardzo zmotywowanego prawnika, zakłada fundację rodzinną, po czym dowiaduje się, że wniósł tam sobie trzy mieszkania, jakąś tam działkę i dom, w którym mieszka. Czyli jeżeli on w ciągu dwóch, trzech lat nie ma korzyści podatkowych minimum 200 tysięcy, to znaczy, że zarobił tylko prawnik. Nikt więcej tam nie zarobił. Dwa, część przedsiębiorców, tu mówię o tych większych, chociaż też mówię o set milionowych i miliardowych firmach, bo z takimi klientami rozmawiam.

Dla wielu z nich założenie, Marcin, fundacji rodzinnej to jest Stworzenie kolejnego królestwa, w którym już nie jest królem, on już jest tam bogiem, bo wokół swojej spółki ma większość udziałów, ma umowę spółki, która daje mu prawo robienia wszystkiego, to zakłada fundację, gdzie ma zamek, a fundacja to jest ten wąwóz, to się nazywa naokoło zamków? Fosa. Fosa, ochronna, z mostem zwodzonym, bo zwodzi swoich spadkobierców. Więc moja ocena powszechnego podejścia Polaków do fundacji rodzinnej jest negatywna. Powiem tak, jako sukces w tym roku 2025, kiedy nagrywamy ten odcinek, uważam za swój sukces namówienie, w cudzysłowie, ponad 150 przedsiębiorców, żeby nie założyli fundacji rodzinnej.

Gdzie pokusa jest dość duża, bo jeżeli założenie fundacji rodzinnej, powiedzmy średnio rynkowo, to jest 50 tysięcy złotych, To znaczy, że ktoś odmówił 8-9 milionów złotych przychodu dla firmy, która by to zrobiła. Natomiast co się dzieje ciekawego, bo robię to od dwóch i pół roku. Czyli podpowiadam, wstrzymaj się, poczekaj, obserwuj. Tankuj i jeźdź i zobaczymy. To ci klienci po trzech, sześciu miesiącach wracają i mówią, panie Pawle, chyba miał pan rację, bo byliśmy z kolegą na golfie, na grillu i powiedział, że to wszystko tak różowo nie wygląda. Bo ja rzeczywiście zamiast przejść na CIT estoński, gdzie przecież może podatku tak naprawdę nie płacić. A jeżeli nawet w zależności czy jest dużym czy małym podatnikiem, to dalej efektywne opodatkowanie jest niższe niż dwa razy płacenie podatku w spółce z o.o.

Więc z tej perspektywy trzeba być bardzo wstrzemięźliwym, bardzo ostrożnym. I zapytałeś o konstytucję firmy rodzinnej. Więc od czego zacząć? Widzicie, tu się jakby zataczamy koło. Od czego zacząć? Zacząć od myślenia, od czytania. Od analizowania, szukania też motywacji na zewnątrz. W Polsce niestety nie ma zbyt dużo dość dobrych przykładów, a jeżeli są, to właśnie są te set milionowe wielkie, wielkie firmy. Ostatnio jeden z marszałków województwa w centrum Polski zaprosił mnie na takie spotkanie edukacyjne, żebym tam kilkudziesięciu przedsiębiorcom poopowiadał o... O sukcesji, o fundacji. I mówi mi, ale Panie Pawle, to jeszcze zróbmy tak, bo namawiam takich dwóch wielkich, wielkich przedsiębiorców takich, jeden deweloper, drugi tam w fabryki, żeby oni też byli gośćmi tego spotkania.

Kortyzol sam w sobie nie jest zły. Dostarcza nam nawet pewnego rodzaju motywacji, podobnie jak nie wiem, alkohol, seks. Aha, teraz padły słowa kluczowe w każdym razie. I teraz jego system immunologiczny przestaje być odporny na to wszystko, z czym on sobie teraz radził, jak był w gazie. Więc umiejętne przechodzenie, exit z firmy jest jedną z wielkich, wielkich sztuk dzisiejszych mężczyzn i im dedykuje trzeci sezon. Natomiast po edukacji konstytucja firmy rodzinnej to jest coś, co powinno być przedsionkiem Do założenia fundacji rodzinnej. Konstytucja firmy rodzinnej nie jest aktem prawnym.

Przykład. Jedno dziecko ma lat 21, drugie ma 9. Czy to, które ma 21 lat ma przewagę konkurencyjną nad stanowiskami wobec tego, które ma 9 lat i jest tym samym dzieckiem? Ma przewagę, bo ma 21 lat. I teraz do momentu dopóki rodzina nie ustali polityki jak zatrudniamy, jak zwalniamy, a co jak ktoś chce wrócić do firmy rodzinnej, to prędzej czy później, najczęściej prędzej, pojawią się problemy i tam będą wtedy nestorzy majstrowali przy statucie fundacji rodzinnej. I teraz w zależności od tego co mówi statut firmy rodzinnej, tam prawie wszyscy muszą się zgodzić. Więc jeżeli, takie podsumowanie, jeżeli przed założeniem fundacji rodzinnej przedsiębiorca, rodzina zainwestuje czas i energię w ustalenie zasad na styku rodzina, biznes, firma, majątek, zainwestuje ten czas i uwaga, podczas tych roku, około 12 miesięcy, 4 do 5 spotkań.

W odstępach czasowych, żeby mieli czas na zadania. Teraz najważniejsze zadanie. Jeżeli ma się coś wysypać, panowie, W tworzeniu statutu fundacji rodzinnej, w tworzeniu konstytucji firmy rodzinnej to się wysypie dokładnie w momencie tworzenia konstytucji. I wtedy taki Nestor zdaje sobie sprawę, że nie przygotowuje firmy do transferu pokoleniowego majątku, tylko do sprzedaży firmy. A firmy do sprzedaży, uśmiecham się teraz, prowadzi się troszkę inaczej niż do transferu pokoleniowego. Oczywiście taki przedsiębiorca może sprzedać firmę. Jak prowadził firmę, miał 140 problemów miesięcznie. No teraz ma jeden problem, 200 milionów na koncie. Albo 10 milionów, albo 50 milionów. Paradoksalnie ten drugi problem z perspektywy jego zdrowia jest trudniejszy.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.