Prawdziwe historie. Paweł
"12 kroków", "sponsor", "miting", "AA" - to terminologia, którą posługują się wtajemniczeni - ci, którzy postanowili zmierzyć się ze swoją chorobą. Dla osób cierpiących na różnego rodzaju uzależnienia - to często podstawowe narzędzia, które na całym świecie ratują ludziom życie. I właśnie, między innymi, o tym, opowie nasz gość, bohater dzisiejszego odcinka cyklu "Prawdziwe Historie" - Paweł.
Witam, Paweł Alkoholik. Powiedz, dlaczego zdecydowałeś, że weźmiesz udział w tej audycji? Ty wspomniałeś coś takiego wcześniej podczas naszej rozmowy, że tobie też pomogła audycja radiowa. Tak, tak. Dostałem audycję, ktoś mi ją podesłał po prostu na komunikator i odsłuchałem jej i też stwierdziłem, że to jest coś, w co warto po prostu iść. I od jak dawna jesteś trzeźwy i zdrowiejesz? Zacznę od tego, że to, co ktoś tutaj dzisiaj usłyszy, nie wszystkim się to może za bardzo spodobać, bo każdy ma swoje jakby wyobrażenie tego, co by chciał usłyszeć. Powiem szczerze, z perspektywy dziewięciu lat, bo tyle nie piję, nie jest łatwo. Nie jest łatwo. Aczkolwiek polecam i to jest super sprawa, ale trzeba się naszykować na ciężką pracę, ale na pracę, która owocuje bardzo dobrymi wynikami.
Nie pamiętam po jakim czasie napisała mi drugiego smsa i napisała mi tylko tyle, że uważa za swoją życiową porażkę to, że dała mi 1% tylko szansy i nigdy nie myślała, że jej były mąż będzie jej najlepszym przyjacielem. Byłem nie do zniesienia, to mniej więcej wiem kim byłem i tak dalej. Byłem człowiekiem znerwicowanym, nabuzowanym, naładowanym. Myślałem, że jestem nerwowy, że taki się urodziłem i taki będę i nie szanowałem ludzi, nie szanowałem Nie szanowałem samego siebie, okazuje się. Byłem arogantem, byłem wszystko co najgorsze. Alkoholik, porównam go do gwiazdy Hollywoodu. Jak Stallone zagrał w Rambo, wyśmienicie jak DiCaprio w Tytaniku.
Ani nawet nie miał kto odebrać ze szpitala, tylko musiał to zrobić jej tata. Czy można powiedzieć, że te kroki, 12 kroków, to taki program na życie? Tak, tak, dosłownie tak. Są kroki dla alkoholików. W tych krokach dużo mowy jest o Bogu, ale tak naprawdę Bóg tutaj nie jest pojmowany jako Bóg chrześcijanin, ale chodzi o wiarę, że człowiek jest tak skonstruowany, że musi w coś wierzyć. Człowiek musi w coś wierzyć, żeby po prostu mieć sens życia. I tu te kroki są na tym oparte. Przychodzi się na spotkania, wybiera się z czasem sponsora, nie mylić sponsora ze sponsoringiem, że będzie kasę dawał na zakupy albo na broń Boże na alkohol, bo to nie chodzi o to. Sponsor to jest osoba, która nas wspiera, to jest taki nasz prowadzący przez te 12 miesięcy, przez te kroki.
Od kieliszka pamiętali o moich urodzinach, imieninach, no to nikt nie pamięta. Nawet ja nawet nieraz potrafiłem zapomnieć, a oni pamiętali, bo cały dom miałem gości, no i nieraz urodziny trwały bardzo długo. Moja wtedy żona uważała, że ja już zaczynam mieć problem alkoholowy i wtedy mi zasugerowała, że zorganizuj urodziny, tylko powiedz, że nie będzie alkoholu i zobaczysz, ile przyjdzie ludzi. No to powiem tak, na tych urodzinach gdzie był alkohol było ponad 30 osób, ale jak powiedziałem, że nie będzie alkoholu przyszło dwóch. Chcę też wytłumaczyć osobom, które ściskają bardzo alkohol w rękach, że jeśli nie czują się teraz samotni, To lepiej, żeby nie doprowadzili do tej sytuacji, bo będą i nie ma innej drogi. Nigdy się nie zostaje z alkoholem i z całym gronem przyjaciół.
Oni się sami wykruszą albo sami ich odepchniemy i będziemy się po prostu pomału zatracać i będziemy chcieli sobie sami popijać. Samotność, bo słyszę to w każdej historii osoby uzależnionej, jest w to wpisana tak jak kłamstwo. Tak. Może ktoś się zastanawia, a ile to jest wypić tego alkoholu, że już się uważa człowiek za alkoholika. Na terapii różne są historie. Jeden jest w stanie wypić 0,7 na dzień. Ja miałem też kolegę na terapii, który wypijał dwa piwa dziennie, ale musiał wypić te dwa piwa dziennie. I jeszcze jest druga rzecz. Jemu to przeszkadzało. Będą ludzie, którzy stwierdzą, że on jest degustatorem i będzie sobie pił te dwa piwa i mu jest z tym dobrze. No i okej, niech czeka po prostu dalej. Każdy musi dobić do swojego dna i nie ma znacznika, jaka jest głęboka ta studnia, żeby dobić do dna.
Każdy ma swoje dno. Ja pamiętam swoje. Wiem, że płakałem, wyłem z bólu, bo piłem i już mi to nic nie dawało. Chciałem zapomnieć o problemach, o długach, o wszystkim, do czego doprowadziłem. Prawdziwe historie. Paweł. A życie to już jest naprawdę dodatek, bym powiedział taki luksusowy, jeśli nas ten alkohol zabierze z tego życia. Dostaniemy najprawdopodobniej polioneuropatii, czyli będą nam umierać nerwy w kończynach. Takie historie też na terapii widziałem jak goście na wózkach młodych, którzy byli sportowcami i tak dalej.
Powiedziała mi jeszcze jedną rzecz, co też to było bardzo ważne i ja to powtarzam każdemu. Powiedziała mi kiedyś tak, że może kiedyś wydarzy się w moim życiu, jeśli będę ciężko pracował na to, że stwierdzę, że będę szczęśliwym alkoholikiem. Czy jesteś zatem szczęśliwym alkoholikiem? Tak. Pięć lat czekałem na to, żeby popatrzeć sobie w lustro i mówię tak, super, że jestem alkoholikiem. Stwierdziłem to tak naprawdę po zrobieniu kroków. Kroki mnie bardzo wyciszyły. Nie szanuję sobie przyjaciół, żeby to ktoś tego źle nie zrozumiał. Przyjaciela szanuję, ale wroga szanuję jeszcze bardziej. Z tego względu, że Przyjaciel, nawet jak nam powie coś złego, to zawsze mu wybaczymy, tak? Z natury, bo to jest nasz przyjaciel, a powiemy, dzisiaj miał zły dzień i tak dalej.
Paweł. Potem mi wytłumaczono, że mówi, no właśnie, że to tak nie działa, że u alkoholika to właśnie może się wydarzyć błaha rzecz i faktycznie przestałem chodzić na mityngi, tylko nie piłem, tak? Tylko nie piłem i to działa pod świadomość, tak? Moje oczy starają się nie kodować, ale umysł sam to koduje, tak? I ja wiem, że tylko ja już staram się po prostu, jeśli się zaczynam na drugi dzień źle czuć, Jak to moja ex-małżonka mówi, że przychodzi do mnie diabeł, to śmie twierdzić, że po prostu to działa podświadomie. Tego samego dnia wieczorem leżę i mówię, nie, dzisiaj to nic nie będzie, bo super się czuję i tak dalej.
No a wstaję rano i już nie jest super. Albo za godzinę, za dwie. I staram się po prostu na siłę. Albo basen, sauna, coś po prostu zacząć robić. No i druga osoba. Ważne jest wsparcie. Kontakt z drugim uzależnionym. Nie wstydzić się dzwonić. Drugi alkoholik, który jest trzeźwy. Odbiera telefony o dwudziestej czwartej i o pierwszej nad ranem, a jak nie odbiera jeden, to drugi, to trzeci. I tak to działa. I starać się po prostu nie wstydzić się prosić o pomoc.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.