Wracamy do pucharów #97
Wyjątkowo we środę, rozmawiamy o dwóch meczach - porażce z Cracovią oraz rekordowym zwycięstwie z Breidablik, a także o tym co przed nami - meczu z Lechią, rewanżu na Islandii i kolejnych krokach w Europie.Zapraszamy w składzie:Radek Laudański i Marcin JeżykPodoba Ci się nasza praca? Postaw nam wirtualną kawę!https://buycoffee.to/poznanskiexpress
Ale tak sobie właśnie mówiliśmy chwilkę temu. Że pewne tezy dobrze się zestarzały. Tak, pewne tezy się dobrze zestarzały, ale też mówiliśmy sobie o tym, że trudno się czasem dziwić temu, że tak sobie w Poznaniu chodzimy od ściany do ściany, no bo tak, w piątek mamy inaugurację Ekstraklasy sezonu 25-26, Lech przegrywa z Cracowią 1-4. Przegrywa drugi mecz domowy z rzędu. No i jest to druga najgorsza inauguracja w historii Lecha w rozgrywkach Ekstraklasy. A kilka dni później, czyli we wtorkowy wieczór, mamy zwycięstwo z Breidablik 7-1, które jest najwyższym zwycięstwem w historii, jeśli chodzi o rozgrywki europejskie w wydaniu poznańskiego Lecha.
To jest też Pierwszy mecz w historii, w którym to Lech zdobył w rozgrywkach europejskich aż 7 bramek. Także bardzo różne emocje nami targały przez te kilka dni. Nie chcę powiedzieć, że to dobrze, ale oczywiście to, że mamy jakieś emocje i to, że Lech coś w nas budzi, to jest jak najbardziej pozytywne. No i teraz już to spotkanie z Cracoviem to nam się jawi jako taka prehistoria. Ale może chociaż tam w dwóch, trzech zdaniach powiedzmy sobie o tym jak to spotkanie wyglądało. Niewiele dobrego niestety o tym spotkaniu ligowym powiedzieć możemy.
No i stawia Lecha już na samym początku nieco pod ścianą, to znaczy w takim kontekście, że Lech od samego początku, jeśli chodzi o rozgrywki ligowe, musi po prostu odrabiać straty. Trochę jesteśmy tego przyzwyczajeni. Bo dobrze pamiętamy, też mówiliśmy sobie częściowo o tym w tym poniedziałkowym live'ie, że Lech po mistrzostwie ma często problemy ze startem ligi. Wiemy dobrze częściowo z czego to może wynikać, bo mimo że polska Ekstraklasa rośnie w rankingu i ta pozycja jest coraz lepsza, no to jednak wymaga to od sztabów szkoleniowych Takiego balansowania przygotowaniem do sezonu, aby ten szczyt formy nie przychodził na połowę lipca, tylko później, wtedy kiedy rozgrywane są te kluczowe spotkania związane z awansem do fazy ligowej któregoś pucharu, a ten początek sezonu trzeba próbować jakoś przepychać.
Nie jest to w pełni usprawiedliwienie dla tego, co działo się W piątek przy Bułgarskiej, bo jednak bardzo wiele rzeczy tam nie działało. No i kilka błędów, które było popełnione, także błędów ze strony sztabu szkoleniowego typu ustawianie piłkarzy nie na swoich pozycjach powtórzyło się. No i po raz drugi po prostu mieliśmy sposobność przekonać się, że tak po prostu się nie da. No i ja szczerze powiedziawszy tak dzisiaj, wtedy już tak myślałem, ale dzisiaj z perspektywy czasu jeszcze bardziej się utwierdziłem w tym przekonaniu, że gdyby Nils Frederiksen zdecydował się ustawić na prawym skrzydle wtedy Szymczaka z Cracowią, a Pereirę na swojej pozycji, to nie chcę powiedzieć, że Lech by tego spotkania nie przegrał, może też by nie zdobył punktu, tego nie wiemy.
Ale jestem pewien, że ten mecz by wyglądał trochę inaczej. Nie byłby taki zły, bo widać, że Lech jest zupełnie inaczej podłączony do prądu, kiedy gra Joel Pereira na swojej pozycji i on nadaje temu zespołowi odpowiedni rytm. I wczoraj to widzieliśmy doskonale podczas tego meczu z Breidablikiem i tak myśląc całościowo o tym tygodniu w Lechu Poznań, no to jestem też przekonany co do tego, że gdyby ten mecz z Breidablikiem odbywał się tydzień wcześniej albo w piątek, tydzień temu we wtorek, Lech miał ciężko z Island Szczekami, no bo przy tamtej dyspozycji kadrowej nie byłoby łatwo, no bo widzieliśmy, że Lech nie miał tak naprawdę kim grać za bardzo, że był jeden wielki szpital tutaj, trener próbował to jakoś łatać nieskutecznie, ale myślę, że ta kiepska dyspozycja była spowodowana raz, że tym przeciążeniem fizycznym, a dwa, no dużo bardziej jednak tymi brakami kadrowymi, które później gdzieś tam trochę przestały nam dokuczać.
Radikalnie zmieniłem swój nastrój co do tego meczu z Breidablikiem w poniedziałek, kiedy poszedłem na trening. Zwykle, kiedy idę na te treningi Lecha, no to nie ma z nich dobrych informacji, bo to tak się mówi, ten wypad, tego nie będzie i gdzieś tam każdy tak naprawdę boi się chodzić na te treningi i tego, co tam zostanie, a ja idę sobie na ten trening. Patrzę, co tam za piłkarze idą, a tutaj nie tylko Afonso Sousa, idzie też Ali Golizadek na zajęcia, gdzie wydawało się, że ten moment nastąpi trochę później. Idzie też Timothy Umoa. Wcześniej dostałem informację gdzieś tam od osób, które śledzą mocno te poczynania Lecha tak bardziej wewnątrz klubu, że Lis Frederiksen jest zdumiony wreszcie Timothym Umoą, że po prostu jak zobaczył tego piłkarza pod względem fizycznym,
Co on potrafi, to naprawdę w lechu nikt się nie spodziewał, że to będzie wyglądało aż tak dobrze. Już wtedy padła informacja, że jest gotowy na 45-60 minut i może spodziewać się jego występu. Wczoraj widzieliśmy, że ta diagnoza okazała się słuszna i rzeczywiście mamy do czynienia z tego typu piłkarzem. Jak zobaczyłem Sousek, Olizadecha, Jaumutinho, a potem też jeszcze trener powiedział, że są gotowi do gry w tym meczu z Breidablikiem, to wiedziałem, że To co najgorsze już jest za Lechem, że teraz mamy gdzieś tam skład zbliżony do tego optymalnego, w końcu ma kto grać i wtedy uwierzyłem w to, że Lech może wygrać nawet wysoko z Breidablik, ale no też bardziej typowałem na tym live'ie taki wynik 3-0, że po prostu Lech będzie lepszy od rywala, narzuci mu swoje warunki, ale nie padnie tam wyczyn taki historyczny, ale...
Widząc to, co się potem stało przy ulicy Bułgarskiej, to byłem absolutnie zdumiony tym, jak wygląda Lech Poznań. Zespół został podłączony do wtyczki z prądem i tutaj po tym meczu pojawiają się takie głosy, czy to Lech był taki słaby, czy to Breidablik taki słaby. Myślę, że prawda leży pośrodku trochę i tak naprawdę Breidablik nie jest dobrą drużyną. Mam nadzieję, że ona też była trochę przeceniana tutaj przez ludzi w Poznaniu przez pryzmat tego, Jak Lech wyglądał w ostatnim czasie, aczkolwiek też jestem przekonany co do tego, że gdyby Lech zagrał tak jak z Legią czy z Cracowią, to wynik tego meczu też byłby inny, byłaby nerwówka i to by nie wyglądało w ten sposób, bo ja od pierwszej minuty widziałem zespół, który chce narzucić swoje warunki, postawił na wysokie tempo i
I gdzieś tam Islandczycy mieli z tym problem. Też kluczowe znaczenie miało to postawienie na Pereirę, na prawej obronie. Dobrze na skrzydłach wyglądał Szybczak z Bengtssonem. Obaj bardzo pewnie wchodzili w pojedynki, wymieniali się pozycjami, co też gdzieś tam wprowadzało pewne Zamieszanie w szeregach Islandczyków. No i mam wrażenie, że gdzieś tam te wszystkie atuty sprawiały, że Lech po prostu był lepszą rodziną. Też Gurgul wyglądał na piłkarza dużo bardziej pewnego siebie, niż podczas tego meczu z Krewiem. Skrzypczak mi się podobał bardzo mocno. Dużo bardziej niż też Douglas wczoraj. Skrzypczak według mnie, jeśli ktoś miał jakieś wątpliwości co do tego, czy on w Lechu będzie wyglądał dobrze, to według mnie to jest postać taka jasna w tych pierwszych tygodniach i wydaje mi się, że nie będzie miał problemów, żeby w tych
W najbardziej prestiżowych meczach mieć miejsce w pierwszym składzie i myślę, że wczoraj Lech tak wszystkich dosyć uspokoił, uradował i tak naprawdę widząc wczoraj tego Lecha Poznań w końcu mogliśmy się poczuć tak, jakbyśmy oglądali mecz Lecha, a nie jakąś tanią podróbkę, którą widzieliśmy podczas pierwszego tygodnia tego sezonu i w końcu gdzieś tam ten entuzjazm wrócił przy Bułgarską i miejmy nadzieję, że teraz będzie wygrana z Lechią Gdańsk, będzie to kontynuowane. Będziemy gdzieś tam ciężko pracować i wyczekiwać tego meczu z Sveną Zvezdą i dobrze tak naprawdę, że trochę jeszcze musimy na niego czekać, no bo czas tutaj będzie grał na korzyść kolejorza. I mam nadzieję, że tak właśnie będzie ten scenariusz, który Radek rysujesz. To jest scenariusz optymistyczny, ale też myślę tak najbardziej realny.
Oczywiście możemy rozkładać często grę na czynniki pierwsze, też często nawet tutaj to robimy, możemy sobie rozmawiać o różnych fazach przejściowych i tak dalej. Natomiast takie kwestie jak to, że boczny obrońca gra na boku obrony, a skrzydłowy gra jako skrzydłowy i tak dalej, Są to bardzo proste i banalne rozwiązania, które po prostu czasami się sprawdzają albo inaczej zazwyczaj się sprawdzają i dają określony efekt na boisku. Co do Breidablik, nie wiem czy on był przeceniany. Ja myślę, że to była bardziej kwestia tego typu, że nikt w Poznaniu nie chciał popełnić takiego błędu, że ta drużyna będzie zlekceważona. No bo też pamiętamy taką niedawną przeszłość związaną z
Potyczkami Lecha z drużynami islandzkimi, czyli ze Stjarnan, czyli z Viking Górem ze Stjarnan. Dwumer zakończony odpadnięciem Lecha z rozgrywek mecz z Viking Górem, którym Lech był lepszy, natomiast musiał udowodnić to dopiero w dogrywce, ale też mówiliśmy w poniedziałek o tym, że wydaje nam się, że drużyna Breidablik jest słabsza piłkarsko od tego Viking Góra. Z którym Lech mierzył się kilka sezonów temu. To się potwierdziło. Potwierdziło się też to, że Islandczycy przyjechali tutaj z jednym założeniem. Znaczy ich cel był bardzo prosty. Wyjechać stąd z 0-0 albo z takim wynikiem jak osiągnęli na przykład w Albanii, czyli 1-0.
Praktycznie jest to niemożliwe, więc możemy myśleć o meczach trzeciej rundy i możemy sobie już rozważać, tak na papierze, jak te spotkania z Tyrweną Zvezdą, tak wszyscy zakładamy, która wczoraj tylko 1-0, Na wyjeździe w Gibraltarze pokonała mistrza Gibraltaru, drużynę Lincoln Red Imps 1-0, mimo dużej przewagi, ale też mimo tego, że dużą część spotkania grała w osłabieniu. Plan mistrzów Islandii posypał się bardzo szybko, bo Lech zaczął to spotkanie najlepiej, jak tylko się da, od szybko strzelonej bramki.
Później prezent, taki bardzo dyskusyjny rzut karny, Po czerwonej karce ta gra posypała się już zupełnie i no tylko tak naprawdę kwestią czasu było strzelenie kolejnych bramek i to co mogło kibiców na trybunach interesować to jest to w jakich rozmiarach Lech to zwycięstwo osiągnie raczej nikt. Nie spodziewał się 7-1, już to 3-0, o którym Radku mówiłeś w poniedziałkowym live'ie. To był taki optymistyczny scenariusz, taki który może nie rozstrzygał jeszcze, nie rozstrzygałby w 100% perspektywy awansu do Q3, ale no raczej też by powodował, że moglibyśmy mówić o nieprzekładaniu weekendowego spotkania z gdańską Lechią.
Wszystko tak naprawdę się w tym meczu układało i Myślę, że zdecydowaną większość, a jeśli nie wszystkich piłkarzy, którzy wczoraj w barwach kolejorza się na boisku pojawili, możemy wyróżnić, możemy pochwalić tych nazwisk, o których moglibyśmy powiedzieć w superlatywach jest bardzo wiele. Jedno z tych nazwisk już tutaj z Twoich ust padło, to jest Timothy Łoma, czy Łuma, to jest debiut Kenijczyka w koszulce Lecha I Kenijczyk. Poczynanie boiskowe.
Jemu też nie odbiło, ale jest to naprawdę piłkarz o bardzo dużym potencjale. Ja bym powiedział nawet, że na taką gwiazdę ekstraklasy. Tak, tak, zdecydowanie. No ja szczerze powiedziawszy, zanim on przyszedł do Lecha, jeszcze kiedy gdzieś tam pojawiły się te doniesienia, też tam coś otrzymałem, że on piłkarzem Lecha zostanie, no to gdzieś tam sobie sprawdzałem jego życiorys, Wtedy miałem wysokie oczekiwania co do niego
No i gdzieś tam kibice Lecha może mówią teraz, żeby się nie podpalać, bo Anderson miał dobre wejście czy coś takiego. No ale wiesz, Anderson nie grał przeciwko Romie takiego dobrego meczu i nie był tak oceniany przez włoskie media, więc widać, że tutaj potencjał jest bardzo duży. To jest piłkarz bardzo młody wciąż, 21-letni. Mam wrażenie, że on jeszcze wczoraj nie pokazał 100% swoich możliwości, bo jeszcze fizycznie nie jest w 100% gotowy. I jak on do tego dołoży tą intensywność biegową, no to może być naprawdę takie monstrum w tym środku pola. To jest widać piłkarz bardzo taki wybiegany, bazujący przede wszystkim na odbiorze. Gdzieś tam też czujący się zaskakująco dobrze z piłką przy nodze. To, co wczoraj widzieliśmy, to przypomina trochę N'Golo Kanté w takiej wersji.
No wiemy, że Slawia jest lepszym klubem ogólnie w tym momencie od Lecha. Ale wydaje mi się, że Slawia wypożyczając go do Lecha Poznań wie co robi. To jest doskonale zaplanowany ruch. Slawia chce, żeby Ouma właśnie bardzo dobrze pokazał się w Lechu Poznań i myślę, że to nie będzie gracz szykowany na sprzedaż od razu, tylko on potem będzie grał w tej Slawii. Tak mi się wydaje, że taki jest plan co do jego kariery. Widać już po prostu, Dobra, możemy powiedzieć, że to jest Breidablik, niezbyt dobra drużyna, ale wystarczy popatrzeć na niego, czy na Antka Kozubala i Filipa Jagiełłę, no nic nie umyło z naszym zawodnikom, ale widziałeś w tym meczu jego i ich, no widzisz te różnice, że to jest ten piłkarz, który gdzieś tam ma papiery na to duże granie, więc mi się wydaje, że...
Oma zostanie takim powiedzmy numerem jeden na tej pozycji numer sześć w tych takich najbardziej ekluzywnych spotkaniach. Już po wczorajszym meczu nie mam odpowiedzi, czy tak się stanie. Już w momencie, kiedy miał przyjść do Lecha, to mi się wydawało, że taka sytuacja będzie miała miejsce. Teraz gdzieś tam jestem przekonany o tym. No i widząc ten jego występ wczorajszy, Biorąc pod uwagę jeszcze to, że gdzieś tam, no wiadomo, polecam też mój tekst na TVP Sportu, Luisie Palme, jak się gdzieś tam zagłębiłem w różne statystyki, pogadałem sobie z ludźmi z Hondurasu i tak dalej, no to człowiek też sobie narobił nadziei. Widząc tego Łomę, jak się tutaj zaprezentował w Lechu Poznań i biorąc pod uwagę fakt, że mamy tego Luisa Palme, czyli też piłkarza z potencjałem na gwiazdę ligi i tego piłkarza, który w Europie może zrobić różnicę,
No to myślę, że te ogniwa mogą się stać bardzo ważne w tym meczu z Trweną Zvezdą i po wczorajszym dniu, tak jak gdzieś tam nie dawałem Lechowi żadnych szans, tak myślę, że może będzie można powalczyć z tym zespołem, no bo Trwena ostatnio też ma pewne problemy w obronie, słyszałem, bo doszło tam do wymiany bloku obronnego, więc jeśli Lech będzie najlepszą wersją samych siebie, pokaże się z dobrej strony, ta sytuacja zdrowotna będzie okej. To wydaje mi się, nie chcę powiedzieć, że wywalczyć awans, ale pokazać się z dobrej strony w tym dwóm meczu będzie duża szansa. No i dobrze, że nie gramy teraz, no bo te nowe nabytki też mają czas, żeby tutaj się jeszcze lepiej wkomponować w ten zespół, ale mam wrażenie, że każdy z nas po tym wtorkowym meczu no czeka już na to spotkanie z Trweną Zvezdą bardzo mocno.
Tak, oczywiście, ja już też dostaję różne wiadomości od znajomych kibiców, nie tylko z Poznania, że no już szykują sobie wolne i tak dalej, aby przyjechać i zobaczyć to spotkanie, które na pewno zelektryzuje nie tylko Wielką Polskę. Ale na ten moment całą piłkarską Polskę. Wracając do tego meczu z Breidablik. Oczywiście, tak jak mówisz Radek, musimy brać poprawkę na to, że to była słabsza drużyna i od Legii i od Cracovii. Więc tak jak mówiłeś, prawda leży po środku. Lech zagrał zdecydowanie lepiej niż w tych dwóch pierwszych spotkaniach sezonu. Zmiana w ciągu tych paru dni to jest coś co już widzieliśmy jeśli chodzi o Lecha też w tym sezonie mistrzowskim.
To było coś co Lecha wyróżniało, że Lech potrafił bardzo szybko zareagować na jakieś takie czy drobne kryzysy, czy takie momenty słabsze i reagować w odpowiedni, właściwy sposób. Teraz mieliśmy dokładnie to samo. Dużo większa intensywność w grze, dużo więcej piłek przejętych, przejmowanych, dużo więcej prób odbioru i przechwytu, więcej zbieranych tych drugich piłek. Generalnie bardzo duża dominacja, w czym pomogła też słabość piłkarska mistrza Islandii i na pewno kolejne spotkania Czerwona Zvezda
Te dwa mecze z drużyną wtedy z Islandii pod wodzą Johna van den Broma, zwłaszcza ten na Islandii, ale również ten w Poznaniu, który wizualnie wyglądał ok, ale nie było skuteczności, ale mam wrażenie, że tamten Lech na boisku, a ten tutaj, no to jest duża różnica. I jak tutaj dostaliśmy taką próbkę umiejętności piłkarzy Lecha, Jeszcze mamy na uwadze to, że zaraz może dołączyć ten Luis Palma gdzieś tam do tego pierwszego składu, no to gdzieś tam ten optymizm może tutaj być większy. I też jeszcze mam taki jeden wniosek, nie tylko po tym meczu, bo też obserwuję sobie Leo Bengtssona, podoba mi się ten zawodnik. No właśnie, drugi co najmniej. I już w meczu z Legią Warszawa mi się podobało, bo dał wtedy taką jakościową zmianę, wchodził odważnie w pojedynki.
Wczoraj widzieliśmy to jeszcze w takiej lepszej wersji i mam taki wniosek, że on mógłby do Lecha Poznań nie przyjść. Gdyby nie kontuzja Daniela Hockansa. Bo gdyby nie ta kontuzja Hockansa, to pewnie Lech by gdzieś tam nie uzupełniałby tak mocno tej kadry na skrzydłach. Palma pewnie by przyszedł, bo zamysłem Lecha na to okno transferowe było sprowadzenie tego Kozaka na lewe skrzydło i to jest właśnie ten... Kozak, ale drugim wyborem miał być Hakans, a tutaj się Hakans wysypał i przyszedł ten Leo Bengtsson i widząc tego piłkarza, dostając taką próbkę meczów, jaką dostałem, no to da się dostrzec łatwo, że jest to piłkarz lepszy od Daniela Hakansa, no bo tak naprawdę oglądałeś tego Hakansa wielokrotnie w Lechu Poznań i dla mnie, no poza szybkością, on nie miał za bardzo atutów piłkarskich, a Bengtsson widać jest piłkarzem dużo lepszym technicznie, wchodzącym w dryblingi, więc tutaj dostaliśmy taki solidny upgrade
Naprawdę zagrał dobre zawody i to nie tylko takie, że możemy sobie podsumować, no starał się Filip Szymczak, naszarpał się rzeczywiście, dał dużo, ale on wniósł też naprawdę dużo piłkarsko i w momentach, kiedy zamieniali się miejscami z Leo Bengtssonem, to wyglądało dobrze i po jednej i po drugiej stronie boiska. Piłkarze Lecha wydaje się, że całkiem świadomie wykorzystywali słabsze boki obrony Breidablik i w ogóle słabsze strefy te skrajne boiska po stronie naszego przeciwnika. To się naprawdę bardzo, bardzo udawało. Joel Pereira wrócił na swoją pozycję i wrócił do takiego... A to pokazuje, że to nie był żaden kryzys formy, tylko musi grać po prostu na swojej pozycji, bo tam się czuje zagubiony.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Wyjątkowo we środę, rozmawiamy o dwóch meczach - porażce z Cracovią oraz rekordowym zwycięstwie z Breidablik, a także o tym co przed nami - meczu z Lechią, rewanżu na Islandii i kolejnych krokach w Europie.
Zapraszamy w składzie:
Radek Laudański i Marcin Jeżyk
Podoba Ci się nasza praca? Postaw nam wirtualną kawę!
https://buycoffee.to/poznanskiexpress