Gazowa mapa Europy | Energia do zmiany
Gazowa mapa Europy szybko się zmienia. Rumunia szykuje się do zwiększenia wydobycia, Grecja wyrasta na ważny hub LNG, Ukraina wykorzystuje swoją infrastrukturę i magazyny, a Polska musi mierzyć się z coraz większą konkurencją.Maciej Woźniak, ekspert rynku energii i były wiceprezesy PGNiG, opowiada, kto może najwięcej zyskać na nowej architekturze gazowej regionu, jakie miejsce zajmie w niej Polska oraz czy większa konkurencja może obniżyć ceny gazu na naszym rynku.Rozmowę prowadzi Dominik Brodacki.Tygodnik Polityka i projekt Pulsar zapraszają na spotkanie "Miejska gorączka" w ramach cyklu "Podróż po wiedzę". W dyskusji o mieście bezpiecznym dla mieszkańców usłyszymy głosy organizacji środowiskowych, administracji i nauki.18 września o godz. 13.30 w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.Wstęp wolny, ale obowiązują zapisy - https://forms.cloud.microsoft/e/7nMmxFNNCv.
Dlaczego? Bo ten region jest coraz lepiej skomunikowany, w sensie połączony, jeśli chodzi o sieci energetyczne i rozbudowywane gazociągi, a jednocześnie ma dostęp do innych źródeł gazu niż większość Europy, niż zachodnia czy północna część Europy. Jeśli chodzi o duży obrazek, to przypomnijmy, że do Grecji i do Bułgarii docierają gazociągi biegnące od Azerbejdżanu przez Turcję. Do Grecji i do Bułgarii przez Turcję płynie gaz, który do Turcji dociera z takich miejsc jak Azerbejdżan, ale również Rosja, Iran, Irak i gaz amerykański, bo i w Turcji i w Grecji mamy terminale LNG, które bardzo intensywnie pracują, regazyfikują dostawy.
Ja zawsze w tym momencie się zastanawiam na ile to jest jakaś zbiorcza polityka państwa amerykańskiego, a na ile to są po prostu przedsiębiorczy amerykańscy biznesmani i ich projekty, które się zaczynają mnożyć faktycznie w dużym tempie. Różne analizy pokazują, że w najbliższych pięciu latach tam Amerykanie będą mieli do Wywiezienia z kraju prawie 200 dodatkowych miliardów metrów sześciennych gazu, oczywiście w postaci LNG. I on gdzieś musi trafić. I on może trafiać albo do Europy, albo do Azji. Kryzys cieśnienia Ormus oczywiście trochę zaburza ten obraz sytuacji, bo Azja teraz bardzo potrzebująca gazu, którego już nie dostaje, a w każdym razie nie w takich ilościach, jakby potrzebowała z Zatoki Perskiej.
No i dzisiaj Grecja staje się realnym graczem na rynku, to po pierwsze, ale także konkurentem nas samych, jakby nie patrzeć, no bo koniec końców Zależnie pewnie oczywiście od taryf i ceny gazu, ale jest w stanie dostarczać surowiec do takich państw jak Węgry, Słowacja, czyli tych krajów, wobec których my również mamy swoje ambicje. Wystarczy spojrzeć na Ukrainę i na Naftohusk, czyli taki ukraiński monopolista gazowy, który ostatni rok spędził na testowaniu wszystkich możliwych tras przesyłu i kupował gaz LNG. Niestety nie tylko od Orlenu. Orlen się powinien tego wstydzić, bo mógłby sprzedawać tam więcej, myślę. Ale próbował też kupować i kupował poprzez niemieckie terminale gazowe, ale również poprzez greckie. I to z grecką firmą, która jest w połowie amerykańska, w połowie grecka, czyli właściwie obsługuje właśnie ten import gazu LNG ze Stanów Zjednoczonych.
No to był ten wielki projekt sprzed paru lat, który miał pomóc rozprowadzić gaz z terminala LNG w Świnoujściu i z Baltic Pipe'u i on jest gotowy. Więc trasa na Ukrainę jest gotowa. Dlaczego tam ten gaz nie płynie w takich ilościach, jak mógłby? Bo ja oczywiście nie odbieram Orlenowi tego, że faktycznie tam kontrakty są podpisywane, kolejne ilości gazu są sprzedawane, tylko to są, mam wrażenie, jakieś takie one-offy, takie pojedyncze kontrakty, takie dobijające pewne zapotrzebowania ukraińskie. To nie jest jakaś długofalowa współpraca. To mnie trochę martwi, bo mamy najbliżej na Ukrainę i powinniśmy to wykorzystywać. A tymczasem, no mówię, Przyjaciele amerykańscy wysyłają gaz do nas, a jednocześnie robią to przez Grecję i de facto sami się teraz trochę ze sobą konkurują.
Nazerskim, no proszę cię bardzo. No i tak faktycznie jest, bo to jest ten sam gaz, w sensie te same tak zwane słynne molekuły gazu, te same pierwiastki, natomiast no niewątpliwie wolumen gazu, który przebiega przez Turcję Rosyjskiego wpływa na ceny w tym regionie, więc ten region ma trochę ciągle inną cenę i być może to jest również wpływ na konkurencyjność oferty biegnącej tam z południa, Że gdzieś po drodze chyba najbardziej w Bułgarii te różne streamy gazu, te różne potoki gazu biegnące z różnych kierunków się najbardziej mieszają. I jest tak, że zazwyczaj w Bułgarii ten gaz jest trochę tańszy niż w Rumunii, a na pewno tańszy niż w Polsce. No i z tego to mniej więcej wynika. Oczywiście, jeżeli będziemy w stanie jako Europa zablokować faktycznie, efektywnie import gazu z Rosji właśnie biegnący przez Turcję, bo to jest teraz właściwie jedyny gazociągowy kierunek, z którego rosyjski gaz dobiega do Europy i mam nadzieję przy okazji przestaniemy importować LNG do Europy z kolei zachodniej, no bo to
I proszę się nie dziwić Bałkanom, że mają w związku z tym problem, bo im się narzuca konieczność odejścia od rosyjskiego gazu i dobrze, no ale oni zawsze wskazują dobrze, a co robi ten LNG tam w Rotterdamie i gdzieś we Francji, dlaczego tak się dzieje, dlaczego oni ciągle tam importują, a nam każecie z tego kompletnie zrezygnować. No więc zobaczymy jak to będzie wyglądało w najbliższych latach i oczywiście brak tego rosyjskiego gazu poprawi jakby relacje cen Europy północnej do południowej, ale niewątpliwie jest to zmiana, potężna zmiana versus to co było te 5-10 lat temu, to teraz na południu Europy mamy trochę tańszy gaz niż na północ Europy. No brak rosyjskiego gazu, który był na odpowiednich zasadach w Europie Zachodniej sprzedawany, bo nie w Polsce,
Było tam paru graczy na rynku, były dostawy oczywiście głównie czy jedynie z Rosji, ale sam Naftohus zbudował kompetencje przez te lata. Ma dobrze prosperującą spółkę tradingową, zresztą z siedzibą w Szwajcarii. No bo tak to jest w Europie, że się spółki tradingowe zakłada w Szwajcarii albo ewentualnie w Wielkiej Brytanii. Czasami wyjście poza strefę unijną pomaga, nie ma się czemu dziwić. Te zakupy gazu zresztą LNG to też jest chyba organizowane czasami przez te spółki córki w Szwajcarii. I to jest normalny trader, który bardzo sobie dobrze radzi na tym rynku. Zresztą on był w jakiejś mierze budowany parę lat temu przez mojego znajomego, który też mi kiedyś pomagał. Razem pracowaliśmy w Mołdawii, teraz jest w innej ukraińskiej spółce.
Mołdawia sprawdzała już dostawy z Grecji, gdzie ten gaz pochodził, czy to z regionu kaspijskiego, czy pochodził z LNG. Chyba zresztą pierwsza testowa ilość gazu zregazyfikowana w Aleksandropolis, w tym Efeseru. Poszła właśnie do Mołdawii. Oni chcieli przetestować operacyjność terminala, myśmy chcieli też pokazać, czy to jest możliwe, żeby ten gaz dopłynął do Mołdawii i to faktycznie do pierwszej ilości na początku kwietnia 2020 bodajże czwartego roku popłynął do Mołdawii, więc ten gaz może już przypłynąć do Mołdawii z różnych kierunków i moją rolą tam w Mołdawii było to, by stworzyć narzędzie i firmę, czy uzbroić firmę w wiedzę i kompetencje i jak to robić. No bo tego nikt wcześniej w Mołdawii nie robił po prostu.
Tym są najlepsi. Czyli w horyzoncie, powiedzmy, następnej dekady ten europejski rynek gazu nie będzie się opierał na jakimś jednym centrum importowym, a bardziej to będą różne statki, które się będą w miarę równomiernie podnosić. Marzyłoby się, żeby to tak wyglądało właśnie, że mamy głównych dostawców w postaci gazu LNG, który niekoniecznie musi być tylko amerykański, chociaż w większości jest, że mamy dostawy z Norwegii, że mamy ciągle jakąś produkcję europejską, na przykład w Rumunii, Żeby raczej się nie dać uwikłać ponownie w dostawy z Rosji, chociaż co będzie po wojnie, to zobaczymy. O regionalnej konkurencji, ale też współpracy pomiędzy różnymi rynkami, Maciej Woźniak, bardzo serdecznie dziękuję. Ja również dziękuję.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Dominik Brodacki przedstawia temat i swojego gościa Macieja Woźniaka, znawcę rynku energii.
Maciej Woźniak omawia zmiany na gazowej mapie Europy Środkowo-Południowo-Wschodniej, podkreślając rosnące wydobycie i nowe kierunki przesyłu gazu.
Rozmowa skupia się na roli Rumunii jako potęgę wydobycia i przesyłu gazu, a także na możliwościach eksportu do Mołdawii i Ukrainy.
Maciej Woźniak analizuje roli Grecji jako huba gazowego, podkreślając jej konkurencję dla Polski na rynku gazu.
Rozmowa o szansie konkurencji na polskim rynku gazu, głównie z amerykańskim i azerskim gazem.
Opis sytuacji w Mołdawii, gdzie kraj dalej importuje gaz, ale z innych kierunków, głównie z Rumunii.
Analiza roli Ukrainy w architekturze gazowej Europy, z uwzględnieniem roli Mołdawii i potencjalnych dostawców gazu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Gazowa mapa Europy szybko się zmienia. Rumunia szykuje się do zwiększenia wydobycia, Grecja wyrasta na ważny hub LNG, Ukraina wykorzystuje swoją infrastrukturę i magazyny, a Polska musi mierzyć się z coraz większą konkurencją.
Maciej Woźniak, ekspert rynku energii i były wiceprezesy PGNiG, opowiada, kto może najwięcej zyskać na nowej architekturze gazowej regionu, jakie miejsce zajmie w niej Polska oraz czy większa konkurencja może obniżyć ceny gazu na naszym rynku.
Rozmowę prowadzi Dominik Brodacki.
Tygodnik Polityka i projekt Pulsar zapraszają na spotkanie "Miejska gorączka" w ramach cyklu "Podróż po wiedzę". W dyskusji o mieście bezpiecznym dla mieszkańców usłyszymy głosy organizacji środowiskowych, administracji i nauki.
18 września o godz. 13.30 w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.
Wstęp wolny, ale obowiązują zapisy - https://forms.cloud.microsoft/e/7nMmxFNNCv.