Dzień wyzwolenia czy dzień świstaka | Wartość dodana
Dokładnie rok temu prezydent Donald Trump ogłosił „Dzień Wyzwolenia” i zaprezentował nową siatkę ceł obejmującą niemal cały świat. Skala stawek zaskoczyła rynki, firmy i polityków, ale już po kilku dniach cła zawieszono i w wielu przypadkach zastąpiono niższymi stawkami uzgodnionymi bilateralnie. W pierwszą rocznicę tych wydarzeń rozmawiamy z Janem Jęczem i Aleksandrem Kierońskim o tym, gdzie dziś jest gospodarka USA i świata. Rozmowę prowadzi Hanna Cichy.Dziś po raz pierwszy odcinek Wartości Dodanej otworzy cotygodniowy przegląd wydarzeń gospodarczych przygotowany przez Karola Tokarczyka.
Choć agresywną politykę celną Trump zapowiadał już w kampanii wyborczej, uważając, że inne kraje wykorzystują Stany Zjednoczone, sprzedając im tanie dobra i obiecując, że cła przyniosą wysokie wpływy do budżetu, będą bodźcem reindustrializacji kraju, Nikt z nas nie spodziewał się tego, co zobaczyliśmy tamtej nocy. Stawki wahające się od 10% do prawie 50% na kilka dni sparaliżowały rynki, firmy i decydentów, a później zostały zawieszone i w większości przypadków zastąpione niższymi cłami na mocy bilateralnych porozumień. Dziś porozmawiam z Janem Jęczem i Aleksandrem Kierońskim o tym, gdzie jest amerykańska i światowa gospodarka w pierwszą rocznicę Dnia Wyzwolenia. Jednak zanim przejdziemy do głównego tematu dzisiejszego odcinka, najpierw pięć niekoniecznie najważniejszych, ale za to najciekawszych wydarzeń minionego tygodnia, wybranych przez naszego analityka do spraw gospodarczych Karola Tokarczyka.
Maciej Witucki jest ponoć coraz bliżej fotela prezydenta BusinessEurope, największej i najstarszej organizacji przedsiębiorców w Unii Europejskiej. Tak słyszymy z trzech źródeł. Byłby to niemały sukces Polski w Brukseli, gdyż organizacja ta ma spory wpływ na kształt gospodarczych regulacji przygotowywanych przez Komisję Europejską. Zatwierdzenie tego wyboru ma nastąpić w połowie maja, a jego ogłoszenie tydzień później. A teraz chwilę o bezpieczeństwie, a właściwie cyberbezpieczeństwie. Zastanawiamy się w tym kontekście nad wjazdem chińskich samochodów do niektórych obiektów wojskowych. To, jak wiemy, jest już zabronione. Jednocześnie chiński robot humanoidalny chodzi spokojnie po Sejmie czy Ministerstwie Cyfryzacji, skanując przestrzenie tych ważnych z punktu widzenia państwa miejsc.
Tak dużo o tym opowiadał, tak mocno zbudował swój cały program gospodarczy tak naprawdę na bazie nowej polityki celnej. że spodziewałem się, że coś dużego musi nadejść, więc im bliżej byliśmy tego dnia wyzwolenia, tym bardziej to napięcie rosło i ja się spodziewałem, że rzeczywiście to będą wysokie stawki. To, co mnie zaskoczyło i pamiętam, że mocno to komentowaliśmy, to jak bardzo chaotycznie to zostało wprowadzone. To znaczy spodziewałem się, że to będzie jakaś pojedyncza stawka na cały świat, coś w stylu tych ostatnich ceł po już wyroku Sądu Najwyższego, gdzie mamy po prostu jakąś bazę i każdy się musi do niej dostosować. Natomiast te tabele z jakimiś wyspami zamieszkiwanymi przez pingwiny, na które są nakładane kilkunastoprocentowe cła, jakieś niesamowite formuły matematyczne... A umówmy się, pingwiny raczej nie eksportują za dużo.
Z drugiej strony pokazuje w ten sposób, że ma dalej tą jakąś specjalną więź, która i tak nam się w ostatnich dniach źle zestarzała. No i kolejnym krajem, któremu udaje się to porozumienie podpisać jest Wietnam. No tutaj znowu te kraje azjatyckie ze względu na tą swoją strukturę gospodarki zostały obciążone bardzo wysokimi stawkami, bo właśnie tutaj Wietnam, Kambodża, Bangladesz są kilkudziesięcioprocentowe stawki celne, podchodzące pod te 50%, a jednocześnie są to kraje, dla których ta wymiana handlowa Ze Stanami Zjednoczonymi jest niesamowicie ważna i w których te 40-30% mogłyby oznaczać katastrofę gospodarczą, więc Wietnam dosyć szybko sobie taką stawkę negocjuje. Natomiast najważniejsza z naszego punktu widzenia jest ta umowa z Unią Europejską. Czy możecie przybliżyć jakoś jej losy? Ona bodajże w zeszłym tygodniu została przegłosowana przez Parlament Europejski i w tym momencie trafi pod obrady rady.
Ale pierwszy jakiś kształt widzimy gdzieś w lipcu. Tak, pierwszy jej kształt widzimy gdzieś w lipcu i w zasadzie ta umowa, ona po prostu porządkuje wzajemne relacje handlowe, wzajemne stawki celne. I to jest 15%. Tak, to jest 15%. Tam oczywiście jest wiele, powiedziałbym, kategorii towarów, które są objęte inną stawką albo są wyłączone z tej stawki. Przede wszystkim motoryzacja. To jest jeden z najważniejszych obszarów i dla Europy, ale też dla tego, jak ten sektor wygląda, czy jak bardzo on jest powiązany ze sobą. Amerykańskie cła na samochody, ale też na leki spadły do 15% i w zamian Unia zobowiązała się do otwarcia swojego rynku na amerykańską żywność i poza tym ta umowa w zasadzie na tym się opiera.
Takie założenie wydaje mi się bardzo grubymi nićmi szyte. Jest właśnie takie, że ponieważ te bariery pozacelne egzystują i trudno jest je wyliczyć, to Amerykanie uznali, że możemy jako przybliżenie tych barier potraktować rezultat tego handlu. Nie biorąc pod uwagę tego, że Prawdziwe przyczyny są gdzie indziej, bo leżą w różnicy poziomu rozwoju krajów. To nie jest tak, że Wietnam ma bardzo wielkie bariery broniące rynek przed amerykańskimi produktami. Również ma, bo te kraje rozwijające się zwykle mają jakieś bariery handlowe, ale dlatego, że jest po prostu mniejszym i biedniejszym krajem niż Amerykanie, którzy są w stanie te wietnamskie produkty kupować. Także to jest jednak kwestia powody nakładania barier pozacelnych związanych z różnicami w rozwoju, a w przypadku Unii Europejskiej istotną kwestią było po prostu to, że Unia Europejska ma inne podejście do regulacji rynku cyfrowego na przykład, które jest dużo bardziej jednak interwencjonistyczne, dużo bardziej oparte na tym, żeby
Do tego plot twistu jeszcze dojdziemy. Tak, więc to był też istotny chyba kontekst tych negocjacji. No i to prowadzi nas do odcinka piątego, w którym przyjrzymy się Chinom. Tak już sygnalizowaliśmy, że Chiny postanowiły się Trumpowi postawić i mamy do czynienia z kilkoma tygodniami takich wzajemnych eskalacji. Nawet te stawki we wzajemnym handlu rosną z dnia na dzień w pewnym momencie i dochodzą do absurdalnej wartości około 250% na wybrane towary. Pisaliśmy też wtedy o tym, dlaczego Chiny tak twardo negocjują i jednym z tych właśnie przyczyn było to, że powyżej pewnej wartości tego cła to już nie robi żadnej różnicy. Znaczy to, czy ono wynosi 250 procent czy 300, to już jest po prostu abstrakcja i można sobie tak eskalować w nieskończoność. Poza tym Chiny mogły sobie pozwolić na takie twarde odpowiadanie, ponieważ przede wszystkim one już za prezydentury Joe Bidena przygotowywały gospodarkę na
To jest po prostu jakiś rollercoaster. Niedługo Trump znowu ma się spotkać z Xi Jinpingiem. Zobaczymy, co wtedy ogłoszą. To nas prowadzi do odcinka Tako, bo ta zmienność i nieprzewidywalność polityki handlowej, nie tylko z Chinami, ale taki emocjonalny rollercoaster mieliśmy też w relacjach z Unią Europejską. Unia zaproponowała dziesięcioprocentowe stawki i Trump je odrzucił, zagroził dwudziestoprocentowym i tak dalej. Który z was chce rozwinąć ten wdzięczny akronim Tako? To może ja rozwinę. Jest to skrót od Trump Always Chickens Out i zaproponował go jako pierwszy, przynajmniej jemu się przypisuje, Robert Armstrong z Financial Timesa, co też dobrze pokazuje, jeżeli jesteśmy cały czas w tej konwencji serialu, że wokół niego się zbudował cały fandom, który
Stany są partnerem tak nieprzewidywalnym, że okej, teraz trzeba jakoś z nim żyć i jakoś się w krótkim terminie układać, natomiast w długim terminie trzeba myśleć o świecie poza Stanami Zjednoczonymi. I w tej rozmowie, o której wam mówiłam, że słuchałam sobie tego podcastu sprzed roku, my tam też się zastanawialiśmy, czy to się skończy jakimś takim powrotem do globalnego izolacjonizmu, do globalnej wojny handlowej, bo jeżeli nie będą mogły odpłynąć towary do Stanów, to będą płynąć na inne rynki, te inne rynki się będą zamykać. I to się w ogóle nie wydarzyło. Znaczy wydarzyło się coś dokładnie przeciwnego. Jak patrzymy czy na podpisane umowy, Unii udało się sfinalizować umowę z Mercosurem, podpisać umowę z Indiami, podpisać umowę z Australią w ciągu tych ostatnich 12 miesięcy, czy na dane o światowym handlu, to wartość światowego handlu w tym roku wzrosła.
Po prostu może zagrozić jakiejś stabilności finansów gospodarki amerykańskiej. I rzeczywiście to jest jakaś taka powiedziałbym dźwignia, której Europa może używać w negocjacjach z USA. Nawet jeśli, tak jak mówiłem wcześniej, w tym momencie umowa handlowa Unii Europejskiej z USA, w zasadzie zajmą się nią państwa członkowskie Unii Europejskiej, I według doniesień medialnych tam pojawiają się już pomysły, żeby właśnie używać takich mechanizmów finansowych, które wydaje się najbardziej do Trumpa docierają, w celu uzyskania od niego jakichś gwarancji, że rzeczywiście Te stawki się ponownie nie zmienią z dnia na dzień itd. Ale widzisz, ta historia o tym odwrocie od amerykańskich aktywów ma dwie strony.
Czy widzisz to gdzieś jeszcze? To ja bym może to bardziej nazwał Be cautious about buying America, czy coś w tym stylu, ponieważ na razie rzeczywiście ta ekspozycja ze strony Unii Europejskiej na aktywa USA, ona jest raczej stabilna, chociaż rzeczywiście to już od dłuższego czasu widzimy ten trend, użyłbym może w końcu tego słowa, czyli dedolaryzacji. Bo rzeczywiście jeszcze przed 2017 rokiem w oficjalnych aktywach rezerwowych państw z OECD dolar stanowił ponad 65% jeśli chodzi o wartość tych rezerw. W tym momencie jest to około 57%. Więc ten trend spadkowy on jest widoczny już od dłuższego czasu i to rzeczywiście jest takie poszukiwanie alternatyw w sytuacji po prostu wielkiej globalnej niepewności.
Natomiast bardzo szybko znaczenie tematu wzrosło na agendzie. Przede wszystkim po wystąpieniach J.D. Vance'a w Monachach Dzień wyzwolenia. A stało się to jakimś takim realnym zagrożeniem, źródłem słabości ekonomicznej, takim, jak to się mówi czasami, pain point europejskim. No właśnie, bo to nie chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby gdzieś tam zagrać na nosie tym Amerykanom, coś od nich wynegocjować, ale też o to, że zaczęliśmy się poważnie obawiać, że moglibyśmy na przykład z dnia na dzień być odcięci od tych wszystkich programów, usług chmurowych, z których korzystamy.
No ale jakby mają też do tego takie prawo moralne i też to komunikowali tym swoim konsumentom, że oni tych cen dla nich nie podnoszą, bo biorą te koszty na siebie i liczą na ich odzyskanie. No i dobra, no tylko że wyrok zapadł, administracja celna przestała te cła pobierać, no ale to nie znaczy, że stawki celne spadły istotnie. Tak, wiemy, że administracja była przygotowana na taką ewentualność. Oczywiście Trump komunikował bardzo długo, wręcz straszył Natural Social, Sąd Najwyższy, jakie to dramatyczne konsekwencje i jaka to po prostu katastrofa gospodarcza nie nastąpi po tym wyroku. Sąd najwyższy się nie ugał, co było dość zaskakujące, bo do tej pory raczej sądził po myśli administracji. Więc w reakcji na tę decyzję Trump ogłosił tego samego dnia globalny cłap w wysokości 10% na cały import do USA z drobnymi wyłączeniami na podstawie sekcji 122 ustawy o handlu.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dokładnie rok temu prezydent Donald Trump ogłosił „Dzień Wyzwolenia” i zaprezentował nową siatkę ceł obejmującą niemal cały świat. Skala stawek zaskoczyła rynki, firmy i polityków, ale już po kilku dniach cła zawieszono i w wielu przypadkach zastąpiono niższymi stawkami uzgodnionymi bilateralnie. W pierwszą rocznicę tych wydarzeń rozmawiamy z Janem Jęczem i Aleksandrem Kierońskim o tym, gdzie dziś jest gospodarka USA i świata. Rozmowę prowadzi Hanna Cichy.
Dziś po raz pierwszy odcinek Wartości Dodanej otworzy cotygodniowy przegląd wydarzeń gospodarczych przygotowany przez Karola Tokarczyka.