Mentionsy Mentionsy
Polityka Insight Podcast
Polityka Insight Podcast

Dzień wyzwolenia czy dzień świstaka | Wartość dodana

02.04.2026 ·56 min 12 s

Dokładnie rok temu prezydent Donald Trump ogłosił „Dzień Wyzwolenia” i zaprezentował nową siatkę ceł obejmującą niemal cały świat. Skala stawek zaskoczyła rynki, firmy i polityków, ale już po kilku dniach cła zawieszono i w wielu przypadkach zastąpiono niższymi stawkami uzgodnionymi bilateralnie. W pierwszą rocznicę tych wydarzeń rozmawiamy z Janem Jęczem i Aleksandrem Kierońskim o tym, gdzie dziś jest gospodarka USA i świata. Rozmowę prowadzi Hanna Cichy.Dziś po raz pierwszy odcinek Wartości Dodanej otworzy cotygodniowy przegląd wydarzeń gospodarczych przygotowany przez Karola Tokarczyka.

Dzień dobry. Słuchacie państwo podcastu Polityk Insight. Wartość dodana. W naszej audycji rozmawiamy o najważniejszych wydarzeniach gospodarczych, analizujemy rynki, śledzimy zmiany technologiczne i regulacyjne. Razem z naszymi gośćmi rozmawiamy o firmach, innowacjach i wyzwaniach dla polskiej i globalnej gospodarki. Tłumaczymy, co znaczą dane makroekonomiczne i dlaczego warto Jestem szafową działu gospodarczego w Polityce Insight i zapraszam do wysłuchania dzisiejszego odcinka. Dokładnie rok temu prezydent Donald Trump ogłosił Dzień Wyzwolenia i zaprezentował nową siatkę celu, która objęła prawie wszystkie kraje świata.

Pierwsza z nich to jest oczywiście cel fiskalny, tak? No co stanowią dochód federalny, tylko że przy skali przedsięwzięcia, jakim jest federalny budżet, no to wprowadzenie takich stawek celnych, żeby one były takim istotnym fragmentem tego dochodu, jest praktycznie niemożliwe. Natomiast to, co się bardzo mocno pojawiało i co dla mnie jako dla ekonomistki było najtrudniejsze do zrozumienia, to jest ten argument godnościowy. To znaczy Trump i ludzie wokół niego zbudowali wokół deficytu handlowego jakąś taką narrację, że jest to po pierwsze sam w sobie bardzo negatywny wskaźnik, jeżeli kraj ma deficyt w handlu zagranicznym. Po drugie, że jest to wydarzenie, które urasta do miary kryzysu narodowego, też takiego kryzysu, Bardzo pilnego i palącego, mimo iż ten deficyt w handlu Stany mają od kilkudziesięciu lat. I abstrahując też od tego, że ten deficyt dotarczy handlu towarami, a nie usługami, gdzie Stany akurat mają nadwyżkę.

I było też dużo takiej argumentacji godnościowej, że tu Amerykanie są wykorzystywani przez inne kraje, w ten sposób, że te kraje im sprzedają swoje tanie wyroby. No i oczywiście był ten argument o reindustrializacji kraju, czyli że ochrona rynku wewnętrznego, zamknięcie go na tą tanią konkurencję z innych krajów pozwoli odbudować bazę produkcyjną i przywrócić większe zatrudnienie w przemyśle, podczas gdy stanę całą gospodarką jednak mocno opartą na usługach i to zatrudnienie w usługach jest dużo, dużo wyższe niż w przemyśle. No i jeszcze była kwestia wpływu celu na dolara i ta cała hipoteza o tym, że chodzi o osłabienie dolara. Tak, tutaj była ta hipoteza, szczególnie te przyczyny, które wymieniłaś. Można było myśleć, że to są jakieś takie główne cele Donalda Trumpa, szczególnie po przeczytaniu analizy artykułu autorstwa Stevena Mirana, czyli w zasadzie jednego z, można by powiedzieć, autorów całej polityki celnej Donalda Trumpa obecnie.

To jest ten taki klasyczny cykl Trumpa, gdzie Trump wskazuje jakiś problem, zrzuca coś, co ma być rozwiązaniem, ale tak naprawdę ten problem pogłębia. Zaczyna się kryzys, zaczyna się negatywna reakcja społeczna. Trump wycofuje się ze swoich decyzji, po czym ogłasza bazie, że rozwiązał problem. Który tak naprawdę po drodze samemu eskalował. I ten rzekomy kryzys fentanylowy, no szczególnie w kontekście Kanady jako jednego z... Rzekomy kryzys myślę, że jest. Tak, tak, tak, ale rzekomy w sensie tego, jak on został tam zidentyfikowany. To znaczy, że na przykład Kanada jest jakimś po prostu poważnym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych. No on na pewno zniknął z pierwszych stron gazet. Z bardzo wielu też tych decyzji po prostu dotyczących celu na te kraje Stany się po czasie wycofały, bo to jest zabójcze też wewnętrznie.

Po prostu może zagrozić jakiejś stabilności finansów gospodarki amerykańskiej. I rzeczywiście to jest jakaś taka powiedziałbym dźwignia, której Europa może używać w negocjacjach z USA. Nawet jeśli, tak jak mówiłem wcześniej, w tym momencie umowa handlowa Unii Europejskiej z USA, w zasadzie zajmą się nią państwa członkowskie Unii Europejskiej, I według doniesień medialnych tam pojawiają się już pomysły, żeby właśnie używać takich mechanizmów finansowych, które wydaje się najbardziej do Trumpa docierają, w celu uzyskania od niego jakichś gwarancji, że rzeczywiście Te stawki się ponownie nie zmienią z dnia na dzień itd. Ale widzisz, ta historia o tym odwrocie od amerykańskich aktywów ma dwie strony.

No tutaj jednak alternatywy pewnie pojawiłyby się dużo szybciej, gdyby pojawiło się jakieś realne zagrożenie odcięcia tych usług. Chipów z NVIDII czy z Intela nie zastąpimy tak szybko i to rzeczywiście sprawia, że temat jest coraz bardziej palący. Oj, ja nie wiem, czy byśmy tak szybko zastąpili Excela. Wyszedł nam bardzo długi odcinek, taki podwójny, więc teraz płynąc w stronę finału przejdziemy jeszcze przez odcinek o wpływie CEU na amerykańską gospodarkę. No to zacznijmy od tego, co jest najbardziej oczywiste – inflacja. Inflacja jest podwyższona i na to wskazuje Jerome Powell, szef rezerwy federalnej. Co miesiąc. Co miesiąc, podczas każdej konferencji po decyzji dotyczącej kształtu polityki pieniężnej w USA. Cel Fedu w USA to jest 2% w długim terminie, a w ostatnich paru miesiącach, w zasadzie w ostatnim roku, ta inflacja wynosi około 2,8%.

I Fed wskazuje bezpośrednio, nawet została stworzona taka analiza, że większość kosztów wynikających z wprowadzenia CEU ponoszą po prostu konsumenci. To jest jakieś, w zależności od tego kto szacuje i w jakim horyzoncie czasowym, między 70 a 90%. Tak. Więc to jest zdecydowana większość, jest przerzucana. I ze strony administracji Donalda Trumpa nawet pojawiły się głosy, żeby wyciągnąć konsekwencje wobec twórców takich analiz. Ale z drugiej strony ta podwyższona inflacja to dalej jest 2,7%, czyli powyżej tego dwuprocentowego celu, ale też bez jakiejś zupełnej tragedii. Budżet, bo też wspominałeś o tym celu fiskalnym, wpływy z CEU w zeszłym roku wzrosły rok do roku o 340%. Ale w dalszym ciągu stanowią 5% dochodów federalnych. Gdyby obowiązywały, bo widziałam takie wyliczenia Kongresowego Biura Budżetowego, że gdyby te stawki celne obowiązywały przez cały 26 rok, zaraz dojdziemy do tego, czy będą, czy nie będą.

Tu zapowiadam na szpinał. To wpływy z CEU przekroczyłyby wpływy z CIT-u, które ze swoją drogą są znakomite i wyniosłyby około 7% dochodów budżetowych. No więc nie jest to ani wartość, którą da się jakiś tam 6 czy 8% deficyt budżetowy zbijać, ani nie jest to wartość, która pozwala na to, żeby obniżać obciążenia dla zwykłych Amerykanów, bo był taki moment w kampanii wyborczej, kiedy Trump mówił, że zastąpimy No dobra Janek, a jak to wpływa na amerykańską politykę, na opinię publiczną? Komu się te cła podobają po roku obowiązywania, a komu nie? W skrócie opinia publiczna ma opinię złą, a będzie miała prawdopodobnie jeszcze gorszą im bliżej wyborów midterms będziemy.

Może parę też statystyk. 264 miliardy dolarów z CEU wpłynęło do budżetu USA w 2025 roku, a około 166 miliardów z tych, to też się różni w zależności od tego, kto podaje dane wyliczenia. Tak, te, które zostały wprowadzone na podstawie tego aktu o nadzwyczajnych uprawnieniach prezydenta. I w tym momencie importerzy mogą zwracać się do sądu o zwrot zapłaconych ceł. No i to już robią i jest już owraczenie takiego sądu handlowego z początku marca, że Skarb Państwa powinien wypracować jakiś mechanizm oddawania tych ceł.

Tak, przy czym na razie administracja nie postrzega tego jako zbyt wielki problem. Scott Besant twierdzi, że budżet USA poradzi sobie z ewentualnymi zwrotami. I nowe cła nakładane przez Trumpa już na podstawie ustaw, które rzeczywiście nie są podważane, z kolei pozwolą na utrzymanie wpływów z CEU na względnie niezmienionym poziomie. I myślę, że to jest już po prostu czysto polityczna kalkulacja. Ja spodziewam się, że te pozwy będą rozpatrywane przez dość długi czas. Sądy w pewnym momencie może będą zatkane takimi pozwami. I to jest już po prostu kalkulacja na to, że to prawdopodobnie nie będzie problem naszej kadencji. Tak, znaczy też jeszcze z tym, czy budżet sobie prowadzi, jest taki argument, że one być może będą z odsetkami, to wtedy te koszty jakoś tam dosyć drastycznie rosną.

No ale jakby mają też do tego takie prawo moralne i też to komunikowali tym swoim konsumentom, że oni tych cen dla nich nie podnoszą, bo biorą te koszty na siebie i liczą na ich odzyskanie. No i dobra, no tylko że wyrok zapadł, administracja celna przestała te cła pobierać, no ale to nie znaczy, że stawki celne spadły istotnie. Tak, wiemy, że administracja była przygotowana na taką ewentualność. Oczywiście Trump komunikował bardzo długo, wręcz straszył Natural Social, Sąd Najwyższy, jakie to dramatyczne konsekwencje i jaka to po prostu katastrofa gospodarcza nie nastąpi po tym wyroku. Sąd najwyższy się nie ugał, co było dość zaskakujące, bo do tej pory raczej sądził po myśli administracji. Więc w reakcji na tę decyzję Trump ogłosił tego samego dnia globalny cłap w wysokości 10% na cały import do USA z drobnymi wyłączeniami na podstawie sekcji 122 ustawy o handlu.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.