Mentionsy Mentionsy
Policja ZAPRASZA
Policja ZAPRASZA

Archiwum X - Nie przestajemy szukać!

18.02.2026 ·58 min 52 s

W kolejnym odcinku policyjnego podcastu rozmawiamy o Archiwum X – komórce, która zajmuje się najpoważniejszymi nierozwiązanymi sprawami kryminalnymi sprzed lat. Naszymi gośćmi są: st. spec. Tomasz Kołada oraz oficer operacyjny z Wydziału Przestępstw Niewykrytych Biura Kryminalnego KomendyGłównej Policji. W tym odcinku dowiecie się m.in:​jak wygląda praca nad sprawą – od jej wytypowania, przez analizę akt, aż do zatrzymania sprawcy​z jakimi instytucjami, ośrodkami badawczymi czy biegłymi Archiwum X współpracuje, aby wykryć sprawcówprzestępstw​jakie najnowsze osiągnięcia kryminologii i kryminalistyki pomocne są w rozwiązywaniu spraw archiwalnych​jak można dołączyć do komórek Archiwum X.Nasi goście dzielą się z nami opowieściami o swojej pracy „od kuchni”, a także o swoich codziennych wyzwaniach i spektakularnych sukcesach – a wszystko to w ramach policyjnej kampanii „Archiwum X - Nie przestajemy szukać!”. Do usłyszenia!Muzyka: Aurlien Mergault “White Shadow”

Tygodnie czy miesiące naszej pracy skupiają się na tym, że musimy ustalić, gdzie ten człowiek mieszka, z kim ten człowiek żyje, co robi na co dzień. Ja żartuję zawsze, że jednym z końcowych punktów jest to, co je na kolację, o której rano wstaje, czy ma psa, jak się nazywa jego pies, czy chodzi do lekarza, jeżeli tak, jak się nazywa lekarz. Czyli wiemy wszystko. Jeżeli wiemy wszystko, to przychodzi ta godzina, przeważnie rano. Szósta, że pukamy do jego drzwi. Po to pracujemy, żeby tego typu osoby cały czas za siebie musiały się oglądać.

Jest to, jak na razie, jedyny wydział w Polsce. Żeby uzupełnić wypowiedź kolegi, to troszeczkę historii, pierwsze tak naprawdę działania tzw. Archiwum X. To jest rok 1999, słynna sprawa Katarzyny Z., której skóra została odnaleziona w rzece Wiśle w Krakowie. Pamiętajmy, że wtedy byliśmy świeżo po reformie administracyjnej i się okazało, że na terenie województwa Kolejny odcinek. I pierwszy taki nieetatowy zespół Archiwum X powstał właśnie w Krakowie.

W późniejszych czasach w każdej komendzie wojewódzkiej powstały zespoły do spraw przestępstw niewykrytych. I tak jak kolega wspomniał, najmłodszą taką komórką jest Wydział Przestępstw Niewykrytych, który powstał w 2023 roku na szczeblu Komendy Głównej w strukturach Biura Kryminalnego. A jak długo jesteście panowie z Archiwum X związani? Najpierw w zespole byliście? Tak, jesteśmy od samego początku, jestem od 2017 roku, kolega od 2018 roku. Tak, mój staż jest troszeczkę krótszy, od połowy maja 2018 roku. A co wcześniej? Między innymi Wydział do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw i CBAŚ. Podobnie 17 lat służby w Policji, kilka lat służby w innych służbach i na koniec po przejściu na emeryturę praca już w Komendzie Głównej Policji.

Tak dokładnie, tak jak kolega powiedział, co roku organizujemy spotkanie dla pracowników funkcjonariuszy i pracowników wydziałów przestępstw niewykrytych. To spotkanie jest organizowane wspólnie z prokuraturą, bo wiadomo, że bez prokuratury nie jesteśmy w stanie sami nic zrobić. Bardzo często, w zasadzie na każde spotkanie zapraszamy biegłych różnych specjalności, którzy pracują z nami przy tego typu sprawach. Te inicjatywy, te szkolenia są zawsze bardzo wysoko oceniane przez uczestników. A czym Wasz wydział różni się od tych zespołów, oprócz tego, że jest wydziałem? Czy sprawujecie jakiś nadzór nad tymi innymi zespołami, oprócz tego, że współpracujecie? Tak, bo zadanie wydziału jest zarówno wsparcie, koordynacja działań tych zespołów, które są w strukturach komendy.

Wojewódzkich Policji i oczywiście zajmujemy się tym, staramy się wspomagać i pomagać i koordynować czynności, które są powiedzmy sobie przeprowadzane na terenie dwóch, trzech województw. Prowadzimy również czynności, które są zlecone przez prokuratora w jednej na przykład ze spraw prowadzonej wspólnie z Komendą Wojewódzką Policji w Gdańsku, wykonujemy czynności procesowe. I w waszym wydziale ile pracuje osób? Stan etatowy to jest bodajże 11 osób, o ile się nie mylę. W tej chwili mamy pięciu funkcjonariuszy policji i czterech cywili. Czyli trafnie zadam wam później pytanie o możliwość rekrutacji. Co dodam jeszcze tutaj, o czym nie powiedzieliśmy, także oprócz tego to jesteśmy jak gdyby jedyną centralną jednostką w Polsce, która zajmuje się także współpracą z biegłymi ośrodkami zewnętrznymi, jeżeli chodzi o ekspertów, zespoły naukowe, placówki badawcze oraz oczywiście szeroko rozumianą współpracą międzynarodową z innymi krajami.

No tak, to pewnie poprawia współpracę, jeżeli to są osoby dedykowane starym sprawom. Zdecydowanie tak, dlatego że pamiętajmy o tym, że, to prokuratorzy też powtarzają, że do tych spraw trzeba podejść z pewną pasją. To nie może być sprawa traktowana Sztampowo, aczkolwiek też nie wyobrażam sobie, żeby sztampowo do wszystkich spraw podchodzić, które w prokuraturze są prowadzone, natomiast taka sprawa wymaga dużo większego zaangażowania, dokładności w analizowaniu akt, pewnej wiedzy specjalistycznej, więc tutaj naprawdę sami prokuratorzy mówią, że u nich pracują ludzie z pasją. Zresztą u nas też. Generalnie wygląda to w taki sposób, że oni sami zgłaszają się na stanowiska tych właśnie koordynatorów, bo jak mówią, że nie ma u nich przymusu, że ktoś wyznaczony jest od gór, niektóry po prostu nie czuje tego, tak?

Dopiero od 2006 roku bodajże w prokuraturze funkcjonuje system, który pozwala już na większą automatyzację wyszukiwania, ale to też jeszcze nie zostało zrobione. W tej chwili pracujemy nad tzw. metodyką prowadzenia czynności w sprawach z Archiwum X, gdzie jednym z elementów tej metodyki jest wypracowanie Pracujecie nad procedurami prowadzenia tych spraw? Staramy się unikać określenia procedury. Kojarzy się to z reguły z jakimś szablonem. Natomiast w tych sprawach konieczne jest przede wszystkim twórcze myślenie. Nie mówimy tutaj o procedurze, mówimy o pewnej metodyce, która ma przede wszystkim określić, gdzie i jak szukać takich spraw, jak je typować, z jakich biegłych korzystać, jakie poszczególne etapy prowadzenia takiej sprawy powinny być wyraźnie zaznaczone.

Tak jak powiedziałem, nie ma to nic wspólnego z procedurą. Jest to tylko i wyłącznie metodyka, którą należy rozumieć jako taki powiedzmy zbiór dobrych praktyk. To właśnie jakie są te etapy pracy nad sprawami, którymi się zajmujecie? Jeżeli sprawa już jest, sprawę taką otrzymaliśmy, tak? A to w zależności, to też jest na przykład skąd posiadamy wiedzę. Może coś takiego było, tak? Otóż taka wiedza o przestępstwie, które zostało umorzone 30 lat temu może pochodzić z bardzo różnych źródeł. Są to być może przekazy medialne, są to informacje z prokuratury, są to informacje od policjantów, którzy już dawno nie są w służbie, a ileś 20-30 lat temu byli funkcjonariuszami. Są to też informacje przekazywane przez społeczeństwo, przez ludzi.

Zarówno te telefoniczne, jak i mailowe. Ktoś napisze o zabójstwie sprzed 30 lat, że akurat usłyszałem, że... No i tak się zaczyna cały proces. Szukamy akt na samym początku, prawda? Jeżeli te akta są, bo może się okazać, że tych akt nie ma, chociaż we wszelkich rejestrach jest, że te akta są. Czyli jedziecie w miejsce, gdzie... Może nie jedziemy. Wymieniamy się pismami. Niekiedy jest tak, że te akta zaginęły, że te akta no nie wiadomo gdzie są, bo i takie były przypadki. Jeżeli są te akta, przywozimy je do siebie, czy zostaną nam przysłane. I zapoznajemy się co w nich jest. Jeżeli się da, bo niektóre są w stanie takim, że występują jakieś tam trudności typu po zalaniu akta zagrzybione, posklejane kartki, których się raczej nie odrywa.

Niekiedy bywa tak, że żeby usiąść nad tym to trzeba założyć rękawicę, maseczkę, bo po godzinie, po dwóch łzawienie oczu i robi się nieprzyjemnie. A i tak największą zmorą jest pismo ręczne. Pismo ręczne, które w przeważającej większości występuje w tych aktach. W latach 90-tych nie było sprzętu komputerowego, na których można było pisać. Maszyny do pisania też nie zawsze można było zabrać na miejsce zdarzenia, więc czytanie protokołu Ględzin, który składa się z dwudziestu paru stron, napisany drobnym maczkiem pismem ręcznym jeszcze gdzieś na mrozie. Jest to, jest to wyzwanie. Tak jak kolega powiedział, pierwszym etapem takim jest zapoznanie się z tymi aktami, jak już oczywiście uda nam się namierzyć, i one są. Jest zapoznanie się z takimi aktami i szczegółowa analiza tego, co w tych aktach się znajduje.

Czy one są kompletne, czy są wszystkie dowody rzeczowe, czy one w ogóle się gdzieś zachowały, bo są przypadki, że no niestety dowodów rzeczowych... Nie ma. Albo zaginęły, albo uległy zniszczeniu. Prosty przykład. Powódź z 1997 roku spowodowała, że wielu spraw po prostu nie ma. Dlatego, że one zostały zniszczone. I to zupełnie nie było to działanie intencjonalne. Więc jeżeli już mamy te akta, sprawdzamy ich kompletność, sprawdzamy Dowody rzeczowe. Następuje etap tzw. czynności analitycznych. W tych czynnościach analitycznych staramy się odtworzyć to, co się wydarzyło. Staramy się opisać te wszystkie czynności, które były ówcześnie realizowane. Opisujemy tam istotne wszystkie elementy, takie jak wyniki oględzin, wyniki sekcji zwłok, to, co wynika z przesłuchań poszczególnych świadków, jak również to, co wynika z przeprowadzonych ówcześnie badań kryminalistycznych.

Jak już mamy tą wiedzę, wtedy siadamy i tworzymy hipotezy. Próbujemy ustalić, jaki był faktycznie przebieg zdarzenia, próbujemy przyjąć jakieś inne wersje i próbujemy również ustalić, jakie jeszcze dodatkowe badania są możliwe do wykonania w danej sprawie. Na tym etapie jest właśnie burza mózgów. Przedstawiacie też sobie wyniki tej analizy i wtedy te hipotezy też tworzycie? Bardzo często tak jest, że siadamy dwie, trzy osoby i zastanawiamy się, co mogło się wydarzyć, jaki przebieg mogło mieć to zdarzenie i co ewentualnie jeszcze można by w tej sprawie zrobić. Tutaj wracając do tego, co Pani powiedziała, pojechać po akta. Owszem, bardzo istotną rzeczą jest na etapie tych czynności analitycznych pojechać na miejsce zdarzenia.

Bo czasami samo zobaczenie miejsca zdarzenia pozwala nam na postawienie całkiem nowych wniosków i zbudowanie całkiem sensownych hipotez. Bo z samego protokołu Ględzin czy z dokumentacji fotograficznej czasami niewiele wynika. Ale dopiero jak się pojedzie na miejsce zdarzenia, dopiero wtedy widać, jak mógł działać sprawca, czy on miał jakieś poczucie zagrożenia, czy nie. No bardzo dużo różnych elementów można na tej podstawie zbudować. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe, bo Dokładnie. W bardzo dużej liczbie spraw. Po prostu te miejsca są już inne. Zmieniły się. Nie ma danych budynków. Na tym terenie na przykład jest blokowisko albo jakieś osiedle mieszkaniowe. Natomiast, jak kolega mówi, faktycznie są takie miejsca, gdzie dalej pozostały i warto po prostu pojechać.

Rozumiem, że każda sprawa może mieć różną ilość tych akt do czytania, tomów. To jak długo Wam to może zająć? Nie pracujemy na czas. Przede wszystkim. To nie jest tak, że przychodzi przełożony i mówi do jutra, masz to skończyć. Nie. Może to trwać tydzień, miesiąc, może to trwać rok, aż po prostu zapoznamy się z całością tych materiałów. Do danych akt dochodzą jeszcze inne akta. O których być może mniej się mówi, są to akta jakieś kontrolne, akta podręczne albo inne wszystkie sprawy, które się mogą z tym wiązać, także za które otrzymujemy powiedzmy sobie jest 8 tomów, rodzi się niekiedy 30 czy jeszcze więcej tomów i to wszystko musimy przeczytać, zapoznać się, sporządzić z tego analizy, także tutaj jeżeli chodzi o czas to jest bardzo różnie.

A jak często spotykacie się z tym, że istnieją te dowody, wysyłacie je do kolejnych badań, a się okazuje, że już nic z nich nie można wyciągnąć, bo na przykład uległy kontaminacji? Nie jest to nic nadzwyczajnego. Dosyć często zdarza się, że dostajemy opinię, z której tak naprawdę nic nie wynika i tutaj nie chodzi o kontaminację, tylko przede wszystkim o degradację. Materiał genetyczny ulega degradacji, w zależności od tego jak jest przechowywany, w jakich warunkach, dość często dochodzi do tego, że on ulega po prostu zniszczeniu. I to nie jest niczyja wina, po prostu czas tak działa. No dobrze, to jak już macie listę czynności nowych, które można wykonać w danej sprawie, to na tym etapie jest włączany już prokurator?

Z granicą biegli, jak gdyby tacy niszowi, którzy występują bardzo rzadko, ale występują i niekiedy są potrzebni. Od jakich na przykład specjalności? Od robaczków. Tak zwany pan od robaczków, który jako biegły jest powoływany bardzo rzadko, natomiast jego wiedza jest niesamowita i naprawdę niekiedy może pomóc w ustaleniu tego, co faktycznie stało się na miejscu. Pan doktor Paweł Leśniewski, tak? Tak, pan doktor Paweł Leśniewski. A to przy tej okazji powiedzieliby mi panowie dokładniej, bo ja wiem, że chodzi o owady i ze śladów ich bytowania na szybach. Pan doktor opracował metodę wyciągnięcia DNA z prawcy?

Tak, tego typu badania można prowadzić dwuetapowo, bo powołanie pana doktora Leśniewskiego może dać nam odpowiedź po pierwsze na to, jak długo zwłoki leżą w danym miejscu, Można to określić na podstawie między innymi faz stadialnych rozwoju poszczególnych owadów. Po drugie, może stwierdzić, czy zwłoki w tym miejscu leżą od momentu, kiedy się tam znalazły, czy zostały przyniesione z innego miejsca. I to, co Pani powiedziała, ślad żerowania tych owadów, polega to na tym, że Owady żerują na zwłokach, a następnie latają, kolokwialnie rzecz ujmując, po pomieszczeniu, siadają, zostawiają odciski swoich odnóży, które są umazane krwią bądź innym materiałem biologicznym. I to powoduje, że jeżeli wiemy, gdzie te owady najczęściej bytują, jesteśmy w stanie z tamtego miejsca zebrać ich ślady i z tych śladów wyciągnąć profil DNA.

cold cases, czyli właśnie takich Archiwum X w innych krajach? Na pewno prowadzimy dość szeroką, tak jak tutaj kolega powiedział, współpracę międzynarodową. W krajach europejskich różnie to bywa, jeżeli chodzi o struktury wyspecjalizowane w rozwiązywaniu tych cold case'ów. Mam wrażenie, że powoli zaczynają się te komórki budować. Ale też nie ma jakiejś takiej ścisłej struktury w poszczególnych państwach. Bardzo dużo współpracujemy z Niemcami w zakresie chociażby ustalania tożsamości zwłok, które zostały znalezione bądź u nas, bądź na terenie Niemiec. Mamy przykład takiej bardzo fajnej sprawy, w której pomagamy dla policji amerykańskiej. Policja amerykańska znalazła szczątki ludzkie w 1994 roku.

Jeżeli chodzi o AFIS, nie kojarzę dlatego, że częściej korzystamy z DNA i oczywiście w sprawach, które były prowadzone przez zespoły w kraju, no w kilku sprawach zdarzyło się, że wprowadzony profil DNA nagle zhitował nam się z profilem, który był zarejestrowany na przykład w Wielkiej Brytanii, w Szwecji bądź w jakimś innym państwie. I to już pozwala nam na prowadzenie dalszych czynności. I było kilka przypadków, że sprawcy się zdziwili. To musi być niesamowity moment. Dla kogo? Dla nas czy dla sprawcy? Dla was. No faktycznie, ale to, że ustalimy sobie, że właścicielem DMA, który jest na miejscu, jest Jan Kowalski, to jeszcze nie jest ten moment, o którym możemy mówić, że wygryliśmy i że jest sukces.

Po pierwsze trzeba odszukać, czy Jan Kowalski żyje jeszcze. I po prostu tygodnie czy miesiące naszej pracy skupiają się na tym, że musimy ustalić, innymi słowy, gdzie ten człowiek mieszka, z kim ten człowiek żyje, co robi na co dzień. Ustalając w tych punktach, ja żartuję zawsze, że jednym z końcowych punktów jest to, co je na kolację, o której rano wstaje, czy ma psa, jak się nazywa jego pies, czy chodzi do lekarza, jeżeli tak, jak się nazywa lekarz, czyli wiemy wszystko. Jeżeli wiemy wszystko, to przychodzi ta godzina, przeważnie rano, szósta, że pukamy do jego drzwi, no i wtedy, jak pani mówi, tak, jest zaskoczenie, no i zaczynamy się dalej bawić.

Niestety problem polegał na tym, że i w Polsce i w Wielkiej Brytanii nie wiedzieliśmy od kogo ten materiał biologiczny pochodzi. Na dzień dzisiejszy wiemy tylko, że ten sam sprawca dopuścił się czynu zabronionego w Polsce i w Wielkiej Brytanii. Ale kim on jest? Pracujemy nad tym, żeby go ustalić. Wracając do zatrzymań, bierzecie udział w tych czynnościach? Ja nie bardzo mogę, ponieważ jestem cywilem, ale jako protokolant bardzo często również w takich czynnościach biorę udział. Tak jeździmy i zatrzymujemy. Emocji wtedy jest więcej niż podczas studiowania tych akt? Może powiem tak, emocje, czy są właściwe, raczej nie są właściwe, raczej spokój, opanowanie, to, że jak ja to nazywam, idziemy po kogoś o 6 rano, to musimy naprawdę wiedzieć, czy ta osoba jest w domu, czy jej nie ma, na którą stronę się otwierają drzwi, czy na lewo, czy na prawo, może dla kogoś, kto później będzie słuchał tego podcastu, nie będzie to jasne, natomiast wszystkie te informacje musimy wiedzieć.

Pan tak dokładnie opisuje te wszystkie informacje, które są potrzebne, zanim się zapuka i nie możemy przedstawić pana wizerunku, gdyż to właśnie pan często takie informacje zbiera, rozumiem, tak? Między innymi tak. Jak reagują ci sprawcy? Ostatnie zatrzymanie sprawca siedząc na łóżku, bo on siedział na łóżku, kiedy daliśmy mu do przeczytania dokumenty z prokuratury o zatrzymaniu jego, bo nie mógł ich utrzymać, ręce mu się tak trzęsły, nie odpowiadał na pytania, po prostu był zaskoczony. Ja wiem, że już minęły lata i podejrzewam, że Żaden sen mu się nie przyśnił, a nawet gdyby mu się przyśnił, to najgorszy sen nie przewidywałby tego, że kiedykolwiek możemy go odnaleźć jako sprawcę zabójstwa w tej sprawie.

Czasami w 3D? Tak, zdecydowanie. Technika 3D pozwala nawet na wprowadzenie elementów animacji, na podstawie których jesteśmy w stanie z bardzo dużym prawdopodobieństwem ocenić, jak sprawca się poruszał, czy nawet takie zdarzenie mogło w ogóle zaistnieć. To są rzeczy niewyobrażalne, ale bardzo, bardzo nam pomagające. Sam rozwój genetyki sądowej, o którym tu już wielokrotnie mówiłem, pozwala na przykład nam w tej chwili na stworzenie przypuszczalnego wyglądu osoby, która zostawiła swój ślad biologiczny. Nazywa się to predykcja cech fenotypowych. Amerykanie poszli jeszcze dalej. Potrafią na podstawie takiego materiału biologicznego stworzyć przypuszczalny wygląd osoby w postaci portretu takiej osoby.

Jeden z takich portretów można na waszych stronach obejrzeć. Tak, tak, tak. Dotyczy to kobiety o nieustalonej tożsamości, która została w 2009 roku znaleziona w okolicach Pruszcza Gdańskiego w zbiorniku wodnym. Złoki tej młodej kobiety pozbawione były głowy, dłoni, nóg i wszelkich innych cech, które pozwalałyby na jej identyfikację, chociażby wycięty kawałek skóry na ramieniu, gdzie przypuszczamy, że mógł być tatuaż. Do dzisiaj tożsamość tej kobiety jest nieustalona, nie wiemy kto jej taki los zgotował, ale tak jak już wcześniej mówiłem, akurat w tej sprawie wspólnie z kolegami z Gdańska prowadzimy czynności. Wyprzedzę teraz następne pytanie, które za chwilę padnie. A co z AI? Tak, powiem tak.

Prawie ta sprawa została wykryta, powiem prawie, dlatego że do końca nie wiem jakie było finalne tam zakończenie, natomiast tutaj z tego co mi przekazano to jak najbardziej te sugestie były tutaj trafne. Tak jak Pan wspomniał chyba, że Wasza praca jest bardzo twórcza, to właśnie dzięki tej otwartej głowie i wiedzy z różnych dziedzin jest się w stanie wymyślić możliwe hipotezy, jakąś ich dużą ilość. To znaczy Wasze głowy muszą być bardzo, bardzo otwarte. I tak i nie musimy pamiętać o tym, że o ile możemy sobie popuścić trochę wodze fantazji, to ta fantazja jednak jest ograniczona chociażby przepisami Kodeksu Postępowania Karnego czy możliwościami badawczymi.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.