Mentionsy Mentionsy
Pokój Zbrodni
Pokój Zbrodni

Pięć historii, pięć finałów. Wyroki w głośnych sprawach | Pokój ZBRODNI

10.12.2025 ·34 min 7 s

Przedstawiamy aktualizacje dotyczące pięciu kryminalnych historii, omawiając zapadłe, niewiarygodne wyroki oraz dalsze losy oskarżonych. Co nowe ustalenia zmieniają w tych sprawach - Czy rodziny wreszcie doczekają się sprawiedliwości?

Niedługo później kobieta przyprowadziła do domu innego partnera. Wujka, bo tak nazywały go dzieci. Radosław M. uczynił z życia małego Tomka prawdziwe piekło. Dokładnie 13 listopada 2017 roku na numer alarmowy zadzwonił mężczyzna, którym okazał się właśnie Radosław M. Poinformował ratowników, że Tomuś wypadł mu z rąk i potrzebna jest pomoc. Na miejsce do mieszkania w jednej z kamienic w Grudziądzu wezwano służby. Tak makabrycznie pobitego dziecka ratownicy nie widzieli w całej swojej karierze. Chłopiec był nieprzytomny, miał obrzęk mózgu. Wymagał natychmiastowej operacji, więc prędko przewieziono go do szpitala. Żył, kiedy trafił na stół operacyjny. Po zabiegu jeszcze przez cztery dni walczono o uratowanie trzylatka, ale jego stan był krytyczny.

Kolejne uderzenie w głowę doprowadziło do krwawienia wewnątrz czaszki, które spowodowało zgon chłopca. W toku śledztwa dosyć szybko ustalono, że do obrażeń dziecka mógł doprowadzić jego wujek, Radosław M. Mężczyzna został zatrzymany, a wkrótce usłyszał zarzuty, które mówiły m.in. o znęcaniu się, psychicznie i fizycznie, ze szczególnym okrucieństwem nad mieszkającym razem z nim Tomkiem, synem jego konkubiny. W akcie oskarżenia napisano, że mężczyzna krzyczał na chłopca, straszył go, groził pozbawieniem życia. Miał również zamykać trzylatka w szafie i w piwnicy, kiedy ten był jego zdaniem niegrzeczny. W końcu sięgnął po przemoc fizyczną. Uderzał pięściami i kopał po całym ciele. 13 listopada uderzył dziecko w głowę i spowodował u niego obrażenia skutkujące krwawieniem śródczaszkowym, co doprowadziło do masywnego obrzęku mózgu i finalnie do śmierci Tomka.

Biegli wykluczyli, aby obrażenia mogły powstać w wyniku zabawy dziecka czy upadku, np. z łóżka. Linia obrony Radosława M, jakoby trzylatek wypadł mu z rąk, została więc storpedowana przez śledczych. Zdaniem funkcjonariuszy Radosław M znęcał się nie tylko nad Tomkiem, ale również nad szóstką jego rodzeństwa oraz szczeniaczkiem, który należał do śmiertelnie pobitego trzylatka. Ustalenia śledczych pozwoliły dotrzeć do świadków, których zeznania obciążały mężczyznę, podobnie jak dowody, które udało się zgromadzić. To wszystko pozwoliło z kolei na zmianę początkowych zarzutów wobec Radosława M. i zaostrzenie ich. Prokuratura dodała m.in. zapis mówiący o tym, że feralnego dnia mężczyzna miał działać z zamiarem zabójstwa dziecka.

Jeśli chodzi zaś o rodzeństwo Tomka, sprawca miał stosować wobec nich przemoc, bijąc smyczą i rękoma po całym ciele. Izolował też rodzeństwo od siebie. Zdarzyło mu się nawet naruszyć nietykalność cielesną innego dziecka, które odwiedzało rodzeństwo Tomka. Zresztą mama Tomusia również nie była bez winy, jeśli chodzi o dramatyczne wydarzenia, które ten przeżył w swoim krótkim i bolesnym życiu. Zdaniem sądu kobieta umyślnie miała doprowadzić do powstania u dziecka ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci chorób realnie zagrażających życiu. Chodziło m.in. o niedożywienie, znaczny stopień niedokrwistości oraz zakażenie dróg oddechowych o etiologii bakteryjnej. Angelika L. nie reagowała również na to, co jej dzieciom robił jej konkubent, Radosław M. Z materiału dowodowego, jaki zebrała prokuratura, wynikało także, że kobieta widziała fatalny stan zdrowia swojego dziecka.

To, że Tomek był apatyczny, niedożywiony, miał nawet złamane obie ręce. i liczne zasinienie na ciele oraz otarcia naskórka. Mimo tego nie wezwała lekarza, nie załatwiła synowi pomocy medycznej. W maju 2021 roku po czterech latach od tragicznych wydarzeń zapadł pierwszy wyrok. Sąd Okręgowy w Toruniu skazał matkę chłopca Angelikę L. na karę pięciu lat pozbawienia wolności wykonywanej w systemie terapeutycznym. Kobieta została skazana, jak podano w uzasadnieniu wyroku, za brak opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo. Jej konkubent Radosław M. usłyszał z kolei wyrok łączny 25 lat więzienia i zakaz kontaktowania się z małoletnimi pokrzywdzonymi oraz zbliżania się do nich na odległość mniejszą niż 50 metrów przez okres kolejnych 10 lat.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.