Pogadane: Hubert Sobecki
Hubert Sobecki, współprzewodniczący Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza. Od lat zaangażowany w aktywizm na rzecz praw osób ze społeczności LGBT+.
Takiej intensywnej komunikacji rzeczywiście Rozpisana jest wręcz jak kampania, jak kampania taka można powiedzieć społeczna, a właściwie antyspołeczna, z fazami, z prezentacją narracji, z rozwinięciem narracji, z pokazaniem co jest dobre, a co złe, a na końcu ze sprzedażą produktu, jakim był najpierw PiS, a potem prezydent Duda. Więc czy znowu będą próbować tej strategii? Trudno powiedzieć. Patrząc na to, co się działo wcześniej, mieliśmy kolejne takie grupy mniejszościowe, które były poddawane ostracyzmowi i to była część tej strategii komunikacyjnej. Najpierw mieliśmy emigrantów, mieliśmy osoby, które, jak stwierdził Kaczyński, rozprzestrzeniają zarazki i stanowią zagrożenie epidemiologiczne. Potem mieliśmy osoby LGBT+, czyli tą straszną tęczową zarazę, cytując jednego z biskupów.
I teraz pytanie tak naprawdę, co się dzieje, kiedy Kaczyński jeździ po Polsce i mówi te wszystkie okropne, coraz bardziej błazeńskie, jakieś głupawe rzeczy. Jedna z teorii głosi, że po prostu testuje komunikację, sprawdza jaki będzie odzew, czy się podoba, czy się nie podoba. Czy mówienie o osobach transpłciowych, jak to ostatnio ma w zwyczaju, jest bardziej opłacalne niż nieopłacalne i w związku z tym możemy z tym dalej jechać. Więc, żeby podsumować mój bardzo długi wywód. Nie wiem, jak będzie wyglądać ta kampania wyborcza. Nikt tego nie wie. Myślę, że nawet strategzy PiSu jeszcze tego nie wiedzą. Czy jest taka szansa, czy jest takie zagrożenie, że będziemy znowu na celowniku? Owszem jest i wydaje mi się, że to zagrożenie jest nietrywialne.
To znaczy, że ono jest dosyć wysokie. Trzeba przyznać, że to o czym powiedziałeś, że Kaczyński próbuje być może testować, jakie tematy podczas kampanii poruszyć, żeby jednak zdobyć głos, szczególnie tych którzy być może się wahają pomiędzy tym, czy bardziej Konfederacja albo inne prawicowe partie, które nie są w koalicji z PiS-em, czy jednak wycofać się z tego. Może mieć też trochę fatalne dla nich skutki i mam nadzieję, że takie będą, bo jednak on to testuje w swoim środowisku zamkniętym. Ci ludzie są przywożeni na te spotkania w większości, No i też są wyznawcami partii, więc... Czy takie testowanie w ogóle ma sens? Cały myk polega na tym, że on nie robi tego jednak w jaskini albo na bezludnej wyspie, gdzie nie ma mediów.
Czy na przykład Lewica, która jako jedyna partia w Polsce złożyła projekt ustawy o równości małżeńskiej w Sejmie, Albo, dajmy na to, Nowoczesna czy Zieloni, czyli koalicjanci Platformy Obywatelskiej z Koalicji Obywatelskiej, czyli partie, które mają wpisane do programów równość małżeńską oraz w przypadku Nowoczesnej złożyły projekt ustawy o związkach partnerskich. Czy to jest tak, że one trochę to z boku traktują jako część swojego portfolio szerszego, a PiS daje na pierwsze uderzenie te LGBT jako jedną z tych głównych grup do bicia? Nawet jeśli nie pierwszą w tym momencie, no to dajmy na to drugą. Myślę, że w ogóle to jest taki mocny rys każdej komunikacji, która idzie na kontrę.
I ludzie, którzy głosują na PiS, nawet ci najbardziej twardogłowi, ci betonowi, oni też potrzebują tego czegoś pozytywnego i muszą to od PiSu dostać. I PiS oczywiście dla tych najbardziej betonowych ma te rzeczy, które dla nas wydają się absurdalne, czyli obrona niepodległości Polski, bo najpierw ich przestraszą i powiedzą, stworzą problem, a potem zaproponują tego iluzorycznego problemu rozwiązanie, czyli Unia Europejska chce nas poprosić, przepraszam, poprosić, Unia Europejska chce nas pozbawić niepodległości, no to my nas obronimy przed tą straszną Unią Europejską. I ci betonowi będą załatwieni, ale ci niebetonowi potrzebują czegoś więcej. I to przez długi czas był socjal. Pytanie, co jest w tym momencie dla nich ważne? Przy galopującej inflacji, która ten socjal zjada i przy polityce godnościowej, która kończy się na tym, że nie dostajemy pieniędzy od tej Unii Europejskiej.
Jakbyś zaprosił ludzi z TVN-u, to myślę, że by ci raczej nie odpowiedzieli na to pytanie. Więc pewnie byłyby ugrupowania, które by o tym mówiły, natomiast ostatecznie nie byłoby to aż tak głośne. I w momencie, w którym PiS podniósł temat i zaczął... No tak naprawdę nagonkę to jest takie słowo, które jest wystarczająco mocne, moim zdaniem, ale już nam spowszechniało. Tak często słyszeliśmy, że to jest nagonka. No była to nagonka, ale coś takiego w standardach demokratycznych się nie zdarza. Nawet te partie takie uberprawicowe, takie skrajnie nacjonalistyczne albo wręcz faszyzujące w tych tak zwanych dojrzalszych demokracjach nie są w stanie sobie pozwolić na aż takie zaangażowanie całego aparatu państwa do tego, żeby realizować tylko i wyłącznie cele wyborcze.
My byśmy mogli trąbić na alarm i podbijać i robiliśmy to i to nigdy nie byłoby aż tak głośne, gdyby nie to, że ten znienawidzony przez znaczną część Polek i Polaków i partie opozycyjne PiS podniósł to, więc siłą rzeczy musieli się do tego jakoś ustosunkować i siłą rzeczy zauważyli to, bo PiS to robił. Aż miałem cierki, jak mówiłeś o tych przykładach, chociaż nie uczestniczyłem w żadnym z nich, być może na szczęście dla mnie. I nikomu nie życzę przeżywania tego typu sytuacji. Jeszcze przez chwilę pozostaniemy w temacie polityki, chociaż spotkaliśmy się dzisiaj, żeby mówić o m.in. działalności Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza. Natomiast gdzieś na tej scenie politycznej pojawiła się partia Szymona Hołowni.
Nie mam zielonego pojęcia. To jest dla mnie po prostu taka... Taka grupa, która jest kompletnie niewiadoma. Ja tak naprawdę nie wiem za bardzo, za czym ona stoi. Ja wiem, że ona stoi za tym, żebym miał wybór, jeśli nie chcę głosować ani na PiS, ani na PO. Taka jest tożsamość tego ugrupowania, tak jak do mnie dotarły te różne informacje. Wiem też, że z naszych badań z Korei wynika, że jeśli chodzi o elektorat, to jest taka partia, która zgromadziła przy sobie osoby, które są odrobinkę zirytowane przede wszystkim Platformą Obywatelską i mówieniem, że wybierzcie nas, bo inaczej będzie rządził PiS i to trochę na tym te osoby przeszły do Szemona Hołowni oraz częściej chodzą do kościoła. To jest ten rys, który na nich wskazuje. Albo są bardziej przywiązane do patriotyzmu, takiego patriotyzmu 101, w sensie machanie flagą i wołanie i hymny, takie rzeczy.
Tutaj było tak, że ludzie po prostu zareagowali na wezwanie. My daliśmy pierwszy próg, który był, to było bodajże 5 tysięcy złotych. I to pękło i eksplodowało. Nagle się okazało, że w kilka dni pobiliśmy tam wszystkie rekordy. No my jak my, ludzie pobili rekordy. Ludzie ze społeczności, sojusznicy, sojuszniczki. Było mnóstwo komentarzy wspierających, było mnóstwo też głosów, które wskazywało na to, że ludzie w ten sposób odreagowują z zalew propagandy PiS-owskiej. Że ludzie mają potrzebę dobra. To teraz dajmy tym tęczowym, to oni im pokażą. Trochę w naszym imieniu trochę im pokażą środkowy palec. Że nie tylko ta propaganda władzy, której nie znoszę, ale również te osoby, których może ja na co dzień niespecjalnie o nich myślę, niespecjalnie ich popieram, czy mi w ogóle spędza to sens powiek, ale oni są tymi, których ta władza nie znosi i w ich celuje, więc jak tam pieniądze na to, to to dopiero im pokażę.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Hubert Sobecki, współprzewodniczący Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza. Od lat zaangażowany w aktywizm na rzecz praw osób ze społeczności LGBT+.