Pały z matmy
Wspominamy szkołę i czytamy Wasze komentarze
Pewnie raczej lepiej w nic. Fajnie, fajnie. Żebyś ty miał, wiesz, miejsce dla mnie. Oczywiście, ja mam bardzo dużo miejsca. Chcesz zacząć od historii o matematyce? Kurwa mać. O matematyce? Poproszę historię, ale teraz się będziemy skażeni tą matematyką. Olać tą matematykę. Lol. Dawid. Powiem Ci tak. Powiedz. Cieszę się, że wróciliśmy z podcastem. Tak jest. Ludzie wiedzą już, że nagraliśmy galę? Te właśnie się dowiadują. Czy to jest rekordowa długość gali? Nie wiem jak po montażu, ale pewnie i tak się nie da tego z trzy godziny. Nie no Justyno, kochana, jak my ci bardzo dziękujemy za to, co ty zrobiłaś już na tym etapie, to już jest zrobione.
I dla mnie to też jest bardzo przyjemne na oprowadzaniach, ale to jest właśnie trudne. To jest trudne. Ale cudownie to nazwaliś, bo próbuję cały czas wokół tego jakoś ci o tym powiedzieć ze swojej strony, a tego nie jestem w stanie nazwać. To jest dokładnie to, że ja nie jestem w stanie tego oddać. Nie da się tego. I się źle z tym czuję. Ale powiem ci, że na przykład... najtrudniej ma powiedzmy pierwsza osoba, która podejdzie do mnie w danej sytuacji, że trzecia osoba jak już podchodzi tam w ciągu na przykład godziny w jakimś miejscu, nie wiem, no na lotnisku to się zdarza, czy na wystawie u ciebie, no w miejscach, gdzie po prostu jest dużo ludzi, to jest tak, że ten pierwszy kontakt jest dla mnie taki, że sobie przypominam, o kurde, jesteś Dawidem Podsiadów w miejscu publicznym, aaa! I ta osoba wtedy opowiada albo nie opowiada, albo prosi o zdjęcie i ja mówię, no jasne, jasne, jasne, okej, spoko.
I wtedy zaczyna się taki proces rozmrażania, że ja zastępuję Dawida Prywatnego Dawidem oficjalnym i druga osoba jeszcze posuwa ten pasek postępu dalej o 40% i ja wtedy jestem już Okej, okej, cześć, jest Dawid przecież, pamiętam już. I przy trzeciej osobie to ona już tak, ta trzecia osoba powiedzie taka, no przepraszam, a ja wtedy już kompletnie przyjmuję inicjatywę i mówię tak, spokojnie, co trzeba zrobić? Zdjęcie? Oczywiście. Dzięki stary. Jesteś, no, jesteś w porządku. No i jakby przejmuję to, bo się jakby uczę tego, że okej, no ale to zawsze i zawsze mi tak potem z żalem i tak sobie idę i tak niosę ten żal dla tych pierwszych dwóch osób, które może spotkały mnie zestresowanego jeszcze, może takiego... Ale to był ten pasek nienaładowany.
Kogo ja gram od początku. Bo ja też nie jestem sobą. I mnie to rozwali. Na łopatki mnie to rozłoży. Ale jak ty mi to powiesz... Jak ty spojrzysz wstecz i zobaczysz na zdjęciach, o Boże, tak. I powiesz, że tak. Kogo ja gram przez tę całą karierę. Teraz się będę nad tym zastanawiał, wiesz o tym. No, ja też. Może coś wymyślić. Zobaczymy. Wróćmy do programu. Witamy w programie. Dzień dobry. Dzień dobry w programie. W programie o matematyce. Pa, patrz jak dobrze poszło, nawet jednocześnie powiedziane było. Chciałbym, Dawid, wrócić do czasów matematyki ze szkoły. Ze szkoły jednak. Bo chodzi właśnie o te wspomnienia szkolne.
To było pewnie nie do końca jasne, że jak pytałem o te wspomnienia twoje szkolne matematyczne, to właśnie nie byłeś pewny, że to chodziło o tą szkołę, tak? Wolałem napisać i upewnić. Wolałeś napisać komentarz i się upewnić, rozumiem. Trzeba chcieć z tego pragnąć. Powiedz mi tak. Bo... I że życie szkolne kocham, wiesz. Ty masz niesamowitą mitologizację szkoły, dlatego uwielbiam cykl Plan Lekcji. Tak, Plan Lekcji, nasz najnowszy cykl. Uwielbiam szkołę, uwielbiam do niej wracać we wspomnieniach. Więc wiedziałem, że spadnie na podatny grunt, chociaż nie wiedziałem, bo zapomniałem o twoim fetyszu szkoły. A ty miałeś podstawówkę, gimnazjum i liceum? Tak, Dawid. Ja byłem w podstawówce, w gimnazjum i w liceum.
I powiem wam więcej. bardziej przydatne niż inne rzeczy, co wam się wydaje, że są fajne. I dlatego chciałem cię zapytać to na samym początku. Czy masz też w przypadku innych przedmiotów tak, że myślisz sobie, kurczę, żałuję, że się tego przedmiotu bardziej nie uczyłem, bo ja na przykład mam tylko tak w relacji do matmy. Do żadnego innego przedmiotu tak nie mam. Takiego wyrzutu sumienia związanego z tym, że z dzisiejszej perspektywy jestem o tyle mądrzejszy, że myślę sobie... Jezu, to nie chodzi o to, że ja umiem zrobić tam jakieś jedno określone działanie matematyczne, ale skala kompetencji ćwiczonych przy okazji tego tematu i możliwości tego, że ona cię prowadzi po dość przewidywalnym języku, który jest takim językiem, o, na przykład dla bardzo wielu osób ciekawym wątkiem było to, co tak zawiesiłeś i w komentarzach wiele osób mówiło, że chciałbym, żeby Dawid rozwinął bardziej ten wątek tego, jak matematyka jest związana z muzyką.
Dzień dobry. Kładzie, siada i zaczyna się lekcja. To jest jedno wspomnienie, uwielbiam je. Zwłaszcza, że moim zdaniem wcale nie buźle. Wcale nie było źle w tego dnia. Ale skala asertywności i bezpośredniości myjcie się i to jest tylko to, co powiedziała? Nigdy to nie było pół słowa komentarza dalej. To był komunikat? Porada? Sugestia? Dobra, Dawid, ale znowu się wczujmy w rolę tejże pani. Czy myślisz, że gdyby ona nie miała powodu realnie, to czy ona by pozwoliła sobie na taką komentarz? Myślimy, a jednak to są ciała dojrzewające, jednak to jest, wiesz, czasem niebezpiecznie umieszczony włeb w trakcie lekcji. W strategicznej połowie.
Ale też mam wrażenie, że to było rozczarowanie. I mam wrażenie, że przez to, że ja też się zgłosiłem... to wyrok i konsekwencje były łagodniejsze. Nie wiem, czy to jest prawda, nigdy o to nie pytałem, ale miałem wrażenie, że to, że ja się zgłosiłem, sprawiło, że pan Dariusz... Że pan Dariusz tak spojrzał na mnie i mówi tak, a okej, czyli to jednak było bez wyjścia już. Bo jeżeli Dawid był, no mówię, to może być mu jego centryzm, a może Maybelline. Ostatnie wspomnienie, które miałem, to było coś takiego, że pani w podstawówce zapytała całe jakieś takie szerokie, otwarte pytanie, coś tam stary... Ja wiem, że wykrzyczałem na głos 10 milimetrów i to była zła odpowiedź. Ale ja byłem w takim zastanowieniu, w sobie trochę i nagle pada to pytanie i ja nagle mam takie olśnienie, że ja wiem przecież.
Star, ten hałas. Nie, no to jest bardzo trudne środowisko. A dzisiaj jeszcze? Kiedyś to było trudne. Przejdźmy w takim razie do naszych widzów. Bo jest mordo 19.20, a mamy 10 minut na to, żeby stąd wyjść. Więc zrobimy to spokojnie. Mam zdjęcia. Wiki33303. Jak dywizjon? Łatwo zapamiętać. Pozwolę sobie w miarę przytoczyć, bo redaktor Podsiadło też zna ten komentarz i to było coś niesamowitego. Moje matematyczne wspomnienie. W podstawówce nikt nie lubił naszej pani od matematyki. Każdy się jej bał i uważał ją za strasznego człowieka. Potrafię też sympatyzować z tym. Ja miałem okazję poznać ją z zupełnie innej strony. W szkole byłam odludkiem i z nikim nie rozmawiałam. Na przerwach zawsze siedziałam sama, a moim zajęciem było patrzenie przez okno na inne dzieci, które się razem bawiły.
Prawda, Dawid? Tak. Ajajaj, tygrysy. Boże. Kurde, jak ja bym chciał mieć tygrysa. Ale tak, żebyśmy się kochali, żeby on wiedział, że jest mój, a ja jego.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Wspominamy szkołę i czytamy Wasze komentarze