296. "Strategiczna stabilność": Xi Jinping w Białym Domu
W dniach 23-25 września 2026 roku wizytę w Waszyngtonie złożył chiński przywódca, Xi Jinping. Prezydent Trump podjął gościa z najwyższymi honorami - pojechał przywitać chińską delegację na lotnisku, podjął kolacją w Białym Domu, pokazał Xi oryginał Deklaracji Niepodległości i Konstytucji, a także lądowisko dla helikoptera zbudowane na Południowym Trawniku oraz - wciąż budowaną - salę balową. Starania Donalda Trumpa nie są zaskakujące, jeśli wziąć pod uwagę w jakich okolicznościach dochodzi do wizyty. Poparcie dla prezydenta wciąż słabnie, a jedną z przyczyn są wysokie ceny benzyny wywołane wojną z Iranem, która zamiast się kończyć, rozszerza się. Inną przyczyną malejącego poparcia może być strach przed niekontrolowanym rozwojem sztucznej inteligencji. Lęki wyraźnie widać w sondażach.W obu tych kwestiach Chiny mogłyby Donalda Trumpa wesprzeć. Amerykańskie media informują o pomocy gospodarczej i wojskowej, jakiej udzielają Iranowi. Z kolei w dziedzinie sztucznej inteligencji firmy chińskie próbują zagrozić dominacji Amerykanów. Sygnał o porozumieniu między dwoma tak potężnymi graczami mógłby nieco złagodzić obawy amerykańskiego społeczeństwa.Czy w tych lub w innych sprawach - na przykład chińskiego wsparcia dla Rosji - doszło do jakichś porozumień? Co ze sprawą deficytu handlowego, jakie Stany mają w relacjach z Chinami? Czy Donald Trump nadal uważa, że USA są przez chiny „robione w balona”, jak za czasów Baracka Obamy? A jeśli tak, to dlaczego spotyka się z Xi Jinpingiem już drugi raz w tym roku i planuje kolejne dwa spotkania, także w towarzystwie Władimira Putina?
I tam jest oczywiście jakaś tajemnicza kawała, która wybiera ten Podcast Roku. Na nich wpływu nie mamy, no chyba że nas słuchają, to oczywiście prosimy. O wsparcie. A jeśli nie słuchają, no to to się dokona jakimiś kanałami, których... Ten wybór się dokona kanałami, na które nie mamy wpływu. Mamy natomiast wpływ, proszę Państwa, na nagrodę publiczności. I tu można... Bardziej państwo macie niż my, bo my to mamy... No my mamy dwa głosy, możemy sobie zagłosować sami na siebie. No oczywiście, tak. On by na siebie sam zagłosował. Pewnie że z trzech różnych kont, żeby więcej głosów było. My tak nie robimy, proszę państwa, ale wy możecie na nas zagłosować w konkursie Podcast Roku. Link na stronie facebookowej podcastu. Jeszcze go przypomnimy.
No ale Iran to nie jest jedyny problem, z jakim się w polityce zagranicznej musi prezydent Trump mierzyć, bo eskaluje wojna w Jemenie. A jak sobie państwo spojrzą na mapę, To tam mamy też takie wąskie gardło, przez które dużo statków, wiele statków chciałoby przepływać, żeby wpływać na Morze Czerwone przez cieśninę Bab al-Mandab. Trudniejsza nazwa, Ormus jest zdecydowanie łatwiejsza, ale cieśnina równie ważna, bo później do kanału sueskiego i do Europy to jest ważny szlak. Okazuje się, że można zablokować jedną cieśninę, ale można też zablokować drugą cieśninę.
Mało tego, mogą to zrobić w tym wypadku Houthi, czyli także grupa wspierana przez Iran, która tam wojuje z Arabią czy z rządem wspieranym przez Arabię Saudyjską o przywództwo w Jemenie, więc konsekwencją tej wojny są też ataki na sieć przesyłową w Arabii Saudyjskiej, bo Arabia ma taki Ciągnący się ze wschodu na zachód rurociąg, pozwalający jej omijać cieśninę Ormus. No tak, ale wtedy wpadasz po drugą cieśninę, a jak ją drugą zablokujesz, to już więcej cieśnin nie ma. Jest to pewien problem i oczywiście ten rurociąg też Podkast amerykański.
A jest też tak, że prezydenci, którzy sobie kiepsko radzą w domu, to czasami Kierują uwagę na politykę zagraniczną, bo tam jakoś łatwiej o sukcesy można... Tak na przykład Richard Nixon robił, prawda? Im bardziej grzązł w aferze Watergate, tym bardziej jeździł po świecie i tam przynajmniej był przyjmowany z fanfarami, honorami i miał poczucie jakiejś sprawczości. Ale on chyba też tak osobowościowo się bardziej interesował. Oczywiście, że tak. Jego w ogóle nie interesowała polityka wewnętrzna. Jak to mówił, że polityka wewnętrzna... To budowanie wychodków, tak, w Peory czy tam w Illinois. No ale... Donald Trump mógłby pójść w tę samą stronę i jakby zbijać sobie punkty w polityce zagranicznej. Problem polega na tym, że jak już powiedzieliśmy, no te punkty raczej traci niż zyskuje za sprawą różnych wojen, które albo nie kończy, albo rozpoczyna, albo wspiera.
Normalna, bo zwykle prezydenci czekają na swoich gości w Białym Domu i tam ich przygną. Chyba, że się jest papieżem, bo jak się jest papieżem, to wtedy przeważnie po ciebie prezydent amerykański wyjedzie. Wyjeżdżał prezydent, prezydenci wyjeżdżali po papieża Franciszka, Wyjeżdżali po Jana Pawła II, po Benedykta XVI, więc przy różnych papieży się wyjeżdża, ale jak jesteś przywódcą świeckim, to przeważnie jednak nie. I ostatni przypadek, kiedy jakiś prezydent wyjechał po jakiegoś niepapieża, to proszę państwa, czas na nieciekawą ciekawostkę. Kwiecień 1962 roku. John Kennedy jedzie przywitać na lotnisko premiera brytyjskiego Harolda MacMillana. Nawet dawno to już było, trzeba powiedzieć.
Tak, my starzy jesteśmy, więc dla nas Kennedy to jak wczoraj, ale to już jakiś czas temu było faktycznie. Tym razem Donald Trump wyjechał, przywitał, czekał tam u stóp tego samolotu na długim czerwonym dywanie. No i za moment, po tym jak goście wyszli na lotnisko, Przeleciały nad nimi dwa bombowce B1, a więc pokaz amerykańskiej siły. Ja bym się trochę przestraszył, jakbym tak przyleciał po prostu w gości i od razu nade mną dwa bombowce. A widzisz, a prezydent Xi nie przezrażył, natomiast trochę dyskomfortu miał pan prezydent Trump, bo to straszny hałas robi i strasznie się pan prezydent wykrzywił ze względu na ten hałas, natomiast trzeba przyznać, że przywódca Chin miał minę takiego znudzonego rodzica na kolejnych w tym miesiącu urodzinkach, więc...
A ty to wiesz, jak taką minę się ma, bo ty też Ja bardzo lubię wszystkie urodzinki i oczywiście z wielką chęcią chodzę, zawsze będę chodził i to chciałbym pozdrowić też małżonkę z tego miejsca. W każdym razie taką miał minę tak sobie wyobrażam, że ci, którzy nie lubią chodzić na urodzinki, to taką mają minę. No ale później już ruszyli do Waszyngtonu goście i rozpoczęła się wizyta, podczas której prezydent Trump próbował imponować Xi Jinpingowi wszystkim. Ale absolutnie wszystkim, proszę państwa. Na przykład galerią, w cudzysłowie, portretów, którą rozwiesił wzdłuż takiej kolumnady prowadzącej do gabinetu owalnego, bo mówię w cudzysłowie, no bo na przykład Joe Biden nie ma tam swojego portretu, tylko jest zdjęcie tego autodługopisu, automatycznego długopisu, którym się podpisuje niektóre dokumenty, z którego Trump też korzysta.
Ale wiem, że było tak kiedyś w polityce amerykańskiej, że spory wewnętrzne kończą się na linii oceanu. To znaczy, że jakby latujesz na zewnątrz i rozmawiasz z przedstawicielami innych państw, no to jednak reprezentujesz Stany Zjednoczone. No tak, ale widzisz, jak wyjeżdżasz, a on tutaj przyjechał, A, to w porządku, to jest wszystko dobrze, ale to nie tylko portrety przecież są do zobaczenia. Nie, pokazywał też, bardzo dużo pokazywał Xi Jinpingowi, proszę państwa, kamienia, bo tam bardzo dużo kamienia teraz jest, bo Donald Trump po pierwsze buduje salę balową, po drugie buduje lądowisko dla helikopterów. No zbudowane, proszę cię. Zbudowane nawet. I pokazywał mu bardzo to lądowisko. Powiedział dziennikarzom później pan prezydent, tak,
Mieliśmy świetne spotkanie. On bardzo interesuje się granitem. Jest ekspertem od kamienia, a także wielu innych rzeczy i uwielbia dobry granit. Tak jest. Tak powiedział prezydent Trump o Xi Jinpingu. Ja nie wiem, sprawdziłem sobie nawet, czy ja czegoś nie wiem o Xi Jinpingu, że on na przykład jak tam, wiesz, był jakimś niskim rangą urzędnikiem partii komunistycznej, partii chińskiej, to nie wiem, zajmował się, nie wiem, był jakimś granitologiem albo zajmował się, ale nic, nie znalazłem takich informacji, więc nie wiem skąd, może rzeczywiście powiedział, no bardzo ładny granic, ja bym też tak powiedział. Znaczy, bo to bardzo ładne jest... Czy tam granit, czy trawertyn, czy antracyt, czy... O proszę, jak się przygotowuj. Proszę, jakie znamy różne, prawda? Porfir, na przykład. O, porfir jest ładny. Ładne słowo. Nie wiem, co to dokładnie znaczy, ale lotnisko dla helikopterów jest ładne.
Episode 296. No a sala balowa prezydenta Trumpa będzie miała pojemność na bankietach 650 osób, podaje za stroną Białego Domu. No więc nie mam wrażenia, że zostanie pobita Wielka Hala Ludowa, ale na pewno będzie piękniejsza. Piękniejsza, lepsza jako zwykła. Więcej złota będzie. No i marmur będzie świetny. Tak jest. No, pokazywał także pan prezydent dokumenty założycielskie z Stanów Zjednoczonych, czyli konstytucję, deklarację niepodległości, ale sam zwrócił uwagę, że na Chińczykach niekoniecznie musi to robić wielkie wrażenie, no bo to raptem 250 lat, a tam kilka tysięcy lat... Też mam cytat. Nieoczywista, muszę powiedzieć, jakiś taki autokrytyzm Donalda Trumpa, że nasz kraj na 250 lat
No i wprowadzał u Tswana kolejne towary chińskie i za tą wojną, czy taką eskalacją handlową, stała szersza zmiana. Strategia bezpieczeństwa narodowego. Zawsze sobie dobrze zerknąć do tych dokumentów, to ci jest ciekawe jak one się zmieniają. Jak ktoś lubi oczywiście, wiem, może nie każdy ma taką pasję, żeby czytać Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. Ale jak jesteś na urodzinkach na przykład, w zabawowie i się nudzisz, to możesz sobie wyjąć starą Strategię Bezpieczeństwa z 2017 roku na przykład i poczytać. I co byś tam znalazł, gdybyś był na takich urodzinkach syna i wyciągnął sobie akurat Strategię Bezpieczeństwa Amerykańską z 2017 roku, bo taką akurat masz pod ręką. I co tam przeczytałbyś? No to bym przeczytał, że należy porzucić nadzieję, że Chiny staną się takim odpowiedzialnym, przewidywalnym, dobrym partnerem, który gra w relacjach międzynarodowych zgodnie z regułami, jakie ustaliły w dużym stopniu Stany Zjednoczone po II wojnie światowej.
Także przez handel Chiny się tak znormalizują. I napisano tam tak. Tak jakby to stało za otwarciem na Chiny naszego ulubionego prezydenta Nixona, że trzeba włączać te Chiny do naszej orbity, nie trzymać ich w izolowanych, tylko przez handel się może troszkę zdemokratyzują, może się troszkę jakoś... Z Rosją miało być podobnie. Ale to była polityka kontynuowana i prowadzona przez kolejne administracje i republikańskie i demokratyczne. Natomiast w tym 2017 roku napisano tak. Chiny i Rosja rzucają wyzwanie amerykańskiej potędze wpływom jej interesom, próbując osłabić bezpieczeństwo i dobrobyt Ameryki. Chcą ograniczać wolność i sprawiedliwość gospodarczą, rozwijać swoje siły zbrojne oraz kontrolować informacje i dane w celu tłumienia społeczeństwa i rozszerzania swoich wpływów.
A nawet pod pewnymi względami postępował z Chinami ostrzej. Tak jest. Było takie spotkanie słynne, co prawda bez udziału Bidena, ale z udziałem sekretarza stanu ówczesnego Antoniego Blinkena i Jake'a Sullivana, czyli doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego w Anchorage, którą to znamy także ze spotkania pana prezydenta Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce. To jest taka Taka miejscowość, proszę Państwa, i tam naprawdę sobie przykre rzeczy mówili Amerykanie i Chińczycy. Blinken w takim publicznym jeszcze oświadczeniu mówił, że podczas tych rozmów zostaną omówione, Amerykanie omówią swoje głębokie zaniepokojenie działaniami Chin w Xinjiangu, w Hongkongu, na Tajwanie.
W połowie tego roku były te badania publikowane. No i zaledwie 11% Europejczyków tam zbadanych powiedziało, że Stany Zjednoczone to jest taki prawdziwy sojusznik. Strasznie mało, 11%. Były też inne kategorie, że to jest partner, że to jest konkurent, że to jest wróg. Oczywiście wróg to niedużo, ale że taki prawdziwy sojusznik to niewiele i jak się porówna wyniki na przestrzeni czasu, to spadają. Jak się porówna też zaufanie do Stanów Zjednoczonych w ogóle, badane np. przez Pew Research Center, To też nie jest najlepiej nawet w takich krajach, które są tradycyjnie proamerykańskie jak nasz. To widać wyraźne spadki, więc mimo że administracja Trumpa deklaruje w teorii, w dokumentach, że sojusznicy ważni i są potrzebni w tej rywalizacji z Chinami,
To prawda, aczkolwiek na przykład ten fentanyl był też argumentem nakładania celu na Kanadę przypominam, co akurat tutaj Kanada, nie powiedziałbym, że jest ważną dostawcą fentanylu do Stanów Zjednoczonych, no ale mniejsze o to. No i w kwietniu 25 roku Trump ogłosił swój słynny Liberation Day, dzień wyzwolenia. Ciekawe, czy kiedyś będzie taki film, nie? Był film Independence Day, o tym, czy będzie film Liberation Day? Chyba nie. Dlaczego? Brzmi dobrze. I nałożył cura na wiele różnych państw. Nie wiem, czy pamiętacie, bo to było półtora roku temu, ale ja pamiętam. Były takie tabelki, tabelki były różnokolorowe i tam niektóre kraje miały tak, inne miały owak. Dlaczego niektóre miały tak, a inne miały inaczej, to w sumie nikt nie wiedział.
Jak jest teraz, też nikt nie wie. Nie do końca. Nie do końca wiemy, ale tam też chodziło o deficyt. W zależności od tego, jakie Stany Zjednoczone mają deficyt, To miało się inny kolor, jak się miało i tak dalej. I coś się dzieliło, dodawało i wychodziła taka a nie inna stawka. Ale generalnie ta kwietniowa eskalacja ceł doprowadziła do takich dodatkowych obciążeń sięgających 145 procent. Na Chinę. Na Chinę, a Chiny odpowiedziały stawką 125 procent na towary amerykańskie. No więc taka była sytuacja tutaj w tym pojedynku rewolwerowców na cła. Ale nie tylko, bo oprócz rewolwerów Chiny miały także inną broń i tą broń utrzymują czy korzystają z niej do dziś, proszę Państwa, a są to ograniczenia w eksporcie tzw. metali ziem rzadkich.
Dogadywać się jak równy z równym. Jakby powiedział Michael Barbaro, czy chcesz powiedzieć, że to znaczy, że Waszyngton uznał, że Pekin jest równorzędnym partnerem? Czy to chcesz powiedzieć, Łukaszu? Dokładnie tak, Michael. Tak wyglądają podcasty New York Timesa, kiedy prowadzi je Michael Barbaro, naprawdę. Poza tym, że my tego słuchamy, bo tam ci ludzie mówią często ciekawe rzeczy. Bo to są dobrzy dziennikarze, tylko rzeczywiście Michael Barbaro występuje... Niech ktoś zabierze Michaela Barbaro, naprawdę. Jako taka osoba, która po prostu jest takim odbiciem tylko dla tego gościa. Zawsze tylko powtarza jego pytania w inny sposób. Ale to jest dobry sposób. Jak państwo nie wiedzą, o czym porozmawiać z człowiekiem, to po prostu powtarzajcie to, co wam powiedział.
No i tu samoloty. I samoloty tam latają nad tobą, to też są jakieś rozmowy takie, no... Konkretne tematy i dochodzi, że są jakieś wspólne komunikaty, są jakieś wspólne deklaracje, że zgodziliśmy się do tego, nie zgodziliśmy się do czegoś tamtego, rozmowy będą kontynuowane. No to nie było wielu konkretów. Przedłużono ten rozejm handlowy o kolejne dwa miesiące, do 10 stycznia 2027 roku. Chiny chciały przedłużenia do końca kadencji Donalda Trumpa. Uzgodniono jakieś obniżki CEU na towary warte około 30 miliardów dolarów w jedną, w drugą stronę. Ale to nie są jakieś towary też, które by tutaj wpływały znacząco na rozwój amerykańskiej gospodarki,
To, że demokraci się oburzają, to nas nie dziwi specjalnie, ale jakie są Republikanów? Nie wiem, czy śledziłeś, jakie były reakcje Republikanów na tę wizytę Xi Jinpinga i na to, co na niej ustalono, a właściwie nie ustalono? No pamiętam wypowiedź senatora Kennedy'ego z Luizjany, który tym swoim luizjańskim akcentem mówił, że Xi Jinping to jest kłamca i on nauczył się kłamać, zanim zanim nauczył się mówić. On ma takie różne bombociki swoje luizjańskie, to prawda, ale Na przykład szef komisji chińskiej w Izbie, John Muilenor, republikanin, domaga się ostrzejszej polityki wobec Chin, tak jak było zapowiedziane, a nie tego, z czym rzeczywiście ma się do czynienia. Ale na przykład Tom Tillis, czyli taki senator z Karoliny Północnej, powiedział, że cała ta wizyta Xi Jinpinga w Waszyngtonie to był what the fuck moment, cytuję dosłownie,
I że Trump więcej czasu spędza z despotami niż z przywódcami demokratycznymi, powiedział Tom Tillis. No i tak, z jednej strony Tom Tillis prawdę powiedział, z drugiej wszakże, co on się obudził wczoraj, że tak jest, jakby to tak już było od bardzo, bardzo dawna. Oczywiście znowu jest to przypadek tej choroby, która trawi republikańskich senatorów i polityków. Tom Tillis, proszę Państwa, nie ubiega się o reelekcję, w związku z tym może mówić prawdę i może mówić to, co naprawdę uważa, no więc teraz odważnie mówi, że Chwila, moment. To, jak jest, nie zgadza się z tym, co nam zapowiadano. I pozostaje nam się tylko zgodzić z senatowym tylisem, no ale cóż. Ale tych spotkań, jeżeli komuś przeszkadzają spotkania z przywódcami państw autorytarnych czy despotycznych, jak w przypadku Rosji, to będzie tych spotkań, proszę państwa, więcej, bo już w listopadzie Trump i Xi spotkają się podczas zebrania Asia-Pacific Economic Cooperation w Chinach, a potem będzie spotkanie G20 w Miami.
Przynajmniej dla mnie, ale ja może w te szachy kiepskie jestem wielowymiarowe. Takie rzeczy się gra na urodzinkach dzieci też. Nie było akurat szachów 7D na tych urodzinkach, w których ja byłem, ale może kiedyś się pojawią. No więc, proszę Państwa, podsumowując, największym sukcesem tej spotkań między Xi a Trumpem może być to, że tych spotkań jest dużo, bo to już było drugie w tym roku, a mogą być jeszcze dwa kolejne, a niekoniecznie to, że coś wielkiego będzie z nich wynikało. I trochę tak jest, że ta pompa, ten teatr, to całe przedstawienie, które Trump Przykrywa brak treści. A takie strukturalne czynniki, które skazują te dwa państwa na rywalizację między sobą, pozostają tam, gdzie były.
Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W dniach 23-25 września 2026 roku wizytę w Waszyngtonie złożył chiński przywódca, Xi Jinping. Prezydent Trump podjął gościa z najwyższymi honorami - pojechał przywitać chińską delegację na lotnisku, podjął kolacją w Białym Domu, pokazał Xi oryginał Deklaracji Niepodległości i Konstytucji, a także lądowisko dla helikoptera zbudowane na Południowym Trawniku oraz - wciąż budowaną - salę balową.
Starania Donalda Trumpa nie są zaskakujące, jeśli wziąć pod uwagę w jakich okolicznościach dochodzi do wizyty. Poparcie dla prezydenta wciąż słabnie, a jedną z przyczyn są wysokie ceny benzyny wywołane wojną z Iranem, która zamiast się kończyć, rozszerza się. Inną przyczyną malejącego poparcia może być strach przed niekontrolowanym rozwojem sztucznej inteligencji. Lęki wyraźnie widać w sondażach.
W obu tych kwestiach Chiny mogłyby Donalda Trumpa wesprzeć. Amerykańskie media informują o pomocy gospodarczej i wojskowej, jakiej udzielają Iranowi. Z kolei w dziedzinie sztucznej inteligencji firmy chińskie próbują zagrozić dominacji Amerykanów. Sygnał o porozumieniu między dwoma tak potężnymi graczami mógłby nieco złagodzić obawy amerykańskiego społeczeństwa.
Czy w tych lub w innych sprawach - na przykład chińskiego wsparcia dla Rosji - doszło do jakichś porozumień? Co ze sprawą deficytu handlowego, jakie Stany mają w relacjach z Chinami? Czy Donald Trump nadal uważa, że USA są przez chiny „robione w balona”, jak za czasów Baracka Obamy? A jeśli tak, to dlaczego spotyka się z Xi Jinpingiem już drugi raz w tym roku i planuje kolejne dwa spotkania, także w towarzystwie Władimira Putina?