Mentionsy Mentionsy
Podkast Dezinformacyjny
Podkast Dezinformacyjny

Cebule na Torcie #67 (03-07-2025)

06.07.2025 ·1 godz 20 min

W najnowszych Cebulach na Torcie porozmawialiśmy między innymi o:- Sytuacji na granicy, albowiem dezinformacji i fejkowych narracji jest po kokardę. Gdyby nie kontekst, dość zabawne byłoby to, że prawie wszystkie dzisiejsze "główne" narracje serwowane nam przez Prawy Sektor, zostały zdebunkowane już rok temu. -Krystynie Pawłowicz, która przestała być sędzią Trybunału Święczkowskiego - Wstrzymaniu przez USA pomocy wojskowej dla Ukrainy I o tym, co się dzieje gdy antynaukowy szur zostaje Sekretarzem zdrowia i opieki społecznej (po naszemu by to był Minister Zdrowia). Zachęcamy do wspierania nas na Patronite:https://patronite.pl/Podkast_Dezinformacyjny

Wtedy złamano takie tabu, że tak nie wolno robić, dlatego to ułatwiło to, że oni teraz robią coś bardzo podobnego na Odrze. Mi się wydaje, że najistotniejsze w tym, co zostało teraz powiedziane, jest to, że w momencie, w którym już te protesty się tam zaczęły na granicy, to ten import praktycznie go nie było. Z czego wniosek płynie taki, że w momencie, w którym ten import był i faktycznie mógł wywoływać problemy, nikt nie protestował. I wydaje mi się, że to jest takie chyba ciekawe. Dlaczego? No gdyby to było tak, że ci ludzie widzą, że jest problem, ci rolnicy, bo część widziała, ok, i się skrzyknęli, to protestowaliby jeszcze za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy, a jakoś dziwnym trafem do tego wtedy nie doszło. Znaczy nie do końca, oni trochę uprotestowali, też na pewno branża transportowa protestowała także za PiS-u.

Tacy powiedziałbym przedsiębiorco-influencerzy jak właśnie Rafał Mekler czy na przykład Szczepan Wójcik. I to wszystko w środek działali w środku środowiska stricte prorosyjskie jak Mir TV, jakiś Rostankowski i tym podobni. I coś podobnego mamy tutaj. Ale dobrze, to przepraszam, czy ty chcesz mi powiedzieć, że to był pierwszy przypadek, w którym prawica zmobilizowała sporo ludzi, wmawiając im, że będzie ich broniła przed zagrożeniem, które nie istnieje, bo chyba nie chcesz tego powiedzieć. Nie, no absolutnie nie, ale jednak był to protest, który sprawiał wrażenie takiego ludowego, oddolnego odruchu, sprzeciwu wobec działań władzy. I tak naprawdę opierał się na kompletnie fałszywej przesłance. I to samo mamy teraz. I tym samym chyba możemy przejść do tego, skąd ten obecny kryzys się wziął.

Procedura wygląda tak, że cudzoziemiec jest wówczas zatrzymywany, a niemiecka policja federalna wysyła wniosek do Polskiej Straży Granicznej o przekazanie. Samo przekazanie odbywa się na przejściu granicznym i uczestniczą w nim przedstawiciele formacji za obu państw. Tak to wygląda od lat i nie jest to nic nowego. O cudzoziemcach, którzy w tej procedurze trafiali do Polski regularnie informowały media. Przykładowo w 2022 i 2023 roku. A więc jeszcze za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy było to odpowiednio 927 i 1567 osób, głównie Ukraińców. Natomiast zawrócenie jest zupełnie czym innym. To sytuacja, gdy cudzoziemiec nie otrzymuje zgody na wjazd do danego państwa, po prostu odbija się od granicy z uwagi na jej spełnienie warunków wjazdu i pobytu. Nie jest wówczas zatrzymany, nie wjeżdża po prostu do państwa, które z celem jego podróży. Decyzja to jest uznaniowa.

To jest te 3,5 tysiąca osób. 3,5 dodajmy w kwartał. W ogóle to nie jest dużo, ale przede wszystkim najważniejsze jest co innego. Ci ludzie 5 minut wcześniej i tak byli w Polsce. Czyli jakby nie przybywa nam imigrantów od tego zawracania, po prostu ich nie ubywa. Może tak. Ci, którzy mają prawo pracy w Niemczech, to sobie tam pojechali, ich przepuszczono, a ci, którzy nie mają, to ich zawrócono, ale wjechali tam z Polski, czyli i tak tam byli. To jest chyba najistotniejsze, bo prawicy udało się wytworzyć taką narrację, że po prostu Niemcy biorą skądś tych kolorowych ludzi, oczywiście, że kolorowych, i nas tutaj po prostu wpuszczają. To jest naprawdę bardzo istotne, bo tak jak powiedziałeś, ci ludzie wyjechali z Polski, przepraszam, usiłowali wyjechać z Polski, tylko im się to nie udało, więc to nie jest tak, że Niemcy zebrali jakichś ludzi, nie wiadomo skąd, nie wiem, może przez granicę tam ze Szwajcarią przeszli i podrzucają ich do Polski.

pisowscy influencerzy wtedy jeszcze na Twitterze, to tłumaczyli, że nie, nie, ci Niemcy kłamią. No to jeżeli Niemcy kłamią, to czemu w ogóle Niemcy wprowadzili tą kontrolę na granicy polsko-niemieckiej? Bo to jest to chyba najbardziej istotne, bo prawica bardzo często się powołuje na to, że o właśnie, oni wprowadzili tam te kontrole, a my nie wprowadziliśmy. Ale czemu oni wprowadzili? Żeby Polaków nie wpuszczać? No wydaje mi się, że nie, bo Polak jest mieszkańcem strefy Schengen, nie mu wolno tam wjechać. Więc to jest piękne. Z czego oni wykreowali aferę? Część prawdy mają, ale zupełnie pomijają to, dlaczego Niemcy wprowadzili kontrolę. No ja nie wiem, może nas po prostu nie lubią. No i mniej więcej wiosną tego roku do tematu podczepił się Robert Bąkiewicz. Robert Bąkiewicz, który wcale nie jest faszystą, a w ogóle nie wolno tak mówić.

Z jakiegoś powodu Niemcy ich zawracają. Także, nie wiem, może polska prawica powinna wziąć pod uwagę to, że to nie jest tak, że polska prawica nie chce, żeby ci ludzie mieszkali w Polsce, bo oni też nie chcą. No ale ty szukasz tutaj logiki, jakiej tu po prostu nie ma, albo jest, ale inna logiką jest po prostu wprowadzić społeczeństwo w stan przerażenia, a nie je o czymś poinformować. Dodajmy do tego, że To, co Bąkiewicz powiedział o tej wojnie hybrydowej, to jest może pewne nowum, ale nie tak zupełnie, bo pisowscy ideolodzy, tacy typu Krasnodębski, Legutko, Nowak i inni podobni, mówią podobne rzeczy od lat. Z tym także po wielkoskalowej inwazji rosyjskiej na Ukrainę. Czyli oni mówią, że no... No Rosja, no wiemy jaka jest Rosja, no czołgi, no zbrodnie wojenne, no tak, ale wiesz, przed czołgami można się obronić, nie?

Ale największym zagrożeniem to jest to, że tutaj w Europie się walczy z wolnością słowa. I wydaje mi się, że to jest chyba ostatnia osoba jako reprezentant tej administracji, która powinna mówić o wolności słowa i o tym, że powinno się jej bronić. No chyba, że chodzi o to, że w Unii Europejskiej trzeba bronić wolności słowa, a w Stanach Zjednoczonych wolność słowa jest wtedy, kiedy kochasz Trumpa. Chodzi mi o to, że prawica praktycznie wszędzie mówi to samo, tylko troszeczkę innymi słowami. No okej, może J.D. Vance w Monachium nie powiedział, że Niemcy prowadzą wojnę hybrydową z Polską, ale jednak powiedział, że Rosja wcale nie jest największym zagrożeniem. A oczywiście Zjednoczona Prawica później ochoczo przeklasnęła. To samo zresztą chyba mówił Przemysław Czarnek, o ile sobie przypominam. Także to są narracje, które tam się powtarzają. No i zaczęły się te kontrole na granicach, jakieś takie kuriozalne szeryfowanie.

No i nie ma opcji, żebym ja się na coś takiego zgodził. Ja wiem, kto to jest. Jak dzieci bym w tym kamperze wiózł z tyłu, nie ma w ogóle takiej możliwości. Ale oni sobie sami takie prawo dali do robienia czegoś takiego. Ja tu na momencik jeszcze wrócę do tej wojny hybrydowej, działań hybrydowych, bo prawica bardzo lubiła to określenie. Przypominam, że dla nich to, co robiło TSUE i Komisja Europejska, czyli takie... Delikatne napominanie, że być może warto by było jednak o tą praworządność w Polsce dbać, to też była w opinii prawicy wojna hybrydowa. Także może nie powinniśmy się dziwić temu, że Niemcy prowadzą z nami wojnę hybrydową w prawicowej optyce. Ale już oddaję głos. Gdy się to pokazuje w mediach, to ludzie oczywiście są, delikatnie mówiąc, wściekli i pytają, znaczy ludzie, nie zależy którzy, bo elektorat prawicowy łyka...

a właściwie nie zmienia, bo od momentu, gdy zacząłem pisać rozpiskę do tego odcinka, do momentu, gdy go nagrywamy, Donald Tusk podjął decyzję o przywróceniu kontroli na granicach, na granicy z Polską, przepraszam, z Niemcami oczywiście, oraz z Litwą, bo tamtędy ma mi wyjść tak jakby naokoło trochę ten szlak białoruski. Co tak naprawdę niewiele zmieni i jest po prostu taką żałosną próbą dostosowania się do tego, że znowu po raz 2137 prawica przejęła pewną sprawę narracyjnie i ten rząd, który no już naprawdę ciężko go nie nazywać miałkim, przynajmniej w takich sprawach, zamiast powiedzieć twardo, jeżeli dziennikarze potrafią to powiedzieć, to czemu nie może tego powiedzieć premier, minister czy rzecznik, w końcu rząd już ma rzecznika od tego dnia, tak?

Za to będzie pewnie niektórzy, tacy symetryzujący, będą mówili o tym, że to taki game changer, że tu, wiecie, zjednoczona prawica walczy o Polskę i tak dalej, i tak dalej. No, niektórzy symetryzujący dziennikarze, jak Witold Jurasz w Onecie, to wręcz mówią, że przecież ci ludzie na tej granicy z Niemcami to robią zasadniczo coś bardzo podobnego do tego, co aktywiści robili na granicy białoruskiej. No nie, nie, nie, nie, nie. Zależy, którzy aktywiści. Przepraszam, bo sam mówiłeś wcześniej o tych ludziach, którzy już jak było mniej migrantów, bo był ten mur na granicy, wtedy pojechali tam ich szukać, no więc może o tych mu chodziło. Przepraszam za ten suchar, ale musiałem. Być może o tych. Natomiast niezależnie od tego, co myślicie o wszystkich działaniach aktywistów na granicy białoruskiej, co do zasady ludzie ci kierowali się względami humanitarnymi. Chodzili po lasach długimi miesiącami, po wiele godzin dziennie często, ze sprzętem ratującym życie.

Tak robi każdy obywatel, tak jak każdy obywatel z ludu komunikuje się pięścią, tak jak mówi Rafał Woś. I to jest jedyna różnica, jaka zaszła pomiędzy czerwcem zeszłego roku, a końcem czerwca tego roku, że oni po prostu się zorganizowali i tam pojawili. Poza tym nic innego się nie stało. Więc brawo, uginajmy się dalej przed skrajną prawicą. To na pewno zadziała tym razem. Tym razem tak będzie. Mordo, zaufaj mi. To jest jedno. A drugie, że tak jak to wykazaliśmy, to się zaczęło rok temu. Nikt z tym nic nie zrobił. Nie chodzi mi o to, że Donald Tusk nie wysłał policji na granicę, bo teraz takiej reakcji domagała się też również Paulina Matysiak. Także stwierdziła, że ci ludzie, którzy tam są na tej granicy... Wcale nie bojówki, robią coś, czym się powinno zajmować państwo. I wiecie, ja miał trochę jednak wyższe oczekiwania od tej posłanki, nawet biorąc pod uwagę to, co wcześniej robiła, no ale może to jest kwestia moich oczekiwań.

Doskonałym przykładem było przecież to, co się działo w 2020 roku, gdy zaczęła pandemia. Na samym początku jako społeczeństwo w sumie zdaliśmy egzamin. No nie wszędzie, wiadomo, niektórzy się buntowali. Ale potem dzięki doskonałej komunikacji rządu ze społeczeństwem, czyli na przykład tego, że nie, nie, my wcale nie będziemy zamykać cmentarzy, nie zamkniemy cmentarzy. Wiecie co? Mamy dwa dni do wszystkich świętych i jednak te cmentarze zamykamy. Ludzie byli troszeczkę tym zmęczeni. Ale jeszcze oprócz tego, odpuszczało się szurom antyszczepionkowym i potem się okazało, że te antyszczepionkowe szury w Zjednoczonej Prawicy były w stanie zablokować próbę uregulowania tego, w jaki sposób powinny działać lockdowny i tak dalej, i tak dalej, więc się to odpuściło. Potem to samo było z Ukraińcami. I okej, można powiedzieć, no wtedy rządziła prawica, no to od nich nie możemy wymagać tego, żeby walczyli ze zinformacją, bo musieliby walczyć sami ze sobą, ale teraz mieliśmy ten nowy rząd, który miał już działać trochę inaczej.

A w tematach migracyjnych, jak sam powiedziałeś, Donald Tusk, no, nie mówi identycznie tych samych rzeczy, ale są zbieżne. Zamiast stwierdzić, że to jest po prostu kpina, tam się na granicy nic nie dzieje, jest ten wpis, który, ja go nie widziałem wcześniej, ale przyznam szczerze, że skringował mnie okrutnie, że tu odzyskiwanie kontroli nad granicami, nie wiem, straciliśmy ją kiedyś, przecież... Panie premierze, jeśli coś takiego zostanie powiedziane, to zaraz konfederaci i PiS-owcy wytną ten kawałek o odzyskiwaniu kontroli nad granicami i powiedzą, widzicie, niemal nie mieliśmy wcześniej kontroli nad granicami. To, co ty powiedziałeś, myśmy to mówili już wcześniej. Także brawo rząd, no jak tak dalej będzie szło, to nie wiem, no Zjednoczona Prawica z Konfederacją i z Braunistami będą mieli większość konstytucyjną, no czemużby nie.

I tak się to właśnie zawsze odbywa. I w tym miejscu musimy dodać, że po tym, gdy Matewski zaczął kręcić ten spin, że nam podrzucają migrantów Niemcy, zarówno on, jak i inni przedstawiciele polskiej prawicy dały mniej lub bardziej oficjalne konta twitterowe. Zaczęli przez długie miesiące robić takie podchody internetowe, gdzie pokazywali jakichś przypadkowych ludzi, nie białych oczywiście, na ulicach polskich miast, robili jakieś ukradkowe zdjęcia z ukrycia w autobusach, tramwajach, gdzieś na jakichś przystankach czy po prostu na ulicy. I pisali takie rzeczy w stylu już są, już się zaczyna. I podawali adresy, miejsca, czyli na przykład tutaj mamy czterech, idą ulicą taką a owaką o godzinie 16.40 i poszli gdzieś tam.

Zdaje się, że to samo święto było fotografowane jako dowód na porzucanie nam migrantów, że się już zaczęła ta fala straszliwa. W Warszawie, tam na pewno Turcy protestowali przeciwko reżimowi Erdogana. Mieliśmy już w ogóle pomieszanie z poplątaniem, bo prawica de facto pokazywała jako złych ludzi tych, którzy protestowali za tym, żeby była demokracja w ich rodzinnym kraju, czyli w Turcji. No i zebranie w dwumilionowej Warszawie, nie wiem, pięciuset osób czy trzystu osób, z których większość Turcy, na jedną demonstrację raz w roku nie jest dowodem na nie. Gdyby każdego dnia były całe ulice pełne modlących się, rozmodlonych pod meczetami muzułmanów, to wtedy można powiedzieć, że mamy tutaj jakąś dużą diasporę muzułmańską, która, no nie wiem, narzuca nam jakieś swoje obyczaje, prawda, i że tego jest za dużo.

No oczywiście, że tak nie zrobią. Krótko mówiąc, no właściwie sąd najwyższy zdecydował, że za te 30 dni, a to już było jakieś tam kilka dni temu, czyli za te powiedzmy 3,5 tygodnia, No właściwie ten rekret po prostu wejdzie w życie. W 28 stanach przynajmniej. A w pozostałych 22 tylko będzie czekał. Krótko mówiąc, za niecały miesiąc może się nagle okazać, że będziemy mieli wedle administracji i prawdopodobnie zupełnie niezgodnie z amerykańską konstytucją jakąś pokaźną rzeszę ludzi uznanych za... No cóż, no nie obywateli. Ludzi, którzy wedle wszelkiego prawa obywatelami są. Wiesz co, przypomina mi to trochę działania Zjednoczonej Prawicy z lat 2015-2023, które były, opierała się na takim założeniu, może w ten sposób to ujmę, że Zjednoczona Prawica nigdy nie straci władzy, bo...

A to było też dosyć ciekawe, bo Elon Musk wspierając republikanów i trumpistów, znaczy głównie trumpistów, wspierał tą stronę, która po prostu nienawidzi aut elektrycznych. Ja nie wiem, czy on myślał, że mu się to będzie spinać, bo... Kto kupował te auta? No raczej nie republikanie, którzy najchętniej by te swoje auta węglem zasilali, a przez to, że popierał republikanów, no to ci drudzy nie chcieli kupować tych aut ze względu na to, co robi szef Tesli. I teraz wychodzi na to, że będzie jeszcze gorzej, bo być może Trump go przeczołga. My nie wiemy, jak to się skończy, ale no nie wygląda na to, żeby ta ugoda jednak się utrzymała, może w ten sposób. No nie wygląda, ale dzieją się też rzeczy ważniejsze, bo to tam takie trywialne. Stany Zjednoczone oficjalnie przyznały, że wstrzymują dostawy broni dla Ukrainy, przynajmniej wielu rodzajów broni.

Nie, jesteś zdziwiony, bo ja zupełnie. Nie, no nie jestem tym zdziwiony, natomiast dziwi mnie moment, bo w sumie nie wiadomo dlaczego teraz. No nie, no teraz chyba chodzi po prostu o to, że więcej broni trzeba Izraelowi dać, nie? No powiem ci szczerze, że to jest dosyć oczywiste i to jest ostatnia rzecz, o której bym pomyślał. Przepraszam, natomiast, no nie, okej, dobra, czyli już teraz rozumiem, dlaczego teraz, bo przepraszam, ja się skupiłem na samej Ukrainie, no bo Ukraina nic takiego nie zrobiła, czym by sobie mogła zasłużyć NATO, a tu się okazuje, że nie ma żadnego znaczenia. Wiele osób, wielu dziennikarzy na to zwraca uwagę, oczywiście nie w Polsce. że państwa sojusznicze USA powinny się zastanowić nad tym, nad właśnie nad tym, jak te sojusze będą wyglądały, bo może być tak, że będzie się robić, tak jak to było napisane, wszystko, czego są Stany Zjednoczone, ale potem i tak się może okazać, że to nie będzie miało znaczenia, bo jakaś kalkulacja taka polityczna, o czym mówiliśmy my wielokrotnie, że to art of the deal to coś, za co polscy politycy prawicowi chwalili Trumpa, wcale nie musi być dobre, bo

Nie ma wcale pewności, nie ma żadnej pewności, że gdyby Rosja na przykład zaatakowała Polskę, czy Stany Zjednoczone by jednak się zgodziły na to, żeby nam pomóc, jakąś broń nam dostarczyć, czy też na przykład uznaliby, że interesy Rosji, wie, America first, więc czy to się w sumie opłaca angażować, tracić sprzęt na to, żeby jakichś tam Polaków się bić? Niech ci Polacy się sami biją, no blisko byli, mogli się przygotować. Ciekaw jestem, szczerze mówiąc, jak bardzo na to nie zareaguje nikt ze Zjednoczonej Prawicy. Bo chciałbym przypomnieć, że odblokowanie tego tych pakietów i to chyba byłby ten pakiet, no to Republikanie go zablokowali, Trumpiści, po czym, kiedy został odblokowany, znaczona prawica chwaliła się tym, że to właśnie Andrzej Duda odblokował. Myśmy zresztą o tym mówili, jak bardzo to nie miało znaczenia i jak bardzo to było bezsensowne.

To jest ten poziom. Wiedziałem o tym, ale chciałem o tym zapomnieć. Nie dam cię o tym zapomnieć. Jak powiedziałaś o tym, że jest on usunął, to przypomnijmy, że Tucker Carlson przecież pojechał już po ataku Rosji na Ukrainę do Moskwy. Tam rozmawiał z Putinem, ale oprócz tego zachwycał się tym, że mają tam chleb w sklepach i chyba mówił, że sankcje nie działają. Także to jest taki gość, który jak najbardziej te dwie osoby się spotykają, to wiemy, że to będzie bardzo wiarygodne, na pewno będzie naukowe i nie będzie tam żadnych bajasów. Dokładnie tak. Czy masz coś do dodania, czy możemy kończyć? Może taki apel chciałbym tutaj wystosować, chociaż nasi słuchacze i tak do nich nie trzeba tego apelu kierować. Patrzmy na to, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych, żebyśmy wiedzieli, czego unikać i na przykład na jakie osoby nie należałoby głosować.

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.