Romanowski, Zondacrypto, Ordo Iuris. Tajemnicza sieć powiązań
Czy nowe informacje dotyczące ucieczki Marcina Romanowskiego łączą się z kolejnymi pytaniami o polityczne i biznesowe powiązania wokół afery Zondacrypto? W sprawie przewijają się nazwiska polityków PiS, Przemysława Krala i mec. Bartosza Lewandowskiego.
Za rok, jeśli inna opcja, prorosyjska opcja wygra, to dla mnie w tym kraju przebywanie jest zupełnie niebezpieczne. Jeśli rzeczywiście prawdą jest, że on już wtedy nie był prawnikiem, no to pan Lewandowski się nieźle wkopał. To, że pojawia się tam środowisko Ordo Iuris w przypadku Agendy Europe, która została założona w zasadzie razem z pomocą specyficznych Rosjan. Pan Bartosz Lewandowski specjalizuje się w uciekinierach. A jak ktoś decyduje się nie zostać uciekinierem, zmienia prawnika. To jest dosyć znaczące. Zamilk Tusk z Siemoniakiem w tej sprawie rosyjskiej. Co to znaczy? To jest list ostrzegawczy do tych wszystkich, którzy wiedzą, że Romanowski o nich wie. Ci wszyscy ludzie to byli po prostu moi znajomi, którzy z nami chodzili i widziałam ich w strasznych sytuacjach.
I jest nic. Przyjęcie do odpowiedzialności karnej pana posła Antoniego Macierewicza za czyn określony wywiązkiem. Po nowych wątkach związanych z ucieczką Marcina Romanowskiego na jaw wychodzą sensacyjne fakty i ustalenia dotyczące biznesowo-politycznych powiązań w aferze Zondacrypto. I dzisiaj właśnie o tej sieci powiązań będziemy rozmawiali z naszą gościnią, a jest nią Klementyna Sochanow, aktywistka, pisarka. Dzień dobry. Witamy w Podejrzanych Politykach. Tydzień temu naszym gościem w Podejrzanych Politykach był mecenas Bartosz Lewandowski i obrońca poszukiwanego posła PiS Marcina Romanowskiego.
Dlaczego ci politycy wyjeżdżają? Kto im pomaga? Czy on im pomaga, czy nie pomaga? Nie znamy odpowiedzi na to pytanie, ale ono się narzuca, kiedy się patrzy na dobór klientów i na odpływ klientów. Oficjalnie pan mecenas zaprzecza, że ani nie doradza, ani nie uczestniczy w tym całym No byłoby to bardzo głupie z jego strony, gdyby po prostu sam przyszedł i powiedział, że tak, że uczestniczy. No bo oczywiście, że za to są paragrafy. Trzeba będzie mu to udowodnić, tak? No i tutaj się już pojawia jeden wątek, że w tym artykule, który dzisiaj się pojawił Michała Fui i Szymona Jaczaka, że Było spotkanie w Budapeszcie, gdzie była rozmowa o, prawdopodobnie tak zrozumiałam, o tym, żeby Romanowskiego wywieźć do Arabii Saudyjskiej i załatwić mu tam jakiś biznes, dzięki któremu on będzie mógł tam dostać możliwość pobytu.
Chyba do Zjednoczonych Emiratów. Zjednoczonych Emiratów, tak, przepraszam. I chwilę później jest mowa o tym, że idzie skan paszportu Romanowskiego do niego. Kto reprezentował Romanowskiego? Kto miał dostęp do jego dokumentów? No to się chyba po prostu wszystko zaczyna samo tłumaczyć. Wydaje mi się, że autorzy tego artykułu nawet wprost napisali, że to przysłał Lewandowski. Oczywiście pan Lewandowski jest w trudnej sytuacji i musi się jakoś bronić i ktoś musi mu udowodnić ostatecznie tę winę. Nie możemy polegać tylko na naszych spekulacjach, ale jeśli mówimy o jego wizerunku, no to on jest bardzo mocno naczepnięty już od dawna, a w tym momencie to jest chyba po prostu taka ostatnia, ostatni gwóźdź do trumny. Bo pan mecenas tłumaczy się, dzisiaj była konferencja prasowa, mówił między innymi, że ten związek Marcina Romanowskiego, tak to nazwijmy, z Przemysławem Kralem, no to była taka relacja obrończa, wszak pan Kral jest z zawodu adwokatem, no tyle tylko, że nie jest nim, jak ustalili między innymi dziennikarze,
Od listopada ubiegłego roku, a do spotkania doszło w marcu obecnego roku, więc chyba tutaj ta funkcja adwokacka nie mogła odgrywać reali. Właśnie to jest tak, mamy świeże informacje, nie wiemy tego, nie byliśmy w stanie sprawdzić wszystkiego, nie mamy też dostępu do tego, co ma Fuja i Jarczak, więc możemy tylko na tym bazować. Musimy poczekać, co ustali prokuratura. Przypuszczam, że pan Lewandowski w tym momencie musi być osobą, która zostanie zaproszona na przesłuchanie przynajmniej, tyle. I być może tam się rzeczy wyjaśnia. Ja bardzo nie lubię spekulacji i wolę poczekać, aż się rzeczy wyjaśnią, ale jeśli rzeczywiście prawdą jest, że on już wtedy nie był prawnikiem, no to pan Lewandowski się nieźle wkopał. Dziś w samym centrum afery związanej z Zondacrypto mamy polityków Prawa i Sprawiedliwości, bo to jest chociażby wspomniany Marcin Romanowski, ale też poseł Michał Moskal, który na Ibizie w ubiegłym roku rozmawiał z Przemysławem Kralem.
Czekamy na wyjaśnienie tego. W sprawie Funduszu Sprawiedliwości oraz afery Zonda Krypto, tak jak już wspomnieliśmy, przewijają się te same nazwiska. To jest Iziobro, to jest Marcin Romanowski, jak słyszymy, Bartosz Lewandowski, Pan Mecenas, no i oczywiście Przemysław Kral. Ale jest też Telewizja Republika, która była finansowana przez Zondę sowicie. No finansowana w tym sensie, że firma kupowała reklamy w tej telewizji za dość duże pieniądze. No a potem Telewizja Republika z Ziobry, już wspomnianego w tym wątku, zrobiła swojego korespondenta w Stanach Zjednoczonych. Dziś z tej telewizji leje się taki groteskowy, abstrakcyjny przekaz o aferze Tuska.
Natomiast przez pewien czas wszystko wskazuje na to, że Roman Giertych i Bartosz Lewandowski byli w tym samym czasie reprezentantami Krala. I to też jest taka zmiana ze strony Przemysława Krala, że skrajnie powiedzmy związanego z prawicowym środowiskiem Bartosza Lewandowskiego o 180 stopni zmienia Ale to jest też ciekawe, w jakim momencie, wtedy, kiedy się decyduje mówić, a nie uciekać z kraju. I to jest to, o czym mówiliśmy na samym początku. Pan Bartosz Lewandowski specjalizuje się w uciekinierach, a jak ktoś decyduje się nie zostać uciekinierem, zmienia prawnika. To jest dosyć znaczące. A do jakich pytań i wniosków, które być może niedostatecznie przebijają się publicznie, prowadzi nas sprawa Marcina Romanowskiego?
Nie pytamy tutaj o aferę Funduszu Sprawiedliwości, ale raczej o te reperkusje i polityczny ciąg dalszy. Ucieczkę, ukrywanie się, jak słyszymy, fałszywą tożsamość. Ja nie wiem, do czego to może prowadzić, bo chyba pierwszy raz mamy do czynienia z takim kombem, że tutaj pojawia się po prostu wszystko. Romanowski staje się przykładem najbardziej zagmatwanego, ale też najbardziej moralnie, etycznie Zadziwiającego przynajmniej, tak to nazwijmy, osobnika, który związany z opus Dei, katolik, żyjący w celibacie, więc jakby wydawałoby się, że jakieś standardy moralne ten człowiek powinien mieć, a tymczasem w momencie zagrożenia on korzysta z najniższych sposobów wykaraskania się z tarapatów.
Które go chyba anihilują w tym momencie, jeśli chodzi o życie polityczne. No ten człowiek może tylko i wyłącznie skończyć w więzieniu. Tam nie ma innej opcji. Znaczy nie przesądzając o winie, ale wiemy doskonale, że tych zarzutów jest po pierwsze sporo, po drugie jest świadek. Są nagrania, gdzie sam Romanowski mówi, co tam należy zrobić, komu przydzielić te pieniądze z funduszu i tak dalej. No więc on jest wtopiony całkowicie. I później jeszcze ta opcja wysyłania listu z Naddniestrza. Ja jeszcze do tej pory nie rozumiem tego, co to ma znaczyć, bo jakby w tych całych rozmowach o Naddniestrzu troszeczkę brakuje mi zastanowienia się nad tym, dlaczego, jeśli trafił do tego Naddniestrza nawet, jeśli chciał sobie załatwić ten list żelazny, on korzysta
Z takiego sposobu wysyłania z poczty od razu ujawniania się, że jest w Naddniestrzu. Mógłby powiedzieć, że jest poza Unią Europejską. Załatwić to przez prawnika. To była właśnie pierwsza chyba też taka sytuacja, bo zazwyczaj mecenas Lewandowski tutaj załatwił wszystko. A tutaj wyglądało na to przez chwilę, że była pewna konfuzja, że Lewandowski tak troszkę nie był pewien tego, co ten Romanowski wykręcił. Później jednak przyjął to na klatę i mówił, że tak, że potwierdza, że ten list jest autentyczny i rzeczywiście jego klient prosi o ten list żelazny. Ale tu się zdziałało coś dziwnego, więc albo Romanowski został tak przypięty, żeby go już Skompromitować totalnie przez Rosjan.
I wtedy, jeśli rzeczywiście takie coś miało miejsce, to się zastanawiałam po co. Jedyne co mi przychodzi do głowy, że to jest list ostrzegawczy do tych wszystkich, którzy wiedzą, że Romanowski o nich wie. Że to jest ostrzeżenie, jest rok wyborczy, będzie się wiele rzeczy decydowało, a wy wiecie, że ja jestem tu, wy wiecie, rozumiecie w jakich jestem rękach, w jakiej jestem sytuacji i ja będę zmuszony mówić, bo jestem prawdopodobnie już zmuszony mówić, jeśli wszystko jest prawdą, że on w tym naniestrzu jest, tak? Tak jeszcze na razie hipotetycznie mówiąc, bo ja nie wiem do końca, czy to jest już takie przesądzone, że Słyszę, że są potwierdzenia, że go tam widziano. Wyborcza pisała o tym na przykład, że mają informacje ze służb, że widziano go, tylko nie mają zdjęcia fizycznie, że chodzi po mieście.
W Tyraspolu jest wysłannik też tego Orisu. Zostawiam to tak w powietrzu. Ale może było na przykład tak, że za chwilę Marcin Romanowski wyjdzie cały na biało i powie, no przepraszam, wszyscy dziennikarze, politycy, premier, komentatorzy, którzy już wydali wyrok, że jestem jakimś tam rosyjskim kontaktem czy agentem, zrobiliście z siebie idiotów, bo ja w Daniestrzu nigdy w życiu nie byłem. Może to jest świadomie przemyślana prowokacja, żeby zmylić tropy i skompromitować właśnie opinię publiczną. Nie wie w tym momencie, tylko służby mogą wiedzieć i tylko jedynym śladem, który widzę, który brzmi stosownie jest to, że Wyborcza ma informacje ze służb, na służby się powołuje i służby potwierdziły im, że widziały tam Romanowskiego.
I to jest jedyne coś, czego można się trzymać, że jeśli budujemy na tym jakieś wersje zdarzeń, to Źródłem tego jest jakieś potwierdzenie wychodzące ze służb. Ale jeśli się to wszystko obali, to trzeba będzie na nowo. Jesteśmy w takiej sytuacji, że mieliśmy w kwietniu wybory na Węgrzech. W maju Peter Madziar objął funkcję premiera, czyli już jesteśmy prawie 4 miesiące od tego momentu, bo to był początek maja. I w zasadzie mamy takie służby, które nie są w stanie ustalić, gdzie jest Marcin Romanowski. To jest też jakiś taki sygnał ostrzegawczy, bo ja się zastanawiam. Nie muszą tego oczywiście służby w jakiś sposób publikować przez premiera, czy przez najważniejsze osoby w państwie, ale chyba jednak premier mówi, że na 99% Marcin Romanowski jest...
Powołując się na służby zagraniczne. Nie wiadomo, czy tak jest i dzisiaj nie mamy żadnego potwierdzenia. Po czterech miesiącach osoba, która jest jedną z najbardziej poszukiwanych, można powiedzieć, chyba dzisiaj w Polsce, bo Zbigniew ziomro wiemy, gdzie jest. Tak, ale wydaje mi się, że to teraz w interesie Romanowskiego jest udowodnianie, że on tam jest, bo tylko dzięki temu oni mogą się ubiegać o zniesienie tego ENA, prawda? Tak, oczywiście, ale to też pytanie o rolę państwa polskiego. Rolę państwa polskiego, tak. No to to jest moje pytanie, które ja zadaję od lat. Gdzie są służby? Dlaczego się tym nie zajmują? Dlaczego my nie widzimy tego efektów? Widzimy, że teraz troszeczkę się ogarniają, czasami jakby dochodzą takie sygnały, że coś, coś tam się zadziało. I ja mam problem tylko taki, że te służby się koncentrują i główne doniesienia o ich sukcesach pochodzą z tego pola dotyczącego sabotażu, bądź jakichś akcji, no takich poprzez telegramy, te takie typowe zamówienia, o których już teraz wiemy, że tutaj kogoś mają zabić, jakiegoś rosyjskiego na przykład działacza, czy wysyłają nawet ludzi do Buenos Aires albo do Wilna.
To są, powiedziałam, jest takie rozróżnienie dla mnie pomiędzy działaniami typowo sabotażowymi, dywersyjnymi, a działaniami na tym polu politycznym, gdzie się po prostu wnika, jest się długo, ma się duży wpływ i w zasadzie przez te osoby można przejąć państwo. Dziś na portalu Radio ZPL piszemy o tym, zastanawiamy się właściwie, jak Marcin Romanowski mógł zdobyć te dokumenty na inne nazwisko, no bo w świetle prawa legalnych przesłanek on żadnego z kryteriów nie spełnia. No i jeden z naszych rozmówców w przeszłości, osoba z kierownictwa służb specjalnych, mówi tutaj o trzech wariantach. Pierwszy, no to uzyskanie dokumentów jeszcze w czasach rządów PiSu jako przygotowywanie do
Myślę, że ci ludzie robili sobie takie różne rzeczy. Jeśli chodzi o tę opcję węgierską, tam ministrem spraw wewnętrznych był Sándor Pinter. To jest człowiek, który w latach 90-tych dostawał pieniądze od rosyjskiej mafii, od Simona Mogilewicza, najbardziej poszukiwanego przestępcy szefa mafii rosyjskiej. No na pewno nie bez powodu te pieniądze dostawał. I teraz on, ja znalazłam Romanowskiego po posłusz, znalazłam Romanowskiego w Budapeszcie, byłam tam w pierwszym tygodniu po wyborach. Udało mi się znaleźć jego mieszkanie, bo jakby wiedziałam w której kamienicy, ale nie wiadomo było w którym mieszkaniu. Udało mi się znaleźć, nakręciłam nawet filmik, puściłam to gdzieś tam w social mediach i to sobie krążyło i ludzie się śmiali.
Bo Romanowski wychodzi taki nieprzytomny i ja się pytam, no a jakie ma pan plany na przyszłość? Jest to pierwszy tydzień po wyborach. A on mówi, no że jakby tak spokojnie u niego, że tutaj wyglądało na to, że zamierza być. I że jemu szkoda tylko Węgrów, że teraz te wybory tak wyszły, że tylko ich mu szkoda. Po czym się okazuje, że w tym właśnie okresie przejściowym, kiedy Pinter wciąż jest na urzędzie, bo Madziarz dopiero na początku maja przejmuje te władze i wtedy dopiero wchodzą do ministerstw, miał czas, żeby wydać takiemu człowiekowi taki paszport. A on, tak jak mówię, może próbował takie sprawiać wrażenie, ale wyglądał na człowieka, który się
Nie stresuje albo chce uchodzić z takiego, który się nie stresuje. Tak jakby czuł, że ma opcję, powiedziałabym. Tak zrozumiałam z tej krótkiej wymiany. No i ta opcja watykańska też myślę, że jest jakąś możliwością. I oczywiście opcja rosyjska, jeśli jest na Dniestrzu, to chyba nie można jej wykluczyć. A nie zakłada pani takiego wariantu scenariusza, że Romanowski tak naprawdę może się w Polsce ukrywać przez cały ten czas? A wszystko to, co wypływa medialnie, to jest mylenie tropu. Ja myślę, że to byłoby dla niego zbyt niebezpieczne. Jego twarz jest już tak powszechnie znana i ja myślę, że on też po prostu psychologicznie rzecz biorąc, to nie jest człowiek lubiący ryzyko.
To jest raczej człowiek, którego określiłabym jako kogoś, kto jest Może jeszcze bardziej tchórzem niż Ziobro. Ja myślę, że on by nie dał rady psychicznie tutaj, bojąc się na każdym kroku, że wszędzie, w sklepie, gdziekolwiek jest, może być rozpoznany. Myślę, że by tego nie wytrzymał. Bo on jest bardzo aktywny, znaczy jego konto jest aktywne w mediach społecznościowych. Kto je prowadzi, no to tego nie wiemy do końca. No ale jeżeli prowadzi je sam zainteresowany Marcin Romanowski, no to też to pokazuje, że jest doskonale zorientowany w sytuacji politycznej w Polsce, w newsach, niuansach, didaskaliach. No i trochę mi się to gryzie z tym scenariuszem takiego ukrywania się, ucieczki. Ale w tym, co dzisiaj czytałam, co pan Lewandowski mówi na temat jego kontaktów z Romanowskim, to on wyjaśniał na Twitterze, że on był w kontakcie
Z Romanowskim, a nam się wydawało, że ponieważ on jest śledzony, nie może korzystać z telefonów i tak dalej, że on wszystko wyłączył i że trudno jest się z nim skontaktować, ale ewidentnie oni mieli swoje kanały komunikacji. I oczywiście, że no, tędy jeśli sobie rozmawiają o sprawie, można przekazać wszystko. Nie zapominajmy też o tym, że jest ten temat tej twierdzy szyfrów Zamościa, takiej służby alternatywnej, którą sobie stworzył Ziobro u siebie i cały czas się podejrzewa, że ci ludzie stamtąd, a słyszę takie potwierdzenia też przychodzące stamtąd, że tak, że ci ludzie mogą wspierać ich najpierw w ucieczce, Z Polski. Potem w komunikacji. Ja miałam taką sytuację, kiedy byłam w tym Budapeszcie, oczywiście, że można się z tego śmiać, można powiedzieć, że może to był przypadek, ale ja jestem osobą, która była podsłuchiwana Pegasusem, jestem osobą, która była podsłuchiwana też nie Pegasusem, byłam osobą, pod której domem stały, stali agenci i tak dalej.
Więc można powiedzieć, że wyczuliłam się w pewnym sensie w tym temacie. Kiedy byłam u Romanowskiego raz, znalazłam go, pogadaliśmy, nagrałam, wrzuciłam. Ale postanowiłam jakieś dwa dni później jeszcze raz się tam przejść, żeby zobaczyć, co tam słychać na jego dzielni. No i przechodzę, wychodzę zza rogu, bo tam jest taki, specyficznie nad rzeką, taka milica umiejscowiona. Wychodzę za rogu, przechodzę jakby frontem, przechodzę do tego budynku, w którym mieszka Romanowski i widzę, że dokładnie w tym momencie, kiedy ja wychodzę, on w oknie stoi za firanką i się tak wychyla i sprawdza, czy ktoś nie idzie. Miałam takie jakieś, że to się odbywa w takiej synchronizacji, że ja nadchodzę, on właśnie sprawdza.
Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozmowa o Marcinie Romanowskim, jego ucieczce i relacjach z adwokatem Bartoszem Lewandowskim.
Analiza relacji między Ordo Iuris, Zondacrypto i politykami z Prawa i Sprawiedliwości.
Wyjaśnienie powiązań Ordo Iuris z rosyjską mafiaą i rosyjskim lobbystą Konstantinem Małowiejewem.
Analiza relacji między Zondacrypto, politykami i rosyjską mafiaą, w tym roli Przemysława Krala.
Analiza roli Telewizji Republika w funduszu Sprawiedliwości i relacjach z Zondacrypto.
Krytyka kontrwywiadu i zagrożenia związane z rosyjską agresją, w tym operacjami sabotażowymi.
Analiza wpływu wyborów i polityki na relacje między politykami, adwokatami i rosyjską mafiaą.
Analiza sytuacji Marcina Romanowskiego, jego ucieczki i potencjalnych powiązań z rosyjską mafiaą.
Podsumowanie i przyszłe kierunki badania w związku z Zondacrypto i Marcinem Romanowskim.
Rozmowa o możliwości uzyskania dokumentów na inne nazwisko przez Romanowskiego oraz analiza różnych wariantów.
Komentarze na temat roli służb i wpływu rosyjskich agencji na politykę.
Refleksje na temat pracy komisji do spraw represji i jej efektów.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.